(Nie tylko)Polski Bigos

Nasza potrawa narodowa, czyli kapusta, golonka, kiełbasa, cebula, powidła… – tyle przepisów ilu kucharzy. Ale to nie kącik kulinarny. O nie! Na tej stronie będzie o innym bigosie, tym, który gotujemy dla siebie wzajemnie na co dzień, albo który pitraszą dla nas decydenci z kół rządowych, politycy, prawnicy, samorządowcy i dziennikarze. A bywa, że to niestrawna papka, przypalona lub rozgotowana, przesolona, pikantna nad potrzebę i z trującymi grzybami, odgrzewanymi kotletami etc. Podają nam to na talerzach z porcelany, lub na plastikowych spodkach, a niekiedy każą jeść wprost z gara. Bierzemy lub nie, nasz wybór. Czy jednak na pewno? Refleksja, jaką się podzielę, będzie odbiciem mojego subiektywnego punktu widzenia.

*

12. września 2021

Zabytkowa kasa z jednej z bydgoskich restauracji, jak gadżet z Cyberpunka prawda?; to w kontekście liczenia podatków.

Rodzynki w cieście…

Niewątpliwie jednym z najbardziej elektryzujących wydarzeń tego tygodnia był remis Polaków 1:1 w meczu piłkarskim z reprezentacją Anglii. To historyczne wydarzenie, o którym będziemy opowiadali długo. Ostatni taki wynik zaliczony został bowiem w 2012 r. także w Warszawie, gdy Narodowy stał się na chwilę basenem. Strzelcem bramki był Kamil Glik. 1:1 padło też w 1994 w Chorzowie (eliminacje do MŚ w USA) i w 1991 r. w Poznaniu, gdy nasi siłowali się z Brytolami o awans do ME w Szwecji. Gol dla biało-czerwonych padł w pierwszej połowie po strzale Romana Szewczyka, ale po trafieniu Garego Linekera zostaliśmy wyeliminowani z imprezy. Momentem niezapomnianym w historii polskiego futbolu był mecz z 6. czerwca 1973 r. gdy „Orły Górskiego” rozłożyły Angoli 2:0. Wtedy bohaterami byli Gadocha i Lubański, co wspominane jest niemal jak zdobycie Kremla przez Polaków w 1630. Niemniej słynny jest remis 1:1 na Wembley z tegoż samego 1973 r. po którym nasza reprezentacja dostała się na mundial w Niemczech. W dziejach współczesnych mieliśmy wprawdzie jeszcze 0:0 w Warszawie w 1999 i Chorzowie w 1989 r., ale ogólnie bilans tych pojedynków (wliczając mecze towarzyskie) w ilości goli to 33:13… W meczach jest 12:1 i 8 remisów, czyli przyjmując że remisy to nasz sukces mamy 12:9! Wynik wynikiem, ale trzeba i wspomnieć o grze. A ta była zachwycająca, czego niewielu z nas się  spodziewało po poprzednich meczach narodowej jedenastki. Dlaczego o tym piszę? Bo to jeden z niewielu fajnych momentów, jak rodzynek w zakalcowatym cieście naszej codzienności. Smacznego!

A teraz wracam do zakalca. Tutaj zaś awantura o polexit. Z sondażu Kantar wynika, że aż 43% polaków uważa że PiS prowadzi nas właśnie w tę stronę, przy 41% obywateli, którzy są innego zdania. Jednak trzeba przyznać, że sama dyskusja o wyjściu Polski z UE powoduje, że czuję ciarki na plecach. Brrrr… Kto zaś za tym stoi? Pierwszy Terlecki, co dla upolitycznionych sądów poświęci życie. Cóż ma jednak do stracenia. Choć mógłby się zastanowić; czy taka Polskę odpowiadać będzie ludziom młodym, którzy będą w niej mieszkać za 10, czy 20 lat?! Jednak, czy będą? Drugi Suski, który w UE widzi okupantów. Sami moi ulubieńcy. Ale wszystkich na głowę bije inny „pokemon polskiej polityki”. Wypowiedzi Janusza Kowalskiego z Konfederacji odnośnie obecności Polski w UE, a w zasadzie o braku interesu Polski w Unii Europejskiej wywołały nawet odpowiedź z Brukseli z listą transferów, która pokazuje jak jest w rzeczywistości. Kowalski straszy niemiecką hegemonią, ale to znany prawicowy trick. Dziwi mnie jednak bardzo milczenie opozycji w tej sprawie. Wprawdzie senatorowie KO, Lewicy i PSL zgodnie podpisali oświadczenie o znaczeniu członkostwa Polski w UE, ale głos pozostałych polityków z tych ugrupowań jest raczej słaby i niemrawy. Ponadto dali zagonić się w tak zwany „kozi róg”, gdy po kilku takich nieśmiałych wypowiedziach (np. Tuska w TVN24) Prawica przypięła im łatkę mącicieli. Czyli 2:0 dla obozu Kaczyńskiego i spółki. Brawo! Być może właśnie tutaj rysuje się główna linia sporu i główna linia podziału. Odwagi panie i panowie z naszej nieudolnej opozycji, albo Polska stanie się krajem starych ludzi, o czym już pisałem.

Z innej beczki.

Strajki służby zdrowia przed czwartą falą Covid przybierają na sile. Wczoraj w Warszawie demonstrowały pielęgniarki i ratownicy medyczni z całej Polski. Postulowali o poprawę warunków pracy i płacy, pokazywali w jakiej kondycji jest ta służba zdrowia. Oczywiście rząd gra na zwłokę, a narracja za moment będzie taka, że lekarze buntują się, kiedy są potrzebni. Morawiecki mówi o tym, jak pięknie będzie w roku 2026, czyli w perspektywie dla PiS bardzo przyjemnej, bo odległej. Odsuwanie problemu w czasie do stara, wypróbowana taktyka, tak jak spychanie win na poprzednie rządy, które oczywiście bez winy nie są, ale niewiele już zrobią. A służba zdrowia jest jaka jest. Od lat. Jak. będzie w przyszłości? Polscy lekarze są mile widziani na szeroko pojętym „zachodzie”, tak jak i pielęgniarki. Niech jadą! – krzyczy  posłanka PiS, niejaka Józefa Hrynkiewicz. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy, warto zapamietać to nazwisko, szczególnie, gdy pani Józefa sama będzie potrzebowała pomocy medycznej.

Przesypywanie z pustego w próżne, oto główne założenie Nowego Polskiego Ładu, które zakłada wzrost kwoty wolnej od podatku do 30 tyś zł w zamian za ich podwyższenie. Składka zdrowotna wzrośnie do do 4,9% (ale dla zatrudnionych na etat i – paradoksalnie – dla emerytów do 9%) , to już przyjęte przez rząd. Oczywiście 18 mln Polaków na tym skorzysta – taka jest oficjalna wersja – głównie wyborcy PiS. Ale skutkiem będzie inflacja, a jej działania doświadczą przecież wszyscy. Stracą małe przedsiębiorstwa. Jako głównych złych bohaterów w tej historii wymienia się jednak głównie duże korporacje i tych, którzy zarabiają najwięcej (pow. 13 tyś brutto). Oni zapłacą od tysiąca zł w górę. Korpo zaś pokryje różnicę między 4,9% a 9% w nowym podatku 0,4% od przychodów. Rząd konsekwentnie uprawia politykę zohydzania przedsiębiorców i ludzi majętnych. Za chwilę zapłoną stosy! To, wedle Marksa, dyktatura proletariatu jest jednak motorem zmian prowadzących ku szczęściu ogólnemu. I na pohybel burżuazji, gdziekolwiek by się kryła!

LexTVN, ustawa ograniczająca wolność mediów upadła w Senacie 53:37. Wśród głosujących przeciw był nawet jeden z senatorów PiS, a trzech innych wstrzymało się od głosu. Widać że wszystkim im wstyd jest za pomysł Kaczyńskiego i spółki. Senat orzekł również, że nie było podstaw do reasumpcji głosowania w Sejmie. Jak w tej konsekwencji zachowa się prezydent? No, wiadomo. Kaczyński nie może wycofać się z ustawy, ponieważ nienawidzi wszystkiego, co jest przeciwko niemu. Nie może z tego wycofać się również Ziobro. Wobec tego to Duda dostał już zapewne rozkaz zawetowania ustawy. W końcu to i tak jego ostatnia kadencja. Przejdzie do historii jako obrońca wolnego rynku mediów.

A za naszą wschodnią granicą rozpoczynają się manewry ZAPAD’21, które potrwają do 16. września. Już 200 tyś. żołnierzy rosyjskich i białoruskich jest u granic UE. Z nimi jest nowoczesny sprzęt, okręty floty bałtyckiej, samoloty, drony, roboty, czyli najnowocześniejsza technika wojskowa. Rosja umieściła w rejonie Grodna system rakiet przeciwlotniczych S-400. NATO zaś wysłało do patrolowania naszego nieba amerykańskie drony i samolot rozpoznania pola walki i dowodzenia Northrop Grumman E-8C Joint Stars REDEYE8, oraz samolot badawczy Bombardier Challenger 650 ARTEMIS. Brzmi dumnie. Jakie jest przygotowanie Polski do ewentualnej agresji? Oczywiście nasze F-16! Ile trwała by ta wojna? Bez wsparcia z Zachodu, ja stawiam na minuty. A z lojalnością naszych sojuszników w historii bywało różnie…

Co w temacie Covid?

Ilość dzienna zachorowań w Polsce wzrosła do 470, a w szpitalach leży 675 chorych. Na kwarantannie przebywa ok 69 tyś osób, a wyzdrowiało do tej pory 2,66 mln ludzi. Zaszczepionych w sumie jest 19 mln, a czeka 53 mln dawek. Zutylizowano zaś ok 400 tyś. dawek. Jest się czego bać? Co o tym sądzicie? Co sądzą inni?W Stanach Zjednoczonych rząd ustanowił obowiązek szczepienia urzędników i pracowników dużych firm. Kraje Europy zachodniej również nie patyczkują się z niezaszczepionymi, ograniczających im dostęp do miejsc publicznych, w tym do środków transportu. Wszyscy boją się kolejnych lock-downów. Jakie działania podejmuje nasz rząd?Żadne. Właśnie ci niezaszczepieni stanowią bowiem elektorat wyborczy. Niestety z tego samego powodu opozycja nie włącza się w szeroką kampanię na rzecz szczepienia. Czy więc winić za ewentualny kolejny lock-down właśnie tych niezaszczepionych, czy raczej polityków? Pytanie pozostawiam jako retoryczne. Osobiście w nosie mam wolność wyboru tych, którzy nie chcą się zaszczepić, tak jak lęk polityków o głosy.

I na koniec pozytywnie.

Nie będzie podnoszenia stóp procentowych. Wszyscy, którzy mają kredyty w złotówkach mogą odetchnąć. Inflacja prawdopodobnie w przyszłym roku będzie niższa, tak przewiduje prezes NBP Adam Glapiński. Inflacja w dużej części według niego napędzana jest przez rosnące ceny energii, a to przez zacofanie, które w Polsce powoduje iż mamy większość energii z węgla. A wy czym palicie? Na razie pewnie niczym, bo pogoda jak marzenie. I niech taka zostanie na długo!

Przyjemności!

*

03. września 2021

Początek września i początek jesieni, ale gorąco jak latem…

To niestety będzie dość długi tekst. Ostrzegam, żeby nie było… 🙂

A przy pisaniu tekstu towarzyszył mi ten zacny trunek.

Igrali, igrali i się doigrali. Morawiecki, Ziobro, Kaczyński i cała ekipa ponurych żeglarzy IV RP stoją właśnie po pas w wodzie, w przeciekającej łajbie Polskiego Ładu, a wszystko przez to, że UE wstrzymuje wypłatę owych zbawiennych 57 mld Euro z Funduszu Odbudowy, które przecież nam się należą! A kasa ta, to bodaj jedyny ratunek dla okrętu Prawicy na realizację planu narodowego rozdawnictwa i kupowanie głosów wyborców, nazywanego barwnie Krajowym Planem Odbudowy. Cóż poczną nasi specjaliści od reform wymiaru sprawiedliwości, prawa aborcyjnego, systemu podatkowego, rolnictwa, szkolnictwa, etc. bez funduszy z UE, kiedy z powodu stosunku do imigrantów już nawet z Kościołem Katolickim są na bakier? Aż mi ich żal. Niestety kosmiczne zadłużenie Polski, które na koniec czerwca 2021 wynosi już 1.133.645,5 mln zł, to nie tylko ich zmartwienie, bo spłacać je będą nasze dzieci i wnuki, jeśli w porę nie uciekną. My zaś, z pokolenia dzisiejszych płatników na ZUS i NFZ, lepiej zaopatrzmy się w ogródek do uprawy warzyw, kurniczek i chlewik, by tam hodować kurki i świnki, abyśmy byli samowystarczalni. A także zakupmy stosowne leki „na zaś”, bo do lekarza nie pójdziemy, gdyż ci, co zostaną, będą brali w Euro. Wściekły jest na Paolo Gentoliniego Morawiecki i oburzony jest słowami komisarza ds. gospodarki UE Zbyszek Ziobro. Wszak „nikt nas nie będzie uczył praworządności!”. No, nie będzie. Sami się tego musimy nauczyć, ale te korepetycje będą najdroższe w historii. Węgrzy dogadają się z Rosją i jakoś się wykaraskają. Może też zaprosimy Putina do Warszawy? Odda nam wreszcie Tupolewa, będzie tani gaz, a na wyjazd do Moskwy nie będzie potrzebna wiza. No i ta rosyjska wódka. „Beluga” i jesiotr na każdym polskim stole!

Solar/Białas o Vladimirze Putinie.

Pisałem już, że kryzys na granicy spadł rządzącym z nieba. Ich notowania poprawiły się o cztery punkty i dziś mają 36% poparcia. Polacy zapomnieli już o lex TVN, aferach antyaborcyjnych, marszach kobiet, matactwach Szumowskiego z respiratorami, pieniądzach dla TVP i dla Rydzyka, o SKOK-ach, Getbacku, historii radiowej Trójki, Misiewiczu, wieżowcach Kaczyńskiego, nepotyzmie władzy, „350 tłustych kotach” (czyli osobach związanych z działaczami PiS, wciągniętymi na państwowe posady) ” i jeszcze o setce innych szwindli. Oj tam, oj tam… Słabą mamy pamięć obywatele. Słabiutką. Strach przed obcymi powoduje, że sympatia do partii która ma ich przednimi ustrzec wzrasta. Kaczyński doskonale to wie i podkręca atmosferę, a w TVP królują zdjęcia i filmy z Grecji, gdzie imigranci kłębią się jak robactwo. Jak do tego ma się 30 imigrantów koczujących na granicy polsko-białoruskiej nie wiem, ale zastanawiam się, czy to wystarczający powód dla ogłaszania stanu wyjątkowego? Z resztą, jak bardzo to dla Polski ważne pokazuje sam Prezydent, który po podpisaniu rozporządzenia udał się na mecz reprezentacji Polski z Albanią i się doskonale bawił. Szopka!

Duda i Błaszczak; “mówiliśmy, omawialiśmy, rozmawialiśmy…” czyli dwóch najważniejszych ludzi na świecie sobie pogadało…

Na marginesie; znów wygrał Lewandowski. Trochę pomogli mu Buksa, Krychowiak, Linetty i reszta, ale bez Lewego nie ma kadry. To jasne.

Wracając do tematu imigrantów-uciekinierów (skądkolwiek są), żeby nie było, że jestem stronniczy, uważam jednocześnie, że opozycja kompromituje się w tej sytuacji. Urządzając popisy na granicy, eksponując swój rzekomy humanitaryzm, taki na pokaz, dla mediów, bluzgając na mundurowych (casus Frasyniuka i Wałęsy), myląc immunitet poselski i legitymację sejmową z paszportem, usuwając zasieki etc. daje wyraz swojej niedojrzałości, pieniactwa i traci w oczach racjonalnych obserwatorów. Oj nie tak panowie! I panie! Nie tak! Wszystko to typowe, nasze, tak Polskie, że aż mdli. Nam niepotrzebny wróg zewnętrzny, manewry ZAPAD z 200 tysięczną armią rosyjsko-białoruską przy granicy, wojny hybrydowe, ataki trolli etc. My się sami zagryziemy. To potrafimy najlepiej.

Czwarta fala Covid u bram. Dzisiaj 349 nowych przypadków, a na kwarantanni jest ok 52 tyś osób. Tyle samo zachorowań w marcu 2020 wywołało panikę. Wszędzie słyszeliśmy o apokalipsie, a gdy pojawiła się szansa na szczepionkę, wszyscy (włącznie ze mną) krzyczeli; czemu tak mało? kiedy będzie dostępna? Co mamy dziś? Luźna guma, jak to się kolokwialnie mówi. W sklepach, halach, hotelach ci, co noszą maseczki są wytykani palcami jako dziwadła. No i gdybyśmy wszyscy byli zaszczepieni, ok., ale mamy niecałe 19 mln w pełni zaszczepionych i narodowy opór pozostałych. Swój stosunek do antyszczepionkowców już zdradzałem i delikatnie mówiąc; nie rozumiem ich postawy, nie pochwalam jej. Państwo nie ma na nich recepty, a sami politycy nie dają dobrego wzorca. I cholera mnie bierze, gdy pomyślę, że powrócą restrykcje. Że znów świat się tak strasznie skurczy. Oby nie. Czy więc restrykcje będą tylko dla niezaszczepionych?! Włosi dają sobie z tym radę, ograniczając prawa niezaszczepionych. Duda zaś jest przeciwny obowiązkowym szczepieniom. Co o tym sądzicie?

W tym tygodniu minęła 41 rocznica Porozumień Sierpniowych, które zapoczątkowały zmiany ustrojowe i zakończyły Polskę socjalistyczną i komunistyczną. 30 sierpnia w Szczecinie, 31 sierpnia w Gdańsku rząd PRL uległ komitetom strajkowym. Można zadawać sobie pytanie, co z idei Solidarności z tamtych lat zostało do dziś? O co, tak naprawdę, walczyli ci, którzy te porozumienia podpisywali? Czy o taka Polskę, w jakiej żyjemy? A przecież walczyli poświęcając swoje zdrowie i życie. Szczególnie ciekawe są punkty mówiące o wolności mediów, o podniesieniu pensji o 2 tyś. zł i gwarancji systematycznego wzrostu płac, obniżeniu wieku emerytalnego do 50 lat dla kobiet i 55 dla mężczyzn, oraz postulat, aby wszystkie soboty były wolne od pracy. Oczywiście nierealność niektórych z nich wyklucza je, inne byłyby przedmiotem sporów, ale naczelna idea wyzwolenia od autorytarnej władzy powinna być nadal celem. Biorąc pod uwagę różnice światopoglądowe i to, co różni nas dziś, jako Polaków, zadziwia mnie, że łatwiej było solidarnościowcom i komunistom usiąść do jednego stołu i wypracować rozwiązania dla Polski, niż dzisiaj byłoby usiąść Kaczyńskiemu, Tuskowi, Hołowni, Kamyszowi i innym do jednego stołu, by zrobić to samo. Dziś wydaje się to niemożliwe. Smutne. Oczywiście komuniści zmuszeni byli sytuacją, grunt wymykał im się spod nóg, ale czy przy podobnej sytuacji, jakakolwiek partia polityczna która dziś ma władzę byłaby w stanie zaprosić do dialogu opozycję, odłożyć animozje, własne małe ambicje na rzecz budowania tego, co najważniejsze przyszłości dla młodych Polaków? Nie stać na to ani PiS, ani nie było stać PO. Niestety.

O porozumieniach sierpniowych w filmie dokumentalnym z 2019 r.

Na koniec dobre wieści.

Rośnie nam PKB, i to niebagatelnie, bo ponad 11% rok do roku. Takie dane w tym tygodniu podał GUS. Oczywiście baza do tego wzrostu była bardzo niska, bo w 2020 mieliśmy spadek o 8,3% r/r. Co dziś napędza wzrost naszego produktu narodowego? Ano popyt wewnętrzny w gospodarstwach domowych (+12,8%). Kupujemy więcej, konsumujemy, ale też inwestujemy gotówkę, której nie warto trzymać w bankach. Wzrost oczywiście napędza inflacja, która przekroczyła 5%, choć wiemy dokładnie, ze wiele produktów, jakie kupujemy systematycznie podrożała niekiedy ponad 20%, nie wspominając już o produktach do budowy i remontu, albo o kosztach usług. No, ale miało być pozytywnie…

Mamy też bardzo niską stopę bezrobocia 3,4%. Praktycznie więc każdy, kto chce pracować, może to robić, choć wciąż 586 tyś polaków jest „bezrobotnych” – cudzysłów jest tu zamierzony. Firmy szukają pracowników, a stawki rosną. Dziś na ogłoszenie pracy za kwotę poniżej 3 tyś zł zareaguje niewielu. Młodzi chcą zarabiać dużo więcej i jest to pierwsze pytanie, jakie zadają na rozmowach kwalifikacyjnych. Mniejsze bezrobocie jest w Czechach, Holandii i na Malcie, co pokazuje, że Polacy są lepsi w kombinowaniu, jak tu nic nie robić i zarobić…

Życzę więc wam miłego weekendu, odpoczynku – może nawet czynnego. Pogoda sprzyja, warunki są, a im dalej we wrzesień może być niestety gorzej…

*

29. sierpnia 2021

Na zdjęciu technikum im. Gagarina w Bydgoszczy, gdzie przeżyłem 5 lat nauki i poznałem wielu fantastycznych ludzi!

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – napisał Jan Zamoyski, wielki kanclerz koronny w 1600 r., w akcie fundacyjnym Akademii Zamoyskiej, pierwszej w Polsce prywatnej uczelni, a trzeciej otwartej w Rzeczypospolitej. Miał rację! 

“Back to School” od Deftones. Mocne!

Powrót dzieci i młodzieży do szkół (już w formie stacjonarnej) jest dobrym momentem, aby przypomnieć sobie jak to było w naszej młodości, a – nawet jeśli nie mamy już dzieci w tym wieku – pomyśleć jak jest dziś i co proponuje szkolnictwo w porównaniu do starych, dobrych czasów. No i tu pierwsza zagwozdka; czy, bowiem, dawniej było lepiej? 
Kiedy chodziłem do podstawówki rozpoczęło się nauczanie w modelu 10-letnim, co jednak upadło już w 1981 r. Funkcjonowały szkoły zawodowe, licea i technika. Pamiętacie. Ludzie je kończący mieli zawód i wiedzę, choć pracy dla nich nie było, bo stary przemysł upadał, a nowy – prywatny – dopiero się rodził. Tu była prawdziwa szkoła przetrwania. Wiem to! Uczyliśmy się języka rosyjskiego, a też trochę niemieckiego. Wszak poza wielkim bratem ZSRR mieliśmy w naszym socjalistycznym bloku też siostrę – DDR. Oczywiście była także Czechosłowacja, ale na szczęście nie włączono czeskiego do programu. Trochę angielskiego liznąłem na studiach. Symbolicznie. Jak większość z naszego pokolenia.Nikomu z kręgu nauczycielskiego szkoły podstawowej, czy średniej przez myśl nie przeszło zagłębianie się w historię Żółkiewskiego na Kremlu z 1610 r., cudu nad Wisłą z 1920 r., czwartego rozbioru Polski w 1939 r., czy opowiadaniu o Żołnierzach Wyklętych i terrorze NKWD. Wiadomo. Z nostalgią wspominam jednak lekcje o potędze Polski za Jagiellonów.

Mam jednak wrażenie, że w tej „starej” organizacji było więcej porządku, choć prawdy o świecie jak na lekarstwo. Fakt. Nauczyciel był autorytetem, co oczywiście miało swoje plusy i minusy, a wie to każdy kto przeszedł gehennę z którymś z psorów o trudnym charakterze. Wydawało by się, że z odzyskaniem niepodległości na początku lat 90-tych czas wpajania doktryny w głowy dzieci i młodzieży się skończył i że będzie tylko lepiej. Nic bardziej mylnego.  

Słuchałem ostatnio bardzo ciekawej radiowej audycji dotyczącej szkolnictwa w Polsce i rzeczywiście żadne pokolenie, żaden rocznik, żadna grupa młodych ludzi, którzy zaczynali swoją naukę po roku 1973 nie miała spójnego, nieprzerwanego procesu prowadzącego ich przez kolejne etapy kształcenia. Programy zmieniały się po każdych wyborach, zależnie od wizji świata polityków, którzy je wygrywali, a my pozostawaliśmy tymi “another brick in the wall” z piosenki Pink Floyd. Czy więc to te błędy spowodowały, że jesteśmy dziś jednym z najbardziej wewnętrznie skłóconych narodów świata?! 

Pink Floyd I nieśmiertelny kawałek “Another Brick in the Wall”. Genialny!

Ustawy Samsonowicza i Głębockiego – ministrów z lat 1991/92 – miały zlikwidować monopol oświatowy państwa i dać autonomię nauczycielom. Ale już w 2016 r. zniesiono gimnazja – wprowadzone w 1999 r. przez ekipę Buzka, wygaszono też szkoły zawodowe, co ma dziś – w mojej ocenie – przełożenie w braku fachowców na rynku usług. Wycofano się także z obowiązku szkolnego dla 6-cio latków, co rozpalało uczestników debat w TV do czerwoności. A czy pamiętacie spory o listę lektur, o obecność religii w szkołach, o lekcje etyki, wychowania w rodzinie, wreszcie o to, jak uczyć młodzież o ich seksualności, a także o różnorodności, jak przeciwdziałać homofobii etc.?Tysiące godzin debat w mediach. A i tak na końcu tej drogi stoi Czarnek, jak ten pień omszały…Wydaje się, że tylko przedmioty techniczne jak fizyka, matematyka, chemia etc. pozbawione są relatywizmu, bo tam mamy prawdy niezmienne, choć tylko wolny umysł może odkryć coś nowego w tej niezmienności, poprzez zakwestionowanie. Dzięki temu świat zmieniał się na lepsze. 

Wszystkie te zmiany, ten bałagan i napięcie nie służą wychowywaniu młodych ludzi tak, aby ci mieli w głowach spójny system wartości, otwartość potrzebną do życia w różnorodnych relacjach społecznych. Jakim bylibyśmy narodem, gdyby uczelnie wspierały jasność myślenia i budowały umiejętność dokonywania wyborów, zamiast faszerowania strachem przed obcymi, źle pojętym patriotyzmem. Obecny minister za cel przyjął jednak zwalczanie poglądów lewicowych i liberalnych, wpieranie katolicyzmu i lekcje religii, a odmienne orientacje seksualne nazywa „zboczeniami, dewiacjami i wynaturzeniami”,  promuje strefy wolne od LGBT. W jego rozumieniu kobiety są od rodzenia dzieci, a w szkole powinny być uczone cnót niewieścich. Dramat.

Kluczowa jest odpowiedź, jak uczyć dzieci, aby nie stawały się  jedynie  konsumentami, uczestnikami rytuałów, również tych politycznych, bezkrytycznymi odbiorcami przekazywanych treści. Bez tego Polacy przez długi jeszcze czas będą mieli problemy z odnalezieniem się w świecie, chociaż dzisiejsza młodzież na pewno radzi sobie z tym dużo lepiej niż pokolenie 40-to, czy 50-cio latków. Do tego jednak trzeba zmiany w sposobie myślenia o edukacji. Koniecznie trzeba też zmienić ministra!

Kolejnym problemem jest pozycji nauczycieli, którzy kiepsko wynagradzani, pracują w zawodzie, który nie ma już prestiżu. Nie będę rozwijał tego wątku, bo zamęczyłbym Was tym wpisem. Nadmienię tylko, że od 1 września dostaną podwyżkę. Całe 6%!

A dla wszystkich moich kolegów z Gagarina “You Gotta Fight…” i Beastie Boys. Pamiętacie?

Pozdrawiam Was serdecznie, życzę udanego tygodnia, szczególnie rodzicom dzieci szkolnych i do usłyszenia!

*

23. sierpnia 2021

Bieżączka sierpniowa

Parafrazując króla Juliana z kreskówki „Madagaskar”; teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!

Dawno nie pisałem na tematy bieżące, a rzeczywistość galopuje jak koń ugryziony przez gza. I nie wiadomo, co ważniejsze; nowy kryzys migracyjny, covidowy impas szczepionkowy w obliczu czwartej fali, sejmowe sztuczki PiS w czasie głosowania nad LEX TVN, z marszałek Witek na czele i z Kukizem w tle, czy Nowy Polski Ład, nazywany też bezładem lub bezwładem, który kosztował już miejsce w koalicji Porozumienie Centrum a Gowina tekę wicepremiera, a przecież ma uszczęśliwić 79% gospodarstw domowych! W dalszym planie czają się tematy jak galopująca inflacja, wycinka lasów pod fabrykę polskich aut elektrycznych, a także spory z Izraelem o mienie bezspadkowe, utracone w czasie II wojny światowej, w którym, jak wiadomo, nikt nas nie poprze. Materiału na dobry thriller psychologiczny, choć konia z rzędem temu, kto wie ku czemu zmierza fabuła. Konia ugryzionego przez gza!

A jeśli o koniach mowa; “Wild Horses” i Rolling Stones z 1971 r.

W temacie uciekinierów z Afganistanu i innych koczujących na granicy polsko-białoruskiej trzeba przyznać, że pojawili się w czas.

Nie wiem, czy odwrócą uwagę opinii publicznej (czyli naszą) od ostatnich potyczek sejmowych, ale na pewno znów podzielą Polaków na tych, co z dobroci serca (acz nie zawsze rozumnie) przyjęliby ich do domu, i tych co sami chętnie wzięli by udział w budowaniu muru (zimnokrwistych drani). Acha! i tutaj właśnie pytanie, do tych „samarytan”, czy rzeczywiście zaprosiliby owych imigrantów pod dach? Ci zimnokrwiści mają na co dzień w telewizji zdjęcia otoczonych wojskiem „wędrowców”, co się myją w deszczu i jedzą trawę. Inną kwestią jest, że tamci wcale nie chcą naszego chleba i soli, bo wolą świadczenia socjalne i dobrobyt w Niemczech, Francji etc. Gdyby nie to, zostaliby w Uzbekistanie, Kazachstanie, w Rosji, czy gdzieś indziej po drodze. Tam też wojen nie ma (choć w Afganistanie też jej nie ma), Islam jest popularną religią, tyle że żyje się mniej bogato. Z Kabulu do Warszawy jest ponad 5 tyś km. Ileż to grup „przerzutowych” wzbogaciło się na przemycie tych ludzi? No i cóż znaczy, że Amerykanie po zrobieniu interesów w Afganistanie, tak jak w Iraku, a wcześniej w Wietnamie czy w Kambodży (przykładów jest dużo), zostawiają po sobie syf, z którym radę muszą sobie dawać inni. W podręcznikach Jankesi pozostaną na zawsze pogromcami Al-Kaidy. Wystarczy. Wracając w nasz ogródek, rządzący z PiS oczywiście nie mogą ulec presji migracyjnej, bo to ich klucz do serc swoich wyborców, a Platformersi, Ludowcy, Lewica etc. muszą przeć na opak, bo to ich racja bytu. Wszyscy tak samo unikają jednoznacznych deklaracji, oglądając się na dialog z Unią i krajami bałtyckimi. Szaleństwo. co zaś mówią zapisy prawa migracyjnego i procedury uchodźcze? Uciekinier, aby uzyskać prawo do przejścia przez granice RP i zostać objętym pomocą musi pochodzić “bezpośrednio z terytorium, na którym jego życiu lub wolności zagrażało niebezpieczeństwo prześladowania lub ryzyko wyrządzenia poważnej krzywdy, oraz przedstawił wiarygodne przyczyny nielegalnego wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i złożył wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej niezwłocznie po przekroczeniu granicy”. Słowo „bezpośrednio” wydaje mi się kluczowe. Z drugiej strony na naszej granicy, w punktach kontroli powinny znajdować się miejsca, gdzie ci uciekinierzy mogliby ubiegać się o takie prawo.

I w temacie; “Immigrant Song” od Led Zeppelin z 1972 r. Jest moc!

A co z pandemią?

Nowa odmiana Covid-19, wariant lambda (kolejny po alfa, kappa i delta) jest jak płetwa rekina na oceanie. Zawsze jest pytanie, a co gdy łódź zacznie przeciekać? Wielu Polaków wierzy jednak, że to tylko film Spielberga, albo taki pływak, boja, straszak na mało odważnych (tych w Polsce jest około 18,5 mln). Zachorowań na razie mamy 100 do 250 dziennie. Fantastycznie! W USA nowych przypadków jest nawet po 300 tysięcy dziennie, a zgonów każdego dnia po kilka tysięcy. Niewiele lepiej jest w Rosji, czy w Indiach. To wielkie i ludne kraje – powie wielu z nas. Płetwa rekina jest jednak coraz bliżej. Bu! 

Nie opada wciąż kurz po głosowaniu nad ustawą “lex TVN”. Postawę Pawła Kukiza skomentował Kuba Wojewódzki, Jan Borysewicz i jeszcze wielu innych, nazywając rzeczy po imieniu. Niestety takich jak Kukiz pojawi się w najbliższym czasie wielu. Dla wszelkiego pokroju politykierów najgorszego sortu otworzyła się prawdziwa skrzynia ze złotem, bo Kaczyński, aby przepchnąć każdą ustawę, będzie musiał licytować wyżej i wyżej, dając za poparcie więcej i więcej. Ręce zapewne zaciera Ziobro, który zyskał dodatkową władzę, możliwość do budowania silnej pozycji na Prawicy. Głosy jego i jego ziomków będą ogromnie ważne przy każdej ustawie, a przecież ów Polski Ład to flagowiec PiS. Trzeba go przepchnąć, choćby niczym słonia przez ucho igielne. Ja się zastanawiam, czy ten cyrk to kolejna kropla do wiaderka goryczy, przez brzeg którego przeleje się w końcu ten szlam na głowy winnych, czy może właśnie jest to bardziej cegiełka w murze dla twardogłowych, bezrefleksyjnie popierających Prawicę? Martwi mnie jednak bardziej rozkład demokracji w Polsce, bo praworządność to jedyna gwarancja dla nas, jako obywateli, że nasze prawa będą szanowane. Jakoś z dnia na dzień czuje się mniej pewnie… Tutaj podziękować należy marszałek Witek. Brawo! Wspaniała reasumpcja. Popisowa! Dziś moja ocena rządu z punktu widzenia nieudolności covidowej, inflacji, pogorszenia sytuacji bytowej Polaków, braku skuteczności wszystkich programów społecznych i w perspektywie Nowego Ładu, jest bardzo niska, a nie zawsze taka była. To składowe, które w mojej ocenie, w konsekwencji doprowadzą do wcześniejszych wyborów. Oby!

Reasumpcja i marszałek Witek; Pięciu prawników, którzy potwierdzili, choć nie istnieli…

Z odmętów niebytu wynurzył się Szymon Hołownia, który na obecnej sytuacji płynie jak surfer po fali. Mówi o stabilnej 15%-owej grupie swoich wyborców i że nie groźna mu odbudowa po stronie Platformy Obywatelskiej. Ja również nie jestem bardzo szczęśliwy, że nie udało się Szymonowi zaistnieć jako poważnemu politykowi i nie jestem szczęśliwy z powrotu przed ekrany telewizorów Schetyny i jego gromady, tak jak nie podnieca mnie narracja Tuska i widmo powrotu takich Nowaków od zegarków. Być może więc pozostanie na scenie politycznej Polski 2050, przy jednoczesnej odbudowie przywództwa po stronie liberałów i silnej pozycji ludowców może być zaczątkiem prawdziwego pluralizmu politycznego. Martwi mnie słaba pozycja Lewicy, bo tutaj też jest potencjał do odebrania głosów PiS-owcom. Mam też nadzieję, że Jarosław Gowin z jego położeniem w centrum znajdzie swoje miejsce w tej talii. Cenię go za wiele rzeczy, choć dziś jest konsekwentnie zohydzany przez PiS, jak i PO. Osobiście uwielbiam zdroworozsądkowców, którzy mają swoje zdanie i nie obawiają się poniesienia konsekwencji. Myślę, że o Gowinie usłyszymy jeszcze dużo, bo ktoś taki jak on nie prowadzi polityki samounicestwienia. Taką mam nadzieję. Wielu mówi, że nie może wybaczyć Gowinowi kolaboracji z rządem PiS-u, a ja się zastanawiam, co wydarzyłoby się z gospodarką w czasie pandemii, gdyby nie Gowin. Całe szczęście, że tam był. Tak samo, na szczęście, że Gowin współpracował z PO, tonując skrajnie liberalne zapędy i nadając więcej konserwatyzmu do tego kotła. Właśnie takich zaworów bezpieczeństwa, w mojej ocenie, w Polskim rządzie potrzeba.

Jeśli o zawory bezpieczeństwa chodzi; tutaj są fachowcy!

I na koniec jeszcze jeden temat, który mnie nurtuje i irytuje.

Rujnowanie natury w imię ratowania natury, oto nowa logika rządu. Megalomani z PiS parafowali wycięcie 1250 ha lasów pod Jaworznem i Stalową Wolą, aby postawić fabrykę „Izera”, polskich samochodów elektrycznych. Ustawa, w cieniu lex TVN, przeszła przez Sejm i trafiła do Prezydenta. Ja zrobiłem sobie małe wyliczenie; średni zapas masy drewna na 1ha lasu to 220 m3. Mamy więc około 275 tyś m3. Znalazłem informację, że 1 m3 drewna iglastego z lasu kosztuje minimum 110 zł. Tak więc mamy wartość 30,25 mln zł. A do kogo należą lasy państwowe? No to już wszystko jasne! Parafrazując króla Juliana z kreskówki „Madagaskar”; teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!

W oryginale… 🙂

Potem Morawiecki wystąpi z programem zielona energia na który ma pójść 37% środków z Planu Odbudowy. Om wie jak kreci się ten biznes, wszak to bankier i finansista. Abstrahując od tego jak idiotyczny jest moim zdaniem pomysł, że 250 mln zł przeznaczone na fabrykę coś wniesie do realizacji tej ambicji, to za 10-20 lat, gdy już być może zejdzie pierwsze takie auto z linii produkcyjnej (choć fantaści z rządu mówią o roku 2024 – a to rok po wyborach…), na świecie elektryka będzie już passe, bo pozyskiwanie surowców do produkcji baterii będzie bardzo trudne i drogie, a ich utylizacja będzie problemem dla wszystkich koncernów. W cywilizowanym świecie zaś królować będzie wodór! Pod Jaworznem zaś w cieniu porzuconych ścian nieistniejącej fabryki będą kwitły biznesy tych, którzy dziś są u kory… U władzy. Poza tym będzie to kolejny projekt z cyklu przekop Mierzei Wiślanej za 880 mln zł, sieć dróg śródlądowych i żeglowność Odry, Wisły za ponad 120 mld zł, Centralny Port Komunikacyjny za 35 mld zł, elektrownia Ostrołęka – która już jest katastrofą w której umoczono 1,4 mld zł… Można wymieniać jeszcze długo.

Uff… Długi ten tekst, a ileż jeszcze tematów. A więc do rychłego.

Tymczasem życzę Wam miłego tygodnia!

*

19. sierpnia 2021

Sopot kontra Jasna Góra i Opole, czyli pojedynek na festiwale.

Cristina Scuccia – tańcząca i śpiewająca zakonnica.

To, że ludziom do szczęścia potrzeba chleba i igrzysk wiedzieli już antyczni. Igrzysk nam ostatnio nie brakuje, a Olimpiada zakończyła się szczęśliwie dla Polaków, bo rekordem 14 medali, nie pobitym od 2000r. Oczywiście lokalni politycy nie omieszkali wykorzystać sportowych sukcesów i naszych medalistów. Dziś (19.08) było spotkanie mistrzów z Tokio z wiceministrem Bernackim. Przywilej władzy. Sypnęły się gratki, zrobiono setki fotek, wystąpiono przed kamerami chwaląc sztaby szkoleniowe, kluby, prezesów etc. Zapomniano nawet o pływakach, którzy nie pojechali do Tokio ze względu na indolencję prezesów PZP.

Teraz przyszła kolej na festiwale piosenki.

Wgniotło mnie w fotel, gdy zmieniając kanały TV wpadłem na TVP, a tam na Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej na Jasnej Górze „Jasna Strona Mocy”. Tytuł jak z kolejnej części Gwiezdnych Wojen, a na scenie podskakująca zakonnica w przykrótkim habicie. Ale, ale… Na scenie występowali też Pectus, Edytka Górniak, Mietek Szcześniak etc. Ostatecznie, czemu piosenka katolicka ma być tylko nieudolnym pieniem księży na mszy, albo ograniczać się do pielgrzymek? Lubię gospel, a wiele gwiazd rocka, bluesa i jazzu wyrosło właśnie z tego nurtu. Przypomnę choćby Tinę Turner, Whitney Houston czy Arethę Franklin. Pamiętacie? Po prostu muszę przywyknąć do podskakujących rytmicznie zakonnic – pomyślałem.

Oceńcie z resztą sami… Cristina Scuccia.

W tym tygodniu mamy festiwal w Sopocie, a tam antypisowskie wtręty Prokopa etc. Oczywiście to impreza TVN, więc bez zdziwienia. Publiczność reaguje różnie, ale jesteśmy społeczeństwem bardzo podzielonym. Może to i dobrze.

A tutaj Dawid Kwiatkowski w piosence “Bez Ciebie” – zwycięzca sopockiego konkursu o Bursztynowego Słowika.

Na horyzoncie zaś spęd w Opolu, a już w mediach głośno o tym, że występ tam równa się z artystyczną prostytucją, bo biorąc udział w festiwalu artyści wspierają władzę, która jest antydemokratyczna, homofobiczna i wroga LGBT. Co na to np. młodziutka Roksana Węgiel etc.? Co ona i jej podobni mają wspólnego z polityką?! Marylka Rodowicz pisze na FB: “Nie, nie popieram nikogo, kto promuje agresję, homofobię, nienawiść, kto dzieli naród”. A więc czemu bierze udział w wydarzeniu? To jej zmartwienie. Generalnie mój głos w tej sprawie : Ręce precz od artystów! A to, że dostają pieniążki za występy, to taka ich praca. Ileż kompromisów akceptuje każdy z nas na co dzień? Tylko się zastanówmy…

Ja tam posłucham piosenek z Opola. Może odpuszczę sobie występ Maryli, bo prócz „Małgośki” mam alergię na jej śpiewanie. Ale Roksanę Węgiel zobaczę chętnie!

Roksana Węgiel “Korona”. Fajne?

ps.

Jeśli ciekawi Was, dlaczego piszę dziś o festiwalach zamiast o polityce, odpowiadam; na wszystko przyjdzie pora. Na razie nazwisko Kukiz wywołuje u mnie odruch wymiotny. A ciekaw jestem rozwoju sytuacji. Jak my wszyscy zapewne.

Buuuuu!!!!

Do miłego więc!

*

29. lipca 2021

Czwarta fala Covid, Nord Stream na finiszu, wakacje Tuska i olimpijskie zgryzoty.

Witam serdecznie.

Lato nie wpływa dobrze na motywację do pisania. Jednak niekiedy poziom irytacji zwycięża i trzeba ją z siebie wyrzucić. Tak więc kilka słów o tym, co zirytowało mnie najbardziej w ostatnim czasie.

Ale żeby zacząć od czegoś miłego, załączam zdjątko z mojego ogrodu.

Uroczo? Tak? No to do rzeczy…

W kampanii szczepionkowej rząd ponosi ewidentną porażkę. To właśnie skutek dwóch lat huśtawki w ustanawianiu i luzowaniu obostrzeń, wykorzystywania rzekomego sukcesu w walce z Covid i ogłoszonego odwrotu pandemii, na potrzeby kampanii wyborczej Dudy, a potem zabijanie biznesu i zamykanie ludzi w domach, nagonki na tych co chcieli się zaszczepić (np. artyści) zamiast uczynić z nich twarze kampanii antycovidowej, afer z respiratorami i innych machloj ministra Szumowskiego, szopek ze szpitalami tymczasowymi w postaci Stadionu Narodowego i innych, gdzie z ręki do ręki szły miliony złotych, wreszcie wykorzystanie pandemii do wprowadzania zakazów aborcji i walkę ze Strajkiem Kobiet, a w kontrze pobłażliwość na zadymy kiboli i narodowców z Marszu Niepodległości. Do tego dochodzi brak podstaw prawnych do nakazu noszenia maseczek i ograniczania praw obywatelskich, niezdecydowanie Policji w działaniach, całkowity paraliż Sanepidu itp. Pamiętacie?

Nie motywuje też ilość nowych zakażeń. W konsekwencji czekamy więc na czwartą falę pandemii, a zaczepionych jest mniej niż połowa Polaków. Zaczekamy tak do września uwikłani w dyskusje i spory, z narastającą wzajemną wrogością. Kto zaplanował wakacje na ten czas ma problem.

Coraz częściej słychać o obowiązkowych szczepieniach. To już działa na Węgrzech, w Grecji i Francji. Na razie dotyczy poszczególnych grup zawodowych jak np. lekarze, ale może objąć i nauczycieli. Ale nie tylko tu jest pogrzebany przysłowiowy pies. Coraz wyższy jest bowiem poziom zidiocenia społeczeństwa. Nazwę to po imieniu. Polacy byli zwykle bardziej racjonalni. Wzmagają u mnie irytację ruchy antyszczepionkowe (jak np. pan Braun z Konfederacji) i te masy ludzi, którzy uważają, że szczepionki są eksperymentem medycznym, albo ci spryciarze, którzy czekają aż odpowiedzialność za wyjście z tego covidowego syfu wezmą na siebie inni. To porażające jak wielu jest nieodpowiedzialnych i głupich ludzi w naszym kraju. Ze skrajnym zdziwieniem przyglądam się antyszczepionkowym manifestacjom i napadom na punkty szczepień jak w Grodzisku Mazowieckim. Wymieniony Braun w sposób cyniczny płynie na fali braku zaufania do rządu (jakkolwiek słusznego) i zwyczajnego braku odpowiedzialności u dużej części obywateli, aby zbudować sobie pozycję polityczną. Rozpaczliwie szuka tych, którzy mogliby dźwigać go na swoich plecach w karierze. To skrajnie głupie cyniczne i nieodpowiedzialne. Tak to widzę. Będzie jednak takich Braunów więcej, oj będzie!

Rząd jednak również nie podejmuje żadnych zdecydowanych działań wzmacniających przekaz, obawiając się spadku swoich notowań. Wszak najniższy poziom wszczepienia jest tam, gdzie PiS ma najwięcej wyborców… Zimna kalkulacja zwycięża. Jak zwykle.

Na rozluźnienie dwie fajne amerykanki Maddie&Tae w kawałku “Girl in a country song”. Warto by powędrować po bezdrożach Stanów? Nie w tym roku… USA nie zmienia bowiem polityki antycovidowej.

Temat Nord Stream rozpala dyskusje od kilku już lat, a dla Kaczyńskiego wstrzymanie inwestycji po interwencji Trumpa było świadectwem skuteczności jego polityki zagranicznej, teraz jednak gdy porozumienie pomiędzy Rosją a Niemcami aprobowane zostało przez Stany Zjednoczone jest to powodem frustracji i wodą na młyn dla kampanii antyamerykańskiej, antyniemieckiej, antyeuropejskiej i antyświatowej… Oto My, Naród Skrzywdzony odgrodzić się musimy murem naszej dumy i niezależności od gnębicieli i zdrajców pokroju Merkel, Macrona, Putina i Bidena! A jakże. Ja się tylko pytam, gdzie jest ta doskonała polska dyplomacja? Jakie podejmowała działania poza nieracjonalnym, głupim i nieodpowiedzialnym wspieraniem Trumpa, nawet gdy już wiadomo było, że w tragicznym stylu przegrał wybory? I nie tylko w tej sprawie. Porozumienie dotyczące rurociągu było tylko kwestią czasu. Zbyt wielkie środki zostały zainwestowane (10 mld Euro), a pozycja Polski w polityce międzynarodowej stopniała w czasie rządów PiS niczym lodowce przy globalnym ociepleniu. Sytuacja ta pokazuje, jak niewiele znaczy Polska w geopolitycznej układance. Kiedy dochodzi do podejmowania ważnych decyzji, zapadają one w Berlinie, w Paryżu, Waszyngtonie, w Moskwie lub w Pekinie. Przy słabej polskiej dyplomacji, a w zasadzie przy dyplomacji nie istniejącej, nie mamy nawet możliwości wypowiedzieć nawet swojego zdania, aby było ono słyszane.

Nie ma jednak nad czym płakać. Należy zakasać rękawy i szukać innych rozwiązań. Polityka energetyczna Polski opiera się przecież również o gaz sprowadzany do gazoportu w Świnoujściu, a na ukończeniu jest gazociąg Baltic Pipe, którym popłynie w grudniu 2022 gaz z Norwegii. Tani nie będzie, ale nie będzie też rosyjsko-niemiecki! Jest stale czynny gazociąg Jamal, którego zamknięcie będzie groziło destabilizacją sytuacji politycznej w Europie, bo zaszkodzi Białorusi, Ukrainie, Czechom i Austrii, a może szansą jest podpięcie się pod “Błękitny Potok”, czyli gazociąg zasilający Turcję, Bułgarię i Rumunię? Są od tego planowania mądrzejsze głowy. Aby tylko im się chciało.

W przerwie, na wspaniałe dopełnienie gorącego dnia, polecam wspaniała angielską bluesmankę Joanne Shaw Taylor, której jestem fanem.

Uf, gorące rytmy, co?! No to kolejny gorący temat…

Mamy kolejny akt wojny pomiędzy prezesem NIK a PiS. Marian Banaś działa z powodów partykularnych, w obronie siebie i swojej rodziny i jest dokładnie tak samo cyniczny jak Jarosław Kaczyński, tyle że pokazał mu zęby i wszedł w zwarcie. Dzięki temu mamy możliwość poznać przekręty, korupcję i małostkowość rządzących, a przy okazji także niezły spektakl! Swoją drogą interesujące dlaczego syn Banasia jest doradcą prezesa NIK. Na pewno przy wyborze przeważyły kompetencje (ha! ha! ha!). Tusk nazwał Mariana Banasia „świadkiem koronnym” w sprawie mafii politycznej. Będzie ciekawie. Banaś swoją niesubordynacją wobec braci z PiS, a zwłaszcza wobec Prezesa komplikuje sytuację Prawicy przed wyborami, które mogłyby się odbyć na wiosnę, zanim jeszcze Polski Ład i związane z nim oczekiwania rządu padną niczym koń po Wielkiej Pardubickiej. No i Banaś, który mógłby stanąć po stronie Tuska, to śmiertelne zagrożenie. Podobną rejzę Lepper przypłacił w 2011 życiem. Banaś wie jaka jest stawka. Ma jaja!

A co dalej w kampanii Donalda Tuska? Słuchałem jego przemówień na wiecach w trakcie jego „trasy koncertowej”, przemówień składających się z wyliczanek, co złego zrobił PiS. No, nic nowego Doni! My znamy to, śledzimy, żyjemy w tym od 2015! To o wiele za mało jeśli były Przewodniczący Rady Europejskiej myśli o poważnej polityce w kraju i o kreowaniu sytuacji. Brak tu pomysłu i planu. Liczę, że lepsza będzie jesienna tura aktywności. Na razie priorytetem było chyba pokazanie się, zaznaczenie kto rządzi w opozycji. Oby! Były premier po objeździe Polski pojechał jednak na wakacje, które obiecał rodzinie. Potem zaś spotkał się z Grodzkim i Arłukowiczem – największymi przeciwnikami Trzaskowskiego i Budki w PO. Przypadek? Nie sądzę… Osobiście nie żal mi żadnego z tych panów.

Donald zamieszał i miesza nadal. To trzeba mu oddać. Cóż z tego wyniknie? Jaki jest jego plan? Na pewno chce być jedynym liderem opozycji do wyborów, które mogą się odbyć szybciej niż myślimy, bo w miarę wzmacniania się Doniego, Kaczyński coraz bardziej flaczeje. Czas na emeryturę!

Czy Tusk był zamieszany w awanturę na lewicy i w próbę obalenia Czarzastego, nie wiadomo. Czarzasty powinien bardziej jednak uważać na Millera, który z Brukseli wciąż steruje dużą częścią Lewicy. Toczy się tam na pewno bój o przetrwanie, a część posłów lewicowych widzi swoją szansę w przyklejeniu się do Tuska. A Czarzastemu PO zostawi niewygodne tematy LGBT i prawa kobiet. Cwane. Bardzo pasywnie zachowuje się Hołownia i ludzie z jego ruchu. W zasadzie nic o nich nie słychać. Ich sympatycy to głównie osoby rozczarowane Platformą prowadzoną przez Kopacz, Schetynę i Budkę. W naturalny sposób będą chciały powrócić do macierzy. Moim zdaniem dni Hołowni na scenie politycznej są policzone, bo przecież Tusk nie zaakceptuje kogoś takiego u swojego boku, a Polacy go nie poznali. Hołownia nie wypowiadał się w temacie Covid, nie wypowiadał się w temacie Strajku Kobiet, czy praw LGBT, a także Polskiego Nowego Ładu etc. Nie wypowiada się w żadnej istotnej kwestii. W zasadzie nie wiadomo co myśli i co planuje. Takich efemeryd było już na polskiej scenie politycznej wiele.

A Jarosław Kaczyński i jego kompanii nie przebierają w środkach. W świetle powyższych przetasowań nie mają wyboru, a wiadomo że zrobią wszystko dla pozostania przy władzy. Kolejnym ich krokiem do celu, po absurdalnie uargumentowanym przejęciu Polska Press, jest zniszczenie TVN. Ustawa, wg Terleckiego, będzie głosowana jeszcze w sierpniu. Poseł Suski stanął na czele grupy, która chce ubezwłasnowolnić Polaków i narzucić im jedynie słuszny przekaz telewizji publicznej. Kaczyński deklarował w poprzedniej kadencji, że zajmie się mediami. Jest słowny. Cyniczny i autorytarny, ale słowny. Ludzie Kaczyńskiego staną na głowie, by głosowanie było po ich myśli, przekupią kogo trzeba, posłów, jak np. Kołakowskiego, któremu zaoferowali za powrót do partii stanowisko prezesa Banku Gospodarki Krajowej – drwiąc z Kukiza i jego naiwności w temacie przeciwdziałania nepotyzmowi. Handlują już z Konfederacją i z Kukiz’15, który najwyraźniej lubi jak z niego się drwi. Pójdą w rozdział stołki dla wujków, ciotek, kuzynów etc. posłów, w zamian za głos, jak już bywało wcześniej. Im bliżej wyborów, tym walka będzie się nasilała, a czy kolejnym krokiem będzie swoboda w internecie? Wszak to już Kaczyński zapowiedział.

Nie ma nic lepszego latem jak dobry blues, a więc dziś jeszcze jeden mój ulubiony muzyk; Laser Lloyd i jego “Miracle”.

Polski Ład nie zachwyca. Oj nie! Nie zachwyca nawet koalicji ZP. To co miało być dla PiS-u elementem przyciągającym wyborców i przeważającym w skupianiu uwagi, czyli rozdawnictwo pieniędzy z UE, okazuje się, że nie spełnia swojej roli, bo po pierwsze pieniędzy nie ma i wydaje się, że ich pojawienie się będzie coraz bardziej zagrożone, ze względu na problem z praworządnością, a po drugie zapowiedziane zmiany podatkowe nie przypadły Polakom do gustu. Uderzą w przedsiębiorców, kadrę zarządzającą, specjalistów i w samorządy. To nie są przyjaciele PiS, ale poprzez drożyznę w usługach dotkną każdego. Sprzeciwia się temu planowi Gowin – którego ostatnio coraz bardziej doceniam – ale jego ugrupowanie znaczy zbyt mało. Skończy się tak, że ludzie przedsiębiorczy wyjadą z tego kraju, albo zarejestrują działalność poza Polską. Innym przestanie się opłacać prywatny mini-biznes, więc zrezygnują zwalniając pracowników, pomocników etc. Ciekawe kto wtedy zrobi nam remont w mieszkaniu, zbuduje dom, albo naprawi auto? Na daniny społeczne Polska zaś będzie zaciągała coraz więcej długów… To czarny scenariusz. Tfu, tfu, na psi urok!

Na koniec o Olimpiadzie w Japonii. Brakuje tu polskich medali! Narazie nie zawiodły tylko wioślarki w czwórce (Kobus-Zawojska, Wieliczko, Sajdak, Zillman), które zdobyły srebro. Brawo! Hurkacz, czy Świątek – słabo, słabo… Kolarstwo – fiasko. Szermierka, niby pewniak, bez krążków. Pływanie bez rewelacji. Czy więc „świat odjechał nam”, jak w piłce nożnej? Zdziwiony byłem atrakcyjnością kilku nowych konkurencji jak choćby skateboarding, surfing, czy koszykówka trzy na trzy, wywodząca się ze stretballu. To dobrze że pojawiają się konkurencje interesujące młodych ludzi. Czekam oczywiście na start lekkiej atletyki, gdzie Polskie szanse są zdecydowanie większe jak np. konkurencja rzutu młotem, oszczepem, skok o tyczce, biegi, sztafeta kobiet etc. To już w sierpniu! Trzymajmy kciuki!

I tyle na dziś. Czas jest mocno wakacyjny, więc życzę wszystkom miłego wypoczynku i wspaniałej pogody! trzymajcie się ciepło i nie zapominajcie o olejku z filtrem.

*

11. lipca 2021

Finał Euro, TVN kontra PiS, powrót Tuska w rydwanie zaprzężonym w trzy konie i kto, komu, co jest winien…

Włosi Mistrzami Europy! Viva l’Italia! Po dramatycznym meczu ograli na Wembley drużynę Anglii w rzutach karnych. Nie miałem swojego faworyta. Kibicowałem dobremu widowisku i nie jestem zawiedziony. Obrońcy tytułu Portugalczycy wyeliminowani zostali przez Belgię w ⅛ finału. Należało im się. Od 11. czerwca mogliśmy oglądać łącznie 66 meczy, w tym żenujące występy biało-czerwonych. Teraz nadszedł czas komentatorów i specjalistów od rozkminiania na drobne każdego aspektu spotkań. Też będzie ciekawie.

Witam!

Długo nie wrzucałem tutaj żadnego tekstu. A to właśnie Euro, jeden mecz po drugim, ogród wymagał pielęgnacji, bo wszystko rośnie jak szalone i w pracy niemało tematów do ogarnięcia. Poczekam – myślę sobie – co wyjdzie z powrotu Tuska, no i z napięciem (jak wielu) czekałem na wynik wyborów prezesa PiS (Ha, ha!). Tymczasem życie galopuje i prócz tych wątków głównych pojawiają się nowe skandaliki, fermenty i kwasy, nieoczekiwane jak kac po piciu, zaskakujące niczym niska forma Krychowiaka. Jednym słowem – bigos! Od jednej z takich hec zacznę.

Atak na TVN ze strony PiS, na czele z  Markiem Suskim zaskoczył nawet wielu posłów Prawicy. Podpisy pod projektem ustawy nowelizującej ustawę o radiofonii i telewizji zbierano na korytarzu pod biurem partii w Sejmie.  Według ustawy może nie zostać przedłużona koncesja dla telewizji TVN i dla wszystkich mediów niezależnych, które posiadają inwestorów zagranicznych z udziałem ponad 49%. TVN należy zaś do amerykańskiego koncernu Discovery, choć zarządzana jest z Holandii, gdzie funkcjonuje Polish Television Holding BV. Tak więc przyszła kolej na wojenkę z USA, bo jankesi gotowi są wycofać część inwestycji z Polski, a pewnie nagle przestaniemy też spełniać warunki ruchu bezwizowego. Brawo Suski i Kaczyński – główny prowodyr tego zamieszania! Jednak przeciwników mają panowie nawet w gronie koalicjantów. Gowin staje ością w gardle PiS. Nie pierwszy raz zresztą. Brawo! Chyba właśnie na Gowina i jego Porozumienie zagłosuję w najbliższych wyborach.

Po 20 latach zakończyła się misja polskiego kontyngentu w Afganistanie. Z bazy Bagram wyjeżdżają ostatni żołnierze, również amerykańscy. Oficjalnie misja zostanie zamknięta 11 września, czyli symbolicznie w rocznicę ataku na WTC w Nowym Jorku, które to zdarzenie było powodem rozpoczęcia operacji Enduring Freedom. Na marginesie; wielu naukowców zwraca uwagę, że sam atak na WTC i ich katastrofa niesie więcej pytań niż odpowiedzi. Ale to zupełnie inny temat.Polskich żołnierzy witał we Wrocławiu szef MON Mariuszek Błaszczak zapewniając o wsparciu dla weteranów (a jest ich ponad 33 tysiące) i ich rodzin. Misja kosztowała życie 43 polskich żołnierzy i kalectwo 200 z nich, a nas, polaków-podatników ponad 6 mld zł. Korzyści dla USA są jasne; testy nowej broni, pozbywanie się starego arsenału, przegnanie Rosjan, kontrola nad polami uprawy opium, etc. No i rozbicie talibów z Al-Ka’idy z osławionym Osamą bin Ladenem na czele. Sukces! My mamy wielką fetę i w podsumowaniu „podniesienie umiejętności bojowych” i „udowodnienie sojusznikom naszej gotowości do wsparcia”… To brzmi dumnie, ale jakoś tak mało konkretnie. Nie sądzicie?

A tutaj składanka zdjęć z muzyczką inspirowaną wojną w Afganistanie.

Co do rachunków krzywd; dziś mamy 78 rocznicę zbrodni wołyńskiej. To też był niedziela, kiedy w 1943 r. Ukraińcy zaatakowali 99 miejscowości mordując Polaków i Żydów. Ogółem bestialsko wymordowali blisko 100 tysięcy osób. Czy to się da wybaczyć? Czy można wybaczyć też to, że zbrodniarze z tamtego okresu to dzisiejsi bohaterowie narodowi na Ukrainie?

Z drugiej strony zaś Żydzi coraz głośniej domagają się od Polski wypłaty rekompensat za utracone w Polsce mienie w wyniku 2WŚ! Za plecami Izraela stoi USA, gdzie Żydzi mają swoje silne lobby. Ustawa o przedawnieniu roszczeń bezspadkowych, jaką przyjął Polski Sejm (ale zatwierdzić ja musi jeszcze Senat i Prezydent) nazywana jest przez ministra spraw zagranicznych Izraela „haniebną” i „negowaniem Holokaustu”. We wszystkich tekstach dotyczących zagadnienia pomija się rolę Niemiec, co najwyżej mówiąc o mitycznych „nazistach”, których pochodzenia i narodowości nikt nie chce znać, a najmniej Niemcy. Zakłamywanie historii trwa więc w najlepsze, a na szali leżą grube poziom zaszczepieniamiliardy dolarów. 7,5 miliarda Polska już wypłaciła Żydom, ofiarom Holokaustu w formie rent i emerytur. To też z naszych podatków…

Polskie roszczenia wobec Niemiec spotykają się z kontrargumentami, że Niemcy po wojnie stracili na rzecz Polski 20% swojej powierzchni. Cóż z tego, że Polska została zrównana z ziemią, okradziona z dzieł sztuki, pozbawiona przemysłu, a co najważniejsze pozbawiona ludzi, którzy mogli ją podźwignąć po upadku. Niemcy zwracają odszkodowania za szkody wojenne krajom, które ucierpiały dużo mniej, bo jest to wygodne propagandowo. Sami jednak jesteśmy sobie winni, bo dokument podsumowujący polskie straty nadal nie ujrzał światła dziennego. Podobno jest stworzony i leży na biurku Jarosława Kaczyńskiego. Grecja śmiało mówi o swoich stratach. Polska na 123 lata pozbawiona była 100% swojego terytorium, rozgrabiona przez zaborców, w tym również Niemców, którzy eksploatowali te ziemie i ludzi, a potem przez pięć lat w trakcie drugiej wojny światowej. Płaćcie Niemcy! Nie zapłacicie?

Wrócił Tusk! Po tygodniach niepewności, domniemywań i dyskusji, przyjechał na…, no nie na białym koniu niestety, ale na plecach Schetyny, Budki i Trzaskowskiego. Choć ci dwaj ostatni szarpali wodze, gryźli munsztuk i wierzgali przy nakładaniu siodeł, z dnia na dzień są pokorniejsi. Nie mają wyboru, bo cokolwiek nie mówić o Tusku, są oni przy nim jak śledź i ogórek przy butelce wódki. Dobrze gdy są, ale i bez nich będzie fajnie. Donald natomiast nabluźnił na Kaczyńskiego, opluł Prawicę (z wzajemnością oczywiście) i ruszył w objazd Polski. Czy ten come back coś zmieni? Znamy już przecież ten schemat; partia kartelowa Platforma Obywatelska kontra partia kartelowo-doktrynerska Prawo i Sprawiedliwość. Wybór w mojej ocenie jest pozorny. A konsekwencja, to ciąg dalszy wojny polsko-polskiej. Wzrośnie tylko temperatura, – nomen omen – tego lata. Jakie jeszcze zawirowania na scenie politycznej wywoła powrót Doniego? Jego naprawdę boi się Jarosław Kaczyński. Regularnie z nim przegrywał. Największym przegranym tego powrotu może być jednak Szymon Hołownia. To tam znalazło bezpieczny azyl wielu, którzy odwrócili się od PO pod przewodnictwem Kopacz, Schetyny i Budki. Niestety Tusk ma też za uszami. Wyciągną to prawicowcy. Oj, wyciągną! Będzie się działo…

PiS-iory, poza Tuskiem mają też swoje własne kłopoty. Posłowie to odchodzą (Giżyński, Janowska, Czartoryski) to przychodzą (Czartoryski, Kołakowski), a Jarosław K. wisi raz po raz u paska Gowina, to chwyta koło ratunkowe rzucone przez Kukiza (pisałem już o tym). Jak trwała będzie miłość z najlepszym rock’n’roll- owcem pośród posłów RP zobaczymy, bo PiS odzyskał właśnie większość i ma 231 posłów. W moim przekonaniu to partia która nigdy nie powinna mieć większości. Doktrynerstwo i korporacyjność (w najgorszym rozumieniu) w tej partii powodują, że w obliczu bezkarności jej członkowie stają się nieobliczalnie rozpustni. Tamę dla tej bezkarności ma położyć ustawa antynepotyczna firmowana przez Kaczyńskiego i Kukiza właśnie. Ciekaw jestem, co się wydarzy np. z ludźmi Błaszczaka (rodzina, przyjaciele), poupychanymi w radach nadzorczych spółek skarbu państwa. No ciekawe…

Na rozluźnienie super kawałek włoskiego bandu Maneskin (zwycięzcy Eurowizji 2021) pod tytułem “Beggin'”. Tekst banalny, ale jaki wykon!

W szczepieniach coraz bliżej impasu. Wygląda na to, że zaszczepili się już wszyscy, którzy chcieli, bądź zbliżamy się do tej granicy. Co ciekawe, najniższy procent wyszczepienia jest tam, gdzie jest największe poparcie dla PiS. Przypadek? Generalnie po pierwszej dawce jest już 31,25 mln obywateli, a dwoma dawkami zaszczepionych jest około 13,9 mln. W TV coraz częściej słychać dyskusje o obowiązku szczepienia, o tym, że jest to akt patriotyzmu etc. Mamy też loterię covidową. Nie galopowałbym z eufemizmami, ale na pewno zaszczepienie jest dowodem odpowiedzialności i dorosłości. Tak to widzę. Wariant Delta rozwija się coraz mocniej w krajach takich jak Wielka Brytania, czy nawet Izrael, który był długo wzorem do naśladowania pod kątem radzenia sobie z pandemią. Wszyscy mamy już dość ograniczeń covidowych, jednak nie wszyscy jednakowo rozumieją swoją rolę w tej walce. Trzecia część Polaków ma problem z łączeniem kropek… W roku dwa tysiące dwudziestym zmarło 448 tyś. osób czyli o 68 tyś. więcej niż w 2019 – takie dane opublikował GUS. Robi wrażenie? Pandemia miała większy wpływ na umieralność wśród mężczyzn niż na umieralność wśród kobiet. Kobiety posiądę ziemię, mówi proroctwo. Czwarta fala ma ponoć wystąpić w połowie września. Spieszmy się więc z korzystaniem z wolności. Choćby lokalnie. Ale nie tylko, bo od 1.07 obowiązują Certyfikaty COVID, pozwalające na przemieszczanie się w Unii Europejskiej. W drogę!

A co po covidzie? Prognozy wzrostu gospodarczego na ten rok zostały podniesione do ponad 5%. Ciekawe, jaka część z tego wynika ze zwykłej inflacji. Oczywiście, jak po wszystkich kataklizmach, tak i teraz następuje odbicie gospodarcze. Jej skutkiem jest jednak powszechna drożyzna, dziury w łańcuchach dostaw i powszechne braki towarowe. Ceny surowców rosły w maju i czerwcu jak szalone. Zmiany widać najlepiej w perspektywie 12 miesięcznej, gdzie na przykład miedź zdrożała o 44%, gaz ziemny o 112%, cukier o 50%. Od początku roku notowania firm związanych z hutnictwem wzrosły wraz z cenami stali o ponad 200%. Nie inaczej jest w przypadku drewna i produktów drewnopochodnych, co skutkuje w cenach choćby płyt budowlanych, drzwi, więźb dachowych etc. Problem mają ci, którzy rozpoczęli budowę domu z kredytu sformatowanego pod stare ceny. deweloperzy windują ceny mieszkań i w wielu przypadkach wstrzymują sprzedaż, aby wznowić ją na wyższym pułapie. Gdzie jest koniec tego szaleństwa? Czy to tylko bańka inflacyjna? Ma ktoś szklana kulę, co prawdę nam powie?

Zamiast o szklanej kuli Beata Kozidrak i Bajm o “Różowej kuli”. Czasem chciałoby się być gdzieś daleko, daleko stąd… Prawda?

W czerwcu zakończyło się polskie przewodnictwo w grupie V4, czyli Grupie Wyszehradzkiej. Pałeczkę przekazaliśmy Węgrom. Jak powiedział premier Morawiecki, podstawowym celem polskiej polskiego przewodnictwa było wywalczenie jak największych środków z puli na odbudowę po pandemii. Jednak, jak myślę, te środki przyszły nieco rykoszetem. Nie sądzicie?  

Przywódcy UE nie doszli do porozumienia w sprawie spotkania na szczycie z Rosją. Szczyt blokują właśnie kraje V4, w tym Polska. Czy taki szczyt byłby próbą dogadania się i podania sobie rąk przez Niemcy, Francję i Rosję i działaniem przeciw naszym interesom, jak już przecież bywało nieraz? W tej mierze jestem narodowcem. Jednak uważam również, że warto rozmawiać, choć formuła tej rozmowy musi uwzględniać interesy wszystkich. Tutaj jednak potrzeba dobrej dyplomacji i sprawnych dyplomatów, a na tym polu płacz, jęk i zgrzytanie zębów, taka żenada…

Mamy ciąg dalszy historii o grzechach w kościele katolickim. Tym razem gorący jest wątek Kanadyjski. Gorący, bo zapłonęły tam kościoły! Oglądałem dokument dotyczący nawracania ludności rdzennej w szkołach katolickich w Kanadzie właśnie. Przerażające! Proceder trwał przez dziesięciolecia, a ostatnie placówki zamknięto dopiero w latach 90-tych XX w.  Dziś odnajdywane są zbiorowe groby dzieci siłą przymuszanych do nauki o bogu białych. Szkoły owe wyglądały jak obozy koncentracyjne, gdzie dzieci te bito, głodzono, gwałcono i zabijano. Takich ofiar były tysiące, a rozmiar tragedii nie jest jeszcze znany, bo wciąż odnajdywane są nowe cmentarzyska. Sprawcami byli księża i siostry zakonne. Brawo wspaniale wspaniały kościele katolicki! Polski wątek w tym temacie, to pomalowany czerwoną farbą pomnik JP2. I oby był to jedyny polski wątek w tym procederze. Niełatwa ma rolę papa Franciszek, prawy człowiek na czele organizacji przestępczej. Oto dziejowy paradoks.Na domowym podwórku zaś abp Głódź poszukał swojej szansy jako sołtys w miejscowości Piaski na Podlasiu, łamiąc wszelkie zasady obowiązujące w prawie kanonicznym i lekceważąc opinię Watykanu, stygmatyzującego go jako winnego zatajaniu informacji o pedofilii. Mi się przypomina zakończenie Władcy Pierścieni, gdy wielkiego niegdyś Sarumana hobbici odnajdują ukrytego we młynie, wciąż pełnego pychy i złości. Tutaj mamy „ekscelencję sołtysa”, bo tak każe do siebie mówić. Słabe.

Polski Rap ma wiele twarzy, od kiczu do naprawdę dobrych kawałków. W YouTube znalazłem coś takiego. Fajne?

Na koniec przypomnę wam tylko o narodowym spisie powszechnym. Zrobiliście? Chyba jeszcze nie wszyscy. To obowiązek każdego obywatela, ale spisało się dopiero 33%, a cały proces jest na półmetku. Brak realizacji tego obowiązku będzie nas kosztował 5 tyś. zł grzywny. lepiej za tę kasę pojechać na wakacje. Czego wam serdecznie życzę!

Tyle na dziś. Do kolejnego tekstu! Miłego tygodnia wam życzę! Byle do piątku!

Pozdrawiam!

*

21. czerwca 2021

Pomiędzy meczami Euro.

Olsztyński zamek, jak i cała starówka to świetne miejsce na wakacyjne wypady! Polecam!

Nasze oczy skierowane są na zielone murawy Euro. Wiem. Zielony to kolor nadziei, no i uspokaja. Ponoć. Ale tylko wtedy, gdy nie grają właśnie biało-czerwoni. Do środy mamy więc spokój. Przynajmniej od tego. W czasie między meczami dzieją się jednak jeszcze inne rzeczy. Zdziwieni? Serio, serio. I nie byłbym sobą, gdybym o tym nie napisał.

W ostatnich tygodniach zelektryzowała mnie informacja o ataku cybernetycznym na skrzynki pocztowe naszych rodzimych polityków, głównie tych ze Zjednoczonej Prawicy, rzecz jasna. Skomentował to nawet „ojciec narodu” Jarosław Kaczyński, informując, że była to interwencja Rosjan mająca na celu zdestabilizowanie państwa. Zaraz po tym oświadczeniu pojawiła się w mojej głowie wątpliwość, czy bardziej jeszcze się da, i czy Rosjanie nie powinni destabilizacji się poduczyć, u Jarosława właśnie. Pierwszym poszkodowanym miał być minister Dworczyk dyskutujący mailowo, w niezabezpieczonej przestrzeni, z pułkownikiem Gajem o systemie obrony „Narew”. Dobrze, że chłopcy nie krzyczeli do siebie, stojąc pod blokiem. Minister Piotr Müller podjął akcję w obronie i powiadomił naszych sojuszników z NATO. Będzie woja? Cybernetyczna… Niech każdy z nas będzie gotów ruszyć do swojego kompa! Za Ojczyznę! Sytuacja generalnie przypomina tę z „Sowy i Przyjaciół”, tyle że teraz, o zgrozo, chodzi o „naszych”. Gdybyż ta sama Zjednoczona Prawica nie porzuciła programu bezpiecznej łączności CATEL, a Macierewicz nie rozpieprzył Narodowego centrum Kryptologii, być może do sytuacji by nie doszło, ale cóż… Ten gość załatwił także Służby Specjalne, ma więc doświadczenie. Dzięki niemu mieliśmy być potęgą na Bałtyku (łodzie podwodne, okręty z Australii), w powietrzu za sprawą śmigłowców (afera z Caracalami) etc. Nic się nie stało! Maciar, nic się nie stało! Tylko z Misiewiczem mu wyszło, ale to chyba prywatnie. To taka dygresja. A wracając do sprawy z mailami, kilka miesięcy temu ostrzegał przed nimi Mosad, a nasze służby zorientowały się w temacie dopiero po kilku dniach od chwili, gdy na rosyjskim portalu „Telegram” opublikowano zrzuty ekranu Dworczyka. Brawo!

Nie jestem miłośnikiem gier, ale a’propos Cyber Attack załączam elektryzującą muzyczkę, utwór pod takim właśnie tytułem z gry Cyberpunk 2077. Polska produkcja na światową skalę, choć jak było z tymi błędami na starcie wiemy…

O rosyjsko-niemieckch biznesach (tych z Nord Stream 2 na czele) pisałem już we wcześniejszych wpisach, a więc teraz tylko tyle, że na dodatek i Duńczycy “robią nam pod górę”. W maju została bowiem zablokowana budowa Baltic Pipe; rury z gazem z Norwegii skierowanej do Danii i Polski. Spór dotyczy chronionych gatunków myszy i nietoperzy w Danii, przez których tereny lęgowe ma przechodzić inwestycja. Spekuluje się, że winne jest tu lobby rosyjskie. Mamy z Rosją coraz bardziej „na pieńku”. Aby jednak was pocieszyć, 19. czerwca rząd Duński wyraził zgodę na dalsze prace. tak więc jest szansa, że w początkach października 22 dostaniemy gaz z Norwegii. Polak, Duńczyk dwa bratanki i od gazu i od szklanki, chciałoby się zaśpiewać. Po rozmowach Putina i Bidena nie było jasne, czy rząd USA zablokuje budowę NS2. Jednak 20. czerwca Jake Sullivan (doradca prezydenta Bidena) oznajmił, że USA nałoży kolejne sankcje na Rosję w związku z Nawalnym i NS2. Oni robią więc swoje. Ciekaw jestem, czy nasi lokalni krzykacze z ZP zrobią coś, aby powstrzymać import węgla z Rosji. to byłby nasz wkład we własny los i hamowanie bogacenia się Putina i jego kolesi. Dlaczego tak się nie dzieje? Jakie jest “drugie dno”? Oto są pytania.

Jeśli o drugim dnie mowa… “Hidden Agenda” Pitchshifter. Trochę transowo, metalowo i odlotowo.

W polskiej polityce, w ostatnich dniach, wszyscy zastanawiają się, czy na lokalną “scenę teatru kukiełek” wróci Tusk. To panika po spotkaniu Budki z Donaldem w Sopocie w poprzedni poniedziałek. Obserwujemy różne zachowania liderów partii, od wycofania Hołowni, przez miłość Kukiza do Kaczyńskiego i paraliż Kamysza-Kosiniaka. Drży Lewica. Działacze robią dobrą minę, mówiąc że w tym momencie nawet Tusk nic nie zmieni na scenie politycznej, ale czy tak byłoby w istocie? 42,5% respondentów IBRIS też tak właśnie orzekło. Na pewno wróciłaby do macieży część zwolenników PO, których skutecznie zniechęcili do siebie Budka, Schetyna, czy wcześniej Kopacz. Doszłoby trochę ludowców (wszak w PE Tusk był liderem ludowców), ale największe spustoszenie, moim zdaniem, zapanowałoby w Lewicy i w obozie Hołowni. On sam wróciłby może do konferansjerki. Tak lepiej? Największym przegranym byłby jednak sam Budka, bo Tusk szukałby zapewne sprzymierzeńca w Trzaskowskim. Ciekaw jestem, ilu w PO jest chętnych, by znów w jednej drużynie haratnąć w gałę? Jak myślicie?

Dedykacja dla Donalda T. – “Come Back” Eminem&2Pac.

“Mogło być nam tak dobrze razem,
Czy nie moglibyśmy spróbować jeszcze raz?
Myślałem ze będziemy na zawsze,
Ale teraz Cie nie ma i myśle ze wiem czemu…”

Donaldzie, wróć! 🙂

Trwa brazylijski serial pt. Wybory Rzecznika praw Obywatelskich. To już piąta próba. Sejm przyjął Lidię Staroń jako kandydatkę Prawicy, ale przepadła w głosowaniu w Senacie. Okazało się, że nie będąc prawnikiem nie uzyskała tu poparcia. No to będzie runda szósta! Jak już pisałem, byle do przedterminowych wyborów parlamentarnych.

I tyle moich irytacji na dziś. A co wkurza Was?

Na zdjęciu piękny zameczek w Olsztynie. Polecam to miasteczko na wakacyjny wypad!

*

19. czerwca 2021

Meczyk i po meczyku…

Ale wino Włoskie!

Polacy, jak wiadomo, aby zrobili coś istotnego, muszą mieć nie byle jaką motywację. Ta motywacja musi być na miarę czynu. A to Niemiec u bram, Moskal w polu stoi, PiS wprowadza ustawę antyaborcyjną, sąsiad ma lepszą furę (tudzież wersja kobieca; koleżanka kupiła nowa kieckę i schudła “małpa” pięć kilogramów), trzecie upomnienie w robocie… Generalnie, trzeba ruszyć dupę! Tak więc, “mecz ostatniej szansy” z Hiszpanią zaczął się od wielkich nadziei. Nie moich – będąc szczerym.

“High Hopes” – Pink Floyd. Kiedyś trawa była bardziej zielona, a światło jaśniejsze…

Skomentuję, bo czemu by nie.

Polacy zaczęli, ale zamiast słowiańskiej furii, albo (jak zapowiadali szumnie) ataku husarii, mieliśmy takie narodowe „huzia na józia” i trwało to około 7 minut. Lewy stanął w szpicy. Samotnie. Faul w polu karnym dawał jakieś szanse, ale skończyło się bez reakcji sędziego. Potem Hiszpanie zdominowali grę. Pojedyncze wypady naszych gasły jak gwiazdy o świcie. Klich miał dobry strzał! Potem podobnie dobre uderzenie Hiszpana obronił Szczęsny. Jakoś od dziesiątej minuty wszystko się ustabilizowało, już niezmiennie trwało oblężenie pola karnego Polaków.

I nagle zryw! Lewy pognał z piłką i był szybszy niż reszta kolegów bez niej. Ci przypatrywali się, jak też sobie gwiazdor niemieckiej ligi poradzi?! Taki dobry, to niech pokaże! Nie pokazał… Do 25 minuty byliśmy na zero – zero! Sukces? Niestety tylko do 25 minuty. Morata i siata! Nic się nie stało, Polacy nic się…

Do końca pierwszej połowy w grze Polaków widoczny był scenariusz jak z filmów a’la Stanisław Bareja, jeden kopie reszta patrzy – no może dwóch. I tak właśnie przez większość czasu miałem wrażenie, że gra w biało-czerwonym zespole tylko dwóch zawodników. Lewy do Świderskiego, ale ten nie potrafił strzelić; to sytuacja z 35 minuty. Bez bramki, bo ta była źle ustawiona, za mała, i w ogóle jakaś taka! Fuks w 42 minucie; Świderski znów nie trafia, Lewy nie trafia. Dramat! No i koniec pierwszej połowy. Można otworzyć wino.

A potem przyszła 53 minuta i klęska mojego pesymizmu!

“Optymizm piłkarzy” w wykonaniu Kabaretu Moralnego Niepokoju. Polecam!

Jóźwiak podaje i… Lewandowski! Lewandowski! Lewandowski! Jeden, jeden!!! Nie wierzyłem swoim oczom! Zaraz jednak pojawiło się, jak cień Kaczyńskiego, zagrożenie karnym. System „VAR” i… Karny dla Hiszpanów! Scenariusz jak u Hitchcock’a. Szczęsny skacze i słupek!!! Szczęsny nie dobija. Już mu Souza wytłumaczył, że samobóje są be! Bóg istnieje?! Sam już nie wiem. Bóg jednak zwykle pomaga lepszym.

W 67’ zszedł mój faworyt – Świderski. Frankowski za niego. W 79′ Szczęsny szukał zagubionej piłki jak Indiana Jones Graala, a z każdą kolejną minutą było już tylko coraz bardziej nerwowo. Dowieźć te 1:1, to cel na miarę marzeń i ambicji, heroizm jak u obrońców Częstochowy, ale to nie szwedzkie pludraki, to Hiszpańska inkwizycja! Obroniony strzał Hiszpana! Cztery minuty potem Torres niemal trafia. Polscy piłkarze walczą, chaotycznie, z piana na ustach – jak to Polscy piłkarze. No i koniec!

A więc ciąg dalszy pustych marzeń. Jednak ze Szwecją trzeba będzie wygrać. Bezwzględnie i to nie jedną bramką, bo gdyby nawet nasi pokonali Szweda to przy 4 punktach i stosunku strzelonych do straconych mamy -1 skończy się polska przygoda z Euro.

Dziś, jak zauważyliście, niewiele było o polityce, ale że wszyscy żyjemy w tym czasie piłką, pozwoliłem sobie na taki pastisz sztuki komentatorskiej. Spoceni?

Dla wszystkich, którym nie wystarczył mój komentarz…

Pozdrawiam.

*

14. czerwca 2021

Zawiedziony…?!

W poniedziałek 14. czerwca Euro na dobre się jeszcze nie zaczęło, a dla piłkarzy z Polski chyba już się skończyło. Nie jestem optymistą i tak właśnie sądzę. Klęska ze Słowacją to moim zdaniem tragiczny blamaż i żadne „nic się nie stało” nie ma tu racji bytu. W komentarzach słyszymy, że “się starali”, że “mieli świetne 15 minut w pierwszej połowie” (skąd my to znamy?!), no i “strzelili bramkę na początku drugiej”. Słowacy strzelili o jedną więcej i to wystarczyło. Irytują mnie komentarze; “na Euro nie ma słabych drużyn”, bo biało- czerwoni pokazali, że i owszem. A przecież ci sami piłkarze grając w zagranicznych klubach potrafią zdobywać trofea i strzelać gole! Tyle że zarabiają w walucie. Krychowiak zarobił 3 miliony Euro w 2019r. i tak kasuje co rok. Zieliński jedyne 1 milion Euro rocznie… Bieda. Glik już lepiej 1,5 miliona. Piątek rocznie zgarnia 2 miliony Euro. Aby nie rozwlekać tematu jeszcze słowo o Szczęsnym za 7 milionów Euro rocznie – w sam raz żeby strzelić w reprezentacji samobója – i skończę na Lewandowskim z portfelem z 20 milionami rocznie!!! No, ale Lewy to nasza narodowa duma. Niech mu tam. Ile jest warta reprezentacja Słowacji? o takich drobnych nie warto nawet wspominać. Pokazali jednak ile wart jest zespół. Nic zaskakującego.

Bicie biało-czerwonych serc…

Problem nie jest nowy. Stało się jak zwykle. I tak będzie trwał ten chocholi taniec, aż w polskiej piłce zacznie się coś zmieniać. A to chyba nie za Bońka. Kolesiostwo nie zdaje egzaminu. Nigdy nie zdawało. Souza nie zbuduje reprezentacji w pięć minut, jak nie zbudował Beenhakker, a nawet Nawałka i Smuda. Sam Lewy meczu nie wygra, etc. W polskim futbolu górą wielkie interesy, kasa i kibole, dla których kluby to ciepły kącik dla szmuglowania narkotyków, wymuszeń, prania brudnej kasy i bandyckiej działalności w świetle jupiterów i przy boku “działaczy”. Smutne…

Wracając do meczu – Krycha jak zwykle „nie zawiódł”, pogrążył drużynę już nie tylko fatalną grą, ale na dodatek zasłużoną czerwoną kartką za swoje agresywne poczynania. Ale jak brakuje umiejętności… Cóż, więcej znaczy dla niego kurs nurkowy, jaki robił w trakcie zgrupowania pod Poznaniem, co PZPN zgrabnie zatuszował i wyciszył w mediach. To pokazuje jak mu zależało na dobrej grze. Szczęsny, lub lepiej Nieszczęsny na trzy interwencje dwie miał zakończone siatą. Jedną samobójczą! Brawo, bo to pokazuje, że w zasadzie to Polacy strzelili 2 bramy! Reszta reprezentacji nie prezentowała się lepiej. Czy jestem niesprawiedliwy? Linetty, wielki gwiazdor mediów, wypowiedział się, że Hiszpania jest do ogrania i wszystko jeszcze przed nami. Cóż, młodość ma swoje zalety, jedna z nich jest naiwne pojmowanie świata i wiara w cuda. Ja jej nie mam. Na mecz z Hiszpanią obstawiam 2:0 – dla Hiszpanów rzecz jasna.

“Hope” Gabby Barret – miłego słuchania.

Jakkolwiek sobotni (19. czerwca) mecz się zakończy, potem będzie można kibicować dobrej piłce. Nawet nie będę zawiedziony.

*

08. czerwca 2021

Takich tam kilka przemyśleń…

Po zimnym kwietniu i maju, czerwiec zaskoczył mnie temperaturą, słoneczną pogodą i przywrócił optymizm. Tłumy na ulicach, w barach i restauracjach… Ciepło i kolorowo. To lubię!

A co w polityce?

Paweł Kukiz już z PiS. Muzyk-polityk zadomowił się w systemie i jego antysystemowość odeszła w zapomnienie. Trudno się dziwić, przedterminowe wybory za pasem a „money for nothing” uzależniają jak orzeszki solone do chłodnego piwa. Ileż musiałby zagrać koncertów, aby zrównoważyć dietę poselską i inne profity. Palpatine-Kaczyński (nawiązując do GW) i jego sithowie zmienili nagle zdanie o panie Pawle i zachwalają nowego koalicjanta, który może zamieszać w układzie nie-Zjednoczonej Prawicy. Wreszcie będzie można utemperować Gowina, czy Ziobrę, a przecież zbliżają się przedterminowe wybory, no i potrzeba partnerów do pochwalnych peanów na cześć Nowego Ładu, który mglisty jest i wyborczy właśnie. W necie znajdziecie kalkulator straty/zysku w zależności od waszych zarobków. On was zakwalifikuje do rodziny PiS, lub do tych odrzuconych… Nie wróżę wam dobrze jeśli wasze zarobki brutto są powyżej 5,7 tyś zł. Generalnie Polska będzie krajem mlekiem i miodem płynącym. Nie rozumieją tego strajkujące pielęgniarki! Oj, nie rozumieją. Za to dzietność będzie trendy, wesprą ją kolejne programy, choć liczba urodzeń po 500 plus znów spadła do poziomu sprzed uchwalenia datku. Bierzcie się do roboty, kochani!

Aby było przyjemniej… Prince “Let’s have a baby”

W tym wszystkim PiS-owcy chcą być bezkarni i pozbawieni kontroli w wydawaniu środków unijnych. Intencja jest jasna. „Ciemna strona mocy” urasta w siłę, a nawet przyjmuje hasła Rebelii – Nowa Nadzieja… Dla kogo? Dla wiernych oczywiście.

A więc, przy okazji grillowania, wznieśmy toast; za PiS i Kościół Katolicki! Parafrazując klasyka J. Kurskiego „lud głupi to kupi”. Kupi?

Hierarchowie kościelni z Polski wezwani zostali przez Franciszka papieża „na dywanik” na przełomie września i października. Papa, który stał się bardziej aktywny w karaniu za pedofilię i jej tuszowanie, 15 maja na spotkaniu z członkami stowarzyszenia Mater powiedział, że pedofilia to zabójstwo psychologiczne i wezwał rządy państw do ścigania winnych pedofilii i jej tuszowania. Ot, odkrycie… A to plaga w KK. Po produkcji „Don Stanislao” możemy naszego Dziwisza obejrzeć w nowej produkcji „Król-estwo”, gdzie dziennikarz M. Gutowski w materiale dla wyklętej TVN opisuje relacje biskupa z ks. Mirosławem Królem z Orchand Lake Schools (polonijnego ośrodka kształcącego przyszłych księży), który to ksiądz oskarżony jest o napaście seksualne. Będzie musiał biskup Dziwisz znów „wybaczyć Polsce” za hejt. Nie dostrzega tego Ziobro umarzając śledztwa – oczywiście rękoma swoich prokuratorów, aż się przedawniają. Oj tam, oj tam – zgrzeszył, to zgrzeszył, bo kto nie ma pokus, jak mawia ojciec-dyrektor Rydzyk. Ofiary same są sobie winne, po co kusiły? A dziennikarze opisujący proceder w opinii Kościoła to tylko prowokatorzy. No jasne! Sojusz rządu i kościoła jest klepnięty. W zamian purpuraci chwalą „Orlen” i Obajtka za walkę z niemieckim kapitałem w social mediach, co miało miejsce np. na mszy prowadzonej przez arcybiskupa Skworca z 30 maja.

Jeśli o tym, posłuchajcie KAZIKA “Lśnij potęgo kościołów”.

I żeby nie było, że jestem pro-germańskim anty-narodowcem, to a’propos Niemców właśnie, kiedy chodzi o działania przeciwko Rosji, są bardzo wstrzemięźliwi, a chodzi mi też o działania Łukaszenki inspirowane (a to chyba jasne) przez Putina. Łukaszenka wzorem Putina (bo kto dziś pamięta o aneksji Krymu, czy wojnie na wschodzie Ukrainy?) ma w nosie prawo międzynarodowe, a przy tym ostentacyjnie obnosi się z wujkiem (czy tam mistrzem) Putinem. Wszelkie zasłony opadły, ale w sprawie Nord Stream 2 nasi zachodni sąsiedzi są niezmienni – to sprawa gospodarcza, nie polityczna. I to nie jedyny przykład ścisłej współpracy na polu energetyki – „Energiewende”, – bo jest przecież sojusz „wodorowy”, i ten na import węgla oraz ropy naftowej, której 9,5% całego eksportu Rosji odbierają Niemcy. Rosnieft ma udziały w niemieckich rafineriach, no i długo by tak można wymieniać. I nie stanie tu na przeszkodzie Nawalny, czy inny Pratasiewicz, jakiś tam Krym, czy Ukraina, zielone ludziki i porwane samoloty. A niech giną rebelianci! Biznes, to biznes.

Zresztą Rosjanie i Niemcy (tudzież Austriacy i Prusacy) od czasu Katarzyny carycy (która była Niemką, a właściwie Prusaczką) – porozumienia rozbiorowe – przez Aleksandra I, Franciszka I i Fryderyka Wilhelma III (Święte Przymierze po zwycięstwie nad Napoleonem Bonapatem), Romanowów, Hohenzollernów i Habsburgów (Sojusz Trzech Cesarzy z 1873 roku, gdzie wspólnie chcieli sterować Europą, której zajmowali ⅔ powierzchni), aż po Merkel i Putina, zawsze trzymali się razem. Wojowali, ale ostatecznie łączyły ich imperialne zapędy. Najchętniej by sąsiadowali, gdyby nie ta Polska!

Co gdyby Polska nie odzyskała niepodległości w 1918 r.? Kilka odpowiedzi z YouTube.

Wkurwili się na nas Czescy bracia! Już tylko z morzem na północy nie jesteśmy skłóceni. Elektrownia Turów i kopalnia węgla to ość niezgody. Polski rząd nie zamierza się zastosować do postanowienia TSUE. To dramatyczna wpadka naszej dyplomacji. Cóż, do ministrów w tym sektorze nie mamy szczęścia, a Kaczyńskiego tematy zagraniczne interesują na tyle, na ile mają wpływ na politykę wewnętrzną. Ale, ale… niby jednak udało się znaleźć porozumienie. Cud obwieścił Morawiecki 24. maja! Nic takiego!!! Minął się z prawdą – jak to się delikatnie określa, co jasno dał do zrozumienia premier Czech i pozbawił Mateusza złudzeń. Politycy PiS robią minę do tej gry, ale jakąś kwaśną. Jeszcze nam brakuje do kompletu konfliktu z naszymi „braćmi Husytami”!

“Wierzę w lepszy świat” Bracia Cugowscy. Może warto…

Teraz o czymś przyjemnym.

Na polu walki z Covid, Polska wygląda bardzo dobrze, nadzwyczajnie dobrze! Niestety jednak, jeśli planowaliście udział w spontanicznej manifestacji poparcia dla Jarka i Mateusza, to nic z tego. Tego rodzaju zgromadzenia są zabronione! Za to 26.06 ruszą dyskoteki. Wiele z nich już działa (nieprawnie wprawdzie, ale bezkarnie), a lato w pełni i krew się burzy!

I niech się burzy. Bądźmy aktywni. Ja odświeżam sobie umiejętności jazdy konnej i pracuję w ogrodzie. Fajnie. Aura zachęca do spędzania czasu na łonie przyrody.

Życzę więc Wam i sobie, aby piękna pogoda utrzymała się jak najdłużej – choć trochę deszczu też by się przydało, bo rośliny już schną. No i wspaniałego wypoczynku w weekend. Wszak do piąteczku już tylko dwa dni!

A na resztę tygodnia Summer Chill

Smacznych deserków w kawiarenkach!

*

29. maja 2021

Kino, przez wielkie K!

Witam Was.

Dziś nie będzie o polityce, ani o pandemii, nie będzie o porwanych samolotach, wojnach i planach odbudowy… Dziś będzie o filmach, a w zasadzie o dwóch obrazach.

Po ponownym otwarciu kin nadrabiam zaległości. W ubiegłym tygodniu obejrzałem przedpremierowo „Druk” (czyli ”Na rauszu”, lub „Another round”) nagrodzony w tym roku Oscarem dla filmu nieanglojęzycznego, w którym główną rolę gra jeden z moich ulubionych współczesnych aktorów z wielkiego ekranu; Mads Mikkelsen. Dziś natomiast byłem na „Nomadland” w reżyserii Chloe Zhao, z Frances McDormand w roli głównej, której aktorstwa nie poznałem dotąd. Ten obraz dostał w tym roku Oscara za najlepszy film. Generalnie Kino, przez wielkie “K”!

Oba filmy łączy moim zdaniem jedno przesłanie – życie potrafi być piękne, ale tylko wtedy, gdy zrozumiemy, czego od niego oczekujemy i podejmiemy odważną decyzję, by po to sięgnąć. I nic nie jest za darmo.

W „Na rauszu” Martin i jego koledzy postanawiają sprawdzić pewną teorię psychiatry Finna Skarderuta, wedle której człowiek ma w organizmie za mało alkoholu, a dawką, jaka wyzwala w nim kreatywność i przywraca mu równowagę jest 0,5 promila. Ciekawe? Podejmują próbę, a że każdego z nich trapi poczucie życiowego niedostosowania, braku realizacji, bliskość depresji, decyzja nie jest trudna. I wszystko układa się wyśmienicie, aż do momentu, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Aby nie psuć Wam zabawy nie dodam nic więcej, jak jedno tylko przemyślenie; czasem pod wpływem alkoholu widać wszystko wyraźniej niż na trzeźwo. Ponura to prawda. Bardzo polecam Wam ten film. Scena finałowa i taniec Martina, czyli Madsa Nikkelsena (który zanim został aktorem był przez osiem lat zawodowym tancerzem), poruszył mnie, a piosenkę „What a Life” Scarlet Pleasure słuchałem w tym tygodniu niemal na okrągło. Posłuchajcie i Wy!

„Nomadland” nie jest na pewno filmem dla fanów akcji. To obraz nostalgiczny, o ludziach zapomnianych przez system, zepchniętych na margines kolorowego amerykańskiego świata. Próbują się przystosować, znaleźć sens i niejako znajdują go w ciągłej podróży, jednak to twarde życie, do szpiku kości prawdziwe. Czytałem niedawno „Grona Gniewu” Steinbecka i przyglądając się życiu Fern, głównej postaci „Nomadland” miałem nieodparte wrażenie, że jest ona potomkinią tych właśnie nomadów, ludzi pozbawionych ziemi i domów przez wielkie korporacje, przez system, który pomimo, że jest wytworem ludzi, nie ma jednak ludzkiej twarzy. Po obejrzeniu tego filmu, tak jak po przeczytaniu książki „Grona Gniewu” nie mam watpliwości jak podłym ustrojem jest kapitalizm. Co jednak w zamian?Film „Nomadland” polecam głównie cierpliwym, tym, którzy ciekawi są, jak inaczej może wyglądać świat, z dala od miast, od neonów reklam i konsumpcji.

Tutaj wklejam zwiastun “Nomadland”.

Życzę Wam udanych seansów, jeśli zdecydujecie się na wizytę w kinie i miłego weekendu!

Pozdrawiam!

*

21. maja 2021

Morgellony, świat po Covidzie i rekord Lewandowskiego, a mecz już w sobotę o 15:30!

morgelony w maseczkach, brrr…

Czy wiecie, co to choroba Morgellonów? Ja też do niedawna nie miałem pojęcia. Schorzenie jest jednak opisane w necie, a jego historia sięga 1674 roku, kiedy to pewien brytyjski lekarz tak właśnie nazwał przypadłość dręczącą dzieci z rodziny Morgellonów. Czuły one poruszające się pod skórą pasożyty, a na ich skórze pojawiały się dziwne zmiany. Jest to jednak, wg specjalistów, forma zaburzeń urojeniowych. Czemu o tym? Ano, jest to związane z teoriami spiskowymi części antyszczepionkowców i antymaseczkowców,. Uważają oni, jakoby owe pasożyty „morgellony” żyły w maseczkach, w testach covidowych etc. Aktywuje je sieć 5G. Za wszystkim stoją zaś istoty pozaziemskie. Bu! Boicie się?

Dla wszystkich którzy czują, że choroby innych wpływają na ich własny spokój – Saliva “Your Disease” And I wanna take you down, but your soul cannot be found…

Powyższe niech będzie nawiązaniem do tematu Covid.

A na tym polu same sukcesy. Ilość zakażeń spada, kolejne branże są odblokowywane, możemy już korzystać z uroków Polskich miast i kurortów, nocować w hotelach, jeść w restauracjach, delektować się piwkiem w barach, a od dziś nawet pójść do kina, czy teatru. Z barów i restauracji już skorzystałem. Cudnie! Po roku z okładem wracają nastolatkowie do szkół, studenci na uczelnie, a pracownicy do biur. Część z nich odczuwa jednak niepokój. Po roku życia w zamknięciu i izolacji przerażają ich tłumy, przestrzeń i ta swoboda, o której marzyli. Znam to z opowieści moich znajomych, których to dotyka. Macie podobnie?

Ja martwię się czymś innym. Oby ta swoboda i rozluźnienie nie przerodziły się w czwartą falę pandemii. Pamiętam, kiedy w marcu byłem na nartach w górach, obserwowałem taką właśnie beztroskę, a miała ona konsekwencje w trzeciej fali. Warunkiem powrotu do normalności są szczepienia, a jedynym, co nas ogranicza, to nasze własne chęci. Antyszczepionkowcy wychodzą jak dżdżownice po deszczu… No i morgellony!

Z innej beczki;

Wzrost Polskiego PKB w kolejnych kwartałach roku szacowny jest na 4,5%. Rośnie eksport i produkcja, a także płace. Pandemia nie wpłynęła na skokowy wzrost bezrobocia. Wraz z płacami wzrasta konsumpcja, a z nią, jak szalone, rosną ceny. Najtrudniejsza sytuacja jest w usługach. Tam, jak sądzę, trafią w dużej mierze pieniądze Polaków, bo spragnieni jesteśmy korzystania, (pomimo kosmicznych cen), z usług hotelarzy, czy restauratorów. Ale nie tylko. Jak trudno znaleźć wykonawcę prac budowlanych, remontowych, stolarza, płytkarza, hydraulika wie każdy, kto realizuje jakąś inwestycję. I znów te ceny! Nie ma tu pola do negocjacji. Nie ma też gratisów, nawet u dużych operatorów, bo gdy w czasie agresywnej konkurencji, przy łatwym dostępie do produktów byli zmuszeni do uległości, to dziś, kiedy wyniki sięgnęły dna, a na rynku brakuje surowców, nikt nie ma skrupułów. Spróbujcie zrobić zakupy np. w IKEA, przez internet i np. z dostawą… Stawką jest przetrwanie.

Abyśmy wszyscy to przetrwali… – Bastille “Survivin'” What can I say? I’m survivin’

W mediach aż huczy od opinii na temat Krajowego Planu Odbudowy. Z jednej strony słychać, jakim to krajem miodem i mlekiem płynącym będzie Polska, z drugiej grzmią oponenci PiS przerażeni wyraźnie, jak trudno będzie im podbijać serca Polaków bez wpływu na decyzje wykorzystania owych 58 miliardów Euro. Trzeba będzie być merytorycznym panie Budka! A ten pan tego nie lubi… Woli rozgrywki wewnętrzne i pokazy „siły”, osłabiające KO (casus Rasia, Zalewskiego). Za zmianą jego „przywództwa” jest już ponad 50 członków KO. Nie zazdroszczę mu, ale także nie żal mi go wcale. Piszę tak z rozżalenia, bo podzielałem liberalizm PO. To jednak było dawno. Dziś coraz więcej „jasnowidzów” wieszczy upadek PO, ale ta partia ma silną pozycję w samorządach i chyba te wróżby są mocno przedwczesne, pomimo rekordowo niskiego poparcia – 11%.

A perspektywa przyspieszonych wyborów jest coraz bliższa. Morawiecki rozpoczął już kampanię i jeździ po Polsce. Plan Odbudowy będzie dla PiS potężną dźwignią wyborczą. Kłopoty największej partii opozycyjnej, to warunki idealne, by się umocnić, zdobywając, być może, większość konstytucyjną – wielkie marzenie Jarosława!

Jaka jest alternatywa?

Dla mnie absolutnie nie jest nią Kampus Polska organizowany przez lenia Trzaskowskiego, który już dwa razy zwiódł Polaków, a z jego szumnych zapowiedzi nie pozostało nic. O Nowej Solidarności nikt już nawet nie pamięta. Być może Polska 2050, która zyskuje w sondażach? To ugrupowanie nie ma jednak żadnego zaplecza i jeszcze długo nie będzie miało, a poza tym jest wielką enigmą. Kto z was wie, jakie mają poglądy i ku czemu zmierzają?Nie ufam też Lewicy. Może więc owa Chadecja, którą utworzyć mają ludowcy? Gdyby jednak wybory miały odbyć się niedługo, nie zazdroszczę – cytując Kwaśniewskiego – tym, którzy wygrają.

Jedno jest pewne, już dziś należy się zastanawiać, na kogo oddamy głos, by nie ulec potem demagogii. Pomożecie?

Clawfinger “The Truth” – trochę ostrzej… Speak the truth don’t you dare lie to me!

Na wokandzie wciąż sprawa Rzecznika Praw Obywatelskich i problem z przyjęciem nowego kandydata po panu Bodnarze. Senat, jak nie trudno się było spodziewać, zablokował kandydaturę posła PiS Piotra Wawrzyka, a problem pozostał. Termin jest do 15 lipca. Pomimo wpisu w Konstytucji, że stanowisko rzecznika jest sprawowane do czasu wyboru kolejnego, Trybunał Konstytucyjny, który jest niekonstytucyjny, orzekł, że pan Bodnar nie może już dłużej sprawować funkcji. Impas potrwa chyba właśnie do wyborów.

Niedawno mieliśmy zagarnięcie pod skrzydła Orlenu grupy wydawnictw Polska Press, a teraz rząd PiS chce powołać giganta z Orlenu, PGNiG i grupy Lotos. Kolektywizacja komunistyczna w latach powojennych nie przyniosła dobrych skutków, sprzyjała korupcji, nepotyzmowi i kłamstwom ekonomicznym. Czemu służyć by miała ta konsolidacja? Na pewno nie konsumentom. Wprawdzie brakuje na rynkach światowych silnych polskich marek, rozpoznawalnych brandów, ale chyba nie o to chodzi, aby powstawały one z koncernów państwowych, gdyż takie konstrukcje to olbrzymy na glinianych nogach. Nie będzie to opłacalne – tak nawet twierdzi Sasin, dodając, że rząd nie nastawia się na szybki zysk… Cóż. Małą łyżeczką też da się jeść, a na urzędy trafią na pewno właściwi i „kompetentni” ludzie. Decyzja we wrześniu.

A’propos “Malcziki” Yugoton. Moi koledzy, z lepszych, najlepszych…

Do kupienia jest dom marii Skłodowskiej-Curie pod Paryżem za jedyne 790 tyś Euro, albo Dworek Józefa Wybickiego w Manieczkach pod Poznaniem, jeśli macie wolne 1,5 mln zł. Czy nie byłoby zasadne, żeby dom naszej noblistki kupił Skarb Państwa? Wystawa sztuki polskiej, lub nauki z ich promocją, przyniosłaby więcej niż niejeden projekt rządu, na przykład utopiona kasa z wyborów korespondencyjnych. Dworek mógłby kupić także Orlen zamiast sponsorować Kubicę za 2 miliardy zł (od 2019 do końca 2020 r.) w jego występach i zamykaniu stawki w wyścigach F1.

Na szczęście zostaje nam duma z Igi Świątek i z Roberta Lewandowskiego – oby pobił rekord Gerda Muellera. Poczekajmy do jutra do 15:30.

Do miłego!

*

09. maja 2021

To już rok!

Podróż przez czas, to wyprawa w nieznane.

Właśnie rok temu umieściłem pierwszy wpis na Art&Life.  Czas szybko płynie (panta rhei – jak mawiał Heraklit) i wszystko się zmienia. Jeśli na lepsze to niech tak będzie. Tamten wpis poświęciłem oczywiście w dużej części zmianom w naszym sposobie życia w związku z pandemią. 14 marca 2020 ogłoszono ją bowiem oficjalnie i pamiętamy wszyscy, jaka zapanowała panika, a dzienny poziom zachorowań oscylował wtedy wokół 300-500 przypadków. Dziś, gdy mamy ich poniżej 10 tysięcy czujemy ulgę, z nadzieją patrzymy w przyszłość. Wszak to już nie 35 tysięcy, jak na przełomie marca i kwietnia, czy 25 tysięcy z listopada’20. Wszystko jest tylko kwestią punktu odniesienia, nieprawdaż? 

“Sign of Hope” Scorpions, na dobrą wróżbę.

Przyglądamy się zmaganiom w walce z chorobą w Indiach, czy w Ameryce Południowej, gdzie zachorowania liczy się w milionach, ale sami czekamy już na 15’ maja, gdy będzie można zdjąć maseczki na wolnym powietrzu. Jak niewiele trzeba nam do szczęścia. Pamiętajmy jednak o tych niemal 70 tysiącach osób, które zmarły w skutek choroby. Często byli to nasi bliscy, znajomi. Każdy z nich miał swoje plany i marzenia. Każdy z nas je ma i jest szansa byśmy już niedługo znów realizowali je bez ograniczeń. Dlatego nie rozumiem zupełnie przeciwników szczepień. I cóż z tego, że ofiar ospy od 1520 do 1979 było ponad 300 milionów, a dopiero powszechne szczepienia spowodowały, że choroba ta przestała trzebić ludzkość. Antyszczepionkowców to nie przekonuje. Mamy ich w naszym otoczeniu. Niestety. 

Wszyscy czujemy jednak efekty pandemii, te wynikające z ciężkiego przejścia choroby, z utraty pracy, czy z izolacji, z ograniczenia aktywności. Podobno pocovidowe komplikacje zdrowotne mogą być odczuwalne nawet 12 lat po wyzdrowieniu, w podatności na zapalenia płuc, choroby układu krążenia etc. Niełatwo będzie na nowo rozkręcić firmy zamknięte w pandemii, a odłożone decyzje o ślubie nigdy już nie zostaną podjęte… Dlatego nie czekajmy za długo z realizacją planów, jeśli te powstały w naszych głowach przez ostatni rok. Nigdy nie wiadomo, co i kiedy stanie nam na przeszkodzie.

Ta najbliższa przyszłość – jak już wspomniałem – prezentuje się barwnie i zachęcająco. Co dzień poprawia się pogoda i po rekordowo zimnym kwietniu jest wreszcie szansa na słońce i ciepełko. Przypomnę tylko, że w ubiegłym roku do połowy maja było zimno i wietrznie, a 12-tego spadł śnieg.  Synoptycy zapowiadają ponad 20 stopni C już za kilka dni. Dziewczęta, kobiety, wyciągajcie krótkie spódniczki i szpileczki! Faceci, to ostatnia szansa na zrucenie zbędnych kilogramów i poprawienie muskulatury, bo czas t-shirtów i shortów nadchodzi! Od 4 maja czynne są już galerie handlowe i sklepy wielkopowierzchniowe, od wczoraj hotele, a już 15-tego będziemy mogli chodzić po ulicach bez maseczek, zjemy posiłek w ogródkach restauracyjnych zamiast w domach w opcji „na wynos”  lub samochodach, kiedy jesteśmy w trasie (tego mam najbardziej dosyć!) i wypijemy piwo w barze. Odbędą się pierwsze legalne wesela i komunie, a do limitu nie będą wliczane osoby zaszczepione. Zaś 29 maja otworzą swoje drzwi restauracje wewnętrzne, kina, teatry i kluby fitness. Pięknie? A jakże!

Na poprawę nastroju Pharell Williams “Happy” – kawałek stary, ale mi zawsze poprawia nastrój.

Co zaś w biznesie? Ano, nieciekawie. Ciemne chmury wiszą nad rynkiem surowców. Podaż nie nadąża za popytem i ceny rosną skokowo. To sprzyja inflacji i koło się zamyka. Popyt w Chinach i ich stanowisko wobec europejskiej i amerykańskiej postawy powoduje, że reszta świata nie otrzymuje dóbr w oczekiwanych ilościach. Plastik, drewno, szkło, stal… – trudno o gorsze dane. Rosja ograniczyła eksport drewna, w USA po wielkich pożarach jest jego ogromny deficyt. W USA stanęła produkcja w fabrykach tworzyw sztucznych ze względu na niskie temperatury. Surowce trafiają do Azji. Do tego dramatycznie wzrosły ceny kontenerów w transporcie morskim – na wielu trasach dziesięciokrotnie! Przerwane zostały łańcuchy dostaw, statki utknęły w portach, a do tego dołożył się efekt zablokowania Kanału Sueskiego. Branża samochodowa, elektroniczna, budownictwo… trudno znaleźć gałąź gospodarki, gdzie nie byłby widoczny kryzys. Specjaliści mówią, że powrót do „normalności” zajmie lata. Czy spowoduje to spowolnienie w rozbuchanej konsumpcji? A może wreszcie stanie się opłacalny recycling, a zamiast składowania odpadów na śmietniskach lub w morzach i oceanach, przemysł zacznie wykorzystywać zużyte opakowania?! Oby! Niskie temperatury wpłynęły także na dostępność żywności z gospodarstw rolnych. Za truskawki ze szklarni zapłacić trzeba 20-30 zł/kg, a za maliny nawet 100 zł/kg. Szaleństwo. Może spowoduje to jednak, że po latach trudności ze zbytem za godziwą cenę, rolnictwo krajowe wreszcie stanie się rentowne.

Tiesto “The Business” – tanecznie…

Dziś, jak zauważyliście, bez polityki. Czasem trzeba odetchnąć. A na koniec jeszcze przypomnienie o spisie powszechnym. Macie już to za sobą?

Pozdrawiam i dużo słońca życzę!

*

04. maja 2021

No i PiS ograł opozycję “jak chłopców”.

Wypijmy za błędy, – jak śpiewał Rynkowski. – Za błędy na górze…

Fundusz Odbudowy ratyfikowany został dziś w zasadzie bezwarunkowo, bo nawet preambuła z deklaracją transparentności wydawania środków została odrzucona. Oczywiście, tak jak pisałem w poprzednim wpisie, należało zagłosować „za” (pomimo wszystko!) i nie waham się myśleć o przeciwnikach jak o zdrajcach polskiej racji stanu, a ich argumenty uważam za bzdurne. Obawa o naciski UE na małżeństwa jednopłciowe to strach na wróble, czyli na słuchaczy Radia Maryja i widzów TV Trwam. Dodatkowe podatki na spłatę długów, uff… wolałbym spłacać ten dług w podatkach bardziej, niż płacić na państwo PiS. Recepta jest dość prosta, to obniżenie danin wewnętrznych – na przykład VAT do 22%, co zostało obiecane już przez PO i poszukanie pieniędzy na spłatę zaciąganych właśnie długów w rozwoju przedsiębiorczości i we wzrostach w konsumpcji – wszak gdzieś Polacy wydadzą zarobione i zaoszczędzone pieniądze!

No i rzeczona piosenka Ryśka Rynkowskiego “Wypijmy za błędy”. Wypijmy!

Oszukańcza jest oczywiście retoryka Morawieckiego i jego spółki, którzy w sposób mglisty przedstawiają zasady – a w zasadzie tłumaczą ich brak – wydawania środków z FO. Nikt nie jest chyba tak naiwny, żeby doszukiwać się czystości intencji. Nad tymi pieniędzmi, jak nad padliną pojawią się sępy w postaci “obajtków” i “rydzyków”, to jasne. Opozycja, w mojej ocenie, przegrała jednak swoją szansę na pokazanie, że ma na coś wpływ, że potrafi być konstruktywna, a przede wszystkim zjednoczona przeciw złemu rządowi PiS i tym autorytarnym, złodziej czym praktykom, jakie ten rząd prezentuje. KO to demagodzy bez inicjatywy, a to że Lewica i PSL, ruch Hołowni i inni wyłamali się ze współpracy z KO jest dla mnie zupełnie zrozumiałe (obrzydliwe, ale zrozumiałe) przy arogancji Budki, Schetyny i pozostałych liberałów, choć wielu to ich piętnuje ze względu na wsparcie udzielone PiS-owcom.

To, jak KO myśli o współpracy pokazał Budka i jego kolesie na przykład na swojej konwencji, gdy obrazili wszystkich wokół mówiąc o inicjatywie „276 głosów”, której Budka nie zdążył przedyskutować z potencjalnymi koalicjantami przed jej ogłoszeniem, ale wpadek było więcej. Ja na nich już nie zagłosuję.

Trochę polskiego rapu “Niespełnione obietnice” od Hemp Gru.

Nawiasem; bardzo podobało mi się dzisiejsze wystąpienia Adriana Zandberga w Sejmie. Wiem, wiem – tu też dużo było retoryki i usprawiedliwiania własnego wyboru, jednak uważam że sam wybór był złem koniecznym w obliczu opisanej chorej i już coraz mniej zasadnej ambicji KO, by przewodzić w opozycji. To ich osobiście obciążam odpowiedzialnością za to, w jakim kształcie ratyfikowano FO.

Z zupełnie innego powodu z zaciekawieniem słuchałem K.Bosaka z Konfederacji. A Ziobry nie dopuszczono do głosu w ogóle. Szkoda, bo lubię te jego utarczki z Morawieckim. Czy finałem tej gry będzie rozpad ZP i przedterminowe wybory? A jeśli tak, to czy Polacy tym razem nie dadzą się kupić z programy społeczne i obietnice aut elektrycznych, przekopu mierzei wiślanej, elektrowni atomowych i Centralnego Portu Lotniczego?! Jestem realistą…

Wracając do meritum, smutne i straszne jest, że prominenci PiS-u nie znaleźli czasu na konsultacje np. z samorządowcami przed złożeniem projektu FO do KE, tak jak porażką jest sposób ratyfikacji FO, tak niekonstytucyjny jak wiele działań tego rządu.

Lech Janerka “Konstytucje” – stare, ale dobre.

Przed nami jeszcze debata w Senacie i może tam wniesione i dopracowane zostaną poprawki, nad którymi poźniej będzie głosował Sejm – oby lepiej. Znamienne jest, że znów Senat jest ostatnią deską ratunku, a pamiętam głosy (przed wyborami do Senatu właśnie), że ta izba jest jedynie reprezentacyjna i nie ma znaczenia. W czasie upadku demokracji okazuje się bowiem, jak ważne są dla jej obrony takie instytucje jak Senat, czy Rzecznik Praw Obywatelskich, lub niezależne sądy. Ja sam nie byłem tego świadomy. Ale się uczę. Patrzę i się uczę. Jadę i się uczę, Siedzę, stoję, leżę i się uczę… – że tak zacytuję pierwszego komika narodu.

Miłego maja! Ciekawy będzie na pewno!

*

01. maja 2021

Flagi, pochody i szczepionki na Covid.

To już dwa tygodnie od ostatniego wpisu. Rzeczywistość pogalopowała i ja razem z nią. Cóż, to właśnie życie. W ciągłym biegu. W ciągłym dostosowywaniu się do zmian. Jednak dzisiejsza data skłania mnie do pewnej refleksji…

#mojaflaga

Pamiętam, jak w Bydgoszczy na 1-go maja w latach 70’tych, czy 80’tych szły pochody. Orkiestry dęte LWP grały marsze, a za żołnierzami z kompanii reprezentacyjnych, wypucowanymi pojazdami opancerzonymi etc. maszerowali członkowie lokalnych władz z komitetów PZPR, równym, dostojnym krokiem po bruku ulicy sunęli przedstawiciele dyrekcji zakładów pracy z chorągiewkami i pracownicy z transparentami chwalącymi komunistyczną władzę. Za nimi pokazywali się sportowcy (w tym motocykliści z Polonii Bydgoszcz i piłkarze z Zawiszy – duma miasta), oraz artyści z Teatrów, Filharmonii, z Domów Kultury i Świetlic. Tutaj najbarwniej prezentowały się zawsze zespoły ludowe. Nauczyciele gonili uczniów, aby ci jak najliczniej stawiali się na marszu. Grała muzyka, rozbrzmiewały śpiewy. Ci, którzy nie byli mocno zaangażowani w walkę z komuną żyli nawet szczęśliwie. Biednie, ale szczęśliwie. Mieszkałem wtedy – nomen omen – przy alei Pierwszego Maja w Bydgoszczy, a jest to główna ulica miasta, więc z okien na trzecim pietrze kamienicy, wychylony, z poduszką pod rękoma przyglądałem się temu dziwowisku. W TVP na każdym z dwóch dostępnych kanałów pokazywano pochody z innych miast, prezentowano reportaże o realizacji planów x-letnich i nadprodukcji, choć na półkach nie było niczego… Tak było.

Z tamtych lat pamiętam, że na ulicach panował porządek, na ścianach nie było szpecących graffiti, w parkach, lasach i rzekach nie było śmieci, nikt nie myślał o gender, LGBT, nie było wiele dylematów, poza tym jednym – za, czy przeciw władzy ludowej. Dziś nic nie jest czarno-białe, a tę wolność, jaką dla nas wywalczyli członkowie Solidarności, KOR i inni, tak często wykorzystujemy do kłótni, burd, tworzenia chaosu i bałaganu, do śmiecenia – tak w naturze, jak i w świadomości – do czynienia sobie wzajemnie przykrości. I nie myślę tu tylko o politykach, urzędnikach, czy klerykach. Oczywiście istniał cały syf tego świata. Polany był jednak lukrem demagogii, wyciszony był i ukryty. Czy tak było lepiej? To był taki Matrix, a tylko nieliczni gotowi byli przyjąć czerwoną pastylkę. Bolało. Prawda nosiła maskę. Maski były obecne wszędzie. Ci, którzy czytali np. „Kongres futurologiczny” Lema wiedzą, o czym mówię. Wiem, że w tym, co piszę jest dużo przewrotności. Przyznam, że celowej. Jakie są wasze wspomnienia z tamtych „szczęśliwych czasów”?

Aby odświeżyć wspomnienia z tamtych czasów nagranie defilady 1 majowej z 1980 r. Ileż radości na twarzach!

Stało się. Jestem po pierwszej dawcę szczepionki. W oznaczonym dniu zarejestrowałem się na portalu pacjenta gov.pl i jakież było moje zdziwienie kiedy system wskazał mi termin po zaledwie 3 dniach! Rewelacja. Negatywne odczucia, to organizacja szczepienia na miejscu. Typowy Polski bałagan z jedną zasadą „jakoś to będzie”. Trzeba uczciwie zauważyć, że w większej części winę za ten rozgardiasz ponoszą sami szczepieni, z których wielu przybyło do punktu sporo przed umówioną godziną. Za mało było punktów szczepienia i niejasny podział na stanowiska dla różnych szczepionek etc. Niech nam jednak minusy nie przesłonią plusów. Dostałem skierowanie na AstraZeneca i pomimo złego PR przyjąłem. Efekty poszczepienne były, a jakże – dwa dni z gorączką i bólem głowy. No, ale już przeszły i teraz czekam na drugą dawkę – niestety do lipca. Mam jednak więcej nadziei na udane wakacje 2021.

Na dobrą wróżbę; Willie Nelson “On the road again”.

A przed nami powrót do normalności z otwartymi restauracjami, barami, kinami etc. Już w maju!

Tak, już po świętach majowych, bez żadnych restrykcji (choć w reżimie sanitarnym) zrobimy zakupy np. w naszej ukochanej Castoramie, w galeriach handlowych, odwiedzimy być może galerie sztuki i muzea, a dzieci z klas 1-3 pójdą wreszcie do szkoły. Rodzice odetchną. Potem, od 8 maja dostępne będą hotele, a po 15 maja zjemy w restauracji i wypijemy kawę w kawiarni! Będzie drogo, to na pewno, ale kto nie skorzysta?! Być może zdejmiemy maseczki poza zamkniętymi pomieszczeniami. Jakiż luksus! Niewiele nam trzeba do szczęścia, prawda? Kiedy odebrana jest nam wolność, a potem przywracana łyczek po łyczku, dopiero odczuwamy jej smak, cieszą nas rzeczy małe. Do tego, po rekordowo zimnym kwietniu (podobno był najzimniejszy od ponad 20-tu lat), nadchodzi maj, który choć zaczyna się deszczowo ma być już około 10-tego ciepły i słoneczny. Zobaczymy.

A tymczasem “Podaruj mi trochę słońca” z 1972 r. w wykonaniu Ewy Bem z bandem Bemibek.

Temperatura wciąż jest jednak wysoka pod naszym narodowym kociołkiem z bigosem. Mnie rozgrzała informacja o przeforsowaniu przez PiS swojego kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak pewnie wiecie, w Sejmie, dzięki pomocy Kukiz’15 i posłów z Konfederacji został wybrany na te posadę Bartłomiej Wróblewski – właśnie poseł PiS. Jeszcze tylko Senat może powstrzymać to szaleństwo. Wróblewski będzie takim obrońcą obywateli przed rządem PiS jak Duda niezależnym Prezydentem. Został, w mojej ocenie – zawłaszczony kolejny fragment świata, naszego świata. Czy więc dyktatura Kaczyńskiego zbliża się wielkimi krokami? Czy może demokracja już umarła?

Tymczasem nowy „kandydat” podlizuje się „frankowiczom” odgrzewając kotleta ze spłatą kredytów w szwajcarskiej walucie. Czy okaże się bardziej skuteczny niż Duda, który obiecywał, obiecywał… Ach, czegoż to on nie obiecywał! Z drugiej strony RPO mając w nosie decyzję sądu i sprzeciw UOKiK dotyczący koncentracji mediów z Polska Press pod skrzydłami „obajtkowego” Orlenu uprawomocnia ten zakup. A w redakcjach zmiany, zmiany, zmiany! Już zwolniono niewygodnych redaktorów naczelnych z „Dziennika Zachodniego” i „Gazety Krakowskiej”, a to dopiero początek. Reszta ma wybór. Jak w latach 80’tych… W obliczu zbliżający się wyborów, możliwe że przedterminowych, ma to strategiczne znaczenie dla rządu PiS. Nic nie może być zostawione przypadkowi.

Dla uspokojenia nerwów Lou Red “Perfect Day”. Profilaktycznie.

Jeśli już zacząłem układać mój TOP irytacji z ostatnich dwóch tygodni, nie może zabraknąć w zestawieniu zdarzenia z udziałem kardynała Dzięgi, przeciw któremu toczy się postępowanie w związku z tuszowaniem pedofilii. Kardynał Dzięga dostał bowiem nagrodę KUL im. Kardynała Wyszyńskiego. Czarnek nie widzi w tym nic złego i podkreśla rolę Dzięgi w „szerzeniu zasad katolickich”. No cóż, jaka instytucja, takie zasady – tak mi się nasuwa. Państwo PiS i KK w Polsce idą i będą iść pod rękę, bo jedni i drudzy chcą rządu dusz, władzy i jeszcze więcej władzy. No i pieniędzy, oczywiście!

A’propos pieniędzy; na wokandzie Fundusz Odbudowy i przepychanki partyjne wokół niego. O tym już pisałem kilkukrotnie. Każdy chce ugrać coś dla siebie, wypłynąć, pokazać się wyraźnie. W tych wszystkich gierkach zdaje się, że wielu zapomina jak te pieniądze są potrzebne. Nie ma tu miejsca na dyskusje. Oczywiście partia rządząca popełnia kardynalny błąd braku transparentności, braku dyskusji i nie układając się z nikim (prócz pozorów wysłuchania Lewicy), ale to zwykła arogancja Zjednoczonej (już tylko z nazwy) Prawicy. Natomiast opozycja zamiast zjednoczyć się wokół wspólnego celu, gra emocjami Polaków. Planu odbudowy nie można nie poprzeć, bo przecież nikt myślący racjonalnie nie stanie w jednym szeregu z oszołomem Ziobrą. I tutaj tak Budka, jak Hołownia, Kosiniak-Kamysz, Czarzasty, Biedroń i inni są pod ścianą. O tyleż są bezsilni, ile podzieleni. Czy byłoby inaczej gdyby mówili jednym głosem i stanowili spójny blok przeciw arogancji PiS? Ja uważam, ze tak.

Zwłaszcza irytujące w swojej buńczucznej wymowie są w mojej opinii są działania i retoryka KO, która za sprawą katastrofalnego przywództwa B.Budki i stojącego za jego plecami Schetyny, próbuje wybić się na lidera opozycji, choć już żadna statystyka tego nie potwierdza. Koalicja Obywatelska wykazuje się w mojej ocenie taką samą arogancją jak partia rządząca. Próbuje być jedynym słusznym głosem opozycji, bez jakiejkolwiek próby porozumienia się z pozostałymi siłami demokratycznymi.

Nikt z tej bandy złodziei i oszustów nie ma tak naprawdę na myśli dobra Polaków. Nikt nie chce odłożyć swoich własnych partykularnych ambicji na rzecz większego dobra. Prawdą jest, że partia rządząca daje dużo przesłanek ku temu, by nie wierzyć, że pieniądze trafią we właściwe miejsca i dla właściwych jednostek np. samorządów. Że nie zostaną przejedzone, rozdane w programach społecznych zapewniających tej partii przewagę w zbliżających się wyborach etc. Jednak brak zgody i przerost ambicji przywódców opozycji to, jak widać, przeszkoda nie do pokonania.

“Where is my mind” Pixies. Byłem kilka lat temu na ich koncercie w Poznaniu, fałszowali jak diabli, ale klimat garażowego punk-rocka stworzyli pierwszorzędny.

Kolejny skandal na mojej liście to działania wokół sędziów odsuniętych od orzekania, przywróconych do swojej roli przez SN, którego wyroku nie uznaje Rada Dyscyplinarna powołana przez Ziobro. To kuriozum, gdy niekonstytucyjna jednostka nie uznaje wyroków konstytucyjnego Sądu. Pokazuje to rozkład państwa i to, w jakiej rzeczywistości żyjemy. W naszym państwie, gdzie rządzi się za pomocą uchwał i dekretów niepopartych żadnymi umocowaniem konstytucyjnym, gdzie wydaje się wyroki w instytucjach powołanych bezprawnie, w tym państwie nic nie jest pewne, a rząd nie daje gwarancji niczego poza własną zmiennością nastrojów. To niemal reżim, to niemal władza absolutna.

No i mógłbym tak długo…

Ale starczy na dziś, bo i tak już za dużo słów w tym wpisie. Nie obiecuję jednak, że będę w najbliższym czasie bardziej zwięzły… A więc, do najbliższego.

I wywieście flagi. Koniecznie! Zróbcie fotkę, a zdjęcie wklejcie np. na FB i oznaczcie #mojaflaga. Dla Niepodległej, w której mamy tyle szans na nienawiść, ale też na miłość przecież!

Na koniec coś o naszej fladze… A jak!

*

Poprzednie teksty:

15. kwietnia 2021 – Wynurzenia kwietniowego frustrata.; Witam Was w ten zimny i deszczowy czas! Kiedy odpalamy FB pojawia się ten komunikat “O czym myślisz?” I kusi to, kusi aby wylać swoją frustrację. I ulegam. A więc do dzieła! Pogoda w kwietniu nas nie rozpieszcza. Wiosna mrugnęła oczkiem dwa razy i się schowała. Na południu Polski znów pada śnieg, a w całym kraju niezmiennie 3-5 stopni Celsjusza, tak jakby wszystkie złe siły się sprzysięgły, aby nas pognębić. Po cóż nam piękna pogoda, można by rzec, jeśli i tak hotele, puby, bary, restauracje są pozamykane, ale myślę, że po tym depresyjnym pierwszym kwartale przydała by się iskierka optymizmu. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

5. kwietnia 2021 – Co widać w szklanej kuli…; Święta i po świętach! Nawet pogoda o tym przypomina. Gdy piszę ten tekst za oknem śnieżyca. Nawrót zimy. Może to chwilowe – oby! Z drugiej strony, tegoroczna Wielkanoc była pierwszą ciepłą (no, w miarę), po kilku latach, gdy lepiliśmy śniegowego zajączka. Taki mamy klimat, jak arogancko mawiała niegdyś Elżbieta Bieńkowska (minister rozwoju w rządzie D. Tuska) zasiadająca dziś w Radzie UŚ. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

03. kwietnia 2021 – Życzonka Wielkanocne.; Kochani! Spokojnych świąt! Aby słoneczko świeciło, a Wam się zdrowo żyło! Aby każdy trafił na nocne szczepionkowego zapisy i by sprawiły ulgę przeprosiny ministrów z PiS-u! Niech okręt z Polską flagą zmierza ku normalności, a mielizny, sztormy i burze niech nie tłumią w Was do bliźnich miłości!

*

29. marca 2021 – Amantadyna, kara na biskupów i twierdzenie Mashy Gessen.; Jeszcze wczoraj pisałem o tym, że nie wiadomo kiedy zostaniemy zaczepieni, że kolejne ograniczenia działają przygnębiająco na społeczeństwo i druzgocąco na gospodarkę, a dziś gruchnęła informacja o cudownym leku, którym z powodzeniem leczy się Covid-19 w Przemyślu już od roku. Amantadyna to lekarstwo używane od 60-ciu lat do walki, między innymi z chorobą Parkinsona. Skuteczność tego leku na Covid-19 potwierdzono w ponad 1000 przypadków, ale Ministerstwo Zdrowia zlekceważyło zgłoszenie tego faktu przez doktora W.Bodnara. O co więc chodzi? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

28. marca 2021 – Świat skurczony, współczynnik szczęścia i wynurzenia Budki. A wiosna wciąż czeka…; I znów świat wokół nas się skurczył. Poszarzał i się skomplikował. Zatopił się we mgle. Jednym z wielkich zagrożeń nowych ograniczeń covidowych jest w moim odczuciu poczucie beznadziei, a problemy ze szczepionkami i spóźniająca się wiosna tylko tę depresję potęgują. Gdyby chociaż było już te 15 st. C i słoneczko na niebie, gdyby śpiewały ptaki i zieleniły się żywopłoty byłoby może trochę radośniej. Na to ostatnie możemy liczyć na pewno prędzej niż na szczepienia. Na pocieszenie wstawiam jedno ze zdjęć, jakie zrobiłem w ogrodzie botanicznym w Edynburgu rok temu. Dziś w nocy przestawiliśmy zegarki, a choć spaliśmy godzinę krócej, o tę godzinę dzień będzie dłuższy. Fajnie? Spędźcie go miło. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

21. marca 2021 – „Wiosna, ach to ty!” – śpiewał Marek Grechuta już 1990 r. W sobotę Wiosna zapukała też do naszych drzwi, choć bardziej z musu niż z chęci. Zaspana jakaś była, w szaliku i maseczce. Czy ją zauważyliście? Wracają bociany, choć wyglądają na zdziwione, bo na dworze wciąż zimno, a gdzieniegdzie spadł śnieg. Zmiany w pogodzie zapowiadają meteorolodzy. Będą pod koniec tego tygodnia. Słyszałem, że ptaki jak czajki, jaskółki i jeżyki w większej liczbie wrócą na przełomie marca i kwietnia. Oby! Pamietajmy jednak, że pierwsza jaskółka wiosny nie czyni. Żurawie widziałem już w locie. Jestem ciekaw, co przyniesie ta słowiańska bogini, zwana też Eostre na wyspach brytyjskich, ta frygijska Kybele, czy nordycka Nanna. Może trochę więcej optymizmu. To potrzebne gdy wirus w natarciu i znów mamy zamknięte galerie handlowe, hotele etc. Przynajmniej do 9 kwietnia (…) Przeczytaj cały tekst…

*

14. lutego 2021 – Pornografia i zamęt w „psiarni”, niemiecka szczodrość i tłumy w Zakopanem; Ostatni tydzień zdominowała dyskusja o wolności mediów i nowym haraczu ograniczającym ich działalność, o czym piszę w drugiej części tekstu, jednak na początek o wydarzeniu, które być może wam umknęło. A może i nie… W ubiegłym tygodniu zmarł Lary C. Flynt, właściciel klubów ze striptizem w USA, założyciel i wydawca pisma „Hustler”, skandalista, ale też kandydat na gubernatora Kaliforni w 2003. Tak więc Lary dołączył w zaświatach do Hugh Hefnera zmarłego w 2017 r. założyciela i wydawcy konkurencyjnego „Playboya”. Oba pisma, nazywane „świerszczykami” budowały moją wrażliwość na uroki płci żeńskiej, choć dostęp do nich był w latach 80-tych mega trudny, a pojedyncze posiadane egzemplarze ukrywałem przed rodzicami jak przed inkwizycją. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

07. lutego 2021 – O zbawcach z PO i marzeniach Prawicy, o polskich elektrowniach atomowych i sojuszach z Francją. Pożegnanie z Krzysztofem Kowalewskim. A na koniec Sasinator… Zapraszam; Stało się, zbawcy narodu osiodłali konie i przytoczyli szabelki do boków, a juki gotowe mają na łupy! Tyle, że koniki ochwacone, szabelki zardzewiałe, a łupy jakby palcem na wodzie malowane… Ot, typowo to sarmackie „chlaśniem, bo zaśniem”, albo „huzia na Józia!” (przepraszam wszystkich Józefów). O czym mowa? W sobotę miała miejsce odkładana od kilku tygodni konwencja PO. Ja się nie dziwię, ani temu, że odkładana – to dla kolesi z PO typowe, że zawsze są spóźnieni, – ani temu, że jej treść to taki bigos, jak w tytule mojego bloga; odgrzany setny raz, przypalony i nagotowany na tym, co się nawinęło. Smacznego. Nie była też owa konwencja oczekiwana przez nikogo prócz oczywiście panów, tudzież pań z grona „platformersów”. Świat nie wstrzymał oddechu, ani przed, a ni po niej. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

31. stycznia 2021 – To jest kraj dla starych ludzi…; Może pamiętacie film „To nie jest kraj dla starych ludzi” z 2008 r w reżyserii braci Coen. Główny bohater jest ze „starego świata”, ale idzie nowe, bezwzględni zabójcy i mafia. U nas „mafia” to sojusz kościoła z politykami. Jedni i drudzy trzymają kurczowo stery władzy i nie popuszczą. Więcej nawet, bezwzględnie narzucają swoją wizję świata. Nie mają innego wyjścia, a swoje działanie motywują poparciem społecznym. Tak, to 35% wyborców – głównie starych ludzi. Młodzi nie mają nic do gadania, bo przecież nie mogą mieć racji, a jeśli wyrażają, w jakim świecie chcieliby żyć, jest to nazywane lewactwem, knajactwem i tłumione przy użyciu Policji oraz sędziów z nadania władzy i jej posłusznym. Nie łudźmy się, że coś się zmieni póki spółka KK+PiS, czyli katoprawica będzie u władzy. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

24. stycznia 2021 – Coś o Joe Bidenie, Kaczyńskim i Ziobrze, o smogu duszącym Polaków, ucieczce szczurów z tonącej łajby i o dziewczynach z Miss Polski, a wszystko w przepalonym covidowym sosie; Tym razem obyło się bez protestów. Joe Biden został zaprzysiężony na 46 prezydenta USA, a pierwszymi jego działaniami było cofnięcie decyzji poprzednika, czyli powrót do „porozumienia paryskiego” i zatrzymanie budowy muru na granicy z Meksykiem. Jaką politykę będzie prowadził względem Europy, a w szczególności dla Polski? Europejski biznes liczy na zniesienie ceł nałożonych przez Trumpa. Gospodarka UE może też być cennym sprzymierzeńcem dla USA w wojnie gospodarczej z Chinami. W Polsce Biden był kilka razy, więc pewnie potrafi pokazać nasz kraj na mapie. Był tu w latach 90-tych, następnie „leczył rany” Polaków po wycofaniu się Obamy z planu budowy tarczy antyrakietowej na granicy NATO. Docenił obecność polskich żołnierzy w Afganistanie i nasze zaangażowanie w przewrocie „majdanowym” na Ukrainie. Rząd PiS przyjął jednak jego nominację chłodno, o czym już pisałem. Nie oczekujmy więc zbyt wiele. Ja potrzebuję jedynie turystycznego ruchu bezwizowego. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

17. stycznia 2021 – 20 lat PO, covidowy chaos, awanturnicy kontra nudziarze; Od kilku dni mamy klasyczną zimę. Śniegu jest pod dostatkiem, temperatury spadają nocą do -20 st. Niektórzy mówią – przepięknie! Inni narzekają. Cóż, pogoda jest jaka jest. Mi się podoba, choć na trasach bywa trudno. Jedyne, czego żal, to śmigania na stokach dla fanów białego szaleństwa. Tutaj – w myśl przepisów – jedynie sportowcy-narciarze mogą sobie pozwolić na zjazdy, no i pani Emilewicz z rodziną. Jednak górale – wbrew obostrzeniom – udostępniają trasy opisując swoją działalność “ośrodek narciarski”, bo samo jeżdżenie na nartach nie jest zabronione… O tym będzie jeszcze w dalszej części wpisu. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05. stycznia 2021 – Prawa Murphy’ego, układ w WUM i „znamiona bestii”; Jeśli coś się może spieprzyć, to się spieprzy na pewno, a kromka chleba zawsze spada masłem w dół – prawa Murphy’ego. Tak się też dzieje w temacie szczepionek na Covid, bo ledwie zaczęły się szczepienia, mamy awanturę.Okazało się że w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym jako personel „zatrudnieni są” aktorzy, politycy i inni celebryci. To około 18 osób o znanych nazwiskach, którzy zostali objęci procesem poza ustaloną kolejnością. Wszędzie są równi i równiejsi, nie bądźmy naiwni. Niby nie ma o czym mówić, ale temat podchwycili politycy i media. Wszyscy jednoznacznie potępili proceder, odwołana została pani prezes spółki Centrum Medyczne WUM, a wezwany przez ministra Niedzielskiego do dymisji został rektor WUM. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

31. grudnia 2020 – Roczny rachunek sumienia.; 31 grudnia to zwykle czas na podsumowań i planów. Dlatego dzisiejszy tekst będzie poświęcony właśnie temu. Kiedy w początkach maja, powodowany koronawirusową frustracją i zimową aurą napisałem pierwszy tekst na blog i FB, nie myślałem, że będzie nam dane tak długo mierzyć się z pandemią, ani że statystyki zachorowań sięgną cyfr, jakie obserwujemy. 13 marca, gdy informacja o pandemii stała się oficjalna wpadaliśmy w popłoch na wieść o 300 zachorowaniach, a w maju trwożyło nas 500 przypadków dziennie. Opustoszały nagle ulice, zamknięte zostały bary i restauracje, kina, a nawet lasy i cmentarze… Wielu z nas zmieniło sposób pracy na zdalną, a duża część rodziców musiała zaopiekować się dziećmi, gdy zamknięto i szkoły. Jedynym czynnym miejscem zgromadzeń były kościoły i tak zostało! Premier przemawiał do narodu niemal co dzień, przejęty i odpowiedzialny. A u jego boku stał dzielny minister Szumowski. Do tego trapiła nas susza, która spadła jak kolejna z apokaliptycznych plag, a na horyzoncie już widać było kolejnych jeźdźców zagłady. Susza minęła jednak szybciej niż Covid, a chociaż dziś w perspektywie są już powszechne szczepienia, do 17 stycznia mamy szlaban, jak te nieposłuszne dzieci… (…) Przeczytaj cały tekst…

*

27. grudnia 2020 – Święta i po świętach… – mawiają malkontenci, uśmiechając się przy tym ironicznie. Nawet ich doceniam. Pora więc wrócić do “starej biedy”, jak dodają prawdziwi Polacy. A tu niełatwy jest optymizm, bo ten niebezpiecznie bliski jest naiwności. Trudno też o zdrowy rozsądek przy medialnej (i nie tylko) manipulacji. I lepiej nie będzie… Marna to konkluzja u progu nowego roku, wiem. Jednak “jaki jest koń, każdy widzi” – że zacytuję Bernarda Chmielowskiego z “Nowych Aten” z XVIII w. Tego konia co najwyżej przystroi się w kolorowe tasiemki (byle nie tęczowe!), (…) Przeczytaj cały tekst…

*

24. grudnia 2020 – Kochani, na te Święta… ; Zdrowia i spokoju, dystansu i tolerancji, wzajemnego zrozumienia i skoncentrowania na tym, co najważniejsze – by dawać szczęście i być szczęśliwym; tego wszystkiego życzę Wam na te święta. Odpocznijcie od gonitwy dnia codziennego, może przy muzyce, książce, filmie, przy rozmowie z najbliższymi, smakując wigilijne potrawy, co kto lubi. Nabieżcie sił, aby po świętach realizować swoje marzenia. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

19. grudnia 2020 – Pełna dezorientacja, czyli wszystko po staremu.; Czy rozumiecie, co się dzieje wokół pandemii Coronavirusa w Polsce? Co w zasadzie ogłosił rząd? Czy będzie całkowity lockdown?! Poziom dezinformacji graniczy z absurdem, bo 2 dni po konferencji rozporządzenia dalej nie ma. Ale od początku. W czwartek, bez żadnej wyraźnej przyczyny (nie wydarzyło się nic nowego) minister zdrowia Adam Niedzielski i premier Morawiecki ogłosili narodową kwarantannę od 28. grudnia do 17. stycznia, gdy jeszcze pod koniec listopada w ogłoszonym planie działań „100 dni solidarności” kwarantanna narodowa miała być ostatecznością. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

13. grudnia 2020- Znamienna data 13 grudzień. ;Gdy gen. Jaruzelski, w znanym wszystkim wystąpieniu telewizyjnym, ogłosił wprowadzenie stanu wojennego miałem dziesięć lat, a więc za mało abym rozumiał, co się właściwie działo. Maszerowałem w ten niedzielny poranek do pokoju rodziców, który był także salonem, jadalnią i okazjonalnie „gościnnym”, aby równo o 9:00 obejrzeć koguta wskakującego na płot (pamiętacie?), co rozpoczynało Teleranek. Maszerowałem omijając śpiących gości, bo poprzedniego wieczoru w mieszkaniu odbyło się rodzinne spotkanie. Włączyłem kolorowego „Rubina”, ale zamiast kogucika na ekranie pojawił się smutny pan w ciemnych okularach. Nie byłem najbardziej zdziwioną tym widokiem osobą, bo u moich dużo starszych kuzynów i wujków – w większości wojskowych – obraz ten wywołał szok. Harmider, jaki wtedy zapanował, pamiętam do dziś. To moje wspomnienie z tamtego dnia. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05. grudnia 2020 – Dranie z Prawicy, liberalni kunktatorzy i Lewica na oucie… Veto Polski i Węgier. Strajki kobiet i rolników, a w tle oczekiwanie na przedterminowe wybory. Czy ta armata wypali?!; Przyznam, że niełatwo mi zachować spokój i zimną głowę, kiedy słucham naszych „światłych” rządzących, udowadniających nam, jak to fundusze EU nie są Polsce potrzebne, że może lepiej by to fundusz Trójmorza (czyli BGK i EximBanku), lub Grupy Wyszehradzkiej (dziś zaledwie kilka milionów Euro) sfinansowały odbudowę Polski i Węgier po pandemii. Coraz więcej w przestrzeni publicznej pseudofinansistów, znawców od stosunków miedzynarodowych, którzy udowadniają, że obecność Polski w zjednoczonej Europie, to wcale nie jedyny możliwy wybór, a tak w ogóle to obecność w UE się nam nie opłaca (słowa np. politologa z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego). Nasze veto zaś to obrona niepodległości i suwerenności – czytaj bezkarności Ziobry. Krew mi się gotuje na te słowa. Czy wam też? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

29. listopada 2020 – Nieustający Strajk Kobiet, veto budżetowe Polski, ciąg dalszy zmagań z COVID, a święta za pasem…; Nie ustają demonstracje feministyczne w ramach Strajku Kobiet. Ostatnia miała miejsce wczoraj (28 listopada w Warszawie). W poprzednim wpisie prorokowałem ich wygaśnięcie. Myliłem się, choć cały czas się zastanawiam, jaka będzie ich dalsza ewolucja. Bo przecież jakaś musi być. Kobiety nie chcą tylko uchylenia zmian w ustawie antyaborcyjnej. Postulują o prawa reprodukcyjne, o edukację seksualną bez zabobonów, przeniesienia religii ze szkół do kościołów, osądzenia pedofilii w Kościele, wdrożenia konwencji antyprzemocowej, poprawy sytuacji ekonomicznej kobiet i równości w wynagrodzeniu oraz Polski dla wszystkich – w tym dla LGTQIA+, Polski bez faszyzmu i nazizmu. Polski w UE. Szczegóły doczytacie na strajkkobiet.eu. Dużo? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

23. listopada 2020 – Autorytety, protesty i opadająca fala pandemii. „Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” powiedział Jezus chcącym ukamienować cudzołożnicę. Ten tekst nie będzie kazaniem, nie obawiajcie się. To tylko moje przemyślenie, którym się dzielę. Przemyślenie dotyczące oceny pontyfikatu JP2. W kontekście ujawnianych afer pedofilskich w Kościele Katolickim, a w szczególności po opublikowanym raporcie dotyczącym kardynała McCarrica, a na naszym podwórku po dokumencie o Don Stanislao, wielu zadaje pytanie o stosunek JP2 do pedofilii, korupcji i innych patologii w KK. Problem z ocenianiem ludzi wielkich przez ludzi małych i nieważnych, takich jak ja, jest to, że po pierwsze ludzie mali nie są w stanie dostrzec całej wielkości postaci pokroju JP2, a po drugie mamy naturalną potrzebę gloryfikowania tych osób, czynienia z nich herosów bez skazy. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

13. listopada 2020 – “Marsze kobiet, święto Niepodległości, czyli PiS a Żołnierze Chrystusa, Wojownicy Maryi, ONR, Straż Narodowa, Ordo Iuris… Czy Polską politykę zdominuje hipokryzja? Czy Polskie ulice zawojują zadymiarze?“; Do napisania tego tekstu skłoniły mnie ostatnie zajścia 11 listopada w Warszawie, a także wcześniejsze wezwanie Jarosława Kaczyńskiego do obrony kościołów. Jak to w przysłowiu “uderz w stół…”- już po jednym dniu pojawił się nowy twór, Straż Narodowa, której to “wojownicy” wypełnią wolę “naczelnika państwa”, aby nie przedostało się do świątyń żadne lewactwo (róbta-co-chceta), czy knajactwo (margines społeczny), a w tym kobiety manifestujące swoje prawa w związku z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej i pokazujące swój gniew na patriarchów kościelnych, którzy przyklasnęli tej zmianie. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

27. października 2020 – “No to się nam kobiety wkurwiły”; Strajki i demonstracje trwają już w ponad 100 miastach. Wywołane decyzją TK w sprawie aborcji nie dotyczą jednak już tylko tej ustawy, mają w moim odczuciu posmak rewolucji światopoglądowej. Na ulicę wyszli głównie ludzie młodzi, o których myśleliśmy raczej jako o politycznie obojętnych, bez zaangażowania w istotne problemy życia społecznego. I być może takimi by zostali, gdyby nie zamknięte granice i brak możliwości wyjazdu do normalnego świata… A może się mylę. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

25. października 2020 – “Prywatny folwark starego człowieka.”; „Strzeż się ludzi, którzy są pewni tego, że mają rację”; ostrzegał Sokrates już 2400 lat temu przed rządami autokratów. Próżny trud. Rząd PiS zgarnął w wyborach niemal 44% poparcia, a dziś wciąż wspiera go 37% ankietowanych. Nie ma się co zżymać na stan demokracji tylko pięknie należy podziękować Schetynie, Kopacz, Musze, Budce,  Neumannowi, Trzaskowskiemu et consortes za syf jaki mamy i za Jarosława u steru. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

19. października 2020 – “Sportowcy, prawnicy i biskupi. Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina…“;W najbliższym czasie wzrośnie nam bardzo ilość sportowców przygotowujących się do zawodów, bo takie obejście przepisu zamykania siłowni proponują ich właściciele. Polak sobie poradzi. Ta branża po kolejnym lock-down będzie miała na prawdę spory kłopot. Bronią się jak mogą. Podziwiam. W Polsce liczba zachorowań wzrośnie na dniach do 15 tysięcy, jak mówią fachowcy. Wierzę. Problem w tym, że służba zdrowia jest już przy granicy wydolności. Kto jest temu winien – niesubordynowani lekarze; tak orzekł Jacek Sasin, niezrównany w tłumaczeniu podobnych wątpliwości. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

11. października 2020 – “Polityka, eugenika i Iga Świątek.”; We wtorek, czyli z jednodniowym opóźnieniem, mieliśmy zaprzysiężenie nowego rządu. Ceremonia odbyła się w ogrodach Pałacu Prezydenckiego, przy pięknej pogodzie, w maseczkach i rękawiczkach, jak na odpowiedzialnych polityków przystało… no niezupełnie, bo J.K. – prezes wszystkich prezesów rękawiczek nie potrzebował. Nie był to zresztą jedyny zgrzyt, gdyż ten którego ból jest większy, pokazał gdzie ma całą resztę, na wspólne zdjęcie nie zasłużył nikt. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05. października 2020 – “Chory rząd lekarstwem na kryzys”; Nie trzeba było Nostradamusa aby przewidzieć co się wydarzy jesienią w związku z  Covid-19. Rząd jest jednak zaskoczony jak drogowcy zimą. Kolejne rekordy zachorowań, popłoch w szkołach, kwarantanny, strefy zielone, żółte i czerwone, jak światła na przejściu dla pieszych, a że Polacy to naród niepokorny, niejeden kontestuje obostrzenia widząc w nich spisek masonów, lewicowców bądź prawicowców, liberałów, albo żydokomuny. Wszak odtrąbiono już zwycięstwo. Przedwcześnie. Obyśmy więc zdrowi byli. A co u mojego ulubieńca, pana Szumowskiego? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

18. września 2020 – “Divide et impera, czyli o LGB, pandemii i zwierzętach…“; Nadeszła złota Polska jesień – jak mówią o niej meteorolodzy i poeci – a z nią, prócz czerwieni liści i rumieńców od słońca, wiatru i grypy, wypieki z powodu tego, co wyrabia się w naszym narodowym garnku. Po letnich chłodnikach i sałatkach czas bowiem na bigos i kotlety z burakami na gorąco! Rządź i dziel, divide et impera, zasada znana już od starożytności ma zastosowanie w każdym czasie i miejscu, a sztukę jej wykorzystania opanował niemal do perfekcji prezes Kaczyński i jego sztab. Nieścisłości w przepisach dotyczących zasad życia w pandemii, podgrzewanie napięć wokół LGBT, a teraz ustawa zwana „piątką Kaczyńskiego”, to coś, z czego zapewne jest dumny. I się nie dziwię, bo sposób w jaki PiS rozgrywa opozycję, a nawet własnych koalicjantów, gdy są niepokorni, to prawdziwy masterpiece. Brawo! (…) Przeczytaj cały tekst…

*

30. sierpnia 2020 – “Pół roku pandemii”; Kończą nie wakacje i lato odchodzi. Dni jeszcze są ciepłe, ale wieczory już nie. Lawendy ścięte, ususzone i w woreczkach, a w domu ich zapach dominuje nad innymi. Maliny za to słodkie i winogrono dojrzewa, a pierwsze gruszki jadłem prosto z drzewa. Już niedługo będziemy obchodzili półrocze pandemii w Polsce. Nie jest to okazja do hucznego świętowania, szczególnie gdy liczba zachorowań wcale nie spada, a kolejne kraje znów zaostrzają restrykcje i zamykają granice. Na świecie dziś padł rekord – 78.761 przypadków – którego główne źródło to Indie. U nas zaś 631 nowych zachorowań. Jednocześnie w mediach i przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej opinii, że koronawirus to „pic na wodę” i manipulacja. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

18. sierpnia 2020 – “Ani chwili spokoju”; Pisząc tekst przedwczoraj myślałem, że przynajmniej do końca tygodnia nic mnie nie zaskoczy i nie zirytuje, a kolejny wpis popełnię może po weekendzie. Błąd! Jadąc dziś autem i słuchając wiadomości, nie wierzyłem uszom, kiedy gruchnęła wieść o rezygnacji z funkcji naszego światłego, choć wiecznie stroskanego i niedogolonego ministra zdrowia pana Łukasza Szumowskiego. Wróci do leczenia pacjentów – tak mówi, ale aż kusi, by rzec; „lekarzu, wylecz się sam”.(…) Przeczytaj cały tekst…

*

17. sierpnia 2020 – “Myślenie intencyjne. Cel i droga.”; Lato w pełni, żar leje się z nieba, tego chcieliśmy. Kto nad morzem, ten słucha fal i mew, albo wołania rodziców do dzieciaków; no chodź tu! Nie kupię ci piątego loda! Pilnuj flaminga… etc. Jak Polska długa i szeroka wszędzie rojno i gwarno. Ja w takie dni wpadam w objęcia bluesa i trudno mi się z nich wyzwolić. Fantastycznie w czasie upałów słucha się choćby „Funky Guitar Blues” Bryce Janeya, a w podróży, „Long Way Home” Clarence Browna jest idealny. No i oczywiście moje ulubione dziewuchy z Larkin Poe. Lista kawałków jest długa, ale te polecam wam na dziś.(…) Przeczytaj cały tekst…

*

03. sierpnia 2020 – “Sierpniowe trele, morele…”; Jak się wam podoba nie koszona trawa w mieście? Kolorowo od kwiatów, brzęczą pszczoły i fruwają motyle, a ziemia nie wysycha. Same zalety, a że traci estetyka… Wszak to rzecz umowna. To co dla jednego gatunku jest chwastem, dla innego może być dobrodziejstwem. Mnie się podoba. U siebie też nie ścinam. Czekając na odbiór kosiarki z naprawy (trzeci tydzień) upajam się widokiem, a wśród roślin dostrzegam wiele ziół, o jakich istnieniu na moim trawniku nie miałem pojęcia. Oczywiście na drodze jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa, widoczności dla kierujących i przechodniów. Jasne. Jak zwykle najlepszy jest “złoty środek”, czyli zdrowy rozsądek. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

28 lipca 2020 – “Wakacje na półmetku, a w kociołku kipi”; Pogoda w kratkę, raz słonecznie i ukrop, innym razem deszcz i dwadzieścia stopni. Ja taką pogodę lubię, a środowisko naturalne wręcz uwielbia, bo rośliny pną się, lub płożą z dzikim rozpasaniem. (…) Dla tych, którzy planują wyjazdy, a są rodzicami dzieci do lat 18 czekał będzie od 01. sierpnia bon turystyczny. Można będzie go zrealizować do marca 2022 po wcześniejszej rejestracji w ZUS. (…) A koronawirus wraca z nową mocą. Wyjazd zagraniczny to wyraz dużej odwagi (gwałtownie wzrasta ilość zachorowań we Francji, w Hiszpanii i we Włoszech), ale wakacje w kraju też wydają się coraz mniej bezpiecznym rozwiązaniem. (…) A co najbardziej ujęło mnie w polityce, to Szymon Hołownia, który po wyborach (13,8% głosów w I turze) i urlopie zaczyna ofensywę i zapowiada powstanie ruchu Polska 2050(…) Przeczytaj cały tekst…

*

13 lipca 2020 – “Finał wyborów i wakacje!”; Wreszcie! Wynik jaki jest każdy widzi. Prawa demokracji są nieubłagane. Oczywiście będą skargi, łkanie i dąsy – to już nawet zapowiedziane, ale niczego one nie zmienią. Wybór A.Dudy pokazuje w moim przeświadczeniu, że nasze społeczeństwo wciąż mocno tkwi w prawicowym przeświadczeniu o opiekuńczej roli państwa, jego misji sprawczej w kształtowaniu teraźniejszości i przyszłości. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

12 lipca 2020 – “Wyborcza cisza. Idylla”; Pogoda piękna jak marzenie, od lasu dochodzi śpiew ptaków, a wróble ćwierkają ukryte w żywopłocie, albo ganiają się w podcieniach, pszczoły i bąki harcują w lawendowych pióropuszach i w gąszczu lilii, wiatr miło chłodzi gdy słoneczko przygrzewa. Idylla. A do tego dziś niedziela. Cisza wyborcza służy światu i po kampanii jak przesłodzona herbata urokliwy świat wyłania się z tego syropu. Nacieszmy się, bo niedługo to potrwa. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

07 lipca 2020 – “Między dżumą a cholerą”. Tak właśnie część z moich znajomych określa wybór pomiędzy dwoma kandydatami na urząd Prezydenta RP, a decyzja będzie do podjęcia już w tę niedzielę. Festiwal wyborczy trwa w najlepsze angażując media i naszą uwagę w stopniu porównywalnym tylko ze skokami Małysza i meczami ostatniej szansy narodowej jedenastki biało-czerwonych. Im bliżej jednak terminu, tym bardziej fantastyczne stają się obietnice serwowane przez obu panów. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

28 czerwca 2020 – “Po pierwszej turze.”; Spełniliśmy obywatelski obowiązek. Może nie wszyscy, ale 62,9% z nas, czyli jakieś 18,6 mln Polek i Polaków zarejestrowanych w stałych obwodach w kraju. Jedni twierdzą, że to dużo, bo w 2015 było to niespełna 49%, ale do takiej Belgii brakuje nam 25%, choć tam za brak uczestnictwa trzeba zapłacić nawet 200 euro. Może i u nas przydałaby się taka zachęta, bo w dniu 28 czerwca 2020 aż 11 mln uprawnionych miało w nosie, co się stanie z ich krajem. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

3 czerwca 2020 – “Wreszcie te wybory!”; A więc mamy termin – 28 czerwca! Czy to dobra data? Cytując premiera “nie słuchajcie brzęczących much”, kilka tysięcy osób zachoruje, kilkaset jeszcze umrze na Covid, c’est la vie, i będziemy mieli prezydenta. Na takie straty nas stać, a ktoś musi podpisywać, co sejm wysmaży. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

31 maja 2020 – “No i Smok poleciał!”; To znaczy Dragon wzniósł się na plecach Sokoła. Rakieta Falcon 9 wyniosła w sobotę 30 maja kapsułę z dwoma astronautami na orbitę. To jednak o Elonie Musku mówią wszystkie artykuły, a nie o którymś z nich. Wielki człowiek naszych czasów, z którego marzeń o lądowaniu na Marsie jeszcze kilkanaście lat temu wszyscy się śmiali. On jednak konsekwentnie zmierza ku realizacji tego snu. Nie ukrywam, od dawna jest moim idolem. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

17 maja 2020 – “Co z tą Wiosną?”; Ze smutkiem, ale bez zdziwienia odebrałem info o rezygnacji Marka Niedźwiedzkiego, Marcina Kydryńskiego i Hirka Wrony z pracy w radiowej Trójce. Po odejściu z tej stacji Wojtka Manna na początku marca byłem pewien, że to dopiero początek końca tej stacji, a przynajmniej takiej Trójki, jaką znałem i lubiłem od lat. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

12 maja 2020 “A na Mazurach śnieg.” ; Śnieg na Mazurach, zimno i wietrznie, że głowy urywa (w maseczkach oczywiście). Wybory się nie odbyły z braku… No właśnie – ma to wyjaśnić SN. Możecie sami złożyć skargę. Sic! Telenoweli ciąg dalszy. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05 maja 2020 “Koronawirus”; Puste ulice, pracy, skwery. Widoki jak w postapokaliptycznych filmach, a na autostradach jak w Mad Max. Koronawirus! Od początku marca odmieniany przez wszystkie przypadku, na ustach każdego jak maseczka. Od 14 marca ogłoszony oficjalnie. (…) Przeczytaj cały tekst…