(Nie tylko)Polski Bigos

Nasza potrawa narodowa, czyli kapusta, golonka, kiełbasa, cebula, powidła… – tyle przepisów ilu kucharzy. Ale to nie kącik kulinarny. O nie! Na tej stronie będzie o innym bigosie, tym, który gotujemy dla siebie wzajemnie na co dzień, albo który pitraszą dla nas decydenci z kół rządowych, politycy, prawnicy, samorządowcy i dziennikarze. A bywa, że to niestrawna papka, przypalona lub rozgotowana, przesolona, pikantna nad potrzebę i z trującymi grzybami, odgrzewanymi kotletami etc. Podają nam to na talerzach z porcelany, lub na plastikowych spodkach, a niekiedy każą jeść wprost z gara. Bierzemy lub nie, nasz wybór. Czy jednak na pewno? Refleksja, jaką się podzielę, będzie odbiciem mojego subiektywnego punktu widzenia.

*

17. września 2022

Jesienna melancholia, inflacja jak potwór z horroru, zła Europa pana Kaczyńskiego i spór o KPO.

* moje zdjęcie z tej „niedobrej” (wg. pana Kaczyńskiego) Brukseli, którą odwiedziłem kilka tygodni temu i Wam też polecam.

Za oknami jesień, czasami nawet – jak śpiewał Czesław Niemen – złotawa, krucha i miła, ale w mediach aż huczy od ostrzeżeń przed zimą, a to jak wiadomo, z powodu kryzysu energetycznego, cen opału, energii i gazu, które wzrosły do 2021 nawet o 156%. Nie lepiej jest z żywnością, gdzie inflacja przekroczyła 17,5% rok do roku! Hitami podwyżek były w sierpniu tłuszcze, cukier, mąką i mięso. Ma być jednak jeszcze gorzej, bo poziom inflacji „zwykłej” ma już na początku 2023 przekroczyć 20%! Czy więc będzie nam chłodno i głodno? No i jeszcze te stopy procentowe kredytów… Przed skutkami podwyżek chroni nas jednak bohatersko rząd, którego liderzy odziani w lśniące zbroje całą winę zrzucają na Rosję, no i na Niemcy oczywiście. Kto by nie wiedział o skutkach wojny, albo nie pamiętał niemiecko-rosyjskich konszachtów z Nord Stream w tle? Każdy wie, że niemiec i rusek to nasi wrogowie zaklęci. A ten Tusk razem z nimi.

A jak sprawy mają się w rzeczywistości?

Na początku krótki rys historyczny. Z takim skokiem cen produktów i usług Polacy mieli już do czynienia np. w 1953 r gdy inflacja liczona rok do roku wynosiła 41,9%, albo w latach 1981-1998, kiedy sięgała nawet 251% (1989 r.). Te lata były jednak szczególne, bo w 1953 r umarł Józef Stalin, co poskutkowało żałobą narodową i przemianowaniem Katowic na Stalinogród, a jak informowała władza ludowa, imperialiści zrzucili na Polskę stonkę ziemniaczaną. Wprowadzono wtedy przymusowe oszczędności w używaniu energii, na rolników nałożono kary więzienia za niewywiązywanie się z obowiązkowych dostaw żywności. Rok 1981, jak wszyscy wiedzą to strajki, stan wojenny i polowanie komunistów na działaczy „Solidarności”, w lutym wprowadzono kartki na mięso i inne wyroby, co było wynikiem głębokiego kryzysu, a kartki zniesione zostały dopiero w 1989 r. po czym nastąpiła polityczna „odwilż” gdy w Rosji przejął stery władzy Michaił Gorbaczow (o czym pisałem poprzednio), żegnaliśmy też wojska sowieckie. Sytuacji gospodarczej nie zmieniło to radykalnie, lecz był to piękny czas dla spekulantów i kombinatorów.

Teraz historia nam bliższa. W roku 2019, kiedy to w październiku w wyborach wygrała po raz kolejny Zjednoczona Prawica, już w grudniu ceny żywności podskoczyły o 6,9%. Niewiele? No to przypomnijmy siebie, że gdy PiS po raz pierwszy przejęło władzę w 2015 r inflacja wynosiła -0,9%. Wyobrażacie sobie?

Jasne, zwolennicy obecnej władzy powiedzą, że trzeba było wyrównywać szanse i zasypywać różnice społeczne poprzez programy socjalne, jednak ścieżka jaką przyjęli prawicowcy promowała nie tych, którzy przyczyniali się do wzrostu dobrobytu. To jednak temat na inną dyskusję. Teza jaką chcę udowodnić brzmi; nie tylko wojna, Covid i Putin są winni dzisiejszej sytuacji, o nie! I oby nie doszło do tego, co pociągnęła za sobą inflacja z lat 1953, czy 1981-1998. Czy jednak blisko nam do kartek? Tym razem na węgiel.

W odniesieniu do powyższego, jak wielu Polaków, nie mogę zrozumieć oporu rządu PiS do kompromisu z KE co do uruchomienia środków z KPO. Drażni mnie ciągła retoryka żerująca na fałszywym poczuciu niezależności Polski, odmienności kulturowej od Europy Zachodniej, o czym ostatnio mówił nasz „ojciec narodu” J. Kaczyński podczas debaty „Realizm i wartości w polityce” w trakcie Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Może gdyby się wsłuchał w słowa hymnu usłyszałby, jakie związki łączą nas z tą nielubianą przez niego Europą, choćby z Francją czy Włochami. Chwalił natomiast USA i Wielka Brytanię, co mnie ogromnie zdziwiło, bo jeśli chodzi o wartości katolickie i chrześcijańskie dziedzictwo, jakiego nie szanują w ocenie J.K. kraje europejskie, to akurat trudno doszukiwać się ich na ulicach Londynu lub Nowego Jorku. Ale tam chyba pan Kaczyński nie był, to skąd ma wiedzieć.

Co do pieniędzy z KPO, to czy one będą , czy nie, można by nakręcić odcinek „Z archiwum X”. Otwieram casting.

Przypomnijmy sobie całą „drogę krzyżową” tego projektu. Najpierw uzgadnianie jego założeń wywołało kontrowersje i spory, trwało do końca kwietnia 2021, ale dopiero w marcu rozpoczęto konsultacje społeczne. Słyszeliśmy potem, w maju, jak to pieniądze z KPO przyczynią się do odbudowy gospodarki po Covid, po czym, gdy ością niezgody stała się praworządność (słynny art.22), już we wrześniu’21 premier Morawiecki udowadniał, że pieniądze te nie są w zasadzie Polsce potrzebne, bo i bez nich świetnie sobie radzimy. Kolejny zwrot akcji to rozmowy z Ursulą von der Leyen, po których Morawiecki stwierdził „Dajmy unijnym prawnikom czas na ocenę nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym; 96 proc. lub więcej z rekomendacji KE zostało w niej uwzględnionych. Szefowa KE prawnikiem nie jest”. Izba Dyscyplinarna miała być szybko zlikwidowana na rzecz Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego (ciekawy, lecz dość naiwny zabieg ze zmianą nomenklatury), ale wydarzyło się to dopiero w lipcu’22, po mało poważnym losowaniu sędziów do tej Izby, tyle że nowy organ jest tak samo upolityczniony jak poprzedni, o co dba minister Ziobro. UE nie zmiękła, gdy Polska broniła „jej granic” na styku z Białorusią, gdy Łukaszenka zasypywał nas emigrantami, no i teraz też nie dała się zwieść. Obiecane przez Morawieckiego pieniądze nie popłyną do Polski w tym roku – tak obstawiam. Nie wiadomo, czy w ogóle… A Kaczyński zapowiada wetowanie unijnych uchwał np. „Fit for 55″. Ziobro zaciera więc ręce. Chętnie widziałby pewnie Polskę poza UE, byle tylko zachować swój stołek i wpływy. Próby ugody z KE nazywa jasno „zdradą interesu narodowego”. I to nic, że Polska jest w największym kryzysie od 25 lat, a na stole leży bagatela 58,1 mld Euro, które można by wykorzystać choćby na ulgi dla zakładających pompy ciepła, fotowoltaika lub na farmy wiatrowe. Lepiej wspierać zatruwających powietrze właścicieli „kopciuchów”, bo tutaj jest się czym pochwalić. Wszak rząd daje!

Co poszło nie tak?

I wcale nie poprawia mi nastroju świadomość zbliżających się wyborów, które jak zwykle poprzedzone będą festiwalem oszczerstw i obietnic, a różnica między kandydującymi partiami znów niczym między cholerą a ospą. Na nic lepszego, jak widać, liczyć nie możemy. Ale ten temat rozwinę kolejnym razem.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłej jesieni, a piosenki Niemena, o której pisałem na wstępie możecie posłuchać tutaj.

*

11. września 2022

Iga Światek, Polscy siatkarze, reparacje wojenne i śmierć wielkich postaci XX wieku.

Podsumowanie ostatnich wydarzeń trudno zacząć inaczej jak od fenomenalnego zwycięstwa Igi Świątek na korcie w Nowym Jorku wieńczącym zmagania w US Open. To trzeci wygrany przez tę genialną dziewiętnastolatkę turniej wielkoszlemowy i drugi w tym sezonie (French Open ’20 i ’22). Od kwietnia tego roku nasza Iga jest numerem 1 na światowej liście WTA. Na korcie imponuje mi nie tylko techniką, ale zawziętością i ambicją, walka o każdą piłkę. Poza kortem jest niezwykle skromna i wyważona, nad wiek dojrzała i niezwykle empatyczna, co pokazała choćby wczoraj komplementując Ons Jabeur. Jak tu jej nie polubić? Nie jestem wielkim fanem tenisa, podobnie jak nie byłem miłośnikiem skoków narciarskich, szczypiorniaka, czy nawet siatkówki, ale sukcesy naszych rodaków zmieniają optykę, nieprawdaż? A jeśli o siatkarzach; wczorajszy dzień był fantastyczny dla Polaków. Pokonując Brazylijczyków trafili do finału MŚ i dziś zagrają o złoto z Włochami! Trzymajmy kciuki!

I tyle miłych informacji.

Teraz o gorącym kartoflu wrzuconym do politycznego bigosu pierwszego września, bo wtedy raport o reparacjach wojennych wobec Niemiec został zaprezentowany na Zamku Królewskim w Warszawie przez Arkadiusza Mularczyka w obecności polityków PiS. A straty Polski wyceniono tam na 6,22 bln zł. 

Odsuwając spory o to, „dlaczego teraz”, „dlaczego w ogóle” i czy sprawa nie została zamknięta przez komunistów w 1953 r., posunięcie partii Kaczyńskiego wydaje się z punktu widzenia taktyki zarówno wyborczej, jak i konfliktu z UE, tyleż ryzykowne, co genialne. Pomysł o reparacjach pozytywnie opiniuje ponad 51% Polaków! Pomimo braku sympatii dla Kaczyńskiego et consortes, jestem wśród nich. Roszczenia wysunięte w momencie gdy Niemcy są najsłabsi w czasie ostatnich kilkudziesięciu lat, oraz po latach dominacji A.Merkel, gdy mają kanclerza z tak niskim poparciem we własnym kraju jak Olaf Scholz (62% Niemców nie ocenia dobrze jego pracy, a zwolennicy to zaledwie 25%), to bezwzględnie najlepszy moment. Do tego dochodzą przepychanki z UE o pieniądze z KPO, gdzie głos Niemiec ma wciąż swoją przeważającą wagę. A polska gospodarka tych pieniędzy naprawdę potrzebuje, niezależnie co mówi Kaczyński, Morawiecki, Glapiński, Ziobro, Sasin i inni.

Dlaczego jednak ryzykowne? 

Niemcy, nawet na kolanach ze względów energetycznych i wizerunkowych oraz swoich rosyjskich sentymentów, to nadal największy partner gospodarczy Polski oraz największy gracz w Unii Europejskiej (składka Niemiec do budżetu UE to ponad 27 mld Euro rocznie, a do 2027 wzrośnie do 35 mld Euro, gdy Polska wpłaca ok. 4,5 mld Euro i do 2027 nasza składka wzrośnie do 6,2 mld Euro). 

Import dóbr z Niemiec do Polski to ponad 21% naszego całego importu, a eksport to ponad 29% i to tylko w odniesieniu do towarów, a są jeszcze usługi, inwestycje etc. To, co dzieje się w gospodarce Niemiec ma istotny wpływ na gospodarkę Polską, a kryzys energetyczny, który dotknie niemieckich przedsiębiorców, będzie miał swoje reperkusje u nas. Nie jestem sympatykiem naszych zachodnich sąsiadów, bo zarówno historia, jak i ich dzisiejsze zapędy mocarstwowe (nie mniejsze wcale od rosyjskich), skłaniają do trzymania dystansu, jednak w biznesie i gospodarce powinien przeważać zimny pragmatyzm. A tego naszym rządzącym zdecydowanie brakuje. Dlaczego raport o reparacjach pojawił się jak ów gorący kartofel, nie poparty wcześniejszymi rozmowami i negocjacjami? Taktyka zaskoczenia jest dobra na wojnie, lecz nie w kształtowaniu współpracy, na jaką jesteśmy z Niemcami skazani.

Z punktu widzenia polityki wewnętrznej jest to zdecydowanie ruch wyborczy i cios dla Koalicji Obywatelskiej, której członkom wytykana jest proniemiecka postawa, w tym niedawna bliskość Tuska z A. Merkel. Jak zachowa się opozycja wobec opinii tak dużej ilości Polaków? To klasyczny szach. I nie wystarczy tutaj ciche poparcie dla PiS w tej sprawie, albo pomijanie tematu. Tu trzeba będzie pokazać zaangażowanie i tego wymagać będą Polacy. Tymczasem widać w szeregach KO popłoch i brak zdecydowania. Dramat! 

Donald Tusk i Rafał Trzaskowski / PAP / Tomasz Waszczuk

W związku ze zbliżającą się kampanią, a w zasadzie z już rozpoczętą, sprawa reparacji może przykryć swoim cieniem wszelkie inne niewygodne kwestie dla PiS (inflację, kryzys paliwowy, nieudaną reformę sądownictwa, szkolnictwa, służby zdrowia, defraudację majątku np. w związku z elektrownią w Ostrołęce, CPK etc., tematy aborcji, zamach na wolne media, nepotyzm i zwykłe machloje jak np. afery maseczkowe, respiratorowe, wybory Ssasina, SKOK, i wiele, wiele innych).

Inną kwestią są działania na rzecz uzyskania choćby planu spłaty tych kwot, czemu nie wróżę dobrze biorąc choćby pod uwagę skuteczność w ściągnięciu do Polski Tupolewa…

Ja obawiam się jedynie aby nie był to jeden z elementów planu zmierzającego w stronę wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Wielka Brytania jest zdecydowanie w innym położeniu zarówno geograficznym, jak i gospodarczym. Dla Polski z moim przeświadczeniu byłaby to wielka narodowa tragedia.

Odchodzą wielkie postacie XX wieku.

Przedwczoraj usłyszeliśmy wszyscy o śmierci w wieku 96 lat królowej Elżbiety II. Media rozpisują się o jej życiu i osiągnięciach, o bólu Brytyjczyków i nie tylko, bo była uznawana za monarchinię 33 państw. Trudno jednak powiedzieć, aby była to śmierć niespodziewana, choć jak każda jest smutna. Karol naczekał się sporo, aby zostać królem. Oj, się naczekał. Mnie w tym natłoku informacji ujęło wspomnienie wizyty królowej Elżbiety II w Polsce w marcu 1996 r. Witał ją wtedy prezydent A.Kwaśniewski i premier W. Cimoszewicz. Wystąpiła w polskim parlamencie, gdzie powiedziała między innymi „Kto wie, czy płomień wolności nie zostałby zduszony, gdyby w tamtych dniach nie stała przy nas Polska” i życzyła nam „żeby Polska była Polską”. Nie miała pewnie na myśli naszej narodowej specjalności – wojny polsko-polskiej. Pewnie nie. Inną ciekawostką, jaką usłyszałem tym razem w radio był koszt wszystkich uroczystości, dni wolnych i zmian związanych z jej pogrzebem oraz zmianą na tronie. Będzie to nawet kilka mld Funtów. Kto jednak by liczył koszty pożegnania takiej postaci po niemal 70 latach na tronie. A jeśli chcielibyście polecieć na jej pogrzeb 19 września, bilety lotnicze można kupić za ok. 700 – 2000 zł. Ale trzeba się spieszyć.

Nieco mniej uwagi poświęciły media śmierci Michaiła Gorbaczowa, który zmarł 30. sierpnia tego roku. A dla naszej historii była to postać dużo bardziej znacząca. Pamiętacie piosenkę Andrzeja Rosiewicza „Wieje wiosna od wschodu”, z 1988 r.? Był Gorbaczow reformatorem, jakiego wcześniej ani później Rosja (wtedy ZSRR) nie miała. Jego polityka „pierestrojki” i zwiększania swobód obywatelskich była w tamtym czasie czymś zupełnie niezwykłym we wschodnim bloku. Przyczynił się walnie do upadku ZSRR, rozwiązał PZPR i dał zgodę na zjednoczenie Niemiec. Ocieplał relacje z Zachodem i demokratyzował Kraj Rad. W 1990 roku ogłosił wolne wybory. Razem z R.Reaganem prowadził politykę rozbrojenia uznając, że wojny atomowej nie można wygrać. Otrzymał nawet w 1990 r. Pokojową Nagrodę Nobla. Co mu się na pewno nie udało; został znienawidzony ze względu na wprowadzenie prohibicji, gdyż uważał, że naród rosyjski musi wytrzeźwieć, żeby dobrze pracować. Jak widać tak daleko posunięty idealizm nie popłaca! Jego obraz nie jest niestety aż tak pozytywny. Posługiwał się również brutalnymi metodami, aby nie dopuścić do rozpadu Związku Radzieckiego w całości. W odpowiedzi na próbę secesji Litwy wysłał tam czołgi i wojsko. Co do relacji Gorbaczowa z Putinem, wspierał go, jednak decyzją o wojnie z Ukraina był ponoć wstrząśnięty i jak twierdzi najbliższy współpracownik Gorbaczowa Paweł Pałażczenko, Gorbaczow nigdy by się na taki ruch nie zdecydował. Prawdy nie dowiemy się pewnie nigdy.

Michaił Gorbaczow i Władimir Putin, 2004 r. | Foto: ASSOCIATED PRESS/East News / East News

W wojnie zaś przełom. Po 200 dniach inicjatywa Ukraińców przynosi skutek i wyzwalane są kolejne miejscowości na północy. Czy spowoduje to większe zaangażowanie Niemiec i Francji w pomoc? Oto są zimni pragmatycy! A jaka będzie reakcja Putina? Przy klęsce rosyjskiej inwazji zrobi się naprawdę gorąco.

W Europie zaś trwała w tym tygodniu zażarta dyskusja o tym, czy wydawać wizy podróżnicze obywatelom Rosji. Oczywiście kraje, które żyją z turystyki, gdzie Rosjanie są hojnymi klientami hoteli i kurortów, są przeciwne. Trudno o jednolitą politykę unijną. Niemcy jak zawsze stają po stronie Rosji, tym razem powołując się argument, że jeśli unia będzie otwarta dla Rosjan, to ci zobaczą jak wygląda demokracja i będą przeciwnikami Putina. To myślenie naiwne, nie przystające nijak do faktów. Stanęło jednak na tym, że uzyskanie wiz zostanie utrudnione, będą one droższe a czas rozpatrywania wniosków będzie trwał do 45 dni. Cóż… To typowa dla UE pozycja w rozkroku. W takim świecie żyjemy.

*

27. sierpnia 2022

gdy świat się popsuł…

Era Koronawirusa (SARS-CoV-2) po ponad dwóch długich latach zmagań i ograniczeń już niemal za nami. Jeszcze słyszymy o nowych jej odmianach jak BA.5 (właściwie to Covid-22), ale chyba przetrwaliśmy wszystkie te najgroźniejsze mutacje, jak choćby D614G, wariant brazylijski, kalifornijski, Alfa – brytyjski, Beta – południowoafrykański, Gamma- brazylijski, Delta – indyjski, i niedawny Omnikron, który ostatecznie podzielił się na ponad 100 podlinii. Oby był już to koniec pandemii!

Fale zachorowań wznoszą się jeszcze i opadają, ale nie są to już te dziesiątki tysięcy infekcji, setki, czy tysiące zgonów. Całe szczęście! Czołowe starcie z chorobą miało przynajmniej 6,14 mln Polaków (przypadki zewidencjonowane), ale szacuje się, że przynajmniej drugie tyle przechorowało Covid-19 bezobjawowo, lub w ogóle nie odnotowało tego faktu.

Niestety choroba ta zebrała ponure żniwo. Tylko w Polsce niemal 120 tysięcy ofiar. Tyleż było dramatów. Wielu z nas pożegnało kogoś z bliskich, znajomych. Nikt nie policzy ile osób zapadło na depresję, straciło pracę i źródło utrzymania, lub poświęciło swoje marzenia dla przeżycia. Uwięzieni w domach, miastach, krajach zastanawialiśmy się kiedy zagrożenie minie, ale też nad tym, co się zmieni, gdy wreszcie wszyscy się zaszczepimy, a zaszczepiło się 22,5 mln Polaków, czyli 59,4%. Czy to dużo? W porównaniu z Włochami 80,5%, czy Francją 78,7% nie za wiele… Nie wiem, czy jesteśmy tak krnąbrnym społeczeństwem niedowiarków i kontestatorów, czy właśnie w ten sposób przejawia się nasza niezależność w myśleniu? Odpowiedź jest trudna i zostawmy ją psychologom. Niezależnie od poglądów i przekonań zmiany wystąpiły w mentalności, w sposobie życia, w oczekiwaniach i pragnieniach wszystkich bez wyjątku.

Gdy jednak myśleliśmy, że wreszcie wróciła normalność, do starej biedy doszła nowa – wojna w Ukrainie! Trwa ze zmieniającym się scenariuszem od 24 lutego 2022, choć tak naprawdę wybuchła w 2014 r. po „Eromajdanie” i odsunięciu od władzy W.Janukowycza, który odrzucił podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE. Wtedy na ulicach Kijowa zginęło od kul snajperów ponad 70 osób! Kto dziś to pamięta? Chyba tylko ich rodziny.

foto:AFP

Po tych wydarzeniach rozpoczeły się ruchy separatystyczne na Krymie i na wschodzie Ukrainy. Nowy rząd ukraiński zyskał łatkę faszystów. Za wszystkim zaś stały władze Kremla. No i w konsekwencji doszło w marcu 2014 do aneksji Krymu. Już w kwietniu 2014 w Doniecku i Ługańsku – na wschodzie, tysiące Ukraińców protestowały przeciwko rządowi w Kijowie. Konia z rzędem temu, kto pojmie ile było w tym sprzeciwu dla budowania relacji z Zachodem, a ile rosyjskiej propagandy i działań agitacyjnych. Jedno jest pewne; sami Ukraińcy (być może zmanipulowani) dali Putinowi pretekst i legitymację do działania. To żywy przykład jak niezgoda rujnuje… Skąd my to znamy?!

Wtedy jednak przywódcy Zachodu byli ślepi i tak zajęci bogaceniem się za sprawą gazu z Rosji, ropy z Rosji, węgla z Rosji i sprzedawaniem Rosji zaawansowanych technologii (w tym militarnych), że mało kto przejmował się Ukrainą. Powstała Doniecka Republika Ludowa, a Słowiańsk i Kramatorsk znane z późniejszych okrucieństw rosyjskich żołnierzy na ludności cywilnej, zasłynęły z prorosyjskich wystapień bojówkarzy. Poplątane to, prawda? Za przykładem separatystów z DRL poszli ich towarzysze z Ługańska i 18 maja 2014 parlament ŁRL przyjął konstytucję i powołał władze. Rozpoczęła się era „zielonych ludzików”. Pod koniec maja kierownictwo Donieckiej i Ługańskiej RL podjęło decyzję o zjednoczeniu w jeden organizm, nazwany Federacyjną Republiką Noworosji, co świętowali Ukraińcy z tychże terenów na wielotysięcznych wiecach.

Co robili w tym czasie przywódcy Zachodu? Ano Rada Europejska zbierała się na kolejnych naradach, a politycy gadali, jedli i pili nie wydając długo żadnych konkretnych dekretów, a jeśli nawet ustalono sankcje na kilku rosyjskich prominentów (z początku 12, a ostatecznie 132 osoby i 28 podmiotów), czy zakazując handlu z Krymem, były to orzeczenia tyleż nieproporcjonalne, ile nieskuteczne – jak pokazała przyszłość. Sankcje kierowane były z resztą bardziej w stronę separatystów, niż głównego prowodyra wydarzeń – Rosji – głównie (jak tłumaczono) ze strachu przed eskalacją działań. Wyrażano za to głębokie ubolewanie wobec sytuacji!

Pierwsi oficjalnie potępili Rosję Amerykanie. Zamrozili aktywa prominentów związanych z reżimem Putina i wprowadzili obostrzenia wizowe. W lipcu 2014 ogłoszono wreszcie i w Europie warunkowy pakiet ograniczeń wywozu towarów i technologii mogących mieć zastosowanie militarne, a także broni (co, jak wiadomo, zlekceważyli Włosi, Francuzi, Niemcy i jeszcze kilka krajów), technologii o zastosowaniu w wydobyciu ropy etc. i ograniczenia w dostępie do rynków kapitałowych. Potem przyszły kolejne pakiety sankcji, a każdy z nich tak samo nieskuteczny, choć w zapowiedziach i prognozach miały one strącić Rosję w średniowiecze. Dziś mamy już pakiet siódmy, a Putin powiększa armię!

foto:AFP

W Niemczech władała w 2014 r. Angela Merkel, dla której Rosja z jej surowcami była kluczem do budowy potęgi Niemiec (z naczelnym projektem Nord Stream 1 i 2), we Francji Fracois Holland (socjalista), który jak większość francuzów upajał się wschodnim „romantyzmem” Rosjan rozwijał kontakty gospodarce z Putinem, a jak wiadomo gospodarka Francji od wielu lat związana jest na wielu płaszczyznach z biznesem rosyjskim (choćby koncern Total w branży naftowej). Oboje „przywódcy Europy” opowiadali się wprawdzie za sankcjami, ale w praktyce nie byli nimi zachwyceni – mówiąc oględnie. Włosi opowiadali się wręcz za zniesieniem sankcji i włączeniem Rosji do UE (Matteo Salvini), a w USA Barack Obama przeżywał rozczarowanie po kolejnej próbie otwarcia na Rosję. Putin i jego ludzie odgrywali się ograniczając handel owocami, warzywami oraz mięsem z Polską, ograniczając możliwości lotów cywilnych nad terytorium Rosji, ograniczając przesył gazu, przeliczając należności wierzycieli na ruble etc. Aż 17 lipca 2014 Rosjanie zestrzelili malezyjski Boeing 777 MH17 lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Wszystkiego oczywiście się wyparli.

Po wyborach we Francji w 2017, na stoku prezydenta pojawił się Emmanuel Makron (niezliczone telefony do Putina), w Niemczech na stanowisko kanclerza powołano Olafa Scholza (blokowanie finansowania Ukrainy, afery z kaskami i amunicją etc.). W polityce względem Rosji niewiele się zmieniło. We Włoszech Mario Draghi (premier Włoch od 2021) zmienił wprawdzie front i brata się bardziej z USA i Wielką Brytania przeciwko Moskwie, ale to dość wyjątkowe. Mamy za to bliskość Viktora Orbana z Putinem, potwierdzoną choćby spotkaniem w lutym br. w Moskwie, gdzie panowie potwierdzili współpracę w zakresie dostaw gazu (dodatkowe 1 mld m3 rocznie do 2036 r.), no i niejednoznaczną postawę Turcji (jest przecież w NATO), która objawia się poprzez potępienie agresji na Ukrainę, ale jednocześnie odcięcie się od sankcji etc. Taki balans pomiędzy Rosja i Zachodem jest w ich istotnym interesie Ergogana (kwestia Syrii, czy Bliskiego Wschodu). Jednak nieco zmieniają to ostatnie wydarzenia. Otóż 5. sierpnia Recep Erdogan spotkał się z Putinem w Soczi, gdzie potwierdzili pogłębienie współpracy gospodarczej i uzgodnili szczegóły płatności za rosyjski gaz.

Wróćmy jednak do wojny.

Pół roku wojny na Ukrainie / PAP/EPA / ROMAN PILIPEY

Początkowe sukcesy „niezwyciężonej” Armii Czerwonej, czyli wkroczenie do separatystycznych republik oraz marsz pod Kijów, zakończyły się totalnym blamażem, na co istotny wpływ miała fatalna organizacja operacji, katastrofalnie nietrafione rokowania co do odbioru „operacji specjalnej” przez ludność Ukrainy, braki w zaopatrzeniu w paliwo, amunicję, żywność dla maszerujących żołdaków, ich morale i przedziwne, jednak rzeczywiste zidiocenie w szeregach dowodzących. Wszystko to można by rozstrzygać w kategoriach humorystycznych, gdyby nie ofiary, a tych wg różnych źródeł po 184 dniach już jest blisko 50 tysięcy spośród rosyjskich najeźdźców, ponad 9.tyś. w żołnierzach ukraińskich, ponad 5,5 tyś spośród ukraińskich cywilów, w tym (co najstraszniejsze) około 1000 dzieci. 41 mln ludzi opuściło swoje domy, a 11,1 mln wyemigrowało (w tym największa grupa do Polski – 5,83 mln).

Rosjanie dopuszczają się w Ukrainie najgorszych zbrodni, tortur, gwałtów, stosują broń zakazaną przez konwencje (bomby kasetowe), niszczą obiekty cywilne w tym szpitale, używają szantażu nuklearnego, grożą katastrofą atomową przez okupację, zmilitaryzowanie i odcięcie od sieci największej w Europie Zaporoskiej Elektrowni, wywożą w głąb kraju cywilów z terenów zajętych w czasie działań wojennych. To wszystko pokazuje różnice kulturowe pomiędzy wschodem a zachodem. Tutaj rodzi się pytanie; czy pacyfistyczna, zmanierowana, inkluzywna i syta Europa potrafiłaby się oprzeć takiej brutalności? Dlatego wspierajmy Ukraińców.

HAVANA, CUBA. FEBRUARY 13, 2016.

W tym wszystkim nie dziwi mnie postawa polityków, rządów, kanclerzy, prezydentów, czy premierów, wszak w demokracji są oni w sposób bardziej lub mniej bezpośredni wybierani przez swoich obywateli i jako tacy reprezentują głos większości – a im bliżej wyborów, tym bardziej sobie o tym przypominają. Inaczej spadają im słupki poparcia i na zajmowane przez nich miejsce przychodzi ktoś inny. Oczywiście, wielką rolę w tym procesie odgrywa edukacja obywateli, a ta służy najczęściej celom politycznym rządzących. Tam jednak gdzie są wolne media (nam próbowano je zabrać) obywatele mogą sami wyrobić sobie zdanie. Czy chcą zdobyć się na taki wysiłek intelektualny to już inna sprawa. To co mnie osobiście szokuje najbardziej, to postawa Papieża! Nie jest on uzależniony od polityki, opinii, gazu, czy ropy, a jednak przyjmuje w obliczu tej wojny przedziwną postawę. Może wynika to z jego pochodzenia i braku zrozumienia dla historii, dla problemów Europy, a zwłaszcza jej wschodniej części. Poza małomównością, kiedy trzeba mowić o Rosji i omijaniu oceny samego Putina, wg Franciszka wszyscy są winni tej wojny (okazuje się, że ja również), a rosyjska nacjonalistka Dunina to biedna ofiara. Papież sprzeciwił się dostarczaniu broni na Ukrainę, a naprawdę długo zajęło mu nazwanie wojną tej „operacji specjalnej”. Oczywiście Papież może nie lubić zlaicyzowanej Europy, gdzie kościoły zamienia się w sklepy i kluby, a meczety rosną jak grzyby po deszczu, ale swoim działaniem rujnuje jeszcze bardziej wizerunek Kościoła i tak zbrukany aferami pedofilskimi (w ponad 20 państwach), morderstwami (zbrodnie na Indianach w Kanadzie), malwersacjami finansowymi, nepotyzmem etc. Dziwnie postawa Franciszka zbiega się z aplauzem dla działań Putina patriarchy Moskwy Cyryla, który jest z resztą świetnym znajomym Władymira i czerpie z łask „cara”. Ciekawe o jakie sumy pieniędzy chodzi w Watykanie? Przypomnę jeszcze tylko, że Pius XII (Eugenio Pacelli) w 1939 pisał do Hitlera o głębokich więzach łączących Watykan i Niemcy, potem milczał długo przyglądając się jak Hitler zdobywa Europę, nie wypowiedział się ani jednym słowem krytyki na eksterminację Żydów. Celem dla niego było przetrwanie Watykanu i papiestwa. Czy taki cel przyświeca także Franciszkowi? Jednak świat się zmienił. Oj, zmienił. Przytoczę tu tylko jeszcze słowa wieszcza, mojego ulubionego – J.Słowackiego z „Kordiana”;

,uczucia po światowych opadały drogach…
gorzkie pocałowania kobiety-kupiłem…
Wiara dziecinna padła na papieskich progach…

Celne?

Z dnia na dzień zmieniają się fronty, polaryzują postawy, a każdy szuka dla siebie szansy w tym bałaganie. O ile silna jest w nas wszystkich wiara w zwycięstwo Ukrainy, nie jest to takie pewne z perspektywy globalnej. Jedno jest jednak oczywiste; po ustaniu walk teren Ukrainy będzie największym na świecie placem budowy, miejscem do inwestowania, co zapewni rozwój niezliczonym firmom, inwestorom, rządom państw. Każdy chce ustawić się na najlepszej pozycji w tej konkurencji! Okrutne to, ale prawdziwe… Odbudowa pochłonie ponad 750 mld dolarów.

Inna perspektywa jest taka, że nie będzie czego odbudowywać, ani nie będzie komu…

*

20. marca 2022

Wojna dronów, bohaterowie i biznesmeni, naiwne myślenie i podróże do Kijowa.

Przez ostatnie 25 dni uwaga mediów, obserwatorów i zwykłych ludzi nie tylko w Europie skierowana jest na Ukrainę. Niemal wszystkie newsy, które się pojawiają dotyczą walk na wschodzie, oporu wobec rosyjskiego najeźdźcy. Jest to bodaj pierwsza tak szeroko komentowana, śledzona na bieżąco wojna, a przy tym tak niespodziewana i absurdalna w swoich założeniach (założeniach Kremla) oraz ewoluująca ku nowym, zaskakującym formom, że można ulec wrażeniu iż bierzemy w niej udział, jak w trzymającej w napięciu komputerowej grze, lub przedziwnej symulacji wzbudzającej dreszcz. Byłoby tak, gdyby nie tragiczny realizm i namacalne konsekwencje, prawdziwi uciekinierzy – nic wirtualnego. 
Stacje telewizyjne odliczają dni konfliktu, pokazują bez żenady zdjęcia i filmiki z You Tube, FB czy Istagrama, a czasami bardziej ambitne relacje swoich własnych korespondentów, prześcigają się w analizach, snuciu przypuszczeń, a niekiedy wykorzystują sytuację do szerzenia nienawiści do konkretnych polityków, partii i rządów krajów. Tutaj bezwzględnym liderem jest TVP. I choć bardzo lubię słuchać skrajnych opinii, aby wykuć sobie własną opinię, w tym przypadku wymiękam. Wymiękam słuchając TVP i S.Ławrowa. W tej kolejności.

Mnie z jednej strony zachwyca bohaterstwo Ukraińców, a z drugiej strony irytuje bezradność tak zwanego Zachodu. A już krew mi się gotuje, gdy słucham, jak postępują politycy w Niemczech, czy we Francji, a także rządzący na Węgrzech. Pytałem już w jednym z wcześniejszych wpisów, czy po zakończeniu (bez względu na skutek) „operacji specjalnej” czeka nas zgniły i podszyty zdradą pokój? Coraz więcej wskazuje, że owszem…
Trudno już mi się słucha o kolejnych pakietach sankcji nakładanych na Rosję. Unia Europejska nakładając je usprawiedliwia swoją bierność. Politycy z Brukseli oklaskują W. Zełenskiego proszącego ich z telebimu o pomoc, a potem robią swoje. Czyli nic. Albo prawie nic. Niemcy odgrywają swoją rolę rzecznika Kremla blokując wejście Ukrainy do Unii Europejskiej i bojkotując dostawy broni, albo kompromitując się dostarczaniem niezdatnych do użytku pocisków Strieła z lat 60-tych ubiegłego wieku i to nie w deklarowanej liczbie 2700, a 500 sztuk. Dramat.

Jeszcze kilka słów o tych sankcjach. Słuchałem ostatnio ciekawej audycji o ich skuteczności. Znawca prawa miedzynarodowego i walki z mafiami narkotykowymi, transferami gotówki z ich brudnych interesów opowiadał jak, biorąc pod uwagę powiązania pomiędzy bankami, ogromna istnieje przestrzeń do nieczytelnych transakcji i wyprowadzania pieniędzy dla każdego, kogo stać na profesjonalną poradę prawną i fachowców od spółek. A przecież oligarchowie są w stanie opłacić najlepszych prawników, a ich powiązania z biznesem na świecie dają im praktycznie nieograniczone możliwości inicjowania zakładania spółek „słupów” dla transferowania i ukrywania ich majątków. Zamrażanie majątków i aktywów oligarchów jest więc dalece nieskuteczne, bo wymaga wykazania, że dane aktywa należą do danej osoby, bądź organizacji objętej sankcjami. A przecież większość z tych, których dziś obejmuje się sankcjami, zdawało sobie sprawę z zagrożenia dużo wcześniej. W mass mediach mówi się dużo o tym jak to Rosja traci na sankcjach, ale poza tym, że tak naprawdę tracą tylko zwykli Rosjanie, a nie ci którzy są odpowiedzialni za agresję, to wartość rubla już radośnie rośnie. Prawdziwe elementy nacisku jak zablokowanie dostaw ropy, gazu i węgla z Rosji pozostają poza sankcjami, bo wiązałoby się to z problemami w gospodarkach Niemiec, Francji i kilku innych krajów Zachodu. Tak jakby nie istniały koszty utrzymania uciekinierów i pomocy zbrojnej dla Ukrainy. Nie mówiąc o ofiarach…

Poruszają mnie doniesienia, jak to po raz kolejny Macron dzwoni do Putina, robi interesy, a oficjalnie wyraża „skrajne zaniepokojenie sytuacją”, co byłoby komiczne, gdyby nie było tragiczne. Przedsiębiorcom we Francji zalecił zaś utrzymanie biznesów w Rosji i ci posłuchali. Zauważyć należy, że Francja nie zaprzestała dostarczania elementów wyposażenia rosyjskiej armii po 2014 r. po aneksji Krymu i pomimo sankcji. W tym procederze uczestniczyli także Niemcy i Włosi. Od 2015 do 2020 sprzedano Rosji w ten sposób sprzęt za 346 mln Euro. Jakoś mnie to nie zaskakuje po akcji z Mistralami (okrętami desantowymi produkowanymi we Francji dla Rosji), które po aferze z aneksją Krymu zostały sprzedane przez Francję do Egiptu, a stamtąd trafiły do Rosji. Wojna to przede wszystkim biznes. Zagrożenie jest jednak jeszcze większe. We Francji w przyszłym roku będą wybory, a zasadniczo wszystkie najważniejsze ugrupowania do nich startujące mają prorosyjskie poglądy, obawiają się bowiem wzrosty znaczenia NATO i USA w Europie. W oparciu o Rosję chcieliby wzmocnić też swoją pozycję wobec Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Po drugiej stronie mamy właśnie postawę angielskich wyspiarzy, którzy są niezależni od paliw z Rosji. Mają własne doświadczenia z działaniami służb specjalnych Federacji w Brytanii. Istnieją podejrzenia, że ruscy manipulowali przy brexicie i szkockim referendum. Na wyspach, w City of London, funkcjonowała jednak jedna z największych „pralni” rosyjskich pieniędzy. USA nie zaryzykują otwartej interwencji na Ukrainie i będą wzmacniać wschodnią flankę NATO, dostarczając jednocześnie Ukraińcom broń defensywną. 

Po wizycie delegacji z Polski, Czech i Słowenii, w której uczestniczyli Kaczyński i Morawiecki powstał pomysł na wprowadzenie na Ukrainę sił pokojowych, co nie byłoby ingerencją NATO, ale jednak byłyby to siły wojskowe, które mogłyby położyć kres bestialstwu, które dzieje się na froncie. Jednak w mojej ocenie propozycja ta jest bardziej myśleniem dość naiwnym i romantycznym. W ONZ zasiada bowiem Rosja, która projekt ten zablokuje, a nie tylko Rosja będzie go blokowała – tego jestem pewien. Pozostaną więc dobre chęci.

Niezależnie od tego, kto i gdzie jeździ oraz z kim rozmawia, myślę że możemy być dumni z postawy Polaków w stosunku do konfliktu w Ukrainie, a szczególnie w stosunku do uciekinierów.

I żeby tak jeszcze rosyjskie drony nie latały nad Polską i krajami NATO… Rozpoznawczo-patrolowe Orlan-10 wesoło i bez przeszkód odwiedzają Rumunię. Inny (TU-141) rozbił się pod Zagrzebiem (z powodu braku paliwa). Nad Polską latał „Forpost”. Pierwszy test ze szczelności nieba nad krajami NATO mamy więc oblany…

*

03. marca 2022

„Przed upadkiem idzie pycha; a przed ruiną wyniosłość ducha.”Przypowieści Salomona 16:18

„Samobójstwo Seneki” M.D. Sanchez

Ten cytat z Biblii wydaje mi się niezwykle trafny, kiedy myślę o przyszłości dyktatorów ze wschodu, tego z Rosji, tudzież jego kompana z Białorusi. Bo jaką przyszłość Putin i Łukaszenko fundują swoim narodom? Jaka będzie przyszłość ich samych? Ciśnie się na usta; „a strzel sobie wreszcie panie Putin w łeb!”, lub „powieś się Łukaszenko na gałęzi!” I pozbawicie świat swojej obecności. Byłoby to rozwiązanie najlepsze z punktu widzenia milionów. Być może rozwiązanie jedyne. Nie byłoby jednak to samobójstwo honorowe, jak Seneki w starożytnym Rzymie. Już nie! Zbawienna byłaby ich śmierć, najlepiej Putina z rąk samych Rosjan. Inne rozwiązanie byłby brzemienne w konsekwencje trudne do przewidzenia. Katastrofalna decyzja Wowy doprowadziła jego samego i jego otoczenie do ściany. Chyba już tylko Wołodia tego nie dostrzega. Poza tragedią jaką spowodował zapomina, że zwycięzcy dyktatorzy budzą strach, ale pokonanymi się gardzi. Widziałem mem, gdzie Kim Dzong Un wypowiada słowa „nie jestem już najbardziej jebniętym przywódcą na świecie”. Racja! Nawet jeśli armia rosyjska zajmie Ukrainę nieporadność kompensowana okrucieństwem pozostanie symbolem upadku. Tymczasem mamy manewry floty rosyjskiej z okrętami przenoszącymi broń atomową. Putin w swoim kraju zabił lub zesłał do kolonii karnych wszystkich, którzy byli świadkami jego przekrętów i mało chlubnej przeszłości. Czy to samo chce zrobić z politykami i ludźmi z Zachodu? Pozabija wszystkich, którzy widzą dziś jego upadek? 

Pisałem już w poprzednim wpisie, że jestem w trakcie lektury „Wstęp do psychoanalizy” Freuda. Koncentruje się on na ocenie osobowości człowieka przez pryzmat jego seksualności, gdzie zahamowania i brak spełnienia pewnych podstawowych popędów i potrzeb, jak choćby miłości rodziców, prowadzić może do zaburzeń. Putina porzucił najpierw jego biologiczny ojciec, potem nawet matka, a wychowując się u wujostwa nie zaznał niczego ponad twarde wychowanie tak w domu, jak i na ulicy. Czy trzeba więcej, by zrozumieć potrzebę Wołodii do bycia w centrum uwagi? Za wszelką cenę?! Tego zaś odmówili mu przywódcy Europy. Oto i zemsta! Platon mawiał „dobrzy są ci, którzy poprzestają na tym, aby śnić o rzeczach, które inni, źli – czynią”. Mamy sen na jawie. Prawdziwy koszmar.

Po drugiej stronie mamy Żełeńskiego, który wyrósł na bohatera nie tylko dla swojego narodu, ale dla całego wolnego świata. Oto stanęli na przeciw siebie „karzeł”, który stał się olbrzymem i „olbrzym”, który okazał się karłem. Paradoks.

Oto bowiem Zełeński, który codziennie zmaga się z zagrożeniem życia, pozostaje ze swoim narodem, w centrum wydarzeń, a Putin, który jest agresorem i stoi na czele nuklearnego mocarstwa, chowa się w bunkrze na Uralu. Nie ma go na froncie, w namiocie przy swoim wojsku. Przypomnę, że nigdy nie wziął też udziału w żadnej debacie w czasie kolejnych wyborów prezydenckich, nie dopuszcza wolnych mediów, dyskusji nad decyzjami, ani słów krytyki wobec własnej postawy. Jest silny w otoczeniu klakierów, otoczony wojskiem, ukryty za murami Kremla, lub w schronie, mając za plecami i w ręku cały aparat przemocy.

Na koniec banał. Wojna, jak i każdy kataklizm wydobywa z ludzi skrajne postawy, daje im szansę na okazanie szlachetności, bohaterstwa i heroizmu, ale też pozbawia odpowiedzialności za czynione zło – przynajmniej pozornie. Z radością słucham więc, że czynione zło będzie miało swoje konsekwencje, a ludobójstwo winnych. Oby. I niech kara będzie sroga! Tak jak niech nagrodzona będzie szlachetność… Czy to już utopia?

*

02. marca 2022

Kolejny dzień inwazji na Ukrainę. Smutne prawdy i Słowo, które było na początku, a co będzie na końcu?

Kolejny dzień inwazji Rosyjskiej na Ukrainę. Dziś już siódmy. Ludzie na świecie oglądają to jak koszmarne reality show. My, w Polsce mamy prawdziwe ciary, bo ofiary są prawdziwe, a wojna dzieje się tuż za wschodnią granicą. Nie łudźmy się, będziemy kolejnym „obszarem wpływów” dla Putina.

Politycy UE ziewają jeszcze, ale na szczęście przebudzili się ze snu o harmonijnej współpracy z Rosją, gdzie gaz płynął radośnie, ropa wesoło szumiała w rurociągach, zaś węgiel wypełniał wagony kolejowe turkoczące rytmicznie ku Zachodowi. Waluta sypała się milionami i miliardami dolarów i Euro w stronę przeciwną. Co z tego, że była wojna w Czeczenii, mająca na celu unicestwienie całego narodu, a także aneksja Krymu. Idylla. Nic nie znaczyło pojawienie się „zielonych ludzików” w Donbasie. Budzik rozbrzmiał hukiem wystrzałów u granic UE.

Większość polityków Zachodu rozglądało się długo zasypanymi oczkami wokół nie poznając świata, który okazał się trudny do zaakceptowania. Tak skrajnie inny okazał się od tego ze snu. Jeszcze się łudzili. Jeszcze jeździli na Kreml. Lekceważeni i poniżani, udawali że plucie im w oczy to deszcz. No i wyrazili swoje oburzenie, szeregiem rezolucji, not i przemów. Zgroza! To Putina przeraziło. Oj, tak… Pokazał swój strach w przemówieniu, gdzie określił jasno, co myśli i jak traktuje kraje UE.

Spotykały się więc europejskie gaduły na naradach robiąc to, co zwykle, co wychodzi im najlepiej – gadając. Z tego gadania na szczęście nie pozostały tylko notatki i nic nie znaczące mowy. Mamy więc odłączenie choć części banków rosyjskich od SWIFT, zamrożenie ich aktywów i rezerw, mamy zamknięcie przestrzeni powietrznej dla rosyjskich i białoruskich samolotów, mamy zamrożenie aktywów oligarchów i odcięcie ich, razem z Putinem, od majątków zgromadzonych w ich „wonderlandzie”, na Zachodzie. Zawieszono certyfikację Nord Stream 2, choć to w tej sytuacji decyzja kuriozalna, bo oczekiwania były dużo dalej idące. Oczywiście NS1, jak i rurociąg przez Ukrainę działa w najlepsze. Niemcy są jak narkoman na głodzie… Potrzebują gazu i ropy. Najlepiej ze wschodu. Lepszy rydz niż nic, jak mówi przysłowie. O, nie tym razem!

Nie wiadomo jak by się to skończyło gdyby nie działania USA i naciski między innymi z Polski. Tutaj trzeba podkreślić aktywność Morawieckiego, który Polski Ład spieprzył, ale w polityce międzynarodowej realizuje się o niebo lepiej od ministra Raua. Jest skuteczny.

UE uchwaliła również budżet na dozbrojenie Ukrainy – podkreślając, że to wydarzenie historyczne – w kwocie 500 mln Euro. Ha, ha, ha! Szczegóły są mgliste, a kwota wystarczy Ukraińcom na 25 czołgów Abrams, albo na 6 samolotów F35… Fajnie? No i przyjęli biurokraci prośbę Ukrainy o przyjęcie do UE. Kogo jednak przyjmą, jeśli Kijów upadnie, a potem inne duże miasta. Kogo przyjmą jeśli Putin ogłosi prezydentem Ukrainy swojego pieska Janukowycza? W tym wszystkim prawdziwie odważni są tylko Ukraińcy broniący się heroicznie, samotnie i beznadziejnie, ginąc jak Polacy w 1939. Odważni są też Rosjanie. Ci zwykli, którzy wychodzą na ulice i wyrażają swój sprzeciw pomimo groźby więzienia, pobicia, zsyłki za Ural. Polacy robią co mogą. Ale to wszystko nie wystarczy.

Naprawdę przerażające jest jednak to, że stają przeciw sobie ludzie, którzy mogli być przyjaciółmi, młodzi chłopcy pełni ideałów i planów na życie. Mogliby być przyjaciółmi gdyby nie demagogia i opętanie kilku osób. Czytam właśnie „Wstęp do psychologii” Freuda. Pisze on o potędze słowa. Wszak Słowo było na początku…

Co jednak będzie na końcu? Chaos? A może podlany zdradą i krwią porządek.

*

20. lutego 2022

Wowa, Wołodia, Władymir”.

Wszystkie oczy zwrócone są dziś na granicę Ukrainy z Rosją i Białorusią. Inwazja wydaje się realna, jak nigdy wcześniej i już chyba nawet sceptycy nie mają co do tego złudzeń. Kraje „zachodu” grożą sankcjami, mówią o jednomyślności. Jednak ani sankcje nie wydają się tak groźne, ani jedność tak oczywista, aby powstrzymały wschodniego watażkę i terrorystę Putina od działania. Nie wiadomo zresztą, na jakie ustępstwa liczy Putin, aby powstrzymał się od ataku. 

Z rozbawieniem (zaprawionym goryczą) oglądałem relacje z wizyt u „cara świata”, petenta Macrona, czy Scholza usadzonych po drugiej stronie kuriozalnie długiego stołu, rzekomo w obawie przed Covid, gdy kilka dni później Władimir ściskał się z Łukaszenką. Jest to jednak typowe działanie Putina, który w ten sposób leczy swoje kompleksy. Wszak temu samemu służyło spóźnianie się prezydenta Rosji na spotkania z papieżem Franciszkiem (godzina), z królową Elżbietą (12 minut), z Angelą Merkel (cztery godziny i 15 minut!), z Obamą (40 minut).

Zagrożenie dla świata jest jednak dużo większe niż zwykle słyszymy w mediach. Stan zagrożenia powoduje, że gospodarka Ukrainy upada, a konsekwencje tego odczuwalne są już w całej Europie i nie tylko, a będą dostrzegalne coraz mocniej, szczególnie w globalnym wzroście cen żywności. Będą dotkliwe dla Polski. Eksport polskich produktów do Ukrainy to ponad 23 mld zł rocznie, a import to niemal 11,5 mld zł. Sprowadzamy stamtąd głównie oleje roślinne, zboże, stal, rudy i drewno, a sprzedajemy tam maszyny, chemię (plastik i polimery), oraz co ciekawe – produkty rolnicze, w tym mleko. Większe interesy z Ukrainą robią tylko Niemcy (sprzedając za 5,4 mld dolarów i kupując za 2 mld dolarów) i Chiny (sprzedaż 8,3 mld dolarów i import 7,1 mld dolarów). Ukraina od wieków jest spichlerzem Europy, była żywicielem Rosji, a dziś wysyła produkty rolnicze na Bliski Wschód i do Afryki. Aż 14 krajów w ponad 10% zależne jest od tych dostaw.

Niestety Ukraina w dużej mierze jest zależna energetycznie od Rosji, a ta pożąda ukraińskich złóż; rud tytanu, który jest niezbędny w przemyśle zbrojeniowym, lotnictwie, przemyśle stoczniowym, cyrkonu koniecznego do budowy reaktorów atomowych, kaolinu dla energetyki i do budowy maszyn, manganu, chromu etc.

Powodów do zajęcia Ukrainy jest jednak dużo więcej. Od ambicji własnych Putina, który chce przywrócić wielkość Rosji, jaką straciła po 1991 r. za rządów Gorbaczowa i Jelcyna, ale także jako przykrywka dla nędzy w samej Rosji (23 mln Rosjan żyje poniżej granicy ubóstwa, a samorządy toną w długach) i dla odwrócenia uwagi od gigantycznego zadłużenia zagranicznego sięgającego niemal 473 mld dolarów – co nie wydaje się dużą sumą przy majątku samego Putina, który jest szacowany na ok. 140 mld dolarów…

Notowania Putina zawsze dotąd wzrastały, gdy rozpętywał kolejne konflikty, jak np. w Czeczenii, czy Gruzji, a do wyborów 2024 r. już niedaleko. 

Pisałem wcześniej o ustępstwach w zamian za odstąpienie od wojny, a zagrożenie dla pokoju światowego jest chyba wystarczające, aby o tych miliardach długu rozmawiać. Bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Dlatego Zachód za każdym razem przyglądał się biernie zbrodniom Rosji na wschodzie, przyjmując Putina na bankietach i rozmowach, zacierając ręce dla kolejnych biznesów z oligarchami, włącznie z projektem Nord Stream. Clinton mówił w sprawie Czeczenii, że Rosja ma nie tylko prawo, ale i obowiązek bronić swojej integralności! Tony Blair klaskał również. Tak samo bierni byli przywódcy USA, Niemiec, Francji, UK i inni w 2014 r., gdy de facto zaczęła się wojna o Ukrainę, z aneksją Krymu i walkami w Donbasie.

Co do tych sankcji o jakich słyszymy, wyłączone będzie z nich import paliw, a Rosja nie zostanie odcięta od SWIFT – systemu rozliczeń międzybankowych, który skupia 11 tyś. banków, giełd i domów maklerskich, zaś majątki rosyjskich oligarchów nadal pozostaną w ich rękach…

Skończyłem ostatnio czytać książkę „Wowa, Wołodia, Władymir” autorstwa pani Krystyny Kurczab-Redlich, którą Wam bardzo polecam. To książka o Putinie i Rosji pod jego rządami, o tajnikach kremlowskich intryg i krwawych mordów, tajemniczych zgonów i bestialskich wojen za którymi stoi główny bohater. Wydaje mi się, że to lektura obowiązkowa w tych czasach, a na pewno pozycja, dzięki której lepiej można poznać postać Putina. Powinni tę książkę przeczytać również ślepi przywódczy „zachodu”. 

Niestety bliższe poznanie tego człowieka nie napawa optymizmem…

*

29. stycznia 2022

No to się spisaliśmy…, parę słów o bezrobociu, Duda czyni cuda, bezkompromisowi Brytyjczycy, rekordy pandemii i kilka innych tematów… 

Jako komentarz do zdjęcia; „Nie zapomnij pisać”. Znalazłem jednego dnia takie hasło na witrynie sklepu w Toruniu. Ileż w nim inspiracji… No to piszę!


Narodowy Spis Powszechny potwierdza to, co w sumie wiedzieliśmy, czyli że społeczeństwo się starzeje, a młodzi dopiero się uczą. Jest nas, Polaków 38,18 mln, z czego 51,5% to kobiety. Kobiety mają więc teoretycznie większy wybór. A to wszystko, co życiowo istotne dzieje się w 15,2 mln mieszkań z tendencją zwyżkową. Powierzchnia wszystkich mieszkań pokryłaby obszar Polski trzy i pół raza. 22,9 mln Polków musi pracować na 15,3 mln tych w wieku po, albo przedprodukcyjnym, czyli każdy z nas statystycznie prócz siebie utrzymuje 0,7 innej osoby nie zarabiającej. Nie idzie jednak ku dobremu. Szacuje się bowiem, że w 2050 r. już 44% naszego społeczeństwa będzie w grupie „na utrzymaniu”, lub pobierających świadczenia. Aż 33% populacji wejdzie ponad próg 65 lat. Progresja podatków jest więc nieunikniona. Konieczna jest też aktywizacja osób „starszych”. Pamiętam jak zdziwiłem się, kiedy kilka lat temu podczas wizyty w Berlinie obsługiwała mnie kelnerka w tym wieku, a wszystkie inne były jej rówieśniczkami. Nie był to wyjątek. W tamtym czasie w polskich kawiarniach dominowała dużo młodsza obsługa. Dziś jest już inaczej. Osobiście mam dużo większe zaufanie do osób dojrzałych, doświadczonych i z wiedzą. W słowniku staropolskim słowo wiedźma oznacza tę, która wiedzę ma, a w bajkach nigdy nie jest to osoba młoda. Spis pokazuje również, że duża część młodych wróciła z migracji, co jest wodą na młyn demagogii prawicy, jakoby młodzi docenili zalety polskiej wolności i gospodarczego rozkwitu. Być może stało się tak ze względu na Brexit i brak możliwości osiedlania się na wyspach, a także ze względu na konkurencję na rynku pracy z „kolorowymi” migrantami w Niemczech i Francji. Trzeba by o to spytać zainteresowanych. Szczegóły spisu znajdziecie tutaj https://spis.gov.pl

Jeśli mowa o szansach młodych ludzi, bezrobocie w Polsce jest na poziomie około 5,4%, czyli nieaktywnych zawodowo jest poniżej 1 mln i ta wartość się utrzymuje. Ci nieaktywni są raczej trwale nieaktywni. A potrzeby są duże, co napędza wzrost wynagrodzeń. Obecnie średnie wynagrodzenie w Polsce wynosi 5,9 tyś zł netto, kiedy w marcu 2021 było to 4,2 tyś zł. Jednak aż 80% Polaków wcale tyle nie zarabia. Paradoks. Wiedzą nasi rządzący, gdzie są ich głosy wyborcze. A praca jest, owszem, fizyczna… W Niemczech płaca minimalna to 1520 Euro, a we Francji 1700 Euro, podobnie we Włoszech. Średnie wynagrodzenie w Czechach to po przeliczeniu 6,2 tyś zł. Bezrobocie jest tam na poziomie 2,5%! Czesi maja do tego jednolity podatek liniowy 15% i szlus. Nic, tylko jechać. Co więc skłania młodych do powrotu? Nie wiem.

Pozostając jeszcze na chwilę w statystykach i cyfrach, zdziwiła mnie ostatnio informacja, że Produkt Narodowy Brutto wzrósł nam o 5,5%, czym chwali się Morawiecki et consortes. Jednak ekonomiści mówią jasno, że PKB to mityczny fetysz, a tak naprawdę liczy się siła gospodarki w rolnictwie, przemyśle, usługach i możliwości eksportowe technologii i dóbr. W Polsce PKB napędzają zaś jedynie proste usługi. Jak w państwie skolonizowanym. Jednak jeśli nawet przyjmiemy PKB tak wyliczone na poziomie 5,5% i odejmiemy od tego inflację i transfer zysków zagranicznego kapitału, PKB wychodzi na minusie! Nie dajmy się więc zmanipulować.

To, co na pewno rośnie i absolutnie nie teoretycznie, to ceny. Być może w perspektywie roku lub dwóch osiągną poziom cen porównywalnych dóbr w Europie. Choć w wielu przypadkach już je dogoniliśmy. Policzyłem na przykład śniadanie; jajecznica z 2 jaj, bułka z masłem, croissant i kawa – skromnie, ale pożywnie, jak lubię. W Polsce koszt zamknie się w 8-10 zł, czyli ok 2 Euro. W Niemczech takie śniadanie (nie w restauracji) wyniesie ok 2-2,5 Euro. Porównywalnie. Jeśli chcecie skomponować inne zestawy dane znajdziecie tutaj https://www.cenynaswiecie.pl Oby więc również nasze zarobki były europejskie. Być może przyjdzie wtedy konkluzja, że warto zrezygnować z waluty PLN na rzecz Euro i budować swoją stabilność gospodarczą oparciu o stabilność rynku europejskiego. Pożyjemy, zobaczymy.

W związku z Nowym Polskim Ładem przewidywana jest przez fachowców fala bankructw małych i średnich przedsiębiorstw. Szczególnie niekorzystnie odczują zmiany ci, którzy płacili podatek liniowy – czyli głównie jednoosobowe działalności gospodarcze. Dochodzi im do kosztu stawka zdrowotna, której nie odliczą od podstawy, a jest to 4,9% od dochodu, co dołożą do 19% podatku dochodowego. Czyli 23,9% oddadzą dla państwa PiS. A to tylko jeden z przypadków, aby Was nie zanudzić. Nowe przepisy opisane jedynie w rozporządzeniu są zawiłe, często sprzeczne z ustawami, które są nadrzędne. Tego bałaganu szybko nikt nie uporządkuje, choć zmiany czynione są niemal codziennie. 27 stycznia Sejm przyjął nowelizację Ustawy o podatku dochodowym i o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Kolejna łatka. Ile ich jeszcze? Na nowe rozwiązania czekają samotni rodzice, klasa średnia… Wygląda to jakby wypłynąć na morze łajbą bez steru i żagla, a też bez kilku desek z poszycia z nadzieją, ze jakoś to będzie. Mają dużo do pracy ci, którzy zajmują się doradztwem podatkowym, jak również księgowi.

Prezydent Duda zwołał wreszcie wczoraj Radę Bezpieczeństwa Narodowego i  rozmawiał w trakcie tego spotkania z przedstawicielami PiS i opozycji o sytuacji na granicy Ukrainy. Zaproszenia nie dostał Tusk, ale był Siemoniak, Kosiniak-Kamysz, Gawkowski z Lewicy, Kukiz, Gowin, Grodzki etc. Sytuacja na wschodzie jest coraz bardziej napięta i już dzisiaj żaden z fachowców nie jest w stanie określić, czy Rosja rzeczywiście użyje siły w stosunku do Ukrainy. Jest to jednak coraz bardziej prawdopodobne. Inwazja ta będzie próbą dla całej Europu i świata, bo od reakcji na nią zależeć będzie kształt przyszłości. Wojna, to najgorsze, co może spotkać ludzi w XXI wieku. Jakie może mieć konsekwencje społeczne, ekonomiczne aż trudno sobie wyobrazić. Zmieni napewno naszą mentalność. Już obecna sytuacja napięcia pokazuje jak polaryzują się poglądy i stanowiska. Kto, komu sprzyja, kto ma odwagę na sprzeciw, a kto pozostaje neutralny. Mi najbardziej imponuje stanowisko Wielkiej Brytanii, która nie oglądając się na innych, dostarcza broń na Ukrainę, zadeklarowała uczestnictwo swoich sił zbrojnych w konflikcie, jeśli Rosja zaatakuje, a w mijającym tygodniu słyszałem o prewencyjnym umieszczeniu sił zbrojnych UK na Ukrainie, zanim dokona się agresja ze strony Rosji. Tak rozmawia się z terrorystami, nie uciekając i negocjując, tylko pokazując siłę. Brytyjczycy mają też jasny stosunek do gazociągu Nord Stream 2, uważając go za bezpośrednie zagrożenie i projekt geopolityczny, a nie jedynie biznesowy, jak chcieliby to przedstawiać Niemcy.

Trwa dyskusja dotycząca polskiego zaangażowania w sprawy z Ukrainą. Słucham fachowców, z których jedni doradzają, aby pomóc Ukrainie poprzez dostawy do nich broni, a są tacy, którzy mówią, że absolutnie nie, ponieważ trzeba dbać o własny arsenał, natomiast Ukrainie pomagać politycznie i wizerunkowo. Czy jednak w ten sposób nie będziemy bliscy Niemcom, którzy pokazują jawnie, jak daleka jest dla nich myśl o konflikcie z Putinem. Po drugiej stronie mamy UK, USA, ale także (a może głównie nawet) naszego sąsiada Czechy, o których już wspominałem w innym kontekście. Czesi pamietają jeszcze atak agentów Rosji na ich skład amunicji przed siedmioma laty. Teraz wysyłają amunicję na Ukrainę.  „Czechy historycznie, politycznie i pod względem sojuszy są po stronie Ukrainy. Jeśli Ukraina będzie potrzebowała pomocy, zrobimy wszystko, by jej pomóc” — powiedziała minister tego kraju. Czy naprawdę polityka niedrażnienia rosyjskiego niedźwiedzia jest najlepsza dla nas? Przez lata komunistycznej niewoli byliśmy krajem, który zachowywał sporą niezależność od Rosji (wtedy ZSRR), poprzez „Solidarność” aż do obalenia muru berlińskiego i później Polska była prekursorem zmian i liderem ruchu krajów wyzwalających się spod rosyjskiej okupacji. Nigdy nie wyczekiwaliśmy na to, co zrobią inni. 

Wracając do inicjatywy Prezydenta, to  przyznam zadziwiający, ale bardzo pozytywny przejaw jego aktywności. Pałac prezydencki ożywił się jednak nie tylko za sprawą Andrzeja Dudy ale także jego małżonki, która zaprosiła kobiety z różnych ugrupowań politycznych, aby rozmawiać z nimi o sytuacji w szkolnictwie. To w moim przekonaniu duży przytyk dla polityki Czarnka, a przynajmniej jawne zakwestionowanie jego poglądów i potępienie jego postawy, braku konsultacji społecznych.Duda wchodzi również w kompetencje Ziobry w elementach reformy sądownictwa, wprowadzając projekt sędziów pokoju. Mamy więc ofensywę Dudy. Wyraźnie chce pozostawić po sobie śladu, bo być może też uznaje prawdę klasyka, że prawdziwego mężczyznę poznaje się jak kończy.
Tymczasem mamy rekordy zachorowań w pandemii. Wyniki szybują pod 60 tysięcy nowych przypadków dziennie, zajętość miejsc w szpitalu jest coraz większa, lekarzy ubywa – też chorują, ubywa także pracowników w firmach. Cały czas przed nami fala zgonów bo te dziesiątki tysięcy chorujących pomimo mniejszej śmiertelności, będą upiorną pamiątką po piątej fali. Już nie mam zdrowia pisać o indolencji naszego rządu… Zostaje tylko przeczekać. Ale czy tylko do końca 5-tej fali? Czy aż do fali szóstej?

Na koniec wspomnienie o Auschwitz-Birkenau. Mieliśmy bowiem w czwartek rocznicę wyzwolenia obozu. Pozostało około 20 żywych świadków tej tragedii. Ten niemiecki obóz założony na polskich ziemiach były miejscem śmierci ponad miliona ludzi. Czy potrafimy sobie dziś wyobrazić taką skalę zagłady?! A we wszystkich znanych, Niemcy wymordowali ponad 6 mln ofiar! Myślę, że to ważne abyśmy pamiętali o tym w obliczu zagrożenia ze strony Rosji i wobec postawy Niemiec dziś.Na Forum Unii Europejskiej odbyła się krótka debata, na której padły słowa, że to Europejczycy Europejczykom zgotowali ten los! To tak, jakby za holocaust odpowiedzialni byli zarówno Niemcy, jak i Polacy, Hiszpanie, Portugalczycy, Anglicy, Włosi, Szwajcarzy i inne narody. W Unii Europejskiej, gdzie u władzy są głównie niemieccy biurokraci nie pamięta się, że to Niemcy wywołali drugą wojnę światową, że to Niemcy uzurpowali sobie prawo do życia i śmierci,że to Niemcy zabijali, Niemcy więzili ludzi w obozach koncentracyjnych i Niemcy ich tam mordowali, że to Niemcy kradli dzieła sztuki, okradali z wyposażenia fabryki w krajach podbijanych, że to Niemcy posługiwali się niewolniczą pracą podbitych narodów dla budowania własnej wielkości. Ufff…  A dzisiaj ci sami Niemcy wysyłają na Ukrainę hełmy.

W kontekście tej niemieckiej propagandy unijnej warto jeszcze zauważyć, że na forum parlamentu europejskiego nie mówi się za wiele o konsekwencjach rosyjskich działań, tak jakby zagrożenie nie istniało. Niemcy po raz kolejny pokazują, że sojusz rosyjsko-niemiecki wciąż jest aktualny. Nie ma żadnej rezolucji w temacie Ukrainy. Nie ma też takowej w temacie Nord Stream 2. Cóż…

Nie jestem zwolennikiem rozliczeń, biczowania ani reparacji wojennych po takim czasie, ale zwykła uczciwość nakazuje, aby mówić o rzeczach wprost, nazywać je po imieniu.

I z tymi przemyśleniami Was zostawiam. Pozdrawiam i do usłyszenia!

*

22. stycznia 2022

Sytuacja na wschodzie, pani Witek i NIK, nowy rekord zachorowań na Covid.

Z rosnącym niepokojem obserwujemy wszyscy rozwój sytuacji na wschodzie, gdzie Ukraina w mojej ocenie jest jedynie podwórkiem, na którym odbywa się pokaz siły, swoista przepychanka. Strategia Rosji jest bowiem wielowątkowa. Imperialna. Działania Putina w prostej linii zmierzają ku odbudowie wielkiej Rosji, która byłaby co najmniej równorzędnym partnerem i zarazem rywalem dla Chin, USA (razem z sojusznikami z NATO oraz Izraelem – ósma najsilniejsza gospodarka świata) i mocarstw bliskiego wschodu jak Iran, czy Arabia Saudyjska (dziesiąta najsilniejsza gospodarka świata). To również działanie na potrzeby polityki wewnętrznej, bo przecież w 2024 kończy się oficjalnie prezydentura Wowy. Kim mianuje się później? Chce zapisać się na kartach historii jako carom równy, jako równy Stalinowi, jako ten, który odbudował potęgę Rosji – to pewne. 

Mówiąc o szerokim teatrze rosyjskich działań trzeba zerknąć w obręb Zatoki Perskiej, gdzie trwa walka o wpływy w upadłych, ale bardzo ważnych gospodarczo krajach jak Syria i Irak (piąte złoża ropy na świecie i drugi producent w OPEC), które są kluczowe w światowej polityce energetycznej. Tutaj swoje trzy grosze dorzuca jeszcze Turcja kolaborująca to z USA, to z Rosją. Maja tam też swoje ważne, strategiczne interesy Chiny. Jak więc ma się do tego sytuacja w Europie? W tej konstelacji skłócone i borykające się z pandemią, inflacją i kryzysem energetycznym kraje starego kontynentu wyglądają jak smaczny kąsek, gotowy do spożycia. 

Niemcy i Francja to wprawdzie także nie byle co, jednak mają istotne słabości. To właśnie zasoby energetyczne. Rosjanie z chęcią uzależnią ich od swoich źródeł i w ten sposób rozszerzą swoją „strefę wpływów”, co dzięki rurociągowi gazowemu NS2 niechybnie im się uda. Co do USA, to zarówno Trump jak i Biden nakazując ucieczkę z Afganistanu, ale i oddając pole w Syrii i Iraku pokazali już, że lew nie ma zębów. Nie ma więc żadnej niespodzianki w tym, że Putin czuje się na siłach, aby przegonić ich także z Europy Wschodniej. A przynajmniej będzie o tym głośno mówił, bo w wojnę na pełną skalę nie wierzę. 

Mając po drugiej stronie kogoś tak nieobliczalnego jak Trump, człowiek tak nieobliczalny jak Putin pewnie zastanowiłby się kilka razy zanim by pokazał armaty. Jednak Biden to jedynie staruszek, grzeczny i zrównoważony, irytująco układny. Najpierw wydał Europę na pastwę Niemiec, mówiąc że to oni są odpowiedzialni za sprawiedliwy podział surowców importowanych z Rosji, aby popełnić gafę mówiąc o małej agresji, z czego musiał się wycofać. Jednak karty zostały wyłożone.  W konsekwencji Niemcy umywają ręce. Razem z Francją chcą handlować z Rosją. Także za cenę Ukrainy. Zastraszając Europę i świat Putin zyskał także inicjatywę, jakiej nie miał wcześniej. I wykorzysta ją do zredukowania sankcji i otwarcia NS2. Europa w pandemii jest osłabiona, jak dawno nie była. Szach i mat! 
Tego rodzaju przenikliwości i zimnej kalkulacji można tylko zazdrościć. Rosjanie wykorzystują jak nikt każdą słabość przeciwników i możliwości jakie się pojawiają. 
Nie ubolewam tu nad Ukrainą bo oczywiste jest, że jej polityka historyczna wobec Polski nie skłania do przyjaźni, ale Ukraina niezależna to bufor którego nam potrzeba. Jak to jest ważne widzimy na granicy z Białorusią. 

Dlatego zaskakująca jest  dla mnie w tej sprawie bierność polskiego rządu. Prezydent nie ma woli zwołania Rady Bezpieczeństwa, a próżno szukać informacji o działaniach polskiego MSZ, kiedy w tym temacie wypowiadają się wszyscy Ministrowie Spraw Zagranicznych rządów w Europie. U nas jest nim Zbigniew Rau – przypominam, bo macie prawo nie pamiętać. Tak jest aktywny…

Z innej beczki;
Nie zdziwiło mnie, że Elżbieta Witek Marszałek Sejmu nie stawiła się na wezwanie Najwyższej Izby Kontroli w związku z tematem „Polskie Szwalnie”. W ramach programu uszyto 178 mln maseczek covidowych nie spełniających norm, za sumkę 258 mln zł. Pieniążki nie trafiły jednak do firm produkujących na korzyść których lobbowała pani Witek. Wiele z nich upadało. Pan M.Dworczyk temat nadzorował. Gdzie więc kasa?! W tej perspektywie okazuje się że im dłużej trwa pandemia, tym lepiej. Pamiętamy przecież nienadające się do użycia maseczki (za 5 mln zł) i respiratory (za 200 mln zł) od Szumowskiego, pandemiczne wybory korespondencyjne Sasina z kartami do głosowania za 70 mln zł etc. O innych hecach dowiemy się pewnie niebawem. Tymczasem mamy rekordowe niemal 41 tysięcy zakażeń i 193 zgony, choć na ponure żniwo zachorowań z ostatnich dni trzeba poczekać z tydzień…

*

17. stycznia 2022

Blue Monday, Covid, inflacja, dekarbonizacja i rozczarowanie Rosji…

Witajcie!

Dziś Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. Dlaczego? Podobno to dziś jest ten dzień, gdy uświadamiamy sobie porażkę postanowień noworocznych. Hm… Rano stwierdziłem jedynie, że waga w łazience mi się popsuła. Chyba, że coś się dziś dzieje z grawitacją. Zaczekam, poobserwuję. Na nastrój może mieć dziś wpływ pogoda. U mnie dzień zaczął się od burzy śnieżnej, ale teraz świeci już słoneczko. Taki mamy klimat. A pandemia, cóż, zmagamy się z nią już 2 lata. Damy radę! Może więc Polski Nowy Ład, inflacja etc.? Uf… Tutaj łatwo nie będzie – fakt! A może ten Blue Monday to tylko medialny wymysł? Poczekajmy do końca dnia, miesiąca, kwartału, do wyborów… Ale nie traćmy optymizmu.

A cóż z rzeczoną pandemią? Ano, trzyma się nieźle, no i nas przy okazji w klinczu. Jak donoszą rządowe kanały informacyjne w Polsce w ciągu tych 2 lat potwierdzono 4,3 mln infekcji, zmarło ponad 102 tyś osób. Podano 49,5 mln dawek szczepionek, a w pełni zaszczepione jest 21,4 mln obywateli. A więc w kwestii szczepień podzieleni jesteśmy niemal na dwie połowy. I pewnie niewiele się już w tym obszarze zmieni. Dawki przypominające przyjeło 8,5 mln ludzi. Tej dawki większość z nas boi się bardziej niż pierwszych dwóch, lub jednej jeśli taką szczepionkę wybraliśmy. Jeszcze nie przyjąłem, ale pójdę, pójdę.

Wspominałem o inflacji jako o jednym z powodów depresji. Drożyzna na pewno nie poprawia nam samopoczucia. Tak jak słuchanie utarczek pomiędzy politykami, kto ponosi winę za drogi prąd i gaz, za przegrzanie gospodarki i osłabienie złotego, za spiralę cenową, niezatwierdzony wciąż w UE Krajowy Plan Odbudowy i związany z tym brak środków unijnych. Wszystko to wina Tuska przecież! A premier Morawiecki roztacza nad naszymi głowami tarczę antyinflacyjną w wersji 2.0, obniżając VAT na paliwa i zerując VAT na żywność od 1. lutego. Szlachetnie! Morawiecki z mównicy sejmowej peroruje, że w wyniku programów osłonowych Polacy zaoszczędzą ponad 200 zł na głowę i że to sporo. Dziwnie brzmi to w ustach gościa, którego majątek szacuje się na ponad 40 mln zł. Nawet jednak te dwie stówy są zagrożone w ogólnym rozrachunku, bo średnio o 174 zł miesięcznie netto, czyli o ponad 2 tys. zł rocznie, wzrosną tegoroczne rachunki za ogrzanie domu gazem i podgrzewanie wody.

Specjaliści ostrzegają, że niemal wcale nie odczujemy obniżek, bo sam VAT to tylko kilka procent ceny, a te rosną z dnia na dzień z różnorodnych powodów. Cóż więc z tego, że od lutego do końca lipca sprzedawcy będą musieli przy kasie umieszczać informację, że żywność objęta jest obniżoną stawką 0% VAT? I nie łudźmy się też, że zaoszczędzimy kupując na promocjach, zbadano bowiem w grudniu około 34 tys. okazyjnych cen i były one prawie 22% droższe niż w roku 2020.

W lutym możemy się także spodziewać, że nie zrobimy już zakupów w niedzielę. Chyba, że właściciele sklepów wyposażą je w kasy samoobsługowe, a na straży postawią pracowników ochrony, bo oni mogą pracować w dni wolne. Jest jeszcze opcja przekazania sprzedawcom 1% udziałów w sklepie, wtedy będą oni współwłaścicielami. Kto się jednk na to zdecyduje? A więc będzie niedziela dla rodziny i na pójście do kościoła! Allelujah!

Także budowanie domów i mieszkań będzie w 2022 r. luksusem. I tu trzeba prądu, który jest coraz droższy, a materiały budowlane zdrożały średnio o 24 procent – niektóre nawet o ponad połowę i więcej (płyty OSB o 63%, izolacje jak styropian i wełna o 57%). Rosną też koszty robocizny i coraz trudniej o brygady, również te złożone z Ukraińców, choć rząd liberalizuje ustawę o cudzoziemcach. Będzie wydłużenie okresów zatrudnienia ich w Polsce.

Nie bardzo cieszy więc informacja, że od stycznia można bez pozwolenia budować domy „Kaczyńskiego”, czyli te do 70 m kw. Nowe przepisy, jak to w Polsce, są enigmą. Bez pozwolenia nie ma mowy o kredycie i ubezpieczeniu. Jeśli zaś skłamiemy, że taki dom nie jest na sprzedaż, a dla nas, na cele mieszkaniowe, grozi nam od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Wesołego budowania Rodacy!

W kontekście cen energii, czy wiecie, co to ETS? To unijny system cen energii, czyli między innymi system opłat za dwutlenek węgla. Premier i politycy z PiS wskazują na niego, jako na tego smoka, który odpowiedzialny jest za wzrost cen w sektorze. Jednak środki ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 trafiają do budżetu danego państwa i stanowią ich przychód, a połowa tych pieniędzy powinna być przeznaczana na inwestycje redukujące emisję gazów cieplarnianych. Jak to wygląda u nas? W ubiegłym roku przychód Polski to kwota 25 mld zł. Niemało, co? Gdzie się podziały? No, nie w Turowie!

Przeciwnicy i zwolennicy dekarbonizacji przekrzykują się na argumenty, a Polacy (pewnie nie jako jedyny naród) tego nie rozumieją. Czy więc jest to autodestrukcyjne szaleństwo Europy? Słyszałem, że za realizację pakietu „Fit for 55” Polacy będą musieli zapłacić 189 mld Euro, czyli około 60 tyś. zł od każdego obywatela do roku 2030. Sasin stwierdził, że Polska zrobi wszystko, aby nie realizować tych postanowień. Ja mu jednak nie wierzę. Oszczędzajmy więc!

Teraz kilka zdań o rozczarowaniu Rosji w związku z rozmowami w ramach OBWE, które miały miejsce w środę i czwartek ubiegłego tygodnia. Jakże mi żal Rosjan… Łukaszewicz groził, że „jeśli Rosja nie usłyszy konstruktywnej odpowiedzi na wniesione propozycje w rozsądnym terminie, to nastąpi pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa wszystkich bez wyjątku państw,” i ostrzegł przed perspektywą kryzysu z niedającymi się przewidzieć konsekwencjami dla bezpieczeństwa europejskiego. Stwierdził również, że „Rosji nie jest potrzebny pokój za wszelką cenę.” Boicie się? Mnie mrożą głosy, że za Europę Wschodnią nikt nie będzie umierał. Już słyszeliśmy takie wypowiedzi o Gdańsku w 1939 r., a niedawno o Ukrainie w kontekście Krymu, w temacie Gruzji i Mołdawii. Amerykanie na szczęście odrzucili pomysł o „strefach wpływów” w Europie, lecz oni mają swoje zmartwienia. Putin chciałby reaktywować Rosję sprzed 30 lat w jej granicach i zdominować NATO, który ma kłopoty w związku z ograniczeniem środków finansowych. Niemcy i Francuzi chcą przede wszystkim handlować z Rosją. Nikt jak Rosjnie nie wykorzystuje słabości przciwnika! Jestem obecnie w trakcie lektury książki o Putinie, dzięki temu poznać można te sylwetkę, książka ma tytuł „Wowa, Wołodia, Władimir”. Polecam!

I na koniec coś jeszcze z literatury. W kontekście Blue Monday…

Otóż skończyłem ostatnio lekturę książek Michaela Huellebeque, do przeczytania których chciałbym was także zachęcić.

Fascynacji jego utworami uległem po przeczytaniu powieści “Uległość”. Było to w połowie roku 2020. Jego poetyka towarzyszyła mi przez czas pandemii, również wtedy gdy sam przechodziłem zachorowanie na Covid-19. To bardzo prawdopodobne, że subtelny pesymizm M.H. zrobił na mnie takie wrażenie właśnie z powodu czasu, w jakim się z nim zetknąłem. Próżno szukać u Huellebeq szczęśliwych zakończeń i spełnionych bohaterów, a jeśli nawet szczęście dotyka ich jak blask słońca przedzierającego się przez chmury, to i tak szybko znika. M.H. uświadamia jak ulotne jest to co dobre i szlachetne, jak niestałe jest zadowolenie i radość, a przeznaczeniem człowieka jest doświadczanie upadku, aż do ostatecznego. Śmierć zaś nie ma w sobie nic wzniosłego. Michel H. krytykuje świat w którym żyjemy, pokazując jego zepsucie i nihilizm, w jaki się wpędzamy poprzez technologię, konsumpcję i ciągłe szukanie satysfakcji. Nie zdziwiło mnie więc, że jego mistrzem okazał się M.H. Lovecraft, mistrz horroru…

Tyle na dziś, w ten Blue Monday…

*

6. stycznia 2022

Polski nie-Ład, stopy NBP, Pegasus, lex Czarnek, Omikron i 36% popracia dla PiS.

Nowy nie-Ład daje się Polakom we znaki od samego początku. Ile było ostrzeżeń już od maja, gdy Premier przedstawiał projekt, nikt nie zliczy, że to system zbyt skomplikowany, za szybko wprowadzany, że potrzeba lepszej informacji dla księgowości, obywateli, firm i instytucji. Przypomnę, że przed PŁ nasz system podatkowy pod kątem skomplikowania i jakości sklasyfikowany był jako przedostatni wśród państw OECD, tylko Włosi mieli gorszy. Teraz ich pobijemy!  Odpowiedzią na wątpliwości było zawsze lekceważenie, zwykła dla PiS-owców arogancja, obietnice Kaczyńskiego i Morawieckiego, że „to program, który spowoduje, że Rzeczpospolita będzie szczęśliwsza” i skorzysta z tego 18 mln Polaków. 15 listopada Prezydent podpisał ustawę, zmiany w niej jednak trwały aż do 31 grudnia, no i się stało! Efekt jako pierwsi odczuli ci, co dostają wypłatę z góry, jak nauczyciele, mundurowi czy emeryci. Nie wiem czy nieśmiałe „przepraszam” Terleckiego, czy rzecznika rządu Muellera wystarczy, jak i deklaracje, że i tak w rozliczeniu rocznym wszystko się będzie zgadzało. Co do samych sprawców bałaganu; w związku z tym, że 4 tyś zł diety poselskiej to kwota wolną od podatku, a nie wlicza się ona do ich pełnego uposażenia (12,8 tyś zł) nasi posłowie nie stracą ani grosza. Urządzili się, co? Hasłem początku roku 2022 staje się PIT-2. Kto nie zna definicji ten trąba, bo bez złożenia takowego u pracodawcy na koncie pojawi się mniej kasy, czasem nawet o kilkaset złotych. Zmiany związane z PŁ to również bat na „małych i średnich” przedsiębiorców płacących podatek liniowy. No to za np. remont łazienki, kuchni etc. zapłacimy przynajmniej o te 9% więcej, bo o tyle wzrasta składka na ubezpieczenie zdrowotne. 

Stopy procentowe NBP rosną jak drożdże na ciepłym mleku i sięgają już 2,25%, czyli poziomu z 2014 roku, a będzie jeszcze gorzej. WIBOR, czyli stopa procentowa po jakiej banki udzielają pożyczki wynosi już 2,59%, a ma poszybować do 4% za pół roku. Drżyjcie ci, co macie kredyty! Pan Glapiński tak pomagał rządowi w realizacji polityki socjalnej, pokrywając jej koszty rosnącą inflacją, że dziś wszyscy za to płacimy. I nie jest prawdą, że głównymi sprawcami tej sytuacji jest zła Unia Europejska, albo Rosja z cenami gazu, (choć, jak już pisałem w poprzednich postach, dołożyli się do tego) bo już przed pandemią inflacja urosła w Polsce do 4,3% (luty 2020) i już wtedy była jedną z najwyższych w Europie. A rosnąca inflacja jest jak perpetum mobile upadku, bo obniżając wartość nabywczą pieniądza napędza naciski na wzrost płac, zjada zyski przedsiębiorstw, wpływa na ograniczanie produkcji, powodując utratę wartości lokalnej waluty w stosunku do innych walut stwarza ogromne problemy z rozliczeniach w ramach eksportu i importu etc. W odniesieniu do własnego portfela warto pamietać, że 8% inflacji to relatywnie jedna pensja mniej na koncie. Hello, czy leci z nami pilot?! A’propos, nowi kandydaci do RPP są już „odsłuchiwani” w Komisji Budżetu przy Senacie. Dowiemy się czegoś pewnie po 11 stycznia.

Rozpalała nas niedawno afera „Pegasus”, gdzie za pomocą tego systemu inwigilowani byli politycy, prawnicy, prokuratorzy i biznesmeni jak np. Roman Giertych, Krzysztof Brejza i Ewa Wrzostek. Ujawniła to kanadyjska grupa Citizen Lab. Co ciekawe, okazuje się że to program chiński a nie izraelski, jak wcześniej sądzono i że łączy się z chińskimi serwerami. Polacy kupili go za 25 mln zł, czyli jak na takie zastosowanie to „czapka drobnych”. A kasę na to wyłożył nasz kochany Ziobro z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Jaki jest cel tej fundacji? Ano „jest państwowym funduszem celowym ukierunkowanym na pomoc pokrzywdzonym i świadkom, przeciwdziałanie przestępczości oraz pomoc postpenitencjarną, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości”. Fajnie. A gdzie tu miejsce na programy szpiegujące? Ciekaw jestem ile jeszcze podobnych zakupów pokrywanych jest z kas funduszy celowych. Ile pieniędzy jest „zakopanych” w takich fundacjach? Ziobro broni się, że ma prawo i nawet obowiązek stać na straży praworządności i zakładać podsłuchy. Nic się nie stało! Aparatczycy w PRL czy ZSRR też tak twierdzili… Na GitHub jest wersja na Android, dostępna dla każdego, kto chce sprawdzić oprogramowanie tego systemu, a może i poszpiegować tego i owego… Zobaczcie sami.

Jeszcze nie ucichły echa po lex TVN, (o, to na pewno nie koniec tej awantury), a już mamy lex Czarnek. Minister oświaty to jeden z moich idoli „dobrej zmiany”. Od początku kadencji podziwiam go za przekonania i bezkompromisowe podejście – szczególnie do środowisk LGBT, do praw i roli kobiet (cytat z jego wypowiedzi; „podstawową funkcją rodziny jest prokreacja, a rolą kobiety powinno być rodzenie dzieci”) i za owe cnoty niewieście, które tak go poruszają. Zapowiedział już na wstępie walkę z poglądami lewicowymi i liberalnymi, a nabór nauczycieli do szkół średnich i wyższych uzależnił nie tylko od wiedzy i umiejętności, ale też od udziału w organizacjach katolickich. Jego nominacja wzbudziła protesty zarówno młodzieży, jak i nauczycieli. Pamiętacie? Tym razem pozazdrościł Ziobrze władzy w sądownictwie i postanowił podporządkować sobie dyrektorów szkół (poprzez zaufanych kuratorów), aby uczniowie nie byli truci treściami niezgodnymi z jedyną słuszną ideologią partiotyczno-katolicką. Na edukację seksualną (a fuj!) nie ma bowiem miejsca w szkole. Należy ja przenieść np. do domu kultury i opłacić z pieniędzy samorządu – twierdzi. Czarnek, sam w młodości wychowywany był przez wuja księdza, wykładowcę z KUL. Skończył studia na wydziale Prawa Kanonicznego w tymże KUL. Nie dziwi więc nic. Zaczytuję tutaj Umberto Eco z „Imię róży”; „(…) często sami inkwizytorzy tworzą heretyków. I nie tylko w tym znaczeniu, że wyobrażają ich sobie tam, gdzie nie ma żadnego, ale też dlatego, że gwałtami tępiąc heretycką chorobę, budzą ku sobie odrazę u wielu, którzy przez to poczynają skłaniać się w stronę kacerstwa. Doprawdy diabelski jest to krąg i oby Bóg zechciał nas od niego wybawić.”Na rzeczy, co?

Epidemia wchodzi wciąż w nowe fazy i absolutnie nie przestaje ograniczać naszej swobody. Wciąż jest powodem olbrzymiej ilości zgonów i zachorowań, a jesteśmy jako Polska na celowniku Omikrona. 1 kwietnia 2021 zanotowany został rekord zachorowań – ponad 35 tysięcy zakażonych, a 8 kwietnia rekord przypadków śmiertelnych – 956 zgonów. Ile będzie, gdy dotrze i rozprzestrzeni się w Polsce Omikron? Kiedy to nastąpi? We Francji i Włoszech znów jest to po ponad 200 tyś przypadków dziennie. U nas zachorowalność utrzymuje się na razie poziomie 15-17 tyś. dziennie. Duża jest jednak śmiertelność. Nic, prócz nakazu szczepień, nie zmieni już nastawienia pozostałej, niezaszczepionej części społeczeństwa, to jasne. Brak maseczek u innych to osobny problem. Bezkarność powoduje lekceważenie tej formy zabezpieczenia. Paszporty covidowe w Polsce to bezużyteczny gadżet, papierek który można sobie oprawić w ramki na pamiątkę. A nasz minister Niedzielski zastanawia się nad nowymi obostrzeniami. Brawo! Lepszej strategii zachęcającej do szczepień nie mógł już wymyślić!

Na koniec, niejako w podsumowaniu wszystkich powyższych wątków, jaki jest efekt tego całego bałaganu? To 36-38% poparcia dla PiS! Ja już tego świata nie zrozumiem…
Do usłyszenia.

*

31. grudnia 2021

Jedno z moich marzeń; Nowy Rok w Nowym Jorku…. Bez pandemii!

Na ten Nowy Rok!

Dopiero co składaliśmy sobie życzenia świąteczne, a już czas na noworoczne. Życzenia to fajna rzecz. Dzięki nim odrywamy się od rzeczywistości, marzymy, zaklinamy los, wyrażamy swoje uczucia do innych, wszak chcemy dla każdego jak najlepiej. Tych zaś nielicznych, którzy nas irytują niekiedy upominamy i strofujemy używając ironii, głupim życząc na przykład mądrości, a zazdrosnym spokoju ducha. Życzenia bywają jednak ryzykowne. Z niektórymi trzeba uważać, bo gotowe się spełnić. Szczęście oznacza bowiem dla każdego coś innego, a owa mądrość prowadzi do zrozumienia, a to już prosta ścieżka ku rozczarowaniu… Składajmy więc sobie życzenia odpowiedzialnie i po przemyśleniu. Po co kusić licho!

Czego zaś życzą nam nasi rządzący, tudzież politycy i aktywiści różnych sortów i z różnych stron? Na życzenia od nich trzeba uważać szczególnie. 

New Year’s Day od U2;

Under a blood red sky a crowd has gathered in black and white, arms entwined, the chosen few, the newspapers says, says. Say it’s true, it’s true, and we can break through. Though torn in two. We can be one… – znamienne.

Życzenie pierwsze; zdrowia…

W kontekście epidemii, licząc ofiary śmiertelne, w których Polska jest jednym z liderów, i przyglądając się kondycji tych, którzy przechorowali Covid, ale też licząc straty przedsiębiorców, (ale nie tylko) i przyglądając się działaniom, które miały i mają ten chaos ogarnąć, to życzenie dość puste i bez pokrycia. Od żałosnych zakazów wstępu do lasów i na cmentarze, poprzez kryminalne działania z respiratorami i maseczkami, tendencyjne i kłamliwe wypowiedzi przedwyborcze, aż po indolencję z brakiem obowiązku szczepień (przynajmniej w zawodach medycznych etc.) i brakiem prawa regulującego respektowanie paszportów covidowych, czy nawet odnośnie noszenia maseczek, życzenie „zdrowia” brzmi jak żart i to dość ponury. W tym bałaganie pogubili się już chyba wszyscy, a kierunek działań wskazują słupki poparcia zamiast rozsądku. Jestem przekonany, że jedyną szansą na realizację tego życzenia jest więc własna inicjatywa i starania. Dbajmy o siebie. Nowy rok to zawsze szansa na nowy początek, a choć noworoczne postanowienia mają zwykle krótki żywot, to jeśli nawet rozpoczniemy spacery, lekkie biegi, czy odwiedzimy siłownię tylko w styczniu, w lutym…, to i tak będzie to więcej niż nic, a być może zasmakujemy w tej aktywności. Kto wie?! Jedzmy zdrowiej, regularniej, unikajmy stresu stawiając na systematyczność zamiast nagłych zrywów, więcej czytajmy, zachwycajmy się prostymi rzeczami jak smak kawy lub dobrej herbaty, czasem wina, rumu lub whisky, znajdujmy radość w przyglądaniu się przyrodzie, wschodom słońca, albo zachodom (to dla śpiochów), czerpmy przyjemność z dyskusji i spotkań ze znajomymi. Niech ten rok będzie czasem dbania o siebie. I nawet jeśli to egoistyczne, to przecież nikt nie zadba o nas jak my sami o siebie, nieprawdaż?

Trochę mrocznie „New Year Day” w wykonie Kill or be Killed. Warto posłuchać.

Życzenie drugie; szczęścia…

Najlepiej, jeśli zrozumiemy je eufemistycznie. Dla tych jednak, którzy kojarzą szczęście konkretnie z pieniędzmi, rząd ma galopującą inflację, podwyżki cen energii, coraz wyższe raty kredytów, no i Polski Ład z podatkami wymierzonymi głównie w tak zwaną „klasę średnią”, która w Polsce oznacza coś zgoła innego niż dla reszty świata. Do tego dojdzie zaostrzenie kar za wykroczenia drogowe etc. Nie pomoże tutaj nagłaśnianie w mediach programów osłonowych, tarcz antyinflacyjnych, bo każdy policzy łatwo ile zostanie mu w kieszeni na koniec 2022 roku. Oczywiście winna naszych nieszczęść jest sytuacja zewnętrza; Unia Europejska, Rosja, źli Niemcy, opozycja kopiąca dołki pod szlachetnymi rządzącymi, no i oczywiście Covid. Tę retorykę słyszymy codziennie z mediów, głównie z tych „jedynych słusznych”, bo przecież jak wszystkim wiadomo TVN kłamie i na pohybel im! A na marginesie; ciekaw jestem ciągu dalszego tej gry Kaczyńskiego z Dudą w sprawie lex TVN, bo jakoś nie wierzę w nagłe usamodzielnienie się naszego prezydenta.Może więc chociaż będziemy mieli szczęście w miłości, albo w kartach… Wbrew przysłowiu, jedno przecież nie wyklucza drugiego. Jeśli będą to karty Tarota, niech wam wyjdzie Głupiec, Mag i Gwiazda. 

Zmysłowo o Nowym roczku Lea Michele. Dla romantyków…

Życzenie trzecie; spełnienia marzeń…

Tutaj podobnie, jak przy szczęściu, ilu ludzi, tyle oczekiwań. A łatwo nie będzie, o nie! Wymieniając kilka z najbardziej popularnych marzeń; zakup nowego auta to długie terminy oczekiwania, a jeśli zdecydujemy się na używaną bryczkę, to za takie samo autko cena będzie sporo wyższa niż przed rokiem. Paradoksy naszych czasów. Mieszkanie na kredyt, budowa domu, cóż – obyście mieli zdolność finansową oczekiwaną w banku, no i pieniążki na spłatę odsetek. Pan Glapiński dopiero się rozkręca! Wakacje poza Polską to też niepewna sprawa ze względu na wciąż zmieniające się obostrzenia, kondycję biur podróży, no i ceny. Założenie własnej działalności gospodarczej to w obliczu nowego prawa podatkowego wyzwanie jak wyprawa w dżunglę pełną dzikich zwierząt i to wyprawa na golasa, bez ekwipunku. Szansa na sukces jest, jedna na… Udział w koncercie ulubionego artysty, zespołu, obejrzenie sztuki w teatrze, występu baletu etc. są bliższe realizacji, ale wciąż niepewne. Im więc marzenie mniej zależne od otoczenia, tym bardziej realne. A co myślicie o szansach powodzenia tak pozornie prostego oczekiwania jak życie w kraju, gdzie szanowane są poglądy, gdzie nie ma codziennie nowej awantury, a politycy nie szpecą pierwszych stron gazet i nie są bohaterami newsów w social mediach, gdzie nie potrzeba strajków, aby godnie zarabiali medycy, nauczyciele, rolnicy etc.? Gdzie więcej mówi się o sukcesach, nauce, sztuce… Utopia? A jakie są wasze marzenia? Oby się spełniły! Tego wam życzę, bez ironii, szczerze, tak jak i sobie – samolubnie.

Pale Waves – New Year’s Eve. Rockowo, ale nawet do patańczenia!

Dziś Sylwester i przynajmniej dla niektórych czas zabaw. Czy wiecie skąd jest ten zwyczaj? W starożytnym Babilonie w tym czasie świętowano zwycięstwo boga nieba Marduka nad złą boginią morza Tiamat. Celtycki nowy rok zaczynał się w Samhain, czyli z 31 października na 1 listopada – odpada. Słowianie witali nowy rok  w marcu na „Jaskółkę”, znów nie ta data. Dopiero Juliusz Cezar ustanowił 1 styczeń początkiem roku regulując kalendarz, który na jego cześć zwie się do dziś juliańskim. Jednak huczne zabawy rozpoczęły się od przełomu 999 r. / 1000 r., gdy papieżem był właśnie Sylwester, a pomimo zapowiedzi (między innymi wróżb Sybilli) w tę noc nie było końca świata. Miejmy nadzieję, że i nasz świat się nie skończy w tę noc, choć pewnie niektórym „film się urwie”… To nic strasznego 🙂

I rapowo „Hannover” PSY i Snoop Dog. Kupcie 2KC!

Bawcie się dobrze, odpoczniecie w weekend. I uważajcie na drodze, bo od 1 stycznia nowy taryfikator… Do usłyszenia w 2022 roku!

*

26. grudnia 2021

A tu fotka ciekawego miejsca, które odwiedziłem w grudniu. Pozdrawiam.

Najbliższe tygodnie będą obfitowały w różnego rodzaju podsumowania, zazwyczaj będą to całoroczne rachunki sumienia. Ja jednak chciałbym wcześniej skupić się na wydarzeniach z ostatnich tygodni. Tym bardziej, że nie miałem ostatnio szczególnie dużo czasu, by siąść do klawiatury. Nie znaczy to jednak, że nie przegryzałem napływających wiadomości, a smakowały one zwykle jak chorizo z pieprzem…

Kurcze, będzie długi tekst… Sorki!

Po tej o Izbę Dyscyplinarną, mamy nową wojenkę pana Ziobry z TSUE, tym razem o Trybunał Konstytucyjny pod wodzą pani J.Przyłębskiej, w składzie z „dublerami” powołanymi przez Dudę. Wojenka toczy się negowanie nadrzędności prawa unijnego nad prawem krajowym i konstytucją RP, a przynajmniej wobec interpretacji tejże przez ów TK. Ziobrze nie podoba się „odbieranie suwerenności wyboru własnych władz” w Polsce przez „urzędasów z Brukseli”, ale oczywiście jedynie w sytuacji, gdy tę władzę sprawuje Prawica. A ta broni bezprawnie wybranych sędziów TK, „bicza na sędziów niezależnych” w postaci Izby Dyscyplinarnej i wyroków oddalających Polskę od UE. Takie oddalenie byłoby nader wygodne dla sojuszu Ziobry i Kaczyńskiego (z Konfederacją u boku) do budowania Rzeczypospolitej Prawicowo-Katolickiej, cofniętej ideowo o przynajmniej kilkadziesiąt lat, czyli do czasów w których sentymentalnie tkwi chyba Kaczyński, gdzie rolę PZPR przejąłby PiS. Kościół przecież świetnie się z komunistami dogadywał; „Porozumienie Państwo-Kościół” z 1950 r. tak, jak i doskonale prosperuje w sojuszu z PiS, gdzie w zamian za poparcie i dobre słowo z ambony, kasa wartką strugą płynie do KK, a afery pedofilskie są wyciszane i przedawniane. Tutaj nic się nie zmienia.

Co to jednak znaczy „wybór własnych władz”? Przypomnę, że w wyborach 2019 r. było to circa 43,6% z 18,5 mln ważnych głosów. Zaledwie 8,07 mln wyborców z ponad 30 mln uprawnionych w RP zdecydowało o kierunku, w jakim pójdzie Polska, zdecydowało o losie pozostałych 22 mln. Oczywiście te 22 mln przegrało na własne życzenie. Na Ziobrę i jego partię, w sondażach przed wyborami wskazywało mniej niż 5% z badanych, jednak do wyborów Solidarna Polska poszła z PiS. A więc bez ryzyka. I od tamtej pory szantażuje prawą stronę, której przewaga w parlamencie jest wahliwa i niepewna. Ciekaw jestem, czy znając konsekwencje te 8 mln polaków zdecydowałoby się dziś na taki ruch? Ciekaw jestem też, czy wiedząc, do czego posunie się ta władza te 11,5 mln uprawnionych, którzy do wyborów nie poszli, ruszyłoby swoje leniwe tyłki do urn?!

Ziobro nie poprzestaje jednak na defensywie, lecz chce sądzić urzędników TSUE obwinianych przez dziennikarzy francuskiego „Liberation” o korupcyjne układy z dygnitarzami Komisji Europejskiej. Niezła heca, co? I, co najgorsze, w świetle dowodów, owa korupcja nie jest jedynie wymysłem pismaków. Wspólne libacje i polowania sędziów TSUE z urzędnikami KE to fakt. Spotkania nieformalne to, jak się okazuje, codzienność instytucji europejskich, z resztą tak jak i codzienność partii rządzących w Polsce niezależnie, czy była to Platforma Obywatelska i sławne ośmiorniczki za 1,3 tyś zł, czy jest to PiS i rachunki na kilkaset tyś. zł za catering dla kancelarii senackiej PiS z 2018 r., czy kilkadziesiąt tysięcy rocznie na catering na pokładach samolotów, jakimi latali, latają PiS-owscy dygnitarze, kolacje Dworczyka z 2019 r. etc. Większość machlojek mają swoją genezę przy stolikach kawiarnianych i restauracyjnych, w pokojach hotelowych itd.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. Kto czytał choćby „Trylogię Rzymską” o Cyceronie wie doskonale, że korupcja w kręgach władzy jest stara jak świat. Trzeba ją obnażać, krytykować i sądzić! Jednak gdy sędzią ma być Ziobro, uderza mnie absurdalność tej sytuacji i słyszę chichot losu…

Widziałem ostatnio ciekawe zestawienie pokazujące ile głosowań mogliby wygrać opozycjoniści w mijającym roku, gdyby tylko byli bardziej zjednoczeni; niemal 300! To głos do dyskusji o tym, że dyktat PiS jest tak destrukcyjny, jak na to opozycja pozwala. Pisałem już o tym nieraz i nadal uważam, że w szczególności to politycy PO (KO) odpowiedzialni są za to, co się w Polsce wyrabia. Bo nie dość, że dopuścili PiS do władzy (tak, tak, poprzez wewnętrzną degenerację i lekceważenie obywateli) w roku 2015, to jeszcze pozwalają mu szkodliwie rządzić.

Porażające jest, że politycy opozycyjni nie uznają za stosowne nawet stawiać się w Sejmie na głosowaniach. To tak, jakby ktoś z nas zwyczajnie nie chodził do pracy. Lista najmniej aktywnych polityków w Sejmie to właśnie posłowie opozycji. W pierwszej setce najaktywniejszych w głosowaniach jest 93 posłów PiS i zaledwie 5 posłów PO-KO… Sprawdźcie to sobie na www.sejm.gov.pl Skandal! Nie uważacie?!

13 grudnia minęło 40 lat od wprowadzenia stanu wojennego w PRL. Nie cichną jednak wciąż dyskusje o roli Jaruzelskiego; jak ocenić jego postać, czy jako zdrajcę i sprzedawczyka, sługusa Moskwy, czy bohatera, który ocalił Polskę przed rosyjską inwazją? Jeszcze w 2009 r. wybór Jaruzelskiego na Prezydenta RP pochwalało 49% polaków, a 54% oceniało go jako dobrego, zdolnego polityka, który dobrze przysłużył się Polsce. W 2021 roku już tylko 26% wskazało go jako postać pozytywnie kojarzącą się z polską historią, a 43% oceniło go negatywnie. Czy więc z czasem nasza świadomość wzrasta? Może mniej jest tych, którym wpojono jedyny słuszny w tamtym czasie sposób myślenia.Dziś, w obliczu działań Rosji na granicy z Ukrainą, oraz wobec tego jak Putin antagonizuje kraje Europy realizując swoją politykę surowcową, nietrudno jest ocenić jak złożona była sytuacja w tamtych czasach. Na pewno istniało zagrożenie rozlewu krwi, choć nie ma zachowanych konkretnych dowodów. Władza radziecka nie pozwoliłaby aby takie pozostały, a na pewno aby dostały się w obieg publiczny. Myślę, że z pytaniem o zasadność stanu wojennego pozostaniemy już na zawsze. Ja osobiście bezwzględnie uznaję za bohaterów ludzi z tamtego okresu, którzy sprzeciwili się władzy ludowej. Polska wkroczyła na ścieżkę demokracji. Wśród tych bohaterów na pewno nie ma Jaruzelskiego. Nie ma też Jarka Kaczyńskiego, ani wielu z tych, którzy dzisiaj najgłośniej się o tym wypowiadają. Miałem wtedy 10 lat jak mówią słowa piosenki „Autobiografia” Perfectu, ale co nieco pamiętam.Co jest zaskakujące, Adam Michnik nie zmienia swojego nastawienia do Jaruzelskiego od lat. Sam Michnik uznawany był wszak za jednego z czołowych działaczy opozycji antykomunistycznej. Dziwi więc jego wyznanie „miłości” do Jaruzelskiego. Mnie dodatkowo zniesmacza, bo jestem jednym z tych, którzy mają jasny pogląd na działania gościa w czarnych okularach. Wobec informacji o związkach Michnika z SB, wszystko staje się jednak jaśniejsze.

Ze względu na inflację w nowym roku będziemy dysonowali relatywnie jedną wypłatą mniej, a do tego dojdzie jeszcze przecież efekt nowych podatków w Nowym Ładzie. Od 20 grudnia mamy obniżoną akcyzę na paliwo, co jednak nie spowodowało zapowiadanych przez Morawieckiego spadków cen (poza Orlenem, który jest propagandowa tubą rządu). A powinno, choćby przez spadek cen ropy na międzynarodowych giełdach w okresie od października do początku grudnia. Niestety w związku z zagrożeniem Omnikronem ceny znów skoczyły… To jednak odczujemy za kilka miesięcy. Wzrastają horrendalnie ceny energii. Za to wg. premiera odpowiada Gazprom i Putin, oraz UE poprzez skokowe podnoszenie cen opłat za emisję CO2. Rząd będzie wprowadzał „tarczę antyinflacyjną” (zwolnienie z akcyzy na en. elektryczną dla gospodarstw domowych, dodatek osłonowy) z terminem obowiązywania do marca i maja 2022. Morawiecki zapowiada obniżenie do 0% VAT na podstawowe artykuły spożywcze. Ponad 60% Polaków nie wierzy jednak w skuteczność działań antyinflacyjnych rządu. Na marginesie warto wspomnieć, że ponad 2% z kwoty rekompensat będzie kosztem biurokracji przy ich wypłacie i przeliczaniu.

A teraz niespodzianka! Emerytury stażowe. 14. grudnia Duda złożył w Sejmie projekt. Wydobył go jak królika z kapelusza. No, może nie do końca taki to królik, bo była to jego obietnica wyborcza z 2015 roku, choć realizowana pod presją „Solidarności”, która we wrześniu złożyła inicjatywę jako projekt obywatelski zbierając pod nim 200 tyś. podpisów . Rychło w czas! W związku z tym kobiety będą mogły pójść na emeryturę po 36 latach pracy, a mężczyźni po 44 latach. Nie wiem jak to się ma do problemów w gospodarce, ale na pewno niełatwo będzie pozszywać tę za krótką i podziurawioną kołdrę nazywaną ZUS-em… Ten system jest mocno deficytowy! Ceruje się go właśnie wpływami z budżetu, a też słabą nitką – zdolnościami wytwórczymi młodego pokolenia, którego przedstawiciele w dużej mierze planują żyć poza Polską, a już najmniej dbają o niepewną przyszłość. Polityka rządu nie sprzyja bowiem w żaden sposób ugruntowaniu chęci pozostania tutaj (ustawy antyaborcyjne, prawa kobiet, stosunek do LGBT, rozwój przedsiębiorczości etc.). Tak jak pisałem w jednym z wcześniejszych postów Polska może się stać krajem starych ludzi, zbyt przywiązanych do tego miejsca i słabo znających języki, aby mogli i chcieli stąd uciekać.

Demografia również nie sprzyja wyjściu ZUS-u z dołka, bo od 2022 do 2025 corocznie będzie spadać ilość czynnych zawodowo o ok. 100 tyś.

Co do zachęt dla młodych, aby swoją przyszłość wiązali z Polską; na zaproszenie J.Kaczyńskiego i innych prominentów z PiS na początku grudnia do Polski przybyli topowi faszyści i nacjonaliści Europy. W zacnym tym gronie mieliśmy Marine Le Pen, Victora Orbana, Santiago Abescala z Hiszpanii. To z nimi Jarosław K. chce budować Europę państw narodowych. Brawo!

ps. Zimę mamy w tym roku klasyczną, rzekłbym archetypiczną! Nie było takiej od lat. Jest mroźnie, ale cudnie. Cieszmy się nią, bo w najbliszym czasie się ociepli i spod białego puchu wyjdą…

*

24. grudnia 2021

Czas świąteczny to zwykle okres wyciszenia, kontemplacji, skupienia na wartościach duchowych, życzeń i prezentów. To, czego życzymy sobie najczęściej, to zdrowie, co nabrało nowego znaczenia w pandemii. Byśmy więc zdrowi byli!

Życzmy sobie szczęścia, a ono zwykle sprzyja aktywnym, tym którzy go szukają. Rozglądajmy się więc uważnie. Szczęście, choć ulotne, jest bowiem konieczne. Ci na Titanicu byli wszak zdrowi, a nie skończyli najlepiej…

Życzymy sobie dziś spokoju, ale wiemy doskonale, że w dłuższej perspektywie to mrzonka. Niech więc towarzyszy nam choć w ten czas świąt. No i pieniędzy, a tych, w wielu wypadkach trzeba coraz więcej, by zwyczajnie związać koniec z końcem. Obyśmy więc byli zawsze młodzi, piękni i bogaci. Młodzi choćby duchem, piękni dzięki naszym myślom i bogaci, bogactwem doświadczeń i mądrości. Zawsze, awaryjnie do użytku jest też chirurgia plastyczna i hazard… Powodzenia!

Święta nie mogą się obyć bez klasyków z zakresu muzyki. Choć niekiedy drażni nas już George Michael, czy Mariah Carey, Shakin’ Stevens, czy Chris Rea śpiewający z głośników w marketach, w każdej rozgłośni radiowej i w telewizji, to jakie byłyby święta bez tego? Aby jednak przełamać nieco standardy, artyści mniej kojarzeni ze świętami i utwór mniej znany – Guns N’ Roses – White Christmas. Trzymajcie się foteli!

Jestem jednak przekonany, że poza powyższymi potrzebna jest nam również świadomość, zdrowy rozsądek i trzeźwy osąd rzeczywistości, jaka nas otacza, byśmy nie dali się zmanipulować, zantagonizować i zwyczajnie okraść z marzeń, przekonań, z wolności i prawa do decydowania o sobie. Żyjmy więc świadomie, na ile się tylko da.

A do tego warto moim zdaniem dorzucić nieco odpowiedzialności, tej za innych ludzi i za otoczenie, również za środowisko. W tej kategorii nie idzie nam najlepiej.

Na koniec chciałbym jeszcze życzyć Wam wszystkim cierpliwości, oraz dystansu. Bez nich tak łatwo o zawał po lekturze prasy, czy po obejrzeniu wiadomości telewizyjnych. Kochani, tego wszystkiego życzę Wam na te święta!

*

24. listopada 2021

A na zdjęciu rzekomy plan ofensywy rosyjskiej na Ukrainę. Brrrrr…. Macie ciary?

Nowy rząd w Niemczech, ciąg dalszy bałaganu na granicy wschodniej, podróże Morawieckiego, coś o szczepieniach a właściwie o nieszczepieniach, galopujące ceny i słówko o tym jak bogaty jest świat.

Niemcy od 2 miesięcy są po wyborach, ale dopiero dziś partie zwycięskie SPD (socjaliści), FDP (liberałowie) i Zieloni (socjaldemokraci) doszły do porozumienia w sprawie umowy koalicyjnej. Oj, jakże w Polsce potrzebna jest taka zgoda! Angelę Merkel zastąpi Olaf Scholz, polityk konserwatywny i lewicowy, otwarty na imigrację i zwolennik dekarbonizacji, krytycznie wypowiadający się o polskim rządzie w kontekście choćby praworządności. Czyli nie będzie łatwo naszej Prawicy ze znalezieniem wspólnego języka z kolegami zza zachodniej granicy. W tym nowym niemieckim rządzie za Ministerstwo Środowiska odpowiedzialni są właśnie Zieloni. Nie dziwi więc, że za aprobatą O.Scholza przyjęty został pakiet dekarbonizacji w Niemczech, który jest rewolucyjny, uwzględnia bowiem odejście od węgla do 2030 r., likwidację elektrowni atomowych (to cios w podbrzusze Francji, która energią atomową stoi i Polski, która ma takie aspiracje), elektryfikację komunikacji, czyli odejście od produkcji samochodów spalinowych do 2035 r. i przeznaczenie 2% powierzchni Niemiec na elektrownie wiatrowe! Nie wiem, jak zapatrują się Niemcy na produkcję aut poza swoimi granicami np. w Polsce, bo jeśli to także stanie, to ciekawe co będzie z miejscami pracy np. w Poznaniu…

Oczywiście, biorąc pod uwagę NS2, czyli niemiecko-rosyjski sojusz energetyczny, Niemcy bedą za wszelką cenę dążyć do tego, aby gaz był jedynym słusznym paliwem, a w konsekwencji, by wszyscy inni musieli im płacić za jego dostawy.

A w muzycznym przerywniku hymn Niemiec z filmem, gdzie na próżno będziecie szukać niemieckiej skruchy za obie wojny światowe, zabory, pogromy w Afryce etc.

Niemcy są dziś największym emiterem CO2 w Europie poprzez spalanie właśnie paliw kopalnych. W 2019 (świeższych danych nie znalazłem) Niemcy wyemitowały 702 Mt (megaton), a dla porównania Polska 317 Mt. Z drugiego skraja; Rosja 1792 Mt, a Chiny 11535 Mt!

Przy tak ambitnych planach Niemiec szkoda, że w Polsce nie mamy nawet planu odejścia od węgla, a co ciekawe nawet Bułgaria, Gracja i Rumunia są już na tej drodze dużo dalej niż my.Przesłuchuję się komentarzom dotyczącym interwencji Angeli Merkel w konflikcie na granicy polsko-białoruskiej. Polski rząd jest w tej kwestii podzielony, bo raz Morawiecki mówi z nadęciem, że żadne postanowienia ponad polskimi głowami nie będą szanowane, a innym razem Kaczyński oznajmia, że Angela Merkel konsultowała z polskim rządem każdy krok i dzwoniła po rozmowach z Łukaszenką, więc wszystko jest ok.

Faktem jest że po rozmowach Angeli Merkel uchodźcy zostali wycofani z granicy i można spierać się ile jest tutaj jej zasługi, a ile polskich działań na granicy. W tym samym czasie zarządcy bawarskiego miasta Monachium zaproponowali, że chętnie przyjmą uchodźców. Pokazuje to jakie jest podejście Niemców. Kim jednak są ci „Niemcy”? Znaczącą rolę w polityce odgrywają tam już wyznawcy islamu, a jest ich za naszą zachodnią granicą ponad 3,5 mln. Chcieliby oni aby Niemcy były właśnie państwem islamskim. Podobnie zresztą jak Francja. Czy więc może zdarzyć się taki scenariusz, że w Polska w przyszłości (niedalekiej) sąsiadować będzie z krajami muzułmańskimi na zachodzie i reżimami postsowieckimi i Sowietami samymi na wschodzie? To najczarniejszy scenariusz jaki potrafię sobie wyobrazić.

I znów piosenka, tym razem o szczęśliwych niemieckich muzułmanach. Do znanej melodii Happy German Muslims…

Morawiecki jeździ po Europie. W 4 dni odwiedził 7 krajów i szykuje się do Berlina. To niezwykły przejaw aktywności po burzliwej krytyce opozycji za nieruchawość polskiego rządu. A sprawa nie dotyczy tylko kryzysu migracyjnego, czy – jak to nazywamy – wojny hybrydowej Łukaszenki z Polską i Europą. Wobec spodziewanej inwazji Rosji na Ukrainę sytuacja jest bardzo poważna. Ma to się wydarzyć na początku 2022 r. Już przy granicy z Ukrainą stacjonuje ok. 100 tyś rosyjskich żołnierzy i masa zabójczego sprzętu znanego np. z gry „World of Tanks”. Jak w takim przypadku zareaguje NATO i USA? Na tę chwilę wsparcie dla Ukrainy liczone jest w dolarach i wynosi ok. 2,5 mld, a na Morze Czarne skierowane zostały 2 kutry patrolowe. Rzecz warta jest uwagi!

A skoro Rosjanach mowa, coś z tego podwórka; Otava Yo „Russian couplets while fighting”

W rozpoznawaniu i definiowaniu powodów, dla których Polacy się nie szczepią, prześcigają się specjaliści. Słyszałem ostatnio ciekawy głos iż jest to spowodowane latami zaniedbań w edukacji zdrowotnej i jest to typowe dla krajów Europy Wschodniej. A więc to niska świadomość, oraz niskie zaufanie do lekarzy jest winne. Skąd inąd, ciekawą rzeczą jest właśnie to, iż ilość reklam w telewizji i w innych mediach dotyczących zakupu dóbr konsumpcyjnych skłania nas mocniej do posiadania niż do dbałości o swoje zdrowie, bo łatwiej jest przeciętnego polaka nakłonić do zakupu telewizora, niż do wykonania kompleksowych badań. To takie moje przemyślenie.

Jak więc się ma do tego sytuacja np. w Niemczech? Tam ilość zachorowań sięga 50 tyś. dziennie i w niektórych landach jest już lock-down. Szwajcarzy wprowadzają obowiązek szczepień. Podobnie Austriacy. W Holandii zaś na porządku dziennym są zamieszki antycovidowe. Teoria o Europie Wschodniej chyba nie wytrzymuje z tymi cyframi. W Europie umrze ponoć jeszcze na Covid ok. 500 tyś. osób – to prognoza światowej org zdrowia. Dramat!

Ceny galopują jak szalone, inflacja na początku 2022 ma być dwucyfrowa, a jednocześnie wartość złotówki w relacji do innych walut spada, przez co towary z importu drożeją jeszcze szybciej. Rząd będzie rozdawał bony inflacyjne i da zapomogi na energię najbardziej potrzebującym. Rząd będzie ratował nas przed czym na co nas skazał, bo inflacja u źródła miała zasilać budżet państwa, aby było z czego wypłacać daniny społeczne, tyle że pojawił się Covid i wszystko szlag trafił. To co miało być lekarstwem okazało się trucizną. Glapiński celowo obniżał wartość narodowej waluty, a teraz nagle i drastycznie podnosi stopy procentowe. Jak to się skończy? Kto przejmie ten syf? Partie polityczne będą walczyć o 2 miejsce w wyborach, bo pierwsze będzie jak wyrok.

A w komentarzu Irena Santor „Tych lat nie odda nikt”; och tak, tych lat władzy i bezkarności… Zauważcie jak krótkie spódniczki nosiły wtedy dziewczyny…

Na koniec ciekawa informacja na która wpadłem dość przypadkiem.Chiny pokonały USA i stały się najbogatszym narodem świata – wynika z najnowszego raportu McKinsley & Company, a świat nigdy jeszcze nie był tak bogaty! Ciekawe jest, że 10 krajów reprezentuje aż 60 proc. światowego dochodu. Majątek Chin wart jest już 120 bln dolarów, a majątek USA zaledwie 90 bln. W obu krajach aż 67 proc. bogactwa jest w rękach 10 proc. najzamożniejszych ludzi. Fajnie byłoby być jednym z nich? Może jednak nie… Swoje pieniądze lokują oni głównie w nieruchomości. Aż 68% majątku światowego stanowią właśnie one. Kto ma kasę, kupuje mieszkania, domy, ziemię…

Dla wszystkich, którzy chcieliby być bogaci, na zakończenie tego wpisu; „If I were a Rich man” z musicalu „Fiddler on the roof”.

Czego sobie i wam życzę!

*

Poprzednie teksty:

19. listopada 2021 – Jesień za oknami, jesień ciepła, choć wietrzna, tymczasem pani Merkel…; Jesień za oknami, jesień ciepła, choć wietrzna, wciąż magicznie kolorowa, nieco mglista. Lubię tę porę roku, choć pewnie nie mam w tym wielu wspólników. Miło jest jednak szczególnie jesienią wpaść do baru na małą, smaczną whisky, albo zwyczajnie siąść w fotelu ze szklaneczką w dłoni. W tym tygodniu nasza uwaga koncentrowała się na pewno na sytuacji z granicy polsko-białoruskiej. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

12. listopada 2021 – Autodestrukcja, czyli impresja po 11 listopada, sytuacja na granicy, inflacja i szczyt klimatyczny.; Nie było zadymy w Warszawie, była w innych miejscach. Bąkiewicz i jego narodowcy zdawali sobie sprawę, że są obserwowani przez media w stolicy, ale ale np. w Kaliszu (palenie statutu kaliskiego i wystąpienia A.Jabłonowskiego), we Wrocławiu (zamieszki nacjonalistów pod wodzą J.Międlara), już nie. Pierwsi do poszczucia psami będą Żydzi – tak jest od wieków – potem tęczowi z LGBT, następnie wyglądający inaczej (śniadzi, ciemnoskórzy, skośnoocy etc.), a potem myślący nie dość „narodowo”, choćby zwolennicy otwarcia europejskiego. Władza przygląda się temu z przyzwalającym milczeniem. Bąkiewicz mimo, że myli krużganek z kagankiem, nawołuje do nienawiści przy aplauzie władzy. Najpierw do nienawiści do Niemców, a potem… Ciekawe ile kasy dostanie pan Robert od PiS-u po tak udanym marszu. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

9. listopada 2021 – No to się porobiło.; Przed chwilą u Moniki Olejnik w „Kropce nad i…” dowiedziałem się, że pomimo wyroków Sądów Okręgowego w Warszawie i Apelacyjnego, które zniosły legalność Marszu Niepodległości w dniu 11. listopada dla narodowców, marsz ten w ich wykonaniu się odbędzie, bo Urząd do Spaw Kombatantów i Osób represjonowanych nadał mu status formalny i państwowy. Taką furtkę znaleźli PiS-owscy miłośnicy zadymiarzy i neofaszystów Roberta Bąkiewicza, aby nie poszły na marne dotacje 3,88 mln zł, jakie politycy PiS poprzez Narodowy Instytut Wolności przyznały narodowcom na sprzęt, szkolenie do „wojny cywilizacyjnej” – jak mówi sam Bąkiewicz. A w sejmie debata nad sytuacją na granicy białoruskiej. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

12. września 2021 – Rodzynki w cieście…; Niewątpliwie jednym z najbardziej elektryzujących wydarzeń tego tygodnia był remis Polaków 1:1 w meczu piłkarskim z reprezentacją Anglii. To historyczne wydarzenie, o którym będziemy opowiadali długo. Ostatni taki wynik zaliczony został bowiem w 2012 r. także w Warszawie, gdy Narodowy stał się na chwilę basenem. Dlaczego o tym piszę? Bo to jeden z niewielu fajnych momentów, jak rodzynek w zakalcowatym cieście naszej codzienności. Smacznego! A teraz wracam do zakalca. Tutaj zaś awantura o polexit. Z sondażu Kantar wynika, że aż 43% polaków uważa że PiS prowadzi nas właśnie w tę stronę, przy 41% obywateli, którzy są innego zdania. Jednak trzeba przyznać, że sama dyskusja o wyjściu Polski z UE powoduje, że czuję ciarki na plecach. Brrrr… (…) Przeczytaj cały tekst…

*

03. września 2021 – Początek września i początek jesieni, ale gorąco jak latem…; Igrali, igrali i się doigrali. Morawiecki, Ziobro, Kaczyński i cała ekipa ponurych żeglarzy IV RP stoją właśnie po pas w wodzie, w przeciekającej łajbie Polskiego Ładu, a wszystko przez to, że UE wstrzymuje wypłatę owych zbawiennych 57 mld Euro z Funduszu Odbudowy, które przecież nam się należą! A kasa ta, to bodaj jedyny ratunek dla okrętu Prawicy na realizację planu narodowego rozdawnictwa i kupowanie głosów wyborców, nazywanego barwnie Krajowym Planem Odbudowy. Cóż poczną nasi specjaliści od reform wymiaru sprawiedliwości, prawa aborcyjnego, systemu podatkowego, rolnictwa, szkolnictwa, etc. bez funduszy z UE, kiedy z powodu stosunku do imigrantów już nawet z Kościołem Katolickim są na bakier? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

9. sierpnia 2021 – Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – napisał Jan Zamoyski, wielki kanclerz koronny w 1600 r., w akcie fundacyjnym Akademii Zamoyskiej, pierwszej w Polsce prywatnej uczelni, a trzeciej otwartej w Rzeczypospolitej. Miał rację! Powrót dzieci i młodzieży do szkół (już w formie stacjonarnej) jest dobrym momentem, aby przypomnieć sobie jak to było w naszej młodości, a – nawet jeśli nie mamy już dzieci w tym wieku – pomyśleć jak jest dziś i co proponuje szkolnictwo w porównaniu do starych, dobrych czasów. No i tu pierwsza zagwozdka; czy, bowiem, dawniej było lepiej? Kluczowa jest odpowiedź, jak uczyć dzieci, aby nie stawały się  jedynie  konsumentami, uczestnikami rytuałów, również tych politycznych, bezkrytycznymi odbiorcami przekazywanych treści. Bez tego Polacy przez długi jeszcze czas będą mieli problemy z odnalezieniem się w świecie, chociaż dzisiejsza młodzież na pewno radzi sobie z tym dużo lepiej niż pokolenie 40-to, czy 50-cio latków. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

23. sierpnia 2021 – Bieżączka sierpniowa; Dawno nie pisałem na tematy bieżące, a rzeczywistość galopuje jak koń ugryziony przez gza. I nie wiadomo, co ważniejsze; nowy kryzys migracyjny, covidowy impas szczepionkowy w obliczu czwartej fali, sejmowe sztuczki PiS w czasie głosowania nad LEX TVN, z marszałek Witek na czele i z Kukizem w tle, czy Nowy Polski Ład, nazywany też bezładem lub bezwładem, który kosztował już miejsce w koalicji Porozumienie Centrum a Gowina tekę wicepremiera, a przecież ma uszczęśliwić 79% gospodarstw domowych! W dalszym planie czają się tematy jak galopująca inflacja, wycinka lasów pod fabrykę polskich aut elektrycznych, a także spory z Izraelem o mienie bezspadkowe, utracone w czasie II wojny światowej, w którym, jak wiadomo, nikt nas nie poprze. Materiału na dobry thriller psychologiczny, choć konia z rzędem temu, kto wie ku czemu zmierza fabuła. Konia ugryzionego przez gza! (…) Przeczytaj cały tekst…

*

9. sierpnia 2021 – Sopot kontra Jasna Góra i Opole, czyli pojedynek na festiwale.; To, że ludziom do szczęścia potrzeba chleba i igrzysk wiedzieli już antyczni. Igrzysk nam ostatnio nie brakuje, a Olimpiada zakończyła się szczęśliwie dla Polaków, bo rekordem 14 medali, nie pobitym od 2000r. Oczywiście lokalni politycy nie omieszkali wykorzystać sportowych sukcesów i naszych medalistów. Dziś (19.08) było spotkanie mistrzów z Tokio z wiceministrem Bernackim. Przywilej władzy. Sypnęły się gratki, zrobiono setki fotek, wystąpiono przed kamerami chwaląc sztaby szkoleniowe, kluby, prezesów etc. Zapomniano nawet o pływakach, którzy nie pojechali do Tokio ze względu na indolencję prezesów PZP. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

29. lipca 2021 – Czwarta fala Covid, Nord Stream na finiszu, wakacje Tuska i olimpijskie zgryzoty.; W kampanii szczepionkowej rząd ponosi ewidentną porażkę. To właśnie skutek dwóch lat huśtawki w ustanawianiu i luzowaniu obostrzeń, wykorzystywania rzekomego sukcesu w walce z Covid i ogłoszonego odwrotu pandemii, na potrzeby kampanii wyborczej Dudy, a potem zabijanie biznesu i zamykanie ludzi w domach, nagonki na tych co chcieli się zaszczepić (np. artyści) zamiast uczynić z nich twarze kampanii antycovidowej, afer z respiratorami i innych machloj ministra Szumowskiego, szopek ze szpitalami tymczasowymi w postaci Stadionu Narodowego i innych, gdzie z ręki do ręki szły miliony złotych, wreszcie wykorzystanie pandemii do wprowadzania zakazów aborcji i walkę ze Strajkiem Kobiet, a w kontrze pobłażliwość na zadymy kiboli i narodowców z Marszu Niepodległości. Do tego dochodzi brak podstaw prawnych do nakazu noszenia maseczek i ograniczania praw obywatelskich, niezdecydowanie Policji w działaniach, całkowity paraliż Sanepidu itp. Pamiętacie? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

11. lipca 2021 – Finał Euro, TVN kontra PiS, powrót Tuska w rydwanie zaprzężonym w trzy konie i kto, komu, co jest winien… ; Włosi Mistrzami Europy! Viva l’Italia! Po dramatycznym meczu ograli na Wembley drużynę Anglii w rzutach karnych. Nie miałem swojego faworyta. Kibicowałem dobremu widowisku i nie jestem zawiedziony. Obrońcy tytułu Portugalczycy wyeliminowani zostali przez Belgię w ⅛ finału. Należało im się. Od 11. czerwca mogliśmy oglądać łącznie 66 meczy, w tym żenujące występy biało-czerwonych. Teraz nadszedł czas komentatorów i specjalistów od rozkminiania na drobne każdego aspektu spotkań. Też będzie ciekawie. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

21. czerwca 2021 – Pomiędzy meczami Euro.; Nasze oczy skierowane są na zielone murawy Euro. Wiem. Zielony to kolor nadziei, no i uspokaja. Ponoć. Ale tylko wtedy, gdy nie grają właśnie biało-czerwoni. Do środy mamy więc spokój. Przynajmniej od tego. W czasie między meczami dzieją się jednak jeszcze inne rzeczy. Zdziwieni? Serio, serio. I nie byłbym sobą, gdybym o tym nie napisał. W ostatnich tygodniach zelektryzowała mnie informacja o ataku cybernetycznym na skrzynki pocztowe naszych rodzimych polityków, głównie tych ze Zjednoczonej Prawicy, rzecz jasna. Skomentował to nawet „ojciec narodu” Jarosław Kaczyński, informując, że była to interwencja Rosjan mająca na celu zdestabilizowanie państwa. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

19. czerwca 2021 – Meczyk i po meczyku… Polacy, jak wiadomo, aby zrobili coś istotnego, muszą mieć nie byle jaką motywację. Ta motywacja musi być na miarę czynu. A to Niemiec u bram, Moskal w polu stoi, PiS wprowadza ustawę antyaborcyjną, sąsiad ma lepszą furę (tudzież wersja kobieca; koleżanka kupiła nowa kieckę i schudła „małpa” pięć kilogramów), trzecie upomnienie w robocie… Generalnie, trzeba ruszyć dupę! Tak więc, „mecz ostatniej szansy” z Hiszpanią zaczął się od wielkich nadziei. Nie moich – będąc szczerym. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

14. czerwca 2021 – Zawiedziony…?! ; W poniedziałek 14. czerwca Euro na dobre się jeszcze nie zaczęło, a dla piłkarzy z Polski chyba już się skończyło. Nie jestem optymistą i tak właśnie sądzę. Klęska ze Słowacją to moim zdaniem tragiczny blamaż i żadne „nic się nie stało” nie ma tu racji bytu. W komentarzach słyszymy, że „się starali”, że „mieli świetne 15 minut w pierwszej połowie” (skąd my to znamy?!), (…) Przeczytaj cały tekst…

*

08. czerwca 2021 – Takich tam kilka przemyśleń…; Po zimnym kwietniu i maju, czerwiec zaskoczył mnie temperaturą, słoneczną pogodą i przywrócił optymizm. Tłumy na ulicach, w barach i restauracjach… Ciepło i kolorowo. To lubię! A co w polityce? Paweł Kukiz już z PiS. Muzyk-polityk zadomowił się w systemie i jego antysystemowość odeszła w zapomnienie. Trudno się dziwić, przedterminowe wybory za pasem a „money for nothing” uzależniają jak orzeszki solone do chłodnego piwa. Ileż musiałby zagrać koncertów, aby zrównoważyć dietę poselską i inne profity. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

29. maja 2021 – Kino, przez wielkie K!; Po ponownym otwarciu kin nadrabiam zaległości. W ubiegłym tygodniu obejrzałem przedpremierowo „Druk” (czyli ”Na rauszu”, lub „Another round”) nagrodzony w tym roku Oscarem dla filmu nieanglojęzycznego, w którym główną rolę gra jeden z moich ulubionych współczesnych aktorów z wielkiego ekranu; Mads Mikkelsen. Dziś natomiast byłem na „Nomadland” w reżyserii Chloe Zhao, z Frances McDormand w roli głównej, której aktorstwa nie poznałem dotąd. Ten obraz dostał w tym roku Oscara za najlepszy film. Generalnie Kino, przez wielkie „K”! (…) Przeczytaj cały tekst…

*

21. maja 2021 – Morgellony, świat po Covidzie i rekord Lewandowskiego, a mecz już w sobotę o 15:30!; Czy wiecie, co to choroba Morgellonów? Ja też do niedawna nie miałem pojęcia. Schorzenie jest jednak opisane w necie, a jego historia sięga 1674 roku, kiedy to pewien brytyjski lekarz tak właśnie nazwał przypadłość dręczącą dzieci z rodziny Morgellonów. Czuły one poruszające się pod skórą pasożyty, a na ich skórze pojawiały się dziwne zmiany. Jest to jednak, wg specjalistów, forma zaburzeń urojeniowych. Czemu o tym? Ano, jest to związane z teoriami spiskowymi części antyszczepionkowców i antymaseczkowców,. Uważają oni, jakoby owe pasożyty „morgellony” żyły w maseczkach, w testach covidowych etc. Aktywuje je sieć 5G. Za wszystkim stoją zaś istoty pozaziemskie. Bu! Boicie się? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

09. maja 2021 – To już rok!; Właśnie rok temu umieściłem pierwszy wpis na Art&Life.  Czas szybko płynie (panta rhei – jak mawiał Heraklit) i wszystko się zmienia. Jeśli na lepsze to niech tak będzie. Tamten wpis poświęciłem oczywiście w dużej części zmianom w naszym sposobie życia w związku z pandemią. 14 marca 2020 ogłoszono ją bowiem oficjalnie i pamiętamy wszyscy, jaka zapanowała panika, a dzienny poziom zachorowań oscylował wtedy wokół 300-500 przypadków. Dziś, gdy mamy ich poniżej 10 tysięcy czujemy ulgę, z nadzieją patrzymy w przyszłość. Wszak to już nie 35 tysięcy, jak na przełomie marca i kwietnia, czy 25 tysięcy z listopada’20. Wszystko jest tylko kwestią punktu odniesienia, nieprawdaż? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

04. maja 2021 – No i PiS ograł opozycję „jak chłopców”.; Fundusz Odbudowy ratyfikowany został dziś w zasadzie bezwarunkowo, bo nawet preambuła z deklaracją transparentności wydawania środków została odrzucona. Oczywiście, tak jak pisałem w poprzednim wpisie, należało zagłosować „za” (pomimo wszystko!) i nie waham się myśleć o przeciwnikach jak o zdrajcach polskiej racji stanu, a ich argumenty uważam za bzdurne. Obawa o naciski UE na małżeństwa jednopłciowe to strach na wróble, czyli na słuchaczy Radia Maryja i widzów TV Trwam. Dodatkowe podatki na spłatę długów, uff… wolałbym spłacać ten dług w podatkach bardziej, niż płacić na państwo PiS. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

01.maja 2021 – Flagi, pochody i szczepionki na Covid. ;To już dwa tygodnie od ostatniego wpisu. Rzeczywistość pogalopowała i ja razem z nią. Cóż, to właśnie życie. W ciągłym biegu. W ciągłym dostosowywaniu się do zmian. Jednak dzisiejsza data skłania mnie do pewnej refleksji… Temperatura wciąż jest jednak wysoka pod naszym narodowym kociołkiem z bigosem. Mnie rozgrzała informacja o przeforsowaniu przez PiS swojego kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak pewnie wiecie, w Sejmie, dzięki pomocy Kukiz’15 i posłów z Konfederacji został wybrany na te posadę Bartłomiej Wróblewski – właśnie poseł PiS. Jeszcze tylko Senat może powstrzymać to szaleństwo. Wróblewski będzie takim obrońcą obywateli przed rządem PiS jak Duda niezależnym Prezydentem. Został, w mojej ocenie – zawłaszczony kolejny fragment świata, naszego świata. Czy więc dyktatura Kaczyńskiego zbliża się wielkimi krokami? Czy może demokracja już umarła? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

15. kwietnia 2021 – Wynurzenia kwietniowego frustrata.; Witam Was w ten zimny i deszczowy czas! Kiedy odpalamy FB pojawia się ten komunikat „O czym myślisz?” I kusi to, kusi aby wylać swoją frustrację. I ulegam. A więc do dzieła! Pogoda w kwietniu nas nie rozpieszcza. Wiosna mrugnęła oczkiem dwa razy i się schowała. Na południu Polski znów pada śnieg, a w całym kraju niezmiennie 3-5 stopni Celsjusza, tak jakby wszystkie złe siły się sprzysięgły, aby nas pognębić. Po cóż nam piękna pogoda, można by rzec, jeśli i tak hotele, puby, bary, restauracje są pozamykane, ale myślę, że po tym depresyjnym pierwszym kwartale przydała by się iskierka optymizmu. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

5. kwietnia 2021 – Co widać w szklanej kuli…; Święta i po świętach! Nawet pogoda o tym przypomina. Gdy piszę ten tekst za oknem śnieżyca. Nawrót zimy. Może to chwilowe – oby! Z drugiej strony, tegoroczna Wielkanoc była pierwszą ciepłą (no, w miarę), po kilku latach, gdy lepiliśmy śniegowego zajączka. Taki mamy klimat, jak arogancko mawiała niegdyś Elżbieta Bieńkowska (minister rozwoju w rządzie D. Tuska) zasiadająca dziś w Radzie UŚ. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

03. kwietnia 2021 – Życzonka Wielkanocne.; Kochani! Spokojnych świąt! Aby słoneczko świeciło, a Wam się zdrowo żyło! Aby każdy trafił na nocne szczepionkowego zapisy i by sprawiły ulgę przeprosiny ministrów z PiS-u! Niech okręt z Polską flagą zmierza ku normalności, a mielizny, sztormy i burze niech nie tłumią w Was do bliźnich miłości!

*

29. marca 2021 – Amantadyna, kara na biskupów i twierdzenie Mashy Gessen.; Jeszcze wczoraj pisałem o tym, że nie wiadomo kiedy zostaniemy zaczepieni, że kolejne ograniczenia działają przygnębiająco na społeczeństwo i druzgocąco na gospodarkę, a dziś gruchnęła informacja o cudownym leku, którym z powodzeniem leczy się Covid-19 w Przemyślu już od roku. Amantadyna to lekarstwo używane od 60-ciu lat do walki, między innymi z chorobą Parkinsona. Skuteczność tego leku na Covid-19 potwierdzono w ponad 1000 przypadków, ale Ministerstwo Zdrowia zlekceważyło zgłoszenie tego faktu przez doktora W.Bodnara. O co więc chodzi? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

28. marca 2021 – Świat skurczony, współczynnik szczęścia i wynurzenia Budki. A wiosna wciąż czeka…; I znów świat wokół nas się skurczył. Poszarzał i się skomplikował. Zatopił się we mgle. Jednym z wielkich zagrożeń nowych ograniczeń covidowych jest w moim odczuciu poczucie beznadziei, a problemy ze szczepionkami i spóźniająca się wiosna tylko tę depresję potęgują. Gdyby chociaż było już te 15 st. C i słoneczko na niebie, gdyby śpiewały ptaki i zieleniły się żywopłoty byłoby może trochę radośniej. Na to ostatnie możemy liczyć na pewno prędzej niż na szczepienia. Na pocieszenie wstawiam jedno ze zdjęć, jakie zrobiłem w ogrodzie botanicznym w Edynburgu rok temu. Dziś w nocy przestawiliśmy zegarki, a choć spaliśmy godzinę krócej, o tę godzinę dzień będzie dłuższy. Fajnie? Spędźcie go miło. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

21. marca 2021 – „Wiosna, ach to ty!” – śpiewał Marek Grechuta już 1990 r. W sobotę Wiosna zapukała też do naszych drzwi, choć bardziej z musu niż z chęci. Zaspana jakaś była, w szaliku i maseczce. Czy ją zauważyliście? Wracają bociany, choć wyglądają na zdziwione, bo na dworze wciąż zimno, a gdzieniegdzie spadł śnieg. Zmiany w pogodzie zapowiadają meteorolodzy. Będą pod koniec tego tygodnia. Słyszałem, że ptaki jak czajki, jaskółki i jeżyki w większej liczbie wrócą na przełomie marca i kwietnia. Oby! Pamietajmy jednak, że pierwsza jaskółka wiosny nie czyni. Żurawie widziałem już w locie. Jestem ciekaw, co przyniesie ta słowiańska bogini, zwana też Eostre na wyspach brytyjskich, ta frygijska Kybele, czy nordycka Nanna. Może trochę więcej optymizmu. To potrzebne gdy wirus w natarciu i znów mamy zamknięte galerie handlowe, hotele etc. Przynajmniej do 9 kwietnia (…) Przeczytaj cały tekst…

*

14. lutego 2021 – Pornografia i zamęt w „psiarni”, niemiecka szczodrość i tłumy w Zakopanem; Ostatni tydzień zdominowała dyskusja o wolności mediów i nowym haraczu ograniczającym ich działalność, o czym piszę w drugiej części tekstu, jednak na początek o wydarzeniu, które być może wam umknęło. A może i nie… W ubiegłym tygodniu zmarł Lary C. Flynt, właściciel klubów ze striptizem w USA, założyciel i wydawca pisma „Hustler”, skandalista, ale też kandydat na gubernatora Kaliforni w 2003. Tak więc Lary dołączył w zaświatach do Hugh Hefnera zmarłego w 2017 r. założyciela i wydawcy konkurencyjnego „Playboya”. Oba pisma, nazywane „świerszczykami” budowały moją wrażliwość na uroki płci żeńskiej, choć dostęp do nich był w latach 80-tych mega trudny, a pojedyncze posiadane egzemplarze ukrywałem przed rodzicami jak przed inkwizycją. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

07. lutego 2021 – O zbawcach z PO i marzeniach Prawicy, o polskich elektrowniach atomowych i sojuszach z Francją. Pożegnanie z Krzysztofem Kowalewskim. A na koniec Sasinator… Zapraszam; Stało się, zbawcy narodu osiodłali konie i przytoczyli szabelki do boków, a juki gotowe mają na łupy! Tyle, że koniki ochwacone, szabelki zardzewiałe, a łupy jakby palcem na wodzie malowane… Ot, typowo to sarmackie „chlaśniem, bo zaśniem”, albo „huzia na Józia!” (przepraszam wszystkich Józefów). O czym mowa? W sobotę miała miejsce odkładana od kilku tygodni konwencja PO. Ja się nie dziwię, ani temu, że odkładana – to dla kolesi z PO typowe, że zawsze są spóźnieni, – ani temu, że jej treść to taki bigos, jak w tytule mojego bloga; odgrzany setny raz, przypalony i nagotowany na tym, co się nawinęło. Smacznego. Nie była też owa konwencja oczekiwana przez nikogo prócz oczywiście panów, tudzież pań z grona „platformersów”. Świat nie wstrzymał oddechu, ani przed, a ni po niej. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

31. stycznia 2021 – To jest kraj dla starych ludzi…; Może pamiętacie film „To nie jest kraj dla starych ludzi” z 2008 r w reżyserii braci Coen. Główny bohater jest ze „starego świata”, ale idzie nowe, bezwzględni zabójcy i mafia. U nas „mafia” to sojusz kościoła z politykami. Jedni i drudzy trzymają kurczowo stery władzy i nie popuszczą. Więcej nawet, bezwzględnie narzucają swoją wizję świata. Nie mają innego wyjścia, a swoje działanie motywują poparciem społecznym. Tak, to 35% wyborców – głównie starych ludzi. Młodzi nie mają nic do gadania, bo przecież nie mogą mieć racji, a jeśli wyrażają, w jakim świecie chcieliby żyć, jest to nazywane lewactwem, knajactwem i tłumione przy użyciu Policji oraz sędziów z nadania władzy i jej posłusznym. Nie łudźmy się, że coś się zmieni póki spółka KK+PiS, czyli katoprawica będzie u władzy. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

24. stycznia 2021 – Coś o Joe Bidenie, Kaczyńskim i Ziobrze, o smogu duszącym Polaków, ucieczce szczurów z tonącej łajby i o dziewczynach z Miss Polski, a wszystko w przepalonym covidowym sosie; Tym razem obyło się bez protestów. Joe Biden został zaprzysiężony na 46 prezydenta USA, a pierwszymi jego działaniami było cofnięcie decyzji poprzednika, czyli powrót do „porozumienia paryskiego” i zatrzymanie budowy muru na granicy z Meksykiem. Jaką politykę będzie prowadził względem Europy, a w szczególności dla Polski? Europejski biznes liczy na zniesienie ceł nałożonych przez Trumpa. Gospodarka UE może też być cennym sprzymierzeńcem dla USA w wojnie gospodarczej z Chinami. W Polsce Biden był kilka razy, więc pewnie potrafi pokazać nasz kraj na mapie. Był tu w latach 90-tych, następnie „leczył rany” Polaków po wycofaniu się Obamy z planu budowy tarczy antyrakietowej na granicy NATO. Docenił obecność polskich żołnierzy w Afganistanie i nasze zaangażowanie w przewrocie „majdanowym” na Ukrainie. Rząd PiS przyjął jednak jego nominację chłodno, o czym już pisałem. Nie oczekujmy więc zbyt wiele. Ja potrzebuję jedynie turystycznego ruchu bezwizowego. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

17. stycznia 2021 – 20 lat PO, covidowy chaos, awanturnicy kontra nudziarze; Od kilku dni mamy klasyczną zimę. Śniegu jest pod dostatkiem, temperatury spadają nocą do -20 st. Niektórzy mówią – przepięknie! Inni narzekają. Cóż, pogoda jest jaka jest. Mi się podoba, choć na trasach bywa trudno. Jedyne, czego żal, to śmigania na stokach dla fanów białego szaleństwa. Tutaj – w myśl przepisów – jedynie sportowcy-narciarze mogą sobie pozwolić na zjazdy, no i pani Emilewicz z rodziną. Jednak górale – wbrew obostrzeniom – udostępniają trasy opisując swoją działalność „ośrodek narciarski”, bo samo jeżdżenie na nartach nie jest zabronione… O tym będzie jeszcze w dalszej części wpisu. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05. stycznia 2021 – Prawa Murphy’ego, układ w WUM i „znamiona bestii”; Jeśli coś się może spieprzyć, to się spieprzy na pewno, a kromka chleba zawsze spada masłem w dół – prawa Murphy’ego. Tak się też dzieje w temacie szczepionek na Covid, bo ledwie zaczęły się szczepienia, mamy awanturę.Okazało się że w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym jako personel „zatrudnieni są” aktorzy, politycy i inni celebryci. To około 18 osób o znanych nazwiskach, którzy zostali objęci procesem poza ustaloną kolejnością. Wszędzie są równi i równiejsi, nie bądźmy naiwni. Niby nie ma o czym mówić, ale temat podchwycili politycy i media. Wszyscy jednoznacznie potępili proceder, odwołana została pani prezes spółki Centrum Medyczne WUM, a wezwany przez ministra Niedzielskiego do dymisji został rektor WUM. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

31. grudnia 2020 – Roczny rachunek sumienia.; 31 grudnia to zwykle czas na podsumowań i planów. Dlatego dzisiejszy tekst będzie poświęcony właśnie temu. Kiedy w początkach maja, powodowany koronawirusową frustracją i zimową aurą napisałem pierwszy tekst na blog i FB, nie myślałem, że będzie nam dane tak długo mierzyć się z pandemią, ani że statystyki zachorowań sięgną cyfr, jakie obserwujemy. 13 marca, gdy informacja o pandemii stała się oficjalna wpadaliśmy w popłoch na wieść o 300 zachorowaniach, a w maju trwożyło nas 500 przypadków dziennie. Opustoszały nagle ulice, zamknięte zostały bary i restauracje, kina, a nawet lasy i cmentarze… Wielu z nas zmieniło sposób pracy na zdalną, a duża część rodziców musiała zaopiekować się dziećmi, gdy zamknięto i szkoły. Jedynym czynnym miejscem zgromadzeń były kościoły i tak zostało! Premier przemawiał do narodu niemal co dzień, przejęty i odpowiedzialny. A u jego boku stał dzielny minister Szumowski. Do tego trapiła nas susza, która spadła jak kolejna z apokaliptycznych plag, a na horyzoncie już widać było kolejnych jeźdźców zagłady. Susza minęła jednak szybciej niż Covid, a chociaż dziś w perspektywie są już powszechne szczepienia, do 17 stycznia mamy szlaban, jak te nieposłuszne dzieci… (…) Przeczytaj cały tekst…

*

27. grudnia 2020 – Święta i po świętach… – mawiają malkontenci, uśmiechając się przy tym ironicznie. Nawet ich doceniam. Pora więc wrócić do „starej biedy”, jak dodają prawdziwi Polacy. A tu niełatwy jest optymizm, bo ten niebezpiecznie bliski jest naiwności. Trudno też o zdrowy rozsądek przy medialnej (i nie tylko) manipulacji. I lepiej nie będzie… Marna to konkluzja u progu nowego roku, wiem. Jednak „jaki jest koń, każdy widzi” – że zacytuję Bernarda Chmielowskiego z „Nowych Aten” z XVIII w. Tego konia co najwyżej przystroi się w kolorowe tasiemki (byle nie tęczowe!), (…) Przeczytaj cały tekst…

*

24. grudnia 2020 – Kochani, na te Święta… ; Zdrowia i spokoju, dystansu i tolerancji, wzajemnego zrozumienia i skoncentrowania na tym, co najważniejsze – by dawać szczęście i być szczęśliwym; tego wszystkiego życzę Wam na te święta. Odpocznijcie od gonitwy dnia codziennego, może przy muzyce, książce, filmie, przy rozmowie z najbliższymi, smakując wigilijne potrawy, co kto lubi. Nabieżcie sił, aby po świętach realizować swoje marzenia. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

19. grudnia 2020 – Pełna dezorientacja, czyli wszystko po staremu.; Czy rozumiecie, co się dzieje wokół pandemii Coronavirusa w Polsce? Co w zasadzie ogłosił rząd? Czy będzie całkowity lockdown?! Poziom dezinformacji graniczy z absurdem, bo 2 dni po konferencji rozporządzenia dalej nie ma. Ale od początku. W czwartek, bez żadnej wyraźnej przyczyny (nie wydarzyło się nic nowego) minister zdrowia Adam Niedzielski i premier Morawiecki ogłosili narodową kwarantannę od 28. grudnia do 17. stycznia, gdy jeszcze pod koniec listopada w ogłoszonym planie działań „100 dni solidarności” kwarantanna narodowa miała być ostatecznością. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

13. grudnia 2020- Znamienna data 13 grudzień. ;Gdy gen. Jaruzelski, w znanym wszystkim wystąpieniu telewizyjnym, ogłosił wprowadzenie stanu wojennego miałem dziesięć lat, a więc za mało abym rozumiał, co się właściwie działo. Maszerowałem w ten niedzielny poranek do pokoju rodziców, który był także salonem, jadalnią i okazjonalnie „gościnnym”, aby równo o 9:00 obejrzeć koguta wskakującego na płot (pamiętacie?), co rozpoczynało Teleranek. Maszerowałem omijając śpiących gości, bo poprzedniego wieczoru w mieszkaniu odbyło się rodzinne spotkanie. Włączyłem kolorowego „Rubina”, ale zamiast kogucika na ekranie pojawił się smutny pan w ciemnych okularach. Nie byłem najbardziej zdziwioną tym widokiem osobą, bo u moich dużo starszych kuzynów i wujków – w większości wojskowych – obraz ten wywołał szok. Harmider, jaki wtedy zapanował, pamiętam do dziś. To moje wspomnienie z tamtego dnia. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05. grudnia 2020 – Dranie z Prawicy, liberalni kunktatorzy i Lewica na oucie… Veto Polski i Węgier. Strajki kobiet i rolników, a w tle oczekiwanie na przedterminowe wybory. Czy ta armata wypali?!; Przyznam, że niełatwo mi zachować spokój i zimną głowę, kiedy słucham naszych „światłych” rządzących, udowadniających nam, jak to fundusze EU nie są Polsce potrzebne, że może lepiej by to fundusz Trójmorza (czyli BGK i EximBanku), lub Grupy Wyszehradzkiej (dziś zaledwie kilka milionów Euro) sfinansowały odbudowę Polski i Węgier po pandemii. Coraz więcej w przestrzeni publicznej pseudofinansistów, znawców od stosunków miedzynarodowych, którzy udowadniają, że obecność Polski w zjednoczonej Europie, to wcale nie jedyny możliwy wybór, a tak w ogóle to obecność w UE się nam nie opłaca (słowa np. politologa z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego). Nasze veto zaś to obrona niepodległości i suwerenności – czytaj bezkarności Ziobry. Krew mi się gotuje na te słowa. Czy wam też? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

29. listopada 2020 – Nieustający Strajk Kobiet, veto budżetowe Polski, ciąg dalszy zmagań z COVID, a święta za pasem…; Nie ustają demonstracje feministyczne w ramach Strajku Kobiet. Ostatnia miała miejsce wczoraj (28 listopada w Warszawie). W poprzednim wpisie prorokowałem ich wygaśnięcie. Myliłem się, choć cały czas się zastanawiam, jaka będzie ich dalsza ewolucja. Bo przecież jakaś musi być. Kobiety nie chcą tylko uchylenia zmian w ustawie antyaborcyjnej. Postulują o prawa reprodukcyjne, o edukację seksualną bez zabobonów, przeniesienia religii ze szkół do kościołów, osądzenia pedofilii w Kościele, wdrożenia konwencji antyprzemocowej, poprawy sytuacji ekonomicznej kobiet i równości w wynagrodzeniu oraz Polski dla wszystkich – w tym dla LGTQIA+, Polski bez faszyzmu i nazizmu. Polski w UE. Szczegóły doczytacie na strajkkobiet.eu. Dużo? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

23. listopada 2020 – Autorytety, protesty i opadająca fala pandemii. „Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” powiedział Jezus chcącym ukamienować cudzołożnicę. Ten tekst nie będzie kazaniem, nie obawiajcie się. To tylko moje przemyślenie, którym się dzielę. Przemyślenie dotyczące oceny pontyfikatu JP2. W kontekście ujawnianych afer pedofilskich w Kościele Katolickim, a w szczególności po opublikowanym raporcie dotyczącym kardynała McCarrica, a na naszym podwórku po dokumencie o Don Stanislao, wielu zadaje pytanie o stosunek JP2 do pedofilii, korupcji i innych patologii w KK. Problem z ocenianiem ludzi wielkich przez ludzi małych i nieważnych, takich jak ja, jest to, że po pierwsze ludzie mali nie są w stanie dostrzec całej wielkości postaci pokroju JP2, a po drugie mamy naturalną potrzebę gloryfikowania tych osób, czynienia z nich herosów bez skazy. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

13. listopada 2020 – „Marsze kobiet, święto Niepodległości, czyli PiS a Żołnierze Chrystusa, Wojownicy Maryi, ONR, Straż Narodowa, Ordo Iuris… Czy Polską politykę zdominuje hipokryzja? Czy Polskie ulice zawojują zadymiarze?„; Do napisania tego tekstu skłoniły mnie ostatnie zajścia 11 listopada w Warszawie, a także wcześniejsze wezwanie Jarosława Kaczyńskiego do obrony kościołów. Jak to w przysłowiu „uderz w stół…”- już po jednym dniu pojawił się nowy twór, Straż Narodowa, której to „wojownicy” wypełnią wolę „naczelnika państwa”, aby nie przedostało się do świątyń żadne lewactwo (róbta-co-chceta), czy knajactwo (margines społeczny), a w tym kobiety manifestujące swoje prawa w związku z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej i pokazujące swój gniew na patriarchów kościelnych, którzy przyklasnęli tej zmianie. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

27. października 2020 – „No to się nam kobiety wkurwiły”; Strajki i demonstracje trwają już w ponad 100 miastach. Wywołane decyzją TK w sprawie aborcji nie dotyczą jednak już tylko tej ustawy, mają w moim odczuciu posmak rewolucji światopoglądowej. Na ulicę wyszli głównie ludzie młodzi, o których myśleliśmy raczej jako o politycznie obojętnych, bez zaangażowania w istotne problemy życia społecznego. I być może takimi by zostali, gdyby nie zamknięte granice i brak możliwości wyjazdu do normalnego świata… A może się mylę. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

25. października 2020 – „Prywatny folwark starego człowieka.”; „Strzeż się ludzi, którzy są pewni tego, że mają rację”; ostrzegał Sokrates już 2400 lat temu przed rządami autokratów. Próżny trud. Rząd PiS zgarnął w wyborach niemal 44% poparcia, a dziś wciąż wspiera go 37% ankietowanych. Nie ma się co zżymać na stan demokracji tylko pięknie należy podziękować Schetynie, Kopacz, Musze, Budce,  Neumannowi, Trzaskowskiemu et consortes za syf jaki mamy i za Jarosława u steru. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

19. października 2020 – „Sportowcy, prawnicy i biskupi. Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina…„;W najbliższym czasie wzrośnie nam bardzo ilość sportowców przygotowujących się do zawodów, bo takie obejście przepisu zamykania siłowni proponują ich właściciele. Polak sobie poradzi. Ta branża po kolejnym lock-down będzie miała na prawdę spory kłopot. Bronią się jak mogą. Podziwiam. W Polsce liczba zachorowań wzrośnie na dniach do 15 tysięcy, jak mówią fachowcy. Wierzę. Problem w tym, że służba zdrowia jest już przy granicy wydolności. Kto jest temu winien – niesubordynowani lekarze; tak orzekł Jacek Sasin, niezrównany w tłumaczeniu podobnych wątpliwości. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

11. października 2020 – „Polityka, eugenika i Iga Świątek.”; We wtorek, czyli z jednodniowym opóźnieniem, mieliśmy zaprzysiężenie nowego rządu. Ceremonia odbyła się w ogrodach Pałacu Prezydenckiego, przy pięknej pogodzie, w maseczkach i rękawiczkach, jak na odpowiedzialnych polityków przystało… no niezupełnie, bo J.K. – prezes wszystkich prezesów rękawiczek nie potrzebował. Nie był to zresztą jedyny zgrzyt, gdyż ten którego ból jest większy, pokazał gdzie ma całą resztę, na wspólne zdjęcie nie zasłużył nikt. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05. października 2020 – „Chory rząd lekarstwem na kryzys”; Nie trzeba było Nostradamusa aby przewidzieć co się wydarzy jesienią w związku z  Covid-19. Rząd jest jednak zaskoczony jak drogowcy zimą. Kolejne rekordy zachorowań, popłoch w szkołach, kwarantanny, strefy zielone, żółte i czerwone, jak światła na przejściu dla pieszych, a że Polacy to naród niepokorny, niejeden kontestuje obostrzenia widząc w nich spisek masonów, lewicowców bądź prawicowców, liberałów, albo żydokomuny. Wszak odtrąbiono już zwycięstwo. Przedwcześnie. Obyśmy więc zdrowi byli. A co u mojego ulubieńca, pana Szumowskiego? (…) Przeczytaj cały tekst…

*

18. września 2020 – „Divide et impera, czyli o LGB, pandemii i zwierzętach…„; Nadeszła złota Polska jesień – jak mówią o niej meteorolodzy i poeci – a z nią, prócz czerwieni liści i rumieńców od słońca, wiatru i grypy, wypieki z powodu tego, co wyrabia się w naszym narodowym garnku. Po letnich chłodnikach i sałatkach czas bowiem na bigos i kotlety z burakami na gorąco! Rządź i dziel, divide et impera, zasada znana już od starożytności ma zastosowanie w każdym czasie i miejscu, a sztukę jej wykorzystania opanował niemal do perfekcji prezes Kaczyński i jego sztab. Nieścisłości w przepisach dotyczących zasad życia w pandemii, podgrzewanie napięć wokół LGBT, a teraz ustawa zwana „piątką Kaczyńskiego”, to coś, z czego zapewne jest dumny. I się nie dziwię, bo sposób w jaki PiS rozgrywa opozycję, a nawet własnych koalicjantów, gdy są niepokorni, to prawdziwy masterpiece. Brawo! (…) Przeczytaj cały tekst…

*

30. sierpnia 2020 – „Pół roku pandemii”; Kończą nie wakacje i lato odchodzi. Dni jeszcze są ciepłe, ale wieczory już nie. Lawendy ścięte, ususzone i w woreczkach, a w domu ich zapach dominuje nad innymi. Maliny za to słodkie i winogrono dojrzewa, a pierwsze gruszki jadłem prosto z drzewa. Już niedługo będziemy obchodzili półrocze pandemii w Polsce. Nie jest to okazja do hucznego świętowania, szczególnie gdy liczba zachorowań wcale nie spada, a kolejne kraje znów zaostrzają restrykcje i zamykają granice. Na świecie dziś padł rekord – 78.761 przypadków – którego główne źródło to Indie. U nas zaś 631 nowych zachorowań. Jednocześnie w mediach i przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej opinii, że koronawirus to „pic na wodę” i manipulacja. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

18. sierpnia 2020 – „Ani chwili spokoju”; Pisząc tekst przedwczoraj myślałem, że przynajmniej do końca tygodnia nic mnie nie zaskoczy i nie zirytuje, a kolejny wpis popełnię może po weekendzie. Błąd! Jadąc dziś autem i słuchając wiadomości, nie wierzyłem uszom, kiedy gruchnęła wieść o rezygnacji z funkcji naszego światłego, choć wiecznie stroskanego i niedogolonego ministra zdrowia pana Łukasza Szumowskiego. Wróci do leczenia pacjentów – tak mówi, ale aż kusi, by rzec; „lekarzu, wylecz się sam”.(…) Przeczytaj cały tekst…

*

17. sierpnia 2020 – „Myślenie intencyjne. Cel i droga.”; Lato w pełni, żar leje się z nieba, tego chcieliśmy. Kto nad morzem, ten słucha fal i mew, albo wołania rodziców do dzieciaków; no chodź tu! Nie kupię ci piątego loda! Pilnuj flaminga… etc. Jak Polska długa i szeroka wszędzie rojno i gwarno. Ja w takie dni wpadam w objęcia bluesa i trudno mi się z nich wyzwolić. Fantastycznie w czasie upałów słucha się choćby „Funky Guitar Blues” Bryce Janeya, a w podróży, „Long Way Home” Clarence Browna jest idealny. No i oczywiście moje ulubione dziewuchy z Larkin Poe. Lista kawałków jest długa, ale te polecam wam na dziś.(…) Przeczytaj cały tekst…

*

03. sierpnia 2020 – „Sierpniowe trele, morele…”; Jak się wam podoba nie koszona trawa w mieście? Kolorowo od kwiatów, brzęczą pszczoły i fruwają motyle, a ziemia nie wysycha. Same zalety, a że traci estetyka… Wszak to rzecz umowna. To co dla jednego gatunku jest chwastem, dla innego może być dobrodziejstwem. Mnie się podoba. U siebie też nie ścinam. Czekając na odbiór kosiarki z naprawy (trzeci tydzień) upajam się widokiem, a wśród roślin dostrzegam wiele ziół, o jakich istnieniu na moim trawniku nie miałem pojęcia. Oczywiście na drodze jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa, widoczności dla kierujących i przechodniów. Jasne. Jak zwykle najlepszy jest „złoty środek”, czyli zdrowy rozsądek. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

28 lipca 2020 – „Wakacje na półmetku, a w kociołku kipi”; Pogoda w kratkę, raz słonecznie i ukrop, innym razem deszcz i dwadzieścia stopni. Ja taką pogodę lubię, a środowisko naturalne wręcz uwielbia, bo rośliny pną się, lub płożą z dzikim rozpasaniem. (…) Dla tych, którzy planują wyjazdy, a są rodzicami dzieci do lat 18 czekał będzie od 01. sierpnia bon turystyczny. Można będzie go zrealizować do marca 2022 po wcześniejszej rejestracji w ZUS. (…) A koronawirus wraca z nową mocą. Wyjazd zagraniczny to wyraz dużej odwagi (gwałtownie wzrasta ilość zachorowań we Francji, w Hiszpanii i we Włoszech), ale wakacje w kraju też wydają się coraz mniej bezpiecznym rozwiązaniem. (…) A co najbardziej ujęło mnie w polityce, to Szymon Hołownia, który po wyborach (13,8% głosów w I turze) i urlopie zaczyna ofensywę i zapowiada powstanie ruchu Polska 2050(…) Przeczytaj cały tekst…

*

13 lipca 2020 – „Finał wyborów i wakacje!”; Wreszcie! Wynik jaki jest każdy widzi. Prawa demokracji są nieubłagane. Oczywiście będą skargi, łkanie i dąsy – to już nawet zapowiedziane, ale niczego one nie zmienią. Wybór A.Dudy pokazuje w moim przeświadczeniu, że nasze społeczeństwo wciąż mocno tkwi w prawicowym przeświadczeniu o opiekuńczej roli państwa, jego misji sprawczej w kształtowaniu teraźniejszości i przyszłości. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

12 lipca 2020 – „Wyborcza cisza. Idylla”; Pogoda piękna jak marzenie, od lasu dochodzi śpiew ptaków, a wróble ćwierkają ukryte w żywopłocie, albo ganiają się w podcieniach, pszczoły i bąki harcują w lawendowych pióropuszach i w gąszczu lilii, wiatr miło chłodzi gdy słoneczko przygrzewa. Idylla. A do tego dziś niedziela. Cisza wyborcza służy światu i po kampanii jak przesłodzona herbata urokliwy świat wyłania się z tego syropu. Nacieszmy się, bo niedługo to potrwa. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

07 lipca 2020 – „Między dżumą a cholerą”. Tak właśnie część z moich znajomych określa wybór pomiędzy dwoma kandydatami na urząd Prezydenta RP, a decyzja będzie do podjęcia już w tę niedzielę. Festiwal wyborczy trwa w najlepsze angażując media i naszą uwagę w stopniu porównywalnym tylko ze skokami Małysza i meczami ostatniej szansy narodowej jedenastki biało-czerwonych. Im bliżej jednak terminu, tym bardziej fantastyczne stają się obietnice serwowane przez obu panów. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

28 czerwca 2020 – „Po pierwszej turze.”; Spełniliśmy obywatelski obowiązek. Może nie wszyscy, ale 62,9% z nas, czyli jakieś 18,6 mln Polek i Polaków zarejestrowanych w stałych obwodach w kraju. Jedni twierdzą, że to dużo, bo w 2015 było to niespełna 49%, ale do takiej Belgii brakuje nam 25%, choć tam za brak uczestnictwa trzeba zapłacić nawet 200 euro. Może i u nas przydałaby się taka zachęta, bo w dniu 28 czerwca 2020 aż 11 mln uprawnionych miało w nosie, co się stanie z ich krajem. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

3 czerwca 2020 – „Wreszcie te wybory!”; A więc mamy termin – 28 czerwca! Czy to dobra data? Cytując premiera „nie słuchajcie brzęczących much”, kilka tysięcy osób zachoruje, kilkaset jeszcze umrze na Covid, c’est la vie, i będziemy mieli prezydenta. Na takie straty nas stać, a ktoś musi podpisywać, co sejm wysmaży. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

31 maja 2020 – „No i Smok poleciał!”; To znaczy Dragon wzniósł się na plecach Sokoła. Rakieta Falcon 9 wyniosła w sobotę 30 maja kapsułę z dwoma astronautami na orbitę. To jednak o Elonie Musku mówią wszystkie artykuły, a nie o którymś z nich. Wielki człowiek naszych czasów, z którego marzeń o lądowaniu na Marsie jeszcze kilkanaście lat temu wszyscy się śmiali. On jednak konsekwentnie zmierza ku realizacji tego snu. Nie ukrywam, od dawna jest moim idolem. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

17 maja 2020 – „Co z tą Wiosną?”; Ze smutkiem, ale bez zdziwienia odebrałem info o rezygnacji Marka Niedźwiedzkiego, Marcina Kydryńskiego i Hirka Wrony z pracy w radiowej Trójce. Po odejściu z tej stacji Wojtka Manna na początku marca byłem pewien, że to dopiero początek końca tej stacji, a przynajmniej takiej Trójki, jaką znałem i lubiłem od lat. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

12 maja 2020 „A na Mazurach śnieg.” ; Śnieg na Mazurach, zimno i wietrznie, że głowy urywa (w maseczkach oczywiście). Wybory się nie odbyły z braku… No właśnie – ma to wyjaśnić SN. Możecie sami złożyć skargę. Sic! Telenoweli ciąg dalszy. (…) Przeczytaj cały tekst…

*

05 maja 2020 „Koronawirus”; Puste ulice, pracy, skwery. Widoki jak w postapokaliptycznych filmach, a na autostradach jak w Mad Max. Koronawirus! Od początku marca odmieniany przez wszystkie przypadku, na ustach każdego jak maseczka. Od 14 marca ogłoszony oficjalnie. (…) Przeczytaj cały tekst…