Roczny rachunek sumienia.

31. grudnia 2020

Moje centrum sterowania światem…

31 grudnia to zwykle czas na podsumowań i planów. Dlatego dzisiejszy tekst będzie poświęcony właśnie temu.

Kiedy w początkach maja, powodowany koronawirusową frustracją i zimową aurą napisałem pierwszy tekst na blog i FB, nie myślałem, że będzie nam dane tak długo mierzyć się z pandemią, ani że statystyki zachorowań sięgną cyfr, jakie obserwujemy. 13 marca, gdy informacja o pandemii stała się oficjalna wpadaliśmy w popłoch na wieść o 300 zachorowaniach, a w maju trwożyło nas 500 przypadków dziennie. Opustoszały nagle ulice, zamknięte zostały bary i restauracje, kina, a nawet lasy i cmentarze… Wielu z nas zmieniło sposób pracy na zdalną, a duża część rodziców musiała zaopiekować się dziećmi, gdy zamknięto i szkoły. Jedynym czynnym miejscem zgromadzeń były kościoły i tak zostało! Premier przemawiał do narodu niemal co dzień, przejęty i odpowiedzialny. A u jego boku stał dzielny minister Szumowski. Do tego trapiła nas susza, która spadła jak kolejna z apokaliptycznych plag, a na horyzoncie już widać było kolejnych jeźdźców zagłady. Susza minęła jednak szybciej niż Covid, a chociaż dziś w perspektywie są już powszechne szczepienia, do 17 stycznia mamy szlaban, jak te nieposłuszne dzieci…

W piosence “Flag on fire” zespół Rude Pride. Buntowniczo, punk-rockowo. Fajnie!

W związku z pandemią pojawiały się z resztą całe tuziny głupich decyzji, a przy okazji obserwowaliśmy cwaniactwa i hipokryzję ludzi wykorzystujących ten stan. Można ułożyć z tego listę przebojów, wśród których dla mnie pierwsze miejsca zajęły; – ogłoszenie końca zmagań z wirusem Morawieckiego przed wyborami, – akcja z respiratorami Szumowskiego, – defraudacja kasy na wybory korespondencyjne Sasina (w wyniku czego ze sklepów znikły skrzynki na listy) – i decyzja TK o ograniczeniu praw aborcyjnych. 

Jeśli macie inne typy do TOP’20 w tej kategorii to napiszcie.

W maju rozpoczęła się też kampania prezydencka. I trzeba było całej awantury, przekładania dat i zmian kandydatów, żebyśmy na końcu doszli do punktu zero. 28. czerwca wybraliśmy na „głowę państwa”, w mojej opinii, najgorszego z nich – naczelnego komika kraju. Po wyborach jeszcze niektórzy narzekali na ich niekonstytucyjność, ale gdy wreszcie kurz opadł mamy, co widać. Choć czy Prezydenta rzeczywiście gdzieś widać poza tym, że wziął udział w kilku zabawnych lub zwyczajnie głupich aktywnościach? Mam na myśli żart rosyjskich blogerów i wkręcenie Dudy w rzekomą rozmowę z Trumpem, kuriozalne “gratulacje bez gratulacji” dla J.Bidena przed oficjalnym ogłoszeniem wyników wyborów w USA, albo wyjazd na narty w czasie szczytu UE i jego absurdalne oświadczenie, że nie pozwoli zamknąć stoków. Jeśli chodzi o innych kandydatów, największym powyborczym rozczarowaniem jest dla mnie Trzaskowski, który, moim zdaniem, mógł stać się jakąś przeciwwagą dla Dudy, ale podporządkował się niemrawemu Budce i jeszcze gorszemu Schetynie i zawiódł z kretesem te 10 mln Polaków, którzy na niego zagłosowali. Hołownia zaś przewija się gdzieś w tle newsów, ale także bez werwy. Na bezrybiu jednak i rak ryba – jak mówi przysłowie, bo przy degrengoladzie opozycji jego ruch ściąga tych, który odcinają się od PiS. 

A gdzie Wy się lokujecie?

A jeśli o Prawicy mowa… Przez cały ten rok obserwowaliśmy telenowelę o zmaganiach Kaczyńskiego z Ziobro i Gowinem, gdzie rolę drugoplanową grał Morawiecki, a w epizodach przewijali się pomniejsi aktorzy, jak już wspomniany Sasin i Szumowski, Terlecki i inni. Jej zawiłości, niczym w brazylijskich tasiemcach, przyprawiają o ból głowy. Apokalipsę przeżyły sądy, z SN na czele, Trybunał Konstytucyjny, szkoły, instytucje państwowe, media, etc. Kaczyński zapowiada, że to jeszcze nie koniec reformy sądownictwa i przejmuje inicjatywę dając tym samym klapsa pobitemu Ziobrze, a Czarnek, jak wiadomo, przygotowuje konkwistę w szkolnictwie. A my patrzyliśmy z niedowierzaniem na grę w weto z UE. I tylko jeden z tego pożytek – to właśnie stłamszony Ziobro, co do którego jestem pewien, że jest od Kaczyńskiego groźniejszy.

Nie udało się nam wyjechać w wakacje tam, gdzie planowaliśmy, albo w ogóle. Ze sklepów znikała za to sztuczna trawa i baseny, które zastąpiły trawniki, ciepłe morza, czy aqua-parki przy hotelach w Turcji, Hiszpanii, czy Egipcie. Drinki z palemkami dostępne były tylko na własnym tarasie lub na balkonie, a jedzonko zamiast zjeść w restauracji trzeba było, w zależności od rządowych pokrętności, zamawiać w wersji na wynos, lub płacić krocie za rybę nad Bałtykiem. Lato, które zaczęło się upałami w czerwcu, było potem kapryśne, ale część z nas wykorzystała jednak bon wakacyjny na 500 zł (aktywny jest do marca 2022). Zioła kwitły w miastach, bo nastała moda na niekoszenie trawników i skwerów. Mimo wszystko bywało pięknie.

Gdy nie idzie zbyt dobrze… “Jest pięknie” Krzysztof Napiórkowski. A jednak świat jest piękny.

Wiele złego zdarzyło się na rynku mediów, ot choćby przetasowania personalne w radiowej „Trójce”, odejście Manna, Niedźwiedzkiego i innych, a piosenka Kazika „Twój ból”, która odegrała w tym rolę, miała nam towarzyszyć jak przepowiednia, że władza jest ponad prawem. Przejęcie “Polska Press” przez „Orlen” dało władzy dostęp do niemal 18 mln użytkowników i z napięciem czekam, co z tego wyniknie.

Nie sposób zapomnieć o aferach w Kościele. Filmy Sekielskich pokazały całe zakłamanie i zepsucie, jakie toczy tę instytucję. Afera Paetza i Janiaka, a ostatnio także krętactwa Don Stanislao, pokazują w jakim miejscu jest KK dziś. Choć, jak powiedział Rydzyk „zgrzeszył, to zgrzeszył…”, no i co w tym takiego, że są ofiary?! To Janiak jest męczennikiem! Przyglądaliśmy się też politykom, którzy dla doraźnych korzyści przechodzili nad tym do porządku, choćby Ziobro wpływający na sądy w celu oddalania pozwów o molestowanie i uczestniczący w uroczystościach u Rydzyka. Wstyd! I pewien jestem, że w 2021 Kościół nas “nie zawiedzie”, bo bezkarność biskupów i księży to nie śnieg, co się topi na wiosnę. To na skałę zaschnięte… no, wiecie co.

Mieliśmy nagonkę na mniejszości seksualne, a strajki i marsze począwszy od nauczycieli, przez rolników i przedsiębiorców po kobiety uwidaczniały coraz ostrzejszy konflikt władzy z ludźmi. O ile więc mam nadzieję, że w 2021 będzie normalniej, choć trochę, to nie mam złudzeń, że w polityce i w kwestiach światopoglądowych. O nie! Będzie się działo! Głupota i małostkowość mają tutaj warunki do rozkwitu jak mech na wilgotnych kamieniach. Oby jednak Polacy dojrzeli do zmiany, a ludzie młodzi by nie zapomnieli, że nazywano ich lewacką hołotą… 

Przyjdzie powalczyć przedsiębiorcom, rolnikom i nie tylko, o poprawę sytuacji ekonomicznej po pandemii, kobietom o prawa reprodukcyjne, studentom o edukację bez ideologii, nam wszystkim o osądzenie pedofilii w Kościele, oddzielenie państwa od Kościoła, oraz o Polskę dla wszystkich, Polskę bez faszyzmu, nazizmu i komunistów, bez policyjnych nagonek i represji za wypowiadanie opinii. Polskę w UE. Ciekawy rok przed nami, nie uważacie?

W 2020 rząd mamił nas też fantastycznymi wizjami aut elektrycznych, w czym Polska miała prześcignąć USA z E.Muskiem i jego „Teslą”. W Jaworznie ma powstać farbyka „Izery”, a zgodnie z zapowiedziami w 2024 z linii produkcyjnej zjedzie pierwszy samochód. Wierzycie? To, moim zdaniem, jak z zapowiedziami centralnego portu lotniczego, czy elektrowni jądrowych. Dobrze mieć takie plany, to medialne. Znacznie lepiej mieć plany niż je realizować. Pożyjemy, zobaczymy.

O elektrycznej… młodości Debbie Gibson.

Tylko o sprowadzeniu wraku Tupolewa jakoś ucichło… Do czasu. 

Na świecie w 2020 także działo się dużo i szybko. Wojna handlowa USA z Chinami nabierała prędkości i wciąż pojawiają się kolejne restrykcje z obu stron, a przy okazji zwiększają się cła na produkty z UE nakładane przez USA. Dokąd to doprowadzi? Oglądaliśmy w TV rozruchy na tle rasowym w USA po śmierci Georga Floyda zabitego przez policjanta w Minneapolis, regularne walki ludzi z „czarnego bloku” z policją we Francji po wprowadzeniu ustawy o „globalnym bezpieczeństwie” i koronawirusowe bunty w Hiszpanii z rabunkami sklepów i wandalizmem. W porównaniu z nimi strajki w Polsce są wciąż kontrolowaną ekspresją. Trwa nieustająca od 9. sierpnia rewolucja na Białorusi, gdzie Łukaszenko wspierany przez Rosję, pokojowym demonstracjom przeciwstawia brutalną siłę i represje. W moim przeświadczeniu jest to wydarzenie niedoceniane i zbyt często pomijane w serwisach informacyjnych, jakby już przebrzmiało i straciło atrakcyjność.  Wreszcie widzieliśmy w ostatnich dniach zakończenie negocjacji brexitowych z GB.

Mnie cieszy to, że kończy się 2020 rok, choć nie jestem pewien, że kolejny będzie dużo lepszy.

Liczymy więc na koniec pandemii, ale to nieszybko. Najpierw znów zamigają żółte i czerwone kolorki na mapie. Czekają nas też wyższe podatki i ciąg dalszy zmagań prawicy z bardziej skrajną prawicą, a ich razem z liberałami etc. W międzyczasie pojawią się zapewne spekulacje, co do przedterminowych wyborów, które rozpalą nie raz emocje, a nas przyprawią o zgryzoty, bo nic nie wskazuje aby opozycja obudziła się z letargu. Powrót służby zdrowia do kondycji sprzed Covid  (jak marnej, to pamiętamy) też będzie niezwykle ważny, bo odłożonych operacji i zabiegów jest całe dziesiątki tysięcy. Czeka nas też wiele niespodziewanych „atrakcji”… Jeśli chcecie coś przewidzieć, napiszcie.

Na pewno wystartuje WOŚP, choć z opóźnieniem. Na dziś – 31 stycznia. To pozytywna informacja. No i nasze 1% podatku wspomóc może niejedną niedofinansowaną fundację.

Jurek Owsiak o 29 finale WOŚP. Energetycznie, jak zwykle.

A co na 2021? Zdrowia, pieniędzy…

Chciałbym, aby moje dzieci mogły się uczyć na swoich uczelniach, a nie w domu, widywać się z przyjaciółmi i korzystać z młodości, bo jak ta jest krótka wie każdy, kto ma ją za sobą. Wszyscy pragniemy powrotu do „normalności”, bo tej rzeczywistości pandemicznej mamy już dość. Oby się spełniło! Sam pragnę wreszcie pójść do kina, do restauracji czy baru, spotkać się tam ze znajomymi. Mam dziką ochotę na wyjazd wakacyjny w kilka miejsc, jakich odwiedzenie sobie zaplanowałem. Mam ochotę chodzić bez maseczki. 

A na co wy macie chęć? No to tego właśnie Wam życzę na 2021 rok!

Na koniec “Happy New Year” od ABBA. Wszystkiego dobrego!

Pozdrawiam.

Prawa Murphy’ego, układ w WUM i „znamiona bestii”.

05. stycznia 2021

Śnieżnie…

Jeśli coś się może spieprzyć, to się spieprzy na pewno, a kromka chleba zawsze spada masłem w dół – prawa Murphy’ego. Tak się też dzieje w temacie szczepionek na Covid, bo ledwie zaczęły się szczepienia, mamy awanturę.

Okazało się że w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym jako personel „zatrudnieni są” aktorzy, politycy i inni celebryci. To około 18 osób o znanych nazwiskach, którzy zostali objęci procesem poza ustaloną kolejnością. Wszędzie są równi i równiejsi, nie bądźmy naiwni. Niby nie ma o czym mówić, ale temat podchwycili politycy i media. Wszyscy jednoznacznie potępili proceder, odwołana została pani prezes spółki Centrum Medyczne WUM, a wezwany przez ministra Niedzielskiego do dymisji został rektor WUM.

To jednak nie wszystko, bo media zależne od PiS „odkrywają” drugie dno w sprawie i pokazują macki ośmiornicy i ów mityczny układ, którego Kaczyński i Macierewicz, a potem i Ziobro tak usilnie szukali. Okazuje się, że wielu z zaszczepionych celebrytów jest „ulubieńcami” liberałów i ludzi mediów z kręgu TVN, czyli stacji, jaka do 2015 roku była częścią Grupy ITI założonej w 1984 r przez panów Wejcherta i Waltera, oskarżanych o szpiegostwo dla SB , jako agenci „Mewa” i „Konarski”. No i w owych mediach zależnych można się dowiedzieć, że w zasadzie wszyscy zaszczepieni w ramach układu mają ściślejsze lub luźniejsze powiązania z dawnym aparatem represji i władzy. Nie jest to tajemnicą w wypadku Millera, ale gdy doszło do pani Magdy Umer (której stryj o zmienionymi nazwisku Humer był zbrodniarzem komunistycznym) zdębiałem. Generalnie „gębę” przyprawiono wszystkim. Rzecz to w dużej części obrzydliwa, ale tak typowa dla obecnej władzy, że w zasadzie nie dziwi. A więc WUM stał się ostoją Trzeciej RP i osią „układu”. Jak sobie z tym poradzą, zobaczymy.

W piosence “Winna”, wiecznie niepokorna Agnieszka Chylińska.

Jeśli chodzi o zaszczepienia, to w Polsce sytuacja jest nie najgorsza. We Francji start akcji to narodowa katastrofa. Nie jest dobrze w Hiszpanii ani w Niemczech. Z drugiej strony jest Izrael, gdzie akcja przebiega koncertowo. U nas opozycja popędza, a my czekamy. Ja zostanę zaszczepiony za jakiś rok. A do tego czasu będę czekał i być może do tego czasu nigdzie nie polecę, nie pójdę do restauracji, kina etc. – jeśli do tego potrzebne będą dowody zaszczepienia. To dopiero podzieli społeczeństwo.

Oczywiście są i ci, co się szczepić nie chcą, np. zwolennicy teorii księdza Chyły, Kneblewskiego – kapelana Narodowców, czy Kieniewicza – bioetyka ze Zgromadzenia Marianów, którzy pokładają nadzieję w Bogu, lub przytaczają argumenty moralne, jakoby do produkcji szczepionki wykorzystywane były komórki zarodkowe z aborcji – jak znane nam już z antyaborcyjnej afery Ordo Iuris. Naukowcy, w ogromnej większości przekonują, że to mity, w szczególności preparaty Pfitzer i Mordena nie posiadają ludzkich linii komórkowych. Podobno. Są tacy, co mówią o biblijnym „znamieniu bestii” i wróżą rychłą apokalipsę… Przykładów za i przeciw jest więcej. A czy wy się zaszczepicie, gdy przyjdzie wasza kolej?

Ja odliczam czas do szczepienia. Odliczam czas do powrotu do normalności. Póki co, odliczam czas do 17 stycznia i ciekaw jestem, co stanie się potem.

Co do praw Murphy’ ego jest jeszcze kilka ciekawych, a poniżej moje ulubione:

– wszystko wali się naraz

– jeśli myślisz że wszystko idzie dobrze, na pewno nie wiesz wszystkiego

– światełko w tunelu to nadjeżdżający pociąg

– uśmiechnij się, bo jutro będzie gorzej

Znacie inne?

A tutaj koncercik zespołu Murphy’s Law. Mocne. Fajne? Przykład jak artysta może być blisko widowni, a widownia jak może brać udział w koncercie. Dla mnie super!

Wszystkiego dobrego!

Kochani, na te Święta…

24. grudnia 2020

Zdrowia i spokoju, dystansu i tolerancji, wzajemnego zrozumienia i skoncentrowania na tym, co najważniejsze – by dawać szczęście i być szczęśliwym; tego wszystkiego życzę Wam na te święta. Odpocznijcie od gonitwy dnia codziennego, może przy muzyce, książce, filmie, przy rozmowie z najbliższymi, smakując wigilijne potrawy, co kto lubi. Nabieżcie sił, aby po świętach realizować swoje marzenia.

Dla Was wszystkich nieśmiertelnie piękny kawałek Mariah Carey “All I want for Christmas is you!”

Wszystkiego naj, naj…!

Pełna dezorientacja, czyli wszystko po staremu.

19. grudnia 2020

Smutny widok pustych alejek przy Malcie (bez wody) w Poznaniu…

Czy rozumiecie, co się dzieje wokół pandemii Coronavirusa w Polsce? Co w zasadzie ogłosił rząd? Czy będzie całkowity lockdown?! Poziom dezinformacji graniczy z absurdem, bo 2 dni po konferencji rozporządzenia dalej nie ma.

Ale od początku.

W czwartek, bez żadnej wyraźnej przyczyny (nie wydarzyło się nic nowego) minister zdrowia Adam Niedzielski i premier Morawiecki ogłosili narodową kwarantannę od 28. grudnia do 17. stycznia, gdy jeszcze pod koniec listopada w ogłoszonym planie działań „100 dni solidarności” kwarantanna narodowa miała być ostatecznością. To, czego oczekiwaliśmy śledząc komunikaty o ilości zakażeń, to etap stabilizacji i powrót do stref żółtych i zielonych. Nic z tego! Oczekiwana jest trzecia fala pandemii, to jasne, ale ilość zachorowań – przynajmniej według oficjalnych informacji – spadła do około 10 tysięcy dziennie. No i czekamy na szczepionkę.

Tymczasem zapowiedziane restrykcje naruszają wolności obywatelskie, o czym dziś, w sobotnich wiadomościach TVN24 mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Czy to działanie adekwatne do zagrożenia, a nam wciskano kit o ilości zakażeń? Ilość zgonów jest rekordowa. A może reakcja premiera, który obraził się na Polaków, że ci chodzą do galerii handlowych, że kombinują aby pójść na siłownię, a na wyjazdy służbowe udają się całe rodziny? Albo to sposób na wygaszenie fali protestów i otwarte drzwi do wprowadzania kolejnych projektów Kaczyńskiego i Ziobry? Wszak dla zwycięstwa Dudy w wyborach prezydenckich ogłoszono koniec pandemii, więc jasne, że gra Covidem ma podłoże polityczne. Cena, w każdym przypadku, będzie wysoka i zastanawiam się ile pieniędzy dodrukuje znów Wytwórnia Papierów Wartościowych SA, obniżając tym samym wartość pieniądza i napędzając inflację. A zablokowanie działalności gospodarczej to mniejsze wpływy do budżetu państwa, a więc nowe podatki, aby tę dziurę potem zasypać, dać 500+ i 13-tą emeryturę.

Jeśli brakuje wam lekarstwa na tę rzeczywistość, to polecam posłuchajcie “Bad Medicine” w wykonaniu Bon Jovi – klasyka rocka, ale zaje…ste!

Podatek handlowy będzie pobierany już od 1. stycznia. O kolejnych pewnie się dowiemy.

Tymczasem przygotowania do świąt idą pełną parą. W sklepach przeceny i promocje, bo już 24. grudnia o 14.00 handlowcy zamkną biznesy na kłódki i zaczną liczyć kolejne pandemiczne straty aż do 17. stycznia, więc nawet jeśli marża jest niższa, to jednak potrzebne są pieniążki na spłatę wierzycieli i na rzeczone podatki. To nie będą dla nich tradycyjnie wesołe święta. Dla nikogo nie będą. A po nich czeka na nas 20 jeszcze mniej wesołych dni. Co wy będziecie robili w domach? Ja kupuję książki, no i planuję spędzić trochę czasu w ogrodzie – temperatura ma dochodzić do 10 st. C. Zaopatrzyłem się też w kilka butelek ulubionych win, tak więc planuję podróże od Francji, do Włoch, a potem przez Hiszpanię i Portugalię do Argentyny i Chile. Zahaczę też pewnie o Nową Zelandię, czego i Wam życzę!

Dla niespełnionych podróżników “Voyage, voyage” w wykonaniu Desireless. Roczniki ’70 i ’80 pamiętają to pewnie dyskotek. Podróżujmy więc wiecznie, na dywanach wiatru, dzień i noc w niepojętą przestrzeń miłości…

A jeśli już o życzeniach – zdrowia, głównie zdrowia kochani i pogody ducha! Mimo wszystko… Do usłyszenia

Znamienna data 13 grudzień.

13. grudnia 2020

Gdy gen. Jaruzelski, w znanym wszystkim wystąpieniu telewizyjnym, ogłosił wprowadzenie stanu wojennego miałem dziesięć lat, a więc za mało abym rozumiał, co się właściwie działo. Maszerowałem w ten niedzielny poranek do pokoju rodziców, który był także salonem, jadalnią i okazjonalnie „gościnnym”, aby równo o 9:00 obejrzeć koguta wskakującego na płot (pamiętacie?), co rozpoczynało Teleranek. Maszerowałem omijając śpiących gości, bo poprzedniego wieczoru w mieszkaniu odbyło się rodzinne spotkanie. Włączyłem kolorowego „Rubina”, ale zamiast kogucika na ekranie pojawił się smutny pan w ciemnych okularach. Nie byłem najbardziej zdziwioną tym widokiem osobą, bo u moich dużo starszych kuzynów i wujków – w większości wojskowych – obraz ten wywołał szok. Harmider, jaki wtedy zapanował, pamiętam do dziś. To moje wspomnienie z tamtego dnia.

Dla wszystkich, którzy – starsi ode mnie – w tamte dni roku ’81 nie tylko obserwowali z dziecinnym zdumieniem, ale walczyli o lepszą Polskę “Mury” Jacka Kaczmarskiego, bo jakżeby inaczej!

Potem, już codziennie byli na ulicach żołnierze, Milicja, wozy bojowe i czołgi, co oglądałem z okien na trzecim piętrze kamienicy przy podówczas najbardziej ruchliwej ulicy w Bydgoszczy. Były gonitwy po dachach kamienic, gdy funkcjonariusze ścigali studentów produkujących ulotki, albo uczestników protestów i strajków, co również śledziłem, bo trzecie piętro było ostatnim, a z graciarni przy moim pokoju było wyjście na dach właśnie. Nosiłem wraz z mamą kanapki ojcu strajkującemu w zakładzie „Famor”, dźwigałem aparaturę do produkcji bimbru ulicami od kamienicy, gdzie mieszkał jeden wujek, ku innemu, albo do mieszkania rodziców. Stałem w kolejkach po wszystko, a wieczorami, gdy wychodziłem na spacer z psem Czarkiem do pobliskiego parku, schodziłem z drogi Nysom “Sukom” jeżdżącym chodnikami i przyglądałem się patrolom legitymującym niemal każdego. Mnie, dzieciaka, oszczędzali. Czekałem na święta i prezenty, ale te w roku ’81 były skromne i bez zwykłej radości.

Dlaczego o tym piszę? Bo pamiętam te dni lepiej niż większość dat z mojego dzieciństwa.

Dzisiejszy 13 grudnia będzie także zapamiętany przez wiele młodych osób, głównie Polek protestujących już od kilku tygodni przeciwko odebraniu im prawa do decyzji o aborcji. Dziś znów wyszli na ulicę przedsiębiorcy, rolnicy… Były aresztowania, blokady Policji, legitymowanie. Czas jest oczywiście inny i nie grożą manifestującym te same kary, co robotnikom i działaczom „Solidarności” w latach ’80, ale doczynienia mamy z tą samą próbą narzucenia nam jedynego słusznego porządku i oglądu rzeczywistości przez przedstawicieli władz, których niczego nie nauczyła historia. Widocznie każde pokolenie musi mieć swój „13 grudnia”. To przykre i niepotrzebne, ale prawdziwe.

Kto z was cieszy się z rezygnacji Orbana i Morawieckiego z veta na szczycie UE? To jak być szczęśliwym, że już nie pada na głowę z rynny, pod którą sami wleźliśmy. Niby przyjemnie, ale po co było to wszystko? Czy po to, aby przez najbliższe 3 lata Ziobro mógł dalej bezkarnie niszczyć niezależność sądów, inwigilować sędziów, adwokatów i obywateli (żądanie Prokuratury Krajowej dostępu do systemów informatycznych sądów), a Kaczyński wprowadzać swoje ustawy, którymi spłaca długi powyborcze określonym grupom jak np. Kościołowi Katolickiemu? Nie jestem przekonany, że to wszystko, na co stać ten rząd i obawiam się, co przyniosą te 3 lata.W polityce krajowej opcja Morawieckiego przemogła samobójczą doktrynę Ziobry, ale przecież poza samymi prawicowcami w obrocie władzy, nikogo to nie interesuje. Nie pierwszy jednak raz polityka zagraniczna jest drogą do celów w gierkach lokalnych. O tym już pisałem w poprzednich tekstach.

Z przymrużeniem oka “Sucker” Jonas Brothers…

W całej tej hecy najwiecej osiągnął Orban, którego pozycja przed wyborami w 2022 dzięki temu się wzmocniła, a to on jest odpowiedzialny za olbrzymie nadużycia w wykorzystywaniu pieniędzy z UE, z czego korzyści płyną do jego krewnych, bliskich i przyjaciół. W rozmowie z Gazeta.pl prof. Bogdan Góralczyk, politolog i dyplomata z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego wypowiadał się o tym jak Orban wykorzystał Morawieckiego.„Nie ma żadnej przyjaźni z Viktorem Orbanem. To polityk doświadczony i do cna cyniczny. Wykorzysta wszystko tak, aby odpowiadało to definiowanym przez niego interesom jego kraju, jego partii i jego rodziny.” Ta polsko-węgierska przyjaźń mogła nas kosztować kilkadziesiąt miliardów Euro.

Pomimo głośnego echa w sprawie, nie mogę sobie darować własnego komentarza na temat wizyty Ziobry, Błaszczaka i innych polityków Prawicy na obchodach u Rydzyka. Widzieliśmy wszyscy jak prokurator generalny klaskał słuchając wywodów redemptorysty z Torunia, którego można by uznać za niespełna rozumu, gdyby nie stał za nim mechanizm władzy i wpływów. Okazało się, że oskarżenia księży o pedofilię to manipulacja mediów, a sami oskarżeni to męczennicy (Rydzyk nazwał księdza Janiaka męczennikiem lekceważąc tym samym wyrok Watykanu). Zgroza! Sekty i sekciarze zdarzają się na całym świecie, ale tylko w kraju nad Wisłą mają wsparcie i ochronę aparatu państwa. Nie mieści się to w głowie? Oj zmieści się jeszcze nie jedno, bo pomimo krytyki abp Polaka, Rydzyk śmieje się z tępoty narodu, gdzie bezdomni oddają mu Maybachy, a Premierzy i Prezydenci kolejne dziesiątki milionów złotych, gdy jednocześnie nie robi na nich wrażenia niedofinansowanie szpitali, całej służby zdrowia, szkół, żłobków, osób niepełnosprawnych, przewlekle chorych etc. Rydzyk zaś, pomimo tych pieniędzy ledwie dociąga do dziesiątego…

Kabaret Olgi Lipińskiej o Kościele Katolickim – warto posłuchać!

I ostatnia rzecz, która mnie poruszyła – Orlen przejmuje koncern medialny Polska Press, czyli 20 lokalnych dzienników, 120 tygodników i 500 portali internetowych. Moim zdaniem to zamach na wolność słowa nie mniejszy niż ten na prawa kobiet etc. Nietrudno sobie wyobrazić, jak będzie wyglądała najbliższa kampania wyborcza PiS. Łatwiejsze będzie kształtowanie poglądów „ludu” na ustawy i rozporządzenia władzy, wpływ na oceny postaw, antagonizowanie poprzez zohydzanie myślących, czy czujących inaczej niż jedynie słuszny pogląd „sumienia narodu”, czyli JK. Na łamach radiowych stacji słychać komentarze, że to duże osiągnięcie szczególnie dla Rydzyka, którego studenci szkoły medialnej znajdą wreszcie miejsca pracy. Jedna nadzieja że politycy spartolą sprawę tak samo jak z „Trójką” po jej przejęciu i z TVP, których to nie słucha i nie ogląda nikt poza wiernymi. W ramach sprzeciwu nie będę tankował na Orlenie, a co?!

Na sam finał ciśnie mi się jeszcze na usta pytanie; gdzie jest do cholery wrak Tupolewa, który PiS chciał wyciągnąć od Rosjan? Wy wiecie? Nikt też nie zna tematu rozmowy braci Kaczyńskich z ostatnich chwil tragicznego lotu. Szczegóły i zdjęcia z katastrofy utajniono, a śledztwo stanęło. Nie ma żadnego dowodu na zamach… Czy to temat od rzeczy? Pozostawiam to wam do przemyślenia.

Trzymajcie się zdrowo!

Dranie z Prawicy, liberalni kunktatorzy i Lewica na oucie… Veto Polski i Węgier. Strajki kobiet i rolników, a w tle oczekiwanie na przedterminowe wybory. Czy ta armata odpali?!

05. grudnia 2020

– czy ta armata odpali?

Przyznam, że niełatwo mi zachować spokój i zimną głowę, kiedy słucham naszych „światłych” rządzących, udowadniających nam, jak to fundusze EU nie są Polsce potrzebne, że może lepiej by to fundusz Trójmorza (czyli BGK i EximBanku), lub Grupy Wyszehradzkiej (dziś zaledwie kilka milionów Euro) sfinansowały odbudowę Polski i Węgier po pandemii. Coraz więcej w przestrzeni publicznej pseudofinansistów, znawców od stosunków miedzynarodowych, którzy udowadniają, że obecność Polski w zjednoczonej Europie, to wcale nie jedyny możliwy wybór, a tak w ogóle to obecność w UE się nam nie opłaca (słowa np. politologa z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego). Nasze veto zaś to obrona niepodległości i suwerenności – czytaj bezkarności Ziobry. Krew mi się gotuje na te słowa. Czy wam też?

Straszy się nas znów imigrantami (słowa wiceszefa MSZ Marcina Przydacza w TVP) , LGBT, i innymi „plagami” lewactwa. A z drugiej strony udowadnia się nam, że przecież mamy jeszcze kasę z Unii do 2023, a potem niech nawet potop. I nie mam żadnych wątpliwości przez kogo inspirowane są takie myśli, głosy i analizy. Morawiecki stoi zaś przy Viktorze Orbanie na konferencjach prasowych (jak np. 26.listopada) i słucha jak ten wypowiada głośno właśnie takie heretyckie tezy na forum. Tylko, że jako pupil Putina, przyjaciel Turcji i partner Chin, V.Orban ma w ręku inne karty. Nasz premier robi dobrą minę do tej gry, stawiając siebie i całą Prawicę w szachu. 30. listopada do Warszawy przyleciał V.Orban z rewizytą, by wspólnie bronić UE przed rozpadem, co – według obu panów i ugrupowań, które reprezentują – stanie się jeśli zrezygnujemy z ideałów jakie w UE promują Węgry i Polska. Czy wiecie jakie to ideały?

Dla tych co się boją emigrantów “Imigrant Song” od Led Zeppelin. Wikingowie, to dopiero byli emigranci! Nie pytali, po prostu brali…

Panowie liczą, że albo Unia ugnie się na grudniowym posiedzeniu, albo Portugalczycy będą bardziej skłonni do negocjacji niż Niemcy. Coż to by było za święto, warte upamietnienia niczym victoria wiedeńska, albo zwycięstwo pod Grunwaldem! Tyle, że taniec na linie bez asekuracji to dobre w cyrku i jeśli ryzykuje sam występujący, a nie trzyma na plecach wszystkich cyrkowców, widzów i ich dzieci na dokładkę. Kto chciałby być jednak miękiszonem? Morawiecki wszedł na tę linę.

Prezydencja Niemiec w UE była moim zdaniem (jeszcze przez moment jest), wielką szansą Polski, bo choć stosunki z tym sąsiadem były lepsze 5 lat temu, to do dziś nasz największy partner handlowy. Nie należy mylić tego z przyjaźnią, szczególnie w sferze ekonomicznej i kulturowej, o nie. Nie warto też dziś ulegać emocjom, przypominać o reparacjach i Nord Stream 2, w tym kontekście. To inna dyskusja, ważna i potrzebna, ale nie na teraz! Problem w tym, że nasi rządzący nie potrafią oddzielić biznesu od emocji i przekonań (tych własnych, bo już nie moich, ani przynajmniej 65% Polaków).

Od polityków trzeciego szeregu słyszymy, że toczą się rozmowy w sprawie kompromisu do veta Polski i Węgier, ale jakie i z kim, tego nikt nie wie. Jedynie Gowin kolenduje do Brukseli. Podziwiam gościa. To jedyny głos rozsądku w tej prawicowej „stajni Augiasza”. Czarnecki i jemu podobni chcą czekać właśnie do prezydencji Portugalskiej, która wydaje się im łatwiejszą do realizacji partyjnych celów. Ja tak nie sądzę, bo przecież głos Niemiec, krajów Beneluxu etc. nie będzie wtedy mniej znaczący.

Trochę a’propos piosenka Rihanna “The way you lie”. Jakby śpiewała dla naszych polityków…

A wszystko przez pieniactwo Ziobry (i oczywiście jego przyjaciół z Solidarnej Polski), który wypowiada się już także jako minister spraw zagranicznych. Dla mnie niezrozumiałe i wstrząsające jest, że jedno ugrupowanie, liczące 19 posłów trzęsie całą polską polityką, a Ziobro i jego ludzie gotowi są nawet szantażować Unię polexitem. Tyle, że wiemy już jak taki manewr skończył się dla Wielkiej Brytanii. Tam też nie myśleli realnie o wyjściu z Unii, ale jakoś tak wyszło…

Co do Ziobry, pisałem już w jednym z wcześniejszych tekstów że, w mojej ocenie, to człowiek groźny, bo cyniczny, mściwy i nieobliczalny. Taki Kaczyński do kwadratu. Przy nim i Kaczyński to miły dziadzio. Ziobro prze zaś do schedy po prezesie i do władzy. Poświęci nawet członkostwo Polski w UE i pieniądze z funduszu odbudowy, aby swój cel zrealizować. Nie miejmy złudzeń. Jakież haki musi mieć na oponentów, że ci nie robią z nim porządku. Władza w rękach Ziobry oznacza moim zdaniem państwo policyjne, wyznaniowe i narodowe, taką Koreę Północną w środku Europy. Chcecie?

Sprawy veta, orzeczenia TK i ostatnich ustaw dzielą samą prawicę. Trzeszczy tam i zgrzyta. Jackowski w senacie pokazuje niezwykłą samodzielność myślenia, Ardanowski pomimo układu z Kaczyńskim pozostaje przeciwnikiem „piątki dla zwierząt”, a do niedawna z grupą 15 niepokornych gotów był stworzyć własny ruch, Kołakowski już poza PiS, Gowin ma własny plan etc. Wystarcza spadek poparcia, aby wywołać panikę posłów. Czy wobec tego będą wybory na wiosnę? Pokazałyby, jaki jest rzeczywisty układ sił po ostatnich prowokacjach Kaczyńskiego, po 11 listopada, po Strajkach Kobiet, rolników i wobec spodziewanego buntu lekarzy i pielęgniarek. Na scenie politycznej już widoczne są duże przetasowania. Rozwód PSL i Kukiz’15 nikogo nie obszedł, ale generalnie ludowcy są w polityce od upadku komuny i zawsze znajdują sobie koalicjanta, który ich pociągnie w sondarzach i doda kilka stołków. Po fatalnych wyborach do sejmu i kolosalnej wpadce Kosiniaka-Kamysza w wyborach prezydenckich i tym razem sami nie będą mieli szans przetrwać na scenie. Dzisiaj skłaniają się ku PiS, flirtując jednocześnie z ludźmi Hołowni. Moim zdaniem nie reprezentują wsi, ani ludzi z małych miast. Reprezentują siebie i tyle. Szymon Hołownia zbiera zaś głosy niezdecydowanych i odbiera elektorat PO. Jego ugrupowanie jest już znaczącą siłą w polityce. Co u Kukiza, nie wie chyba nikt prócz niego samego. To partia, w moim odczuciu, kompletnie nieprzewidywalna, niesterowalna, bez programu, bo poza okręgami jednomandatowymi nie zaprezentowała niczego ciekawego, ani wyraźnego. Lewica natomiast nie istnieje w bieżącej polityce. Ich wyborcy albo już przeszli do PiS, albo skłaniają się ku ruchowi Hołowni. Pole wydaje się zaorane. Nie ma chemii pomiędzy Lewicą a Strajkiem Kobiet, ani protestami rolników, no więc co dziś zajmuje tych polityków? Ja nie wiem. Obiecali (Czarzasty) w 2016 zebranie podpisów pod petycją w sprawie aborcji. Nie zebrali ani jednego. Odchodzą w niebyt z poparciem gorszym niż w wyborach do Sejmu 2019 i prezydenckich. Niemrawi liderzy jak pani Magdalena Biejat, czy sztuczny do granic Czarzasty, niewyraźne poglądy i brak programu to idealny plan na samounicestwienie. Dziś także pod ich domami manifestują rolnicy. Znamienne. A kiedyś miałem lewicowe poglądy…

Co smutne i dla mnie irytujące, w Polsce polityka opiera się na przetasowaniach, gierkach zakulisowych, na spekulacjach. A najbardziej istotne – co jest do zrobienia, jakie są realne problemy i co można zrobić dobrego dla ludzi, dla obywateli – jest na odległym planie.Strajk Kobiet to coraz gorętsza potyczka z Kaczyńskim, który używa Policji bez zahamowań. Poszkodowanych wciąż przybywa. Są wśród nich aktywistki, dziennikarze, politycy… Będzie z tego gruba afera. Z inicjatywy opozycji powstała „Sieć Obrony Protestujących”. Czy to tylko działania pozorne, medialne? Sprawdzimy skuteczność. 

Do strajków dołączą niedługo rolnicy, którzy straszą blokadą kraju – jak mówi Michał Kołodziejczak, lider Agro Unii. Bankructwa rolników to już nie pojedyncze przypadki. Rolnicy upadają ze względu na katastrofalnie zaniżone ceny skupu warzyw i mięsa, oraz przez brak dofinansowań ze względu na pandemię. Agro Unia ogłosiła też swoje postulaty, wśród których są odszkodowania i skup interwencyjny, badania produktów spoza Polski, promocja Polskich towarów aby 70% sprzedawanych owoców i warzyw pochodziła z kraju, dopłaty do rolnictwa takie jak w UE, przeciwdziałanie dyskryminacji dla Polskich artykułów w UE. Rolnicy o zaniedbania oskarżają rządzących z PiS, ale i PO nie jest bez winy, bo za ich rządów rolnicy także nie byli rozpieszczani.

Jak widzicie sytuacja jest trochę jak trzęsienie ziemi… Dla was jedno z moich odkryć z YT Ayyan “Earthquake”.

Co zaś w walce z koronawirusem? Ilość zachorowań spadła, choć i badań jest dużo mniej. Lekarze nie kierują na testy, wypisując L4. Wszyscy cieszymy się z otwarcia GH (jutro pierwsza z 3 niedziel handlowych w grudniu) i czekamy, co będzie z wyjazdami w czasie ferii. Potrzeba odmrożenia gospodarki jest wielka. Czy więc będzie ta trzecia fala? 
Szczepienia będą możliwe od lutego – tak zapewnia minister A. Niedzielski. Natomiast szef kancelarii premiera Michał Dworczyk chce, by w każdej gminie były punkty szczepień. 

Jest więc nadzieja, że rok 2021 będzie czasem powrotu do normalności, do swobody poruszania się – być może po całym świecie, rokiem nadrabiania straconego czasu w realizacji planów i marzeń. Dla biznesu zaś czasem stabilizacji i rozwoju. Chciałbym!I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś. Życzę Wam wszystkim udanej niedzieli i aby przyszły tydzień minął jak z bicza… 

Byle do Świąt!

Nieustający Strajk Kobiet, veto budżetowe Polski, ciąg dalszy zmagań z COVID, a święta za pasem…

29. listopada 2020

– fotka z mojego ogrodu, z tego lata, na pokrzepienie…

Nie ustają demonstracje feministyczne w ramach Strajku Kobiet. Ostatnia miała miejsce wczoraj (28 listopada w Warszawie). W poprzednim wpisie prorokowałem ich wygaśnięcie. Myliłem się, choć cały czas się zastanawiam, jaka będzie ich dalsza ewolucja. Bo przecież jakaś musi być. Kobiety nie chcą tylko uchylenia zmian w ustawie antyaborcyjnej. Postulują o prawa reprodukcyjne, o edukację seksualną bez zabobonów, przeniesienia religii ze szkół do kościołów, osądzenia pedofilii w Kościele, wdrożenia konwencji antyprzemocowej, poprawy sytuacji ekonomicznej kobiet i równości w wynagrodzeniu oraz Polski dla wszystkich – w tym dla LGTQIA+, Polski bez faszyzmu i nazizmu. Polski w UE. Szczegóły doczytacie na strajkkobiet.eu. Dużo? Przedstawiciele rządu mówią o anarchii i ogólnie zohydzają społeczeństwu ten ruch. Dla Prawicy to o wiele za dużo! Kto zaś opisze fenomen tych protestów może wygrać nawet 3 tysiące złotych w konkursie poznańskiego Uniwersytetu A.Mickiewicza. Co na to Czarnek, nasz narodowy inkwizytor? Będzie ścigał organizatorów, jak Ziobro uczestników protestów. Drżyjcie!

Dla kobiet “Female Energy” Willow Smith. Taki chillout na jesienny wieczór.

Po wypowiedzi rzecznika prasowego Komendy głównej policji pana Ciarki mam ciarki. To człowiek, który łatwo określa „winny” osoby pokrzywdzone przez Policję, a kiedy chodzi o przekroczenia prawa przez Policję mówi o konieczności spokojnego rozpatrzenia sprawy, o konieczności głębokiej analizy. Każdy organ władzy niekiedy popełnia błędy, ale kiedy to właśnie czyni Policja, robi się niebezpiecznie. Jeśli z rozmysłem staje się narzędziem w rękach władzy jest groźnie! Policja, panie Ciarka, powinna ich popełniać najmniej, bo pracują tam ludzie których praca opiera się na znajomości prawa. Kiedy „zwykli obywatele” mogą być tych praw nieświadomi, Policja nie może. To także organ, który ma chronić obywateli. Opłacamy tych panów z naszych podatków. To winę trzeba udowodnić, a nie niewinność. Pan Ciarka uważa inaczej.

Wespół z nim działa pan Sylwester Marczak nadkomendant Policji w Warszawie. Policję łatwo pomylić z bojówkarzami, bo atakują z ukrycia, z tłumu, gdzie poruszają się bez oznaczeń, ale zza to z teleskopowymi pałkami. Czy takie działanie zbliża nas do Białorusi, osądźcie sami.

Trwa dyskusja o tym, czy strajki kobiet były inspirowane przez kogoś z zewnątrz. Nadaje się temu posmak obcej ingerencji. Przyznajcie się kobiety, z panią Martą Lempart na czele, gdzie byłyście szkolone?! Według sugestii prowadzących np w „Radio24″, w Niemczech! Tam uczono was agresji, lewackiej demagogii, a powinnyście być ciche i pokornego serca, jak chce Kościół. W czasie marszu z wczoraj (28 listopada) doszło ponoć do znieważenia Policji. Zatrzymanych zostało kilkanaście osób. Coś mi to przypomina…

Komunikat SK do Policji z 28. listopada 2020

Cały czas obserwujemy działania w kwestii veta Polski w UE. Ziobro i Kaczyński chcą być bezkarni, ale na szali jest 23,1 mld zł z budżetu odbudowy 2021-2027 w formie dotacji i 34,2 mld zł z pożyczek. Ominął nas plan Marshalla (w przeliczeniu na dzisiejsze wartości 130 mld USD) i Polska oddaliła się rozwojowo od Europy o dziesiątki lat, co nadrabiamy do dzisiaj. Jakie będą konsekwencje tego veto? Nawet nie chcę sobie wyobrażać. To będzie uderzenie w samorządy, a te Kaczyński chce osłabić. Jednak taka taktyka to strzał w kolano. No i oczywiście zagrożona może być sama obecność Polski w EU! Ziobro w kontrze do Morawieckiego, w walce o schedę po Kaczyńskim, mogą doprowadzić do kryzysu obecności Polski w UE. Oby prędzej ta sprawa rozsadziła od środka Prawicę.

Rekompensaty covidowe dla twórców rozdzielone. Choć nie do końca… 400 mln zł dla osób i instytucji, o których ja usłyszałem pierwszy raz, albo nie cenię za jakość. Może się nie znam na sztuce, a w tym na sytuacji gwiazd muzyki disco polo pokrzywdzonych w pandemii, jednak nawet na moje oko, można to było zrobić dużo lepiej. Po prostu z wyobraźnią. Wysokość rekompensaty wyliczona została na podstawie różnicy dochodów z roku ubiegłego i 2020. Wystarczyło więc dużo zarobić wtedy… Nie mam nic przeciwko finansowaniu „kultury” (zwracam uwagę na to słowo), ale kryterium wydaje mi się kuriozalne. Również zastanawia mnie fakt, że tutaj znajdują się pieniądze, tymczasem na dopłaty do wynagrodzeń dla medyków z pierwszej linii walki z koronawirusem pieniędzy brak, lub są śladowe. Wreszcie, w tę sobotę, opublikowano uchwaloną w październiku nowelę o dodatkach dla pracowników ochrony zdrowia. To dodatkowe 100% wynagrodzenia za pracę w listopadzie dla skierowanych do walki z pandemią administracyjnie, bez udziału lekarzy świadczących teleporady. Co z poprzednimi miesiącami? Tam ryzyko było dużo większe, a warunki gorsze. Jednak ważne, że ustawa jest.

W temacie dofinansowań dla tfórcuf cooltury “Majteczki w kropeczki” i Bayer Full…

Otwarte zostały w minioną sobotę GH. Było oblężenie, pełne parkingi, kolejki do sklepów, promocje etc. Konsumpcja jest cechą narodową Polaków. Być może dlatego, że dla pokolenia z największymi dochodami możliwość swobodnego wyboru to coś, czego nie wyssali z mlekiem matki. No i za chwilę będziemy mieli święta. Związkowcy się opierają, ale na zakupy pójdziemy 6, 13 i 20 grudnia. Nie mam nic przeciwko temu, choć spodziewam się kolejnej fali pandemii w styczniu. Wciąż zamknięte są restauracje i kawiarnie. Kawę i jedzenie można kupić tylko na wynos. Jeśli jednak można rozbić zakupy i chodzić do kościoła, to dlaczego nie można pójść do restauracji i zjeść obiad zgodnie z limitami i zasadami odległości? To mnie mocno zastanawia.

Wciąż dużo ludzi umiera. Już ponad 17 tyś osób od początku epidemii straciło życie, a dzienne jest to od 300 do ponad 600 osób. Choć z tymi wartościami bywa różnie, zależy gdzie poszukamy informacji. Rząd ma swoje dane, a szpitale inne. To tak samo, jak z ilością zakażonych. Mój znajomy nie dostał skierowania na test, bo „przecież i tak leczenie jest takie samo” i lekarz wystawił chorobowe na 14 dni. Dlatego ilość zakażonych maleje, a w serca wstępuje otucha. Dobra inwestycja to, moim zdaniem, przenośny pulsoksymetr – taki aparacik do mierzenia saturacji krwi, a więc niedotlenienia. Koszt to ok. 100 zł, a kiedy nie uda się nam dostać na test, można zrobić go samemu. A przynajmniej dowiemy się, czy test jest konieczny. 

Otwarto tymczasem szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym, gdzie leczy się 27 chorych na kilkuset łóżkach. Warunek to samodzielność. Chory musi sam dojść do łazienki, a jak to daleko, wie każdy kto był tam na meczu lub koncercie. Chory musi sam jeść. Absolutnie nie może gorączkować i może zużywać maksymalnie 3 litry tlenu na minutę. Problem bowiem w personelu. Jutro (30 listopada) otwarty będzie także szpital na terenie MTP w Poznaniu. Ciekawe ile z 600 łóżek będzie wykorzystanych. I co z personelem medycznym w stolicy wielkopolski? Dostępność szczepionki wciąż jawi się jak latarnia na horyzoncie. Przyjdzie nam poczekać do połowy 2021 r., a do tego czasu chrońmy się wbrew temu, co radzi nam Edyta Górniak.

I żeby dać Wam szansę posłuchania Edyty Górniak zamieszczam linkę do jej wystąpienia w Seulu. Takiego hymnu Polski nie posłuchacie już nigdy i nigdzie.

Pani Edyta Górniak mimo wszystko nie wierzy w pandemię. Wg niej w szpitalach leżą statyści, a chorujemy w wyniku stresu, na co szczepionka nie pomoże. No cóż, jej pewnie jeszcze trudniej byłoby pomóc niż chorym na COVID. Śpiewa doskonale (no, może prócz hymnu w Seulu), ale ze skończoną szkołą  podstawową i 3 klasami technikum pszczelarskiego powinna się na tym skoncentrować. Jej wypowiedzi, nie tylko te o pandemii, są porażające.

Osocze jest potrzebne, słyszymy z wielu stron. Oddawajmy krew. Ale w Bydgoskim Centrum Krwiodawstwa pani raczej mnie zniechęcała informując o kolejkach, konieczności umawiania, badania etc. Nie wiem na czym polega problem, choć cieszy mnie informacja o takim zainteresowaniu niesieniem pomocy przez Polaków. 

Rząd apeluje aby Wigilię spędzić w ograniczonym gronie – przynajmniej tyle można zrozumieć z niejasnego, jak zwykle, przekazu. Czy się zastosujecie? To pytanie retoryczne.

Myślę, że w tym roku wspominać będziemy last Christmas, a więc nieśmiertelny hit świąteczny w wykonaniu Georga Michaela dla Was wszystkich.

Mnie nurtuje jeszcze kwestia umieralności po pandemii. Czy Służba Zdrowia poradzi sobie z zaległymi operacjami, zabiegami, kiedy przy „normalnym” funkcjonowaniu nie było kolorowo. Do tego dojdą nowe schorzenia, pochodne pandemii, jak np. nadwaga i otyłość, co jeszcze się pogłębiło w ostatnim roku. To obniża naszą odporność i oczywiście jest to powodem cukrzycy, nadciśnienia. To 380% więcej szans na zgon! Wykorzystajmy więc ten dziwny czas na zrzucenie kilku kilogramów. Nie jest to łatwe, bo jesienne słoty wzmagają apetyt, a siłownie są zamknięte. Jednak sposobów jest wiele. Zachęcam Was! Polska jest też najbardziej rakotwórczym krajem w UE. To stwierdziła ostatnio Europejska Agencja Środowiska na podstawie badań stężenia PM2,5. Zanieczyszczenie powietrza to zagrożenie dla 34% mieszkańców miast. Może więc maseczki są rozwiązaniem nie tylko na COVID? Japończycy mają to przećwiczone.

Tyle przemyśleń na dziś, tematów, które nurtowały mnie w tym tygodniu. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem i że dotrwaliście do końca. Życzę wszystkim Wam udanego tygodnia, jak najmniej zmartwień, może trochę więcej ruchu na powietrzu (poza miastem) i żelaznych nerwów, gdy słuchać będziemy, co się wydarzy…

Autorytety, protesty i opadająca fala pandemii.

23. listopada 2020

„Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” powiedział Jezus chcącym ukamienować cudzołożnicę. Ten tekst nie będzie kazaniem, nie obawiajcie się. To tylko moje przemyślenie, którym się dzielę. Przemyślenie dotyczące oceny pontyfikatu JP2.

W kontekście ujawnianych afer pedofilskich w Kościele Katolickim, a w szczególności po opublikowanym raporcie dotyczącym kardynała McCarrica, a na naszym podwórku po dokumencie o Don Stanislao, wielu zadaje pytanie o stosunek JP2 do pedofilii, korupcji i innych patologii w KK. Problem z ocenianiem ludzi wielkich przez ludzi małych i nieważnych, takich jak ja, jest to, że po pierwsze ludzie mali nie są w stanie dostrzec całej wielkości postaci pokroju JP2, a po drugie mamy naturalną potrzebę gloryfikowania tych osób, czynienia z nich herosów bez skazy. Powiecie może – świętość zobowiązuje. Być może. Ale tak, czy inaczej, dla mnie JP2 był tylko i aż człowiekiem. Człowiekiem, który wybrał. Agitował, przekonywał, zachęcał. Pokazywał, jaki jest Bóg widziany jego oczyma. Dawał ludziom wiarę, nadzieję i miłość, a Polakom dał siłę do walki o niepodległość w 1979 r. W moim pojęciu był osobą na miarę polskich królów, więcej niż wieszcze, przywódcy powstań, oraz dla świata jednym z najwybitniejszych ludzi swojej epoki. Dla kilku pokoleń Polaków był i nadal jest przewodnikiem duchowym. Oczywiście mógł skoncentrować się na oczyszczaniu kościoła, na bezmiarze zepsucia w KK, ale nie taka była, w mojej ocenie, jego rola i misja. Pamiętam, kiedy na początku lat ’90 w czasie wizyty w Rzymie, byłem na audiencji u JP2. Poczułem tę wielkość. I choć dziś moja wiara jest nikczemna, wtedy uwierzyłem w tego człowieka i wierzę do dziś.

Jeden z moich rozmówców na FB po publikacji tego tekstu skomentował, że JP2 “wołając Ducha Świętego w słynnej mowie na Placu Zwycięstwa sprowadził nie tego ducha, którego chciał”. To prawda.

Tym razem zamiast muzyki film o JP2 w 100 rocznicę jego urodzin. Przy okazji, nie słyszałem zbyt wielu informacji o tej rocznicy w mediach!

Inny wielki Polak Józef Piłsudski też nie był postacią krystaliczną. Kto czyta książki historyczne kojarzy przewrót majowy z 1926 r. gdy zginęło niemal 400 osób, a ponad 1000 było rannych. Piłsudski umacniał swą władzę. Możemy bez trudu dowiedzieć się o Berezie Kartuskiej, gdzie powstał jeden z pierwszych obozów koncentracyjnych. Na zlecenie Piłsudskiego katowano tam jego przeciwników politycznych. Były też inne zajścia. Dziś naczelnik Józef Piłsudski spotkałyby się z potępieniem całej społeczności na świecie. Dziś ze względu na te metody postawiony byłby na równi z despotami z Białorusi, Rosji, Korei Północnej, Chin etc. Był socjalistą, nacjonalistą, żołnierzem. Ale któż odmówiłby Piłsudskiemu wielkości, bo to dzięki niemu Polska odzyskała niepodległość ponad 100 lat temu.

Dlaczego piszę o JP2 w zestawieniu z JKP? My Polacy nie umiemy szanować autorytetów, ikon, bohaterów, nie budujemy kultu wielkich przodków. A to konieczne dla dumy i tożsamości narodowej. Jasne, że Lechowi Wałęsie należałoby zakazać wypowiadania się po roku 1995, ale też nie umniejszajmy tego, czego dokonał. Oczywiście za nim stało wielu, intelektualiści, aktywiści, politycy, dyplomaci etc. Wałęsa był jednak liderem „Solidarności” i twarzą zmian. “Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony” – powiedział Jezus nauczając. Może więc nie jest to tylko Polska przywara…

O “małych ludziach” rapuje Paluch. Posłuchajcie.

Nie umiemy także celebrować rocznic, obchodzić uroczystości narodowych z uszanowaniem pamięci tych, którzy dla nas wywalczyli wolność. To, co powinno napawać nas dumą, staje się powodem do burd i bandyckich wystąpień. Mam tu na myśli zajścia z 11. listopada. Zniesmacza mnie, że władza, politycy PiS, Jarosław Kaczyński relatywizują oceny, dają ciche zezwolenie na takie działanie, co jest zachętą dla lumpów i kiboli. Nie słyszałem, aby pan Bąkiewicz został pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności za zajścia z Marszu Niepodległości, a bandyci osądzeni i skazani. Moim zdaniem to zwykła chołota. Pisałem o tym w poprzednim tekście.

Marsze kobiet jeszcze trwają, ale paliwo, które je zasilało, w moim przekonaniu, się wypala. Mój znajomy mówi o tym “czas gromowładnych” – ładnie, prawda? Pewnie będzie to kontrowersyjne, ale moim zdaniem, to już tylko wydmuszka po czymś, co mogło mieć wartość, ale spaliło na panewce. W pierwszych tygodniach były emocje, spontan, który niósł tłumy i wlewał w serca wiarę, że głos obywateli się liczy. To „Wypierdalać” na bannerach miało swoją moc. Jednak czas nie czeka na nikogo, a zamiast czytelnych żądań, petycji, rozmów z politykami, zrzeszania się i szukania wsparcia specjalistów, ludzi z autorytetem, wciąż mamy te same hasła, negowanie wyników wyborów (jakiekolwiek by były) a więc podstaw demokracji. Widoczny jest brak liderów, ukonstytuowania ruchu. Wciąż słyszę „precz z tą władzą” – ok., ale czym ją zastąpić? Słyszę „żyję, czuję, decyduję”, a PiS ma 33%! Gdzie byliście, wy wszyscy protestujący w 2019? Przecież było wiadome, czego chce PiS i z czym idzie do wyborów. I gdzie będziecie w 2023?! Mój znajomy przekonywał mnie wczoraj, przy okazji rozmowy „o życiu”, że to dobrze, że młodzi pokazali, że mają także determinację, aby oderwać się od smartfonów i komputerów. Zwrócił uwagę, że to doświadczenie zaowocuje. Oby. Oby też nikt nie pojechał na ich plecach, zarabiając na fundacjach np. “Strajku Kobiet”, jak pan Kijowski na KOD (przyłaszenie 121 tyś. zł ze składek). I mam na myśli choćby panią M. Lempart – określaną jako “Wałęsa naszych czasów” – prawniczkę, aktywistkę z Wrocławia, związaną z partią “Wiosna”, a wcześniej z “Teraz” R.Petru. Coś mi mówi, że o niej usłyszymy.

O sile kobiet w video z HowardFreeman Motivation.

Jak w tym wszystkim odnajduje się Policja? To jest dopiero skandal! Pałki pojawiły się w rękach nieumundurowanych prowokatorów w czasie protestów kobiet. Było szarpanie uczestniczek, dziennikarzy, areszt dla czternastolatków za wpisy na FB etc. A w kontrze widzieliśmy bandytów z ruchów, które spowodowały burdy 11 listopada, którzy byli osłaniani i eskortowani w czasie nielegalnego marszu z flarami. Dopiero, przy ich agresywnych zachowaniach Policja zdecydowała się na interwencję. Trwa dochodzenie w tych sprawach. Będę śledził wyniki.

Szykuje się natomiast kolejna bomba i kolejny powód, żeby wyjść na ulicę – zawetowanie przez Polski rząd PiS budżetu UE, w wyrazie sprzeciwu przeciw powiązaniu go ze stosowaniem demokracji. To w ocenie wielu pierwszy krok do Polexitu. Coraz mocniej dmą w tę tubę tacy kłamcy i manipulatorzy jak Ziobro, który przekonuje, że Polska jest płatnikiem netto UE i mówi o zamykaniu granic, cłach etc. Jeszcze Morawiecki mówi „tak dla UE, ale…”. No i w tym „ale” jest diabeł ukryty! Nie czarujmy się, Orban się obroni, wejdzie w układ z Rosją, Chinami etc., to wytrawny gracz. Polska nie jest w tak komfortowym położeniu. Europa nie będzie nas żałować. To my jej potrzebujemy bardziej, niż ona nas. To moje zdanie. Jeśli myślicie inaczej napiszcie.

I tak od jednego konfliktu, do kolejnej demonstracji, od lokalnej głupoty do międzynarodowego skandalu. Czy jesteśmy naprawdę skazani na taką prawidłowość? Na rzeczywistość, gdzie nie ma miejsca na normalność? Zacytuję wieszcza „Uczucia po światowych opadały drogach… / Gorzkie pocałowania kobiety – kupiłem / Wiara dziecinna padła na papieskich progach…/ Nic – nic – nic – aż w powietrza błękicie / Skąpałem się… i ożyłem / I czuję życie!” to z Kordiana J. Słowackiego. Jest nadzieja? Czujecie ją? W końcu to wieszcz!

“For the better Times” kawałek od Booze&Glory. Trochę dobrego punk-rocka w starym dobrym stylu.

Fala zakażeń wirusem COVID opada? Oby. Nie pierwszy raz tak się wydaje, więc nie bądźmy hura-optymistami. Jest jednak nadzieja na normalizację! Wprawdzie świąt BN nie spędzimy z rodzinami, w szerszym gronie niż 5 osób, ale będą otwarte galerie handlowe, więc prezenty pojawią się pod choinką. Na ferie także nie pojedziemy, bo choć zakazu podróży nie ma, to jednak hotele i pensjonaty pozostaną zamknięte dla wszystkich prócz podróżujących zawodowo. Tak więc mamy szanse zacieśnić więzy rodzinne i razem spędzić czas od 4 do 17 stycznia 2021. Fajnie?

Może to jeszcze za wcześnie, ale na dobrą wróżbę – Shakin Stevens w “Merry Christmas…” Czy będzie w tym roku śnieg? Cuda się zdarzają.

Tą optymistyczną informacją kończę dzisiejszy wpis. Życzę Wam zdrowia. Trzymajmy się bo, być może, powrót do postcovidowej „normalności” już niedługo. Jak jednak będzie wyglądała rzeczywistość którą przygotują dla nas politycy?

Uff… trochę się jej boję.

Święta i po świętach…

27. grudnia 2020

Fotka z mojego “zimowego” spaceru w lesie dwa dni temu.

– mawiają malkontenci, uśmiechając się przy tym ironicznie. Nawet ich doceniam. Pora więc wrócić do “starej biedy”, jak dodają prawdziwi Polacy. A tu niełatwy jest optymizm, bo ten niebezpiecznie bliski jest naiwności. Trudno też o zdrowy rozsądek przy medialnej (i nie tylko) manipulacji. I lepiej nie będzie… Marna to konkluzja u progu nowego roku, wiem. Jednak “jaki jest koń, każdy widzi” – że zacytuję Bernarda Chmielowskiego z “Nowych Aten” z XVIII w. Tego konia co najwyżej przystroi się w kolorowe tasiemki (byle nie tęczowe!), o co zadba prezes Obajtek z koncernu paliwowo-medialnego “Orlen”, czy też “Sigma Plus”, jak ma się nazywać państwowy gigant, twór PiS-owskich speców od unarodowienia tego, co nienarodowe. Od nowego roku dowiadywać się więc będziemy o sukcesach władzy i złych lewakach wszystkiego, co potrzebne, by właściwie zagłosować, może wcześniej nawet niż w 2023, bo przy totalnym braku koncepcji na zmianę postaw i wartości u totalnej opozycji, kuszące jest dla obozu “dobrej zmiany” rozprawienie się z tą opozycją w przyspieszonych wyborach. Czyż nie? A potem hulaj dusza, mandat społeczny na wszystko znajdzie się w kieszeni, a może nawet większość konstytucyjna? Kto to wie?! Tfu, tfu… na urok!

Oby te obrazy nigdy się nie spełniły… “Never Never Comes” Classic Nouveaux.

Końcówka roku skłania do podsumowań. Jak zapamiętamy 2020? Widzieliśmy w realu niemal wszystko, co mogłoby zrodzić się w głowie psychotycznego pisarza; skutki pandemii, samowolę rządu, strajki i protesty, policję na ulicach, afery pedofilskie w kościele etc. Czy jednak to, co nas nie zabiło, wzmocniło nas? Nie jestem pewien. Tym bardziej, że żadna z wymienionych plag się nie zakończyła. Przesunęła się za to granica tolerancji dla hipokryzji. Znowu. Polska zaś poza pandemią Covid, od uwolnienia się z komunizmu w ’89, trawiona była i jest nadal chorobą dużo poważniejszą, którą trzeba wreszcie nazwać. Polak, polakowi wilkiem, a wszystko uzasadnione dobrymi intencjami, ideałami, wiarą i patriotyzmem. Tkwi ta narodowa zawiść w polskiej duszy jak drzazga, której nie można wyciągnąć. Uważajmy, by i nas nie dopadła.

O nienawiści i miłości, jak się łączą i splatają… w piosence “I hale everything about you” Three Days Grace.

Teraz parę słów o moich ulubieńcach. Na początek wracam do byłego ministra zdrowia, pana Szumowskiego, o którym znów zrobiło się głośno za sprawą braku zwrotu zaliczki 70 mln zł od spółki E&K za niedostarczone respiratory. A. Izdebski, handlarz bronią ma bowiem sposób na to, by zapomniało o nim Ministerstwo Zdrowia, Prokuratoria Generalna, sądy, a nawet posłowie (jak np. Ryszard Terlecki). To cenna umiejętność. Tak samo cenna jak umiejętności negocjacyjne, bo za 1 respirator Szumowski zgodził się zapłacić Izdebskiemu 160 tyś zł, gdy cena rynkowa to nie więcej jak 60 tyś zł! Można?! Pisałem w kilku wcześniejszych tekstach, że jestem pod wrażeniem cynizmu i zimnego cwaniactwa pana Szumowskiego. Nadal pozostaję. Kolejny mój idol to Jacek Sasin, który bezkarnie zdefraudował 70 milionów zł w kampanii wyborczej. Dostał za to nagrodę Złotego Kompasu 2020 za “sprawne podejmowanie odważnych i bezkompromisowych decyzji”! Rozumiecie to?! Teraz zaś zajmie się dystrybucją szczepionki na Covid. Ma też zająć się drukiem ulotek o niepożądanym działaniu tejże. Będzie ich 70 milionów. Ta dam! Trzeci z moich “wielkich” to Zbigniew Ziobro. Po rezygnacji z weta przez Morawickiego na szczycie UE część komentatorów obstawiała, że “Solidarna Polska” opuści obóz rządowy. Pisano o politycznej śmierci Ziobry vel “weto abo śmierć”. Nic z tego. Będzie walczył o schedę po Kaczyńskim, który już zapowiedział, że będzie kandydował na stanowisko prezesa PiS ostatni raz, a z polityki odejdzie przed 75 rokiem życia (dziś ma 71 lat). Dodatkowo, poza Zjednoczoną Prawicą partia Ziobry nie znaczy nic z poparciem na poziomie 1,8%. Za to ciepłe posady w rządzie i w spółkach Skarbu Państwa są warte miliony złotych.

Metallica “Nothing else matters” w świetnym wykonie na żywo. Ufajmy w to kim jesteśmy niezależnie co mówią i robią…

I jeszcze kilka słów o pandemii. Rozpoczyna się szczepienie i jak pisałem powyżej koordynowane będzie przez J. Sasina, czyli sukces przedsięwzięcia jest pewny, a kolejna nagroda dla Ministra Aktywów Państwowych wisi w powietrzu. Marka “Pfizer” to zresztą gwarancja powodzenia i na pewno nie przestanie kojarzyć się z niebieską pigułką dla mężczyzn. Ciekaw jestem memów. Oczywiście na początku zaszczepieni będą ci uprzywilejowani, a J.Kaczyński wyrzuci z rządu każdego kto się uchyli, np. wiceministra Janusza Kowalskiego. Sam Kaczyński zaszczepi się przed kamerami. To wydarzenie podbije oglądalność TVP, zobaczycie! Skutki uboczne szczepienia to ponoć bóle głowy, mięśni, stawów, dreszcze, gorączka etc. i występują u jednej na dziesięć osób. Krytyków nie zabraknie. Zgłosicie się na zastrzyk? Kolej na nas przyjdzie pewnie na jesieni, ale jak mówi jeden z szefów “Pfizer” problem nie zniknie przez najbliższe kilka lat. I jak na zawołanie w Wielkiej Brytanii pojawiła się nowa odmiana wirusa. Granice zamknięto, loty z wysp anulowano. Po Polaków wysłany został dreamliner LOT-u, ale nikt z wracających nie został przebadany… Jest tu logika? 

W cieniu tego wydarzenia i lockdownu zakończyły się negocjacje UE z Wielką Brytanią. Sądzę, że blokada 10 tyś TIR-ów w Dover nie była w tym kontekście przypadkowa i spowodowana jedynie nową odmianą wirusa. Dziwnie, w tym samym czasie nastąpiło porozumienie brexitowe i rozpoczęło się przyjmowanie promów po drugiej stronie kanału La Manche. Nie sądzicie? i jeszcze jedna ciekawostka; “Tesco” wprowadziło w GB reglamentację – jedna paczka papieru toaletowego, trzy opakowania jajek, ryżu i mydła dla jednego klienta. Może i dobrze, że ta sieć znika z Polski…

Pozdrawiam serdecznie!

Marsze kobiet, święto Niepodległości, czyli PiS a Żołnierze Chrystusa, Wojownicy Maryi, ONR, Straż Narodowa, Ordo Iuris… Czy Polską politykę zdominuje hipokryzja? Czy Polskie ulice zawojują zadymiarze?

13. listopada 2020

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie ostatnie zajścia 11 listopada w Warszawie, a także wcześniejsze wezwanie Jarosława Kaczyńskiego do obrony kościołów. Jak to w przysłowiu “uderz w stół…”- już po jednym dniu pojawił się nowy twór, Straż Narodowa, której to “wojownicy” wypełnią wolę “naczelnika państwa”, aby nie przedostało się do świątyń żadne lewactwo (róbta-co-chceta), czy knajactwo (margines społeczny), a w tym kobiety manifestujące swoje prawa w związku z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej i pokazujące swój gniew na patriarchów kościelnych, którzy przyklasnęli tej zmianie. Skłoniło mnie do tego również analiza genezy ustawy antyaborcyjnej, gdzie niemałą rolę odegrało Ordo Iuris, czyli organizacja prawników o poglądach katolicko – konserwatywnych, angażująca się w obronę ładu konstytucyjnego (?!), opowiadająca się za bezwzględnym karaniem za aborcję (a także za poronienia!). To prawnicy z OI brali udział w przesłuchaniach studentów z UŚ skarżących się na wykładowczynię, która przekonywała że antykoncepcja jest zachowaniem aspołecznym. Były prezes OI Aleksander Stępkowski został 15. maja mianowany przez prezydenta RP A.Dudę I prezesem SN. Członkowie OI są przeciwnikami “in vitro” i badań prenatalnych, sprzeciwiają się też “gender”. Współpracują z Konferencją Episkopatu Polski – przypomnienie autora.

Od kilku lat czytam jednak o organizacjach, mających rzekomo bronić wiary i tradycji przed lewakami, LGBT, muzułmanami etc. I tak się zastanawiam, czy rzeczywiście katolicyzm w Polsce potrzebuje takiego wsparcia, czy bardziej potrzebuje tego rząd PiS (wcześniej także PO), a może to samorodne, czasem użyteczne, twory wywodzące się ze środowisk nacjonalistów i kiboli, albo zwyczajnie przywiązani do tradycji patrioci i ultrakatolicy?

Na przykład – Wojownicy Maryi to mężczyzni, w większości 18-50 lat, którzy muszą poddać się Pasowaniu Mieczy, co nazywają również aktem zawierzenia Maryi. Mistycznie, co? Spotykają się raz na 1-2 m-cy na modlitwach we własnych intencjach, uczestniczą we mszach w każda 1-szą sobotę miesiąca i raz w roku odbywają osobiste 33-dniowe rekolekcje. Wbrew nazwie to organizacja, której jedyne, co można zarzucić, to zawierzenie dogmatom i oddanie się władzy kościoła katolickiego (w pełni i bezwarunkowo podporządkowują się Papieżowi, biskupom i kapłanom parafialnym). Poza modlitwą promują wychowanie sportowe, ale odrzucają przemoc, choć miecz otrzymywany przy pasowaniu ma przypominać o konieczności walki na śmierć i życie o najważniejsze wartości. Jednak spotykają się na modlitwach, różańcach, rownież tych opasujących Polskę (“różaniec do granic”).

I póki towarzyszy temu modlitwa, a w stosunku do myślących inaczej używana jest perswazja, podziwiam ich, bo w czasie polaryzacji poglądów niełatwo jest mówić otwarcie, w co wierzymy. Stawanie zaś po stonie kościoła katolickiego wymaga odwagi. Muszę przyznać, że ostatni materiał TVN odnośnie kardynała Dziwisza mną wstrząsnął nie mniej niż filmy Sekielskich.

Słuchając jednak, jak niektórzy z członków tych paraorganizacji manifestują potrzebę agresji w rzekomej obronie fundamentalnych wartości czuję niepokój, a jeśli są to ideały katolickie, to dodatkowo jestem zdezorientowany. Kiedy dzieje się to z cichym przyzwoleniem rządzących, mam ciarki. “Tych ludzi musimy zatrzymać, aresztować. Musimy przywrócić prawodawstwo z karą śmierci włącznie. I musimy oskarżyć ich zgodnie z prawdą, zgodnie z prawdą ich osądzić, a jak zasłużą na to, to wtedy ich skazać na śmierć. Wtedy będziemy bronili tego, czego bronili nasi przodkowie” (cytat z wywiadu z Robertem Bąkiewiczem z 2019r.)

Zadymiarze wolą masę, tłum, poczucie więzi i siłę głupy. Część z nich pokazała, na co ich stać, 11. listopada w Marszu Niepodległości. Jest o nich głośno od czasu do czasu.

W trakcie ostatnich sprzeciwów kobiet odnośnie ustawy aborcyjnej kibice pojawili się na schodach kościołów i katedr ale, co mnie pozytywnie zdziwiło, opowiedzieli się za protestem kobiet, broniąc jedynie świątyń. Brawo! Ich oddzielam grubą kreską od bandziorów podpalających mieszkania.

Zastanawiam się jednak, jaka jest motywacja powstawania organizacji jak ONR, czy właśnie Straż Narodowa? Oczywiście pamiętam z historii o Templariuszach (jakże daleko jest mit od rzeczywistości) i o innych Zakonach Rycerskich, gdzie różnej maści zwyrodnialcy pod sztandarem z krzyżem mordowali i grabili, niewolili i torturowali. Zastanawiające jest, że Straż Narodowa w swym herbie ma krzyż znany z krucjat. Pamiętam też, czym była Inkwizycja i jakimi metodami nawracała niewiernych, kim byli Konkwistadorzy, jak wyglądały rzezie reformacji. Wśród katolików byli zawsze ci, którzy wierzyli za słabo, albo zwyczajnie poddawali w wątpliwość słowa Papieża, biskupów, czy księdza na plebanii. A tych wiadomo, trzeba było torturować, powiesić lub spalić. Dziś stosy płonęłyby na każdej ulicy, przy każdym kościele i plebanii. To ponury żart – wiem…

Wydawałoby się, że te niechlubne karty dziejów już dawano za nami i jeśli chodzi o obronę wiary, “zagraża nam” co najwyżej dyskusja z Islamem. Nic bardziej mylnego. Posłuchajcie wymienionego już wcześniej pana Roberta Bakiewicza; “Miecz sprawiedliwości nad nimi wisi i jeśli będzie trzeba, zgnieciemy ich w proch i zniszczymy tę rewolucję” Tak mówi lider Narodowców i szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który stoi za SN. Bąkiewicz wywodzi się z ONR (który zdelegalizował w 1934 r. nawet taki narodowiec jak Piłsudski, bo widział w nim zagrożenie!). Wg Bąkiewicza demokracja to jeden z najgłupszych systemów jakie stworzył człowiek. Deklaruje się jako patriota i obrońca podstawowych wartości, w które nie wchodzi np. homoseksualizm, czy pedofilia, ale te w kościele, to słabości, za które trzeba się modlić (z rozmowy z M.Rigamonti z Gazety Prawnej z 2017).

A choć nie płoną dziś stosy (poza tęczą w Warszawie), to wrogie postawy są coraz częstsze, polaryzacja staje się naszą cechą narodową, religijno-polityczna poprawność staje na przeciw obrazowi bogactwa hierarchów kościelnych, ich bezkarności wobec prawa, hipokryzji i ponurej prawdzie Sekielskich. W tym kontekście konieczność opowiedzenia się po którejś stronie staje się nie tylko możliwością, ale wręcz koniecznością. Też tak myślicie?To teraz wyznanie. Wychowywałem się w rodzinie katolickiej, ale mam pewien dylemat co do istnienia Boga, jego postaci, imienia, czego od nas wymaga i dlaczego. Może dlatego, że jestem jednym z tych, którym nie wystarczy Biblia – gdzie żydowski Bóg karze, zabija i każe bestialsko zabijać, jednemu ludowi daje ziemie a innym odbiera, skazuje kobiety i zwierzęta, a także całą naturę na zatracenie w służbie człowieka-mężczyzny etc. – i ślepa wiara w słowa z ambony, które tak często w historii były nacechowane polityką, interesem, czy bieżącą potrzebą władzy, a wiadomo, że lud im głupszy tym wierniejszy. Widzę tutaj swoje prawo do poszukiwania, stawiania w wątpliwość, zadawania pytań i błądzenia, określania swojego miejsca w świecie, granic własnej woli, praw jakie mam jako człowiek i obywatel. Taką możliwość powinien mieć każdy, a w demokracji, w świecie w XXI wieku jest ona – powinna być – jak powietrze. Poszukiwania te realizuję na własną odpowiedzialność. Czy więc kwalifikuję się na stos? Wg Żołnierzy Chrystusa na pewno!

Powstali oni w 2016 r. aby bronić polskie kobiety przed migrantami. Paradoks. Wywodzą się ze środowisk kibolskich, nazywają się tymi “których Jezus uzdrowił i zawrócił ze złej ścieżki”. Noszą metalowe różańce… Jednym z ich przywódców jest raper Paweł Jaworski – ulubieniec W. Cejrowskiego i przeciwnik “gender”, głosi “walkę na śmierć i życie w obronie wiary”. W dniu 28. października ’20 ich członkowie “zostali pobici” w Wołominie, gdy pilnowali pomnika JPII przed dewastacją. Prawda to, czy prowokacja? Oceńcie sami.

Wiem, że wielu z Was wskaże mi wyjątkowych księży, którzy nie maja nic wspólnego z pedofilskimi aferami, zagrabianiem majątków, świętokupstwem, wykorzystywaniem finansowym i każdym innym wiernych, dupczeniem na boku, homoseksualizmem, alkoholizmem czy narkomanią. Podam nawet sam jednego – ojciec Adam Szustak (którego nagranie z bloga tutaj zamieszczam) . Ja jednak nie wierzę w bajkę o tych dziesięciu sprawiedliwych, przez wzgląd na których Bóg miał ocalić Sodomę dla Abrahama. Może za dużo czytałem o nieprawościach kościoła, o tym jak dogmaty wiary były dostosowywane do bieżących potrzeb, w wyniku czego to, w co wierzymy, nie jest tym czego nauczał Jezus. Dawno temu (gdzieś około 1989 r.) oglądałem film “Ostatnie kuszenie Chrystusa”, a potem przeczytałem książki Kazantzakisa, warto. W takiego Chrystusa uwierzę, w zagubionego, wątpiącego człowieka, który staje się synem bożym w skutek swojego wyboru i na skutek poświecenia, któremu się poddaje. Ludzki do granic, ikona dla humanistów. Ale nie takiego widujemy na krzyżach w kościołach, na obrazach, witrażach etc. Za to widzimy afery pedofilskie, lekceważenie ofiar, kłamstwa z ust najwyższych zwierzchników kościoła, ukrywanie sprawców, przekupstwo i hipokryzję…

Dziś do kanonu narodowych przysłów i powiedzeń powinno trafić „kłamiesz jak Polski biskup”, “jesteś zepsuty jak ksiądz”, „dziwisz się, jak Dziwisz”, “kombinujesz jak Polski proboszcz” etc.

Czy więc wszystko to biorą pod uwagę ci, którzy chcą oceniać, wskazywać drogę, a nawet ją narzucać, wartościować, bić tych, którzy wątpią i się zastanawiają, ci którzy zapisują się do organizacji jak Żołnierze Chrystusa, Straż Narodowa, Ordo Iuris, etc.? Czy oni wiedzą po której stronie leży prawda, ale nie ta półprawda – bieżąca, na potrzeby polityki rządu, wskazana przez hierarchów kościoła uwikłanych, dbających o własne stołki i wygodę pod płaszczykiem wiary i oddania ideałom, bogatych i upolitycznionych? Dlaczego nie mają wątpliwości? Kim są?

A czym kierujemy się my w naszej ocenie: przekaz TVN, a może TVP? Radio – ale jakie? Przemowy polityków – których? Kazania na mszy… czy własna ocena? Przewrotnie? Świat opiera się na manipulacji, a prawda milczy w ciemnym kącie. Zostawiam Was z tym przemyśleniem…