Pół roku pandemii.

Kończą nie wakacje i lato odchodzi. Dni jeszcze są ciepłe, ale wieczory już nie. Lawendy ścięte, ususzone i w woreczkach, a w domu ich zapach dominuje nad innymi. Maliny za to słodkie i winogrono dojrzewa, a pierwsze gruszki jadłem prosto z drzewa.

Już niedługo będziemy obchodzili półrocze pandemii w Polsce. Nie jest to okazja do hucznego świętowania, szczególnie gdy liczba zachorowań wcale nie spada, a kolejne kraje znów zaostrzają restrykcje i zamykają granice. Na świecie dziś padł rekord – 78.761 przypadków – którego główne źródło to Indie. U nas zaś 631 nowych zachorowań. Jednocześnie w mediach i przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej opinii, że koronawirus to „pic na wodę” i manipulacja. W Polsce w grupie „Nie wierzę w…” zarejestrowanych jest ponad 50 tysięcy ludzi. Twierdzą oni, że Covid-19 to spisek korporacji dla zbicia majątków na szczepionce, która wreszcie trafi do obiegu, a wcześniej na upadłościach firm i spekulacjach walutowych, oraz przy kombinacjach na rynku surowców. 

Znam osobę, której bliski krewny zapadł na tę chorobę i przeszedł ją wyjątkowo traumatycznie, włącznie ze skomplikowana operacją. Wierzę więc, że Covid-19 to fakt i groźny wirus. No cóż, szczepienia też mają swoich przeciwników, bo skoro wirusów i bakterii nie widać, to ich nie ma – logiczne. Cóż tam wiedział Ludwik Pasteur, czy Robert Koch, a dzisiejsi mikrobiolodzy, wirusolodzy etc. to także zwykli naciągacze! 

W nieco innym kontekście, ale piękna piosenka Pink o braku zaufania “I don’t believe you”. Dla was!

Najgorsze, że nasi rządzący sami wydają sprzeczne komunikaty; lock-down przy 300-400 przypadkach dziennie, a przy 600 będziemy mieli start roku szkolnego, można pójść na mecz i do kina (nie abym był zwolennikiem życia w zamknięciu, chodzi o brak konsekwencji), niby trzeba ręce dezynfekować i maseczki nosić, ale już jeśli klient się uprze to Policja i Sanepid nie są jednoznaczni w osądzie, czy klienta takiego należy obsłużyć w sklepie, czy też nie. Jeden taki celebryta, pan Tomasz Karolak, niby inteligentny człowiek, ale uważając, że jest zbyt sławny by stosował się do praw dla „maluczkich” bardzo był oburzony, gdy go nie obsłużono w Ikei! Brawa przy tym dla zarządu tej sieci za konsekwencję, której brak innym. W lubelskim za wpuszczenie klienta bez maseczki Straż Miejska karze przedsiębiorców mandatami po 5 tyś zł, a w Suwałkach to kasjerka ma zapłacić 100 zł za odmowę obsługi klienta bez maseczki, bo złamała 135 art. Kodeksu Wykroczeń. Tak uznał Sąd. 

Brawa dla resortu zdrowia i dla polskiej prokuratury. Bałagan to ich specjalność.

Trudno się dziwić antypandemiowcom, czy też denialistom (to od ang. „deny”, czyli zaprzeczać) jeśli zważymy, że nasz były minister zdrowia, zawsze przejęty losem rodaków pan Szumowski bawi się świetnie w Hiszpanii, a dziwnym zbiegiem okoliczności przełożono zakaz lotów do tego kraju do 1 września – przypadek? Pan Łukasz Szumowski to niezmiennie mój ulubieniec, numer 1 na mojej liście hochsztaplerów rządu PiS. Pokazuje nam matołkom jak mając 30 tyś. zł na koncie można spędzić kilka tygodni na luksusowym jachcie. Przypuszczam, że była to oferta pana Bogusław Szemiotha „last minute” lub Szumowski znalazł ją w RNB&B, a przypadkowo hostem był biznesmen i milioner, pan Bogusław. W życiu bowiem trzeba też mieć po prostu szczęście! Będę śledził losy pana Łukasza Szumowskiego, bo to postać nietuzinkowa…

Teraz dla pana Szumowskiego coś do poruszania biodrami na pokładzie jachtu przy ciepłym wietrze o zachodzie w przystani; Shawn Mendez i Camila Cabello “Seniorita”. Na zdrowie panie ministrze!

W rządzie zastapił go Adam Niedzielski, a na krześle ministra spraw zagranicznych – wiecznie nieobecnego, spóźnionego i pozbawionego jakiejkolwiek inicjatywy Jacka Czaputowicza – pojawił się Zbigniew Rau. Prezydent Duda powiedział, że spodziewa się kontynuacji w obu resortach. Hmm…, podrobić jednego ani drugiego z odchodzących nie będzie łatwo. 

Adam Niedzielski nie jest lekarzem, ale przecież Szumowski też w ministerstwie leczeniem zajmował się niewiele, Zbigniew Rau wydaje się na swoim miejscu, chociaż czekają go nie lada wyzwania; choćby stosunek do przewrotu na Białorusi, czy ułożenie się z nowym prezydentem USA (ktokolwiek nim będzie), a przy tym budowa dobrych relacji z Niemcami (skandal z brakiem zatwierdzenia ambasadora) i Francją, a także z Anglią już poza Unią. Jest co robić panie ministrze, chociaż prezydent chce kontynuacji, a więc robić, czy nie robić, oto jest pytanie. 

W razie czego przyjdą następni, bo rekonstrukcja rządu to kwestia najbliższej przyszłości.

Ach ta jesień, będzie się działo.

A’propos szkoły; podobno ministerstwo ma zapewnić 1 000 000 maseczek, co wystarczy średnio na 10 dni funkcjonowania szkół w Polsce. Minister Piontkowski zwinnie zrzucił na dyrektorów odpowiedzialność za organizację procesu i przekonuje, że dzieciaki nie są nosicielami choroby w takim stopniu jak dorośli. Skąd to przekonanie? Bardzo ryzykowny eksperyment. Związek Nauczycielstwa Polskiego postuluje o formę zdalną, bo zapewnienie uczniom jednoosobowej ławki wywoła konieczność nauczania na trzy zmiany. Do tego zaś nauczycieli jest zbyt mało.

Jesienna piosenka Eda Sheraana “Autumn leaves”. Dla przełamania nastroju, romantycznie…

W Koalicji Obywatelskiej debatują o zmianach – będzie żle, czy jeszcze gorzej, znaczy zostanie Budka, reaktywuje się Schetyna, czy powoła swój ruch Trzaskowski, ruch który będzie fasadą dla umierającej w drgawkach PO? 

Mi już niezwykle ciężko słucha się ich ględzenia, trudno mi znieść ich brak zdania, poglądów i kierunku. To armia bez wodza, ludzie zagubieni, zakręceni, bez pomysłów. Przemawia przeze mnie rozgoryczenie. A może na gruzach PO powstanie coś nowego, jak właśnie PO wyrosła na zgliszczach Akcji Wyborczej Solidarność w 2000 r. Chciałbym opozycji mocnej, mądrej, konstruktywnej, śmiałej o opiniach i określonej w celach. Taką bym wspierał. Bardzo jestem więc ciekaw jak Rafał Trzaskowski zorganizuje swój ruch społeczny. Na razie jakoś mało o nim słychać. Panie Rafale, co się dzieje? 10 000 000 Polaków głosowało na pana! Czy zaangażowanie w wybory to tylko trik, wielka ściema? Ja czuję nie oszukany.

I dla wszystkich, którzy maja podobnie dedykacja “Schiza” w wykonaniu Agnieszki Chylińskiej.

Gonitwa też w PSL-u, gdzie po klęsce lidera Kosiniaka-Kamysza kompletna degrengolada. Rozważany jest sojusz z PiS w zamian za ministerstwo (np. wypowiedź W. Bartoszewskiego z 28.08), co jest bardzo na rękę Kaczyńskiemu w obliczu konfliktu z Ziobrą, ale moim zdaniem będzie to jak splunięcie na tych, co jednak głosowali na ich kandydata w wyborach. Cóż, w mojej ocenie taka to właśnie partia, jak stara panna co się stroi we wstążeczki, do wzięcia dla każdego, kto u władzy. Zagrożeń dla nich jest więcej, bo choćby podział Mazowsza, na Warszawę i resztę województwa może być gwoździem do ich trumny, gdy dziś w sejmiku rządzi koalicja PO-PSL. Jest to ostatni bastion ludowców, a po jego upadku posłowie PSL będą skamleć u bram PiS o posady. Kukiz ze swoimi szczątkowymi zasobami już pokazał dobrą wolę dialogu z PiS nie wspierając wotum nieufności dla Mariusza Kamińskiego. Kaczyński układa to perfekcyjnie i najpewniej w nowym województwie to PiS wygra wybory do sejmików, bazując na niechęci mieszkańców okolic do „salonu warszawskiego”. Szach i mat, panowie.

Tymczasem Hołownia prezentuje logo stowarzyszenia „Polska 2050”, które dopiero co zarejestrował, a zaraz zajmie się budowaniem struktur; nominowaniem liderów i szefów zarządów wojewódzkich. Od czegoś trzeba zacząć. Dla mnie to na razie enigma.

Wciąż trwa lizanie ran po klęsce przy próbie zmian w uposażeniach posłów, samorządowców i członków rządu. Wynagrodzenia tej grupy w Polsce w ostatnich latach spadły o 20% i nie kuszą mądrych i zaradnych, bo ci wolą biznes. Aby utrzymać się z pensji samorządowca trzeba kombinować, to jasne. Jestem za podwyżkami dla nich, choć nie w tym czasie i nie bez związku ze stanem gospodarki i stopą życia ludzi w Polsce. Proponuję model uzależniony od skutków rządzenia, tak jak w każdym dobrym przedsiębiorstwie zarobki managerów uzależnione są od wyników ich pracy. 

I wtedy mówmy o tym, czy są wyższe, czy niższe od ich odpowiedników z Niemiec. To nie Polacy jeżdżą do Niemiec wypoczywać nad morzem, ale to niemieccy emeryci mają raj nad Bałtykiem.

A jeśli o pieniądzach mowa… Pink Floyd “Money”. Życzę bogactwa!

I coś z zagranicy, choć bliskiej. 

Białorusini nie odpuszczają, są zdeterminowani. Podziwiam ich tym bardziej, że protest nie ma formy agresywnej. Agresja jest po drugiej stronie, silniejsza i brutalniejsza im bardziej pokojowe są wystąpienia narodu. 

Polacy wreszcie zebrali się na spotkaniu ponad podziałami i rozmawiali. Premier podziękował opozycji za konstruktywne podejście i nie szczędził pochwał za inicjatywy. Nie wierzyłem, gdy słuchałem! 

Mówił też, że im bardziej na zachód, tym zainteresowanie sprawą białoruską jest mniejsze i nie należy liczyć na UE w tej kwestii. To raczej zrozumiałe. Podobnie ruchy separatystyczne w Hiszpanii obeszły nas jak zeszłoroczny śnieg. 

Białorusini wcale też nie chcą pieniędzy z UE, bo jak zauważają taka pomoc bardziej niż może pomóc, jest na rękę Łukaszence. Mam wrażenie, że UE chce kupić sobie za te 53 mln Euro spokój sumienia i dalej kolaborować z Rosją np. budując Nord Stream 2. 

To bardzo dobrze, że Polska wreszcie włączyła się do dialogu, w których rolę reprezentanta Białorusi przed UE przejęła Litwa. Wspaniale, że parlament zadeklarował dla ludzi zza naszej wschodniej granicy wsparcie, leczenie w szpitalach, edukację etc. To wszystko powinniśmy robić. Jednak przy okazji tej sytuacji, mam mało pozytywne przemyślenie; pomimo, że nam Polakom ciągle wydaje się, że w miejscu, w którym jesteśmy możemy nadawać sprawom bieg, kształtować oblicze polityki wschodniej, to wciąż obszar wpływów Rosji i Niemiec. To ich zdanie liczy się tutaj najbardziej i to na ich głos czekają Białorusini. 

Tak, czy inaczej, trzymam za nich kciuki.

Na zakończenie coś o Rosjanach od Stinga.

Dobrej nocy i udanego dnia!

Ani chwili spokoju!

18 .sierpnia 2020

Pisząc tekst przedwczoraj myślałem, że przynajmniej do końca tygodnia nic mnie nie zaskoczy i nie zirytuje, a kolejny wpis popełnię może po weekendzie. Błąd! Jadąc dziś autem i słuchając wiadomości, nie wierzyłem uszom, kiedy gruchnęła wieść o rezygnacji z funkcji naszego światłego, choć wiecznie stroskanego i niedogolonego ministra zdrowia pana Łukasza Szumowskiego. Wróci do leczenia pacjentów – tak mówi, ale aż kusi, by rzec; „lekarzu, wylecz się sam”. Włączyło mi się też myślenie o związku tej dymisji z odrzuceniem przez Senat ustawy o podwyżkach dla posłów i członków rządu wraz z Prezydentem i jego żoną (!). Brzydko pomyślałem, wstyd mi! Pan Szumowski nie zwykł jednak tyrać za darmo, a 300 mln zł, jakie „ponoć” wraz z bratem pozyskali od 2015 r. z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a potem jeszcze 54 mln zł z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój i na dokładkę 24 mln zł w grantach z NCBiR to od biedy wystarczy na wakacyjne wydatki. Oczywiście to wszystko dla OncoArendi, czyli spółki braci Szumowskich. Przy tych pieniądzach 200 mln zł na respiratory od handlarza bronią spółki E&K, które wsiąkły na dobre w podatny grunt niepamięci, to tylko deser do obiadu. Smacznego… – tylko dlaczego z naszych podatków!!! Teraz zaś, w połowie koronasyfu ewakuacja. Podziwiam takich gości, wyrachowanych i cynicznych do samego końca. Szacun panie Szumowski. Oficjalnie rezygnuje z powodów osobistych. Mając tyle kasy też nie miałbym motywacji do szarpaniny z Ziobrą. Czuć w tym jednak też jakiś układ. Gdybym kręcił film political-fiction, fabuła byłaby gotowa.

A dla Łukasza Szumowskiego Demis Roussos “Goodbye my love, goodbye”.

W czwartek powstał projekt ustawy o tak zwanej bezkarności, czyli o tym, że w obliczu pandemii usprawiedliwione jest każde działanie urzędników, nawet łamiące prawo! Wiedzieliście? Przepis działałby na dodatek z mocą wsteczną. Czyli np. jeśli prawdą okażą się przekręty Szumowskiego, zostaną wymazane gumką myszką ustawy, jak podpisy na fakturach za respiratory… Już komuniści krzyczeli, że władza się wyżywi – mieli rację! Pozostaje pytanie, czy dzisiejsze odejście ministra jest elementem jeszcze ciekawszej układanki? Zobaczymy.

Na prawicy Ziobro sprzeciwia się Kaczyńskiemu w temacie „dekoncentracji” mediów, a jest w tym Ziobro jeszcze bardziej prawicowy od Kaczyńskiego. Chciałby, aby wszystkie media w Polsce funkcjonowały jak Telewizja Polska, czyli z przyklaskiem dla władzy i z disco-polo w tle. I narodowi byłoby weselej i władzy lżej. Wszyscy byliby zadowoleni. Ziobro wyrasta zaś na Frankensteina prawicy, który bywa wygodny, ale ostatnio częściej chyba jest dla Kaczyńskiego problemem, a ze względu na swoją ambicje trudny jest też dla wszystkich po tej stronie sceny politycznej. I nie tylko.

Joan Jett w “Dirty Deeds Done Dirt Cheap.” o tym jak za małą sumkę dawać sobie radę w życiu.

Wiele kontrowersji wywołała wspomniana już ustawa o podwyżkach dla posłów i rządu. Polska w największej recesji od wielu lat, a posłowie KO i PiS podają sobie rękę w temacie. I nie chodzi mi o to by zarabiali niegodziwie, bo i pracy tam dużo i odpowiedzialność konkretna. Za dorą płacę jednak żądałbym jakości. Dajcie panie i panowie jakość, a suweren wam nie poskąpi. Dziś jedni oskarżają drugich – to oni chcieli, a my tylko się przychyliliśmy / a nie, bo to nie wyszło od nas… Normalnie pyskówka w piaskownicy.

A w tym wszystkim beznadziejna postawa KO, a w szczególności Borysa Budki, który już nie pierwszy raz plącze się w zeznaniach i okazuje się politykiem niewiarygodnym, kłamliwym, niekonsekwentnym… Dla mnie jest jak ostatni gwóźdź do trumny PO. Nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji, nie ma własnego zdania. To mnie irytuje do granic. Totalna beznadzieja!!! Po Tusku nie pojawił się wśród liberałów nikt, kto byłby godnym przeciwnikiem Kaczyńskiego w wizji i w debacie, na tyle wytrawnym graczem, by nie dał się zapędzić w kabałę, jak te podwyżki.
Budka nawet w tak przychylnej stacji jak TVN24 nie jest w stanie się obronić. Kręci i unika odpowiedzi, broni się, że wspólnie, że my, że każdy ma głos… I nawet co do własnej pozycji szefa klubu nie ma zdania.

Demi Lovato “Confident”; to dla Borysa Budki, że nie ma nic złego w byciu pewnym siebie.

I komu tu uwierzyć? Komu zaufać?
Tylko własnemu rozsądkowi. Intuicji.
Bądźmy więc czujni i nie dajmy się zwieźć pozorom.
Do najbliższego i mimo wszystko dobrego tygodnia!

I na koniec Tears for Fears „Everybody want to rule the world”. Chcielibyście? Z marzeniami trzeba uważać.

Pozdrawiam!

Myślenie intencyjne. Cel i droga.

17. sierpnia 2020

Lato w pełni, żar leje się z nieba, tego chcieliśmy. Kto nad morzem, ten słucha fal i mew, albo wołania rodziców do dzieciaków; no chodź tu! Nie kupię ci piątego loda! Pilnuj flaminga… etc. Jak Polska długa i szeroka wszędzie rojno i gwarno. Ja w takie dni wpadam w objęcia bluesa i trudno mi się z nich wyzwolić. Fantastycznie w czasie upałów słucha się choćby „Funky Guitar Blues” Bryce Janeya, a w podróży, „Long Way Home” Clarence Browna jest idealny. No i oczywiście moje ulubione dziewuchy z Larkin Poe. Lista kawałków jest długa, ale te polecam wam na dziś.

Funky Guitar Blues znajdziecie tutaj,

a Long Way Home tutaj.

Coś od lasek z Larkin Poe – “Black Betty”; będzie tutaj.

Polska podzielona na strefy i to nie pod względem ideowym, ale z powodu wirusa. Czerwone i żółte plamy na mapie są jak ślady ukąszeń. Wróciły tam obostrzenia odnośnie organizacji imprez kulturalnych, sportowych, działalności siłowni, etc. W pozostałej części kraju zmieniło się tyle, że od obowiązku zakrywania nosa i ust nie zwalnia już astma i inne choroby układu oddychania, lecz jedynie zaburzenia rozwoju i niepełnosprawność intelektualna. Patrząc na tych młodych, wysportowanych, wysiadających z wypasionych bryk, którzy nie stosowali dotąd maseczek, prędzej uwierzę w ich chorobę psychiczną niż w astmę. I teraz będzie się dopiero wszystko zgadzało!

Rząd nie pomoże przedsiębiorcom ze stref żółtej i czerwonej, którzy po raz drugi zmagają się z lock-down – tak zapowiedziała pani J. Emilewicz. Będą mieli kłopoty. Oczywiście korzystają z dobrodziejstw tarczy 4.0., a w tym z dopłat do wynagrodzeń dla pracowników. Tarcza daje im np. możliwość wysłania pracowników na zaległy urlop nawet bez ich zgody, a także pozwala na obniżenie wynagrodzenia na podstawie aneksu, jednak wiąże ręce w zakresie wypowiadania umów, bo zwolnienie jednego pracownika, na którego uzyskano dofinansowanie powoduje, że konieczny jest zwrot dofinansowania pobranego dla wszystkich innych. Okres ochronny dla pracowników potrwa tak długo jak kroplówka rządu. Czyli już niedługo. Specjaliści mówią o 2 mln bezrobotnych do końca 2020, czyli jakieś 12-13%. I nic się nie zmieni do 2023. W czasie wyborów informacje o rynku pracy były bardzo uspakajające. W uzupełnieniu; do bezrobotnych nie wlicza się osób, które są na przestojach z powodu Covid, pomimo, że nie pracują.

Niedawno wpadła mi w ucho piosenka, Fireflight – „Stay Close”, którą dedykuję wszystkim zagubionym i przygnębionym obecnym stanem rzeczy.

Wrzesień zbliża się szybkimi krokami, co widoczne jest w marketach spożywczych, które od wejścia atakują regałami z przyborami szkolnymi. Wielką niewiadomą jest jednak, czy dzieciaki ruszą do szkół i jak będzie wyglądała edukacja. Duży odsetek polaków nie jest przekonany, czy szkoły będą bezpieczne i sami dyrektorzy mają problem z rozwiązaniem dylematów organizacyjnych. W obliczu powiększającej się ilości zachorowań obawy są uzasadnione, bo odstęp społeczny będzie fikcją, dzieci to nie żołnierze. A system mieszany, czy zdalny spowoduje dezorganizację. Już w maju i czerwcu trudno było o skupienie uwagi dzieciaków na nauce, a edukacja przed ekranem kompa to brak możliwości nabywania zdolności społecznych, nawiązywania przyjaźni etc. Zewnętrzny przymus i rywalizacja są często siłą napędową do zdobywania kompetencji, a przez kontakt twarzą w twarz budują się emocje. Tak jesteśmy skonstruowani. Swoją drogą to ciekawe, jakie zmiany wywoła czas koronawirusa w psychice młodych ludzi, tych w okresie formatywnym. 

Najwięcej zwolenników startu edukacji w tradycyjnej formie jest w Koalicji Obywatelskiej, najmniej wśród Konfederatów, a na rozwój sytuacji czekają głównie rodzice, którzy przejeli niejednokrotnie rolę belfrów i uczniów w jednym. Oni sami gotowi są do zaliczania kolejnych klas, zdawania matury etc. Dla wielu to powód do rozpaczy, bo rząd dając opiekę, wpakował ich w niezła kabałę, a jeśli decydują się na pracę (choćby zdalną), mają w domu dodatkowy etat. Zapomnijcie o wypoczynku! A kiedy tu się napić?!

Dla sfrustrowanych James „Born of frustration” – inne moje muzyczne „odkrycie”.

Gorącym i coraz gorętszym ziemniakiem w dłoniach staje się LGBT. Jeśli ktoś myśli, że to przeminie jak moda na “dzwony”, a on przejdzie jak obok wystawy sklepowej, bez przyjęcia jakiejś postawy, to żyje w bańce, jak rybka w akwarium. Przyznam się, że mam problem z opowiedzeniem się po którejś ze stron sporu dotyczącego form ekspresji i sposobów mówienia o problemie orientacji seksualnej. Jestem z pokolenia, gdzie były to tematy tabu. Nie mam natomiast nic przeciw temu, aby osoby takie żyły obok mnie, pracowały, brały udział w życiu społecznym, kulturalnym, naukowym. Wiele wielkich postaci świata nauki i sztuki to geje (np. Leonardo da Vinci, Oskar Wilde, Karol Szymanowski), lesbijki (Safona, Jody Foster, Angelina Jolie – biseksualna) etc. Może to moje przygody ze sztuką powodują, że mam więcej tolerancji. Nie jestem zwolennikiem dzielenia i uważam, że wszyscy, bez względu na wyznanie, orientację seksualną, wykonywany zawód, poglądy polityczne etc. – wszyscy mamy prawo do szczęścia. Drażni mnie jednak sposób, w jaki nieheteronormatywni demonstrują swoją inność. Jest dla mnie trudne do przyjęcia, aby łobuzerka była drogą do uzyskania społecznej akceptacji. Polacy są z natury konserwatystami i drażnienie ich nikomu nie pomoże. Lepsza byłaby spokojna debata, rozmowy, i niech by to były wiece, na których członkowie LGBT mówiliby o swoich prawach. Obwieszanie pomników flagami; niezależnie, czy będą z tęczą, z gwiazdami UE, sierpem i młotem, z podobizną myszki Mickey, nikomu i niczemu nie służy. Lżenie policjantów i przeciwników nie przysporzy niebinarnym zwolenników, a prokuratura Ziobry tylko czeka na takie prowokacje. Bandyckie wybryki powodują że niezdecydowani odwracają się plecami. Od pani/pana Margot (Michał Sz. vel Małgorzata) odcina się zresztą wielu działaczy LGBT. Zadziwia mnie więc wsparcie ze strony choćby Olgi Tokarczuk, czy Andy Rottenberg.

A tutaj jakże urocza para gejów; Elton John i George Michael w przepięknej piosence „Don’t Let The Sun Go Down On Me”. 

Wielkie i ważne rzeczy dzieją się na Białorusi. Oglądamy obrazy podobne do tych z Polski w latach osiemdziesiątych i rzadko spotykane już w cywilizowanej Europie. Represje wobec własnych obywateli, ofiary śmiertelne zajść, tortury w więzieniach, a na manifestacjach coraz większe tłumy – idące już w setki tysięcy! Pisałem już o “Murach” Jaka Kaczmarskiego na ustach manifestantów. W roku ’80 miałem 9 lat, ale mam w pamięci ucieczki KOR-owców, albo studentów przed milicją – również po dachach w centrum Bydgoszczy, gdzie mieszkałem. Na naszych oczach upada kolejny gmach komunizmu. Despota Łukaszenko ma problem z komunikacją z Putinem (który już przedreptuje z chęci niesienia „braterskiej pomocy”), ale również nie komunikuje się z Unią Europejską. To zadziwiające, jak długo trwa ten rozkrok. Wiadomo, że tylko w Rosji znajdzie azyl. I to jest groźne.

Reakcja Unii Europejskiej jest zaskakująco wyważona. Szczyt w temacie Białorusi będzie we wrześniu. Nikt nie rwie się do oceny sytuacji. W dziwny sposób milczy również Ameryka – może mają wystarczająco swoich kłopotów? Polski rząd, MSZ z Czaputowiczem na czele w mojej ocenie reaguje także niemrawo. I nie chodzi tutaj o wielkie gesty, ale o jasne i oficjalne stanowisko i próbę realnego wsparcia Białorusinów. Na gov.pl znalazłem 3 zdaniowe oświadczenie… Żenada. Odważniejsi są decydenci na Litwie, a i tak wszyscy czekają na reakcję Putina. Czy powtórzy się model ukraiński? Czy Federacja zechce odkroić sobie kawałek Białorusi, jako strefę buforową? Komandos ze wschodu jest nieprzewidywalny, to już wiadomo, a rozdzielona Białoruś będzie takim samym problemem, jak Ukraina. 

Putin jest świadom, że Stany Zjednoczone są osłabione koronawirusem i zamieszkami rasowymi, mają przedwyborczą sraczkę i w bardziej obserwują Chiny niż i Białoruś, choć to przecież wschodnia flanka NATO.

A my świętujemy 100-lecie zwycięstwa nad bolszewikami. Bitwa Warszawska zahamowała sowietyzację Europy, ale próżno czekać na uznanie i wdzięczność naszych zachodnich przyjaciół z UE. Cóż, tę niewdzięczność i hipokryzję znamy z kart naszej historii – choćby przemilczana waga wiktorii wiedeńskiej, albo udział polaków w II wojnie światowej, nagrodzony brakiem zaproszenia na paradę zwycięstwa, aby nie drażnić Stalina… Pozostaje nam nasza narodowa duma!

Tutaj zamieszczam linkę do „Śpiewki 1920” w wykonaniu Nataszy Urbańskiej.

Na koniec podzielę się pewnym przemyśleniem, wywołanym przed odsłuchany podcast o myśleniu intencyjnym – czyli z grubsza; będzie tak, jak sobie wyobrazisz, a jeżeli wiesz ku czemu zmierzasz, to pokonałeś już pół drogi. 

Jak to się ma do tekstu tego wpisu? Wiedzą to Białorusini. Nie masz szans na sukces, gdy w niego nie uwierzysz. Oni wierzą. Uwierzyli. Trzymam za nich kciuki.

Czy ludzie ze środowisk LGBT wiedzą już, jak ma wyglądać świat po ich rewolucji? Nie jestem pewien.

A my, zakręceni w świecie koronawirusowej izolacji , czy znamy cele, choćby te niedalekie. Może warto byśmy zapytali, jaki sens będzie miał dzisiejszy dzień?

Widzę na co dzień wiele osób pragnących szczęścia, które absolutnie nie są gotowe na zrobienie czegokolwiek, by to szczęście osiągnąć. Jestem jednym z nich. Niekiedy. Miejmy więc odwagę!

Pamiętajcie; dojdziemy tam, gdzie chcemy, ale tylko jeśli wiemy dokąd chcemy pójść. Inaczej trafimy w jakieś przypadkowe miejsce. I niech to nie będzie żadna dystopia…

Życzę wam wspaniałych celów, ale głównie fascynującej drogi, bo dla mnie jest tak samo ważna jak cel.

Sierpniowe trele morele…

3. sierpnia 2020

Jak się wam podoba nie koszona trawa w mieście? Kolorowo od kwiatów, brzęczą pszczoły i fruwają motyle, a ziemia nie wysycha. Same zalety, a że traci estetyka… Wszak to rzecz umowna. To co dla jednego gatunku jest chwastem, dla innego może być dobrodziejstwem. Mnie się podoba. U siebie też nie ścinam. Czekając na odbiór kosiarki z naprawy (trzeci tydzień) upajam się widokiem, a wśród roślin dostrzegam wiele ziół, o jakich istnieniu na moim trawniku nie miałem pojęcia. Oczywiście na drodze jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa, widoczności dla kierujących i przechodniów. Jasne. Jak zwykle najlepszy jest “złoty środek”, czyli zdrowy rozsądek.

Dla miłośników kwiatów i letniego szaleństwa Jennis Joplin “Flower in the sun”.

Koronawirus wraca z mocą. Pisałem już o moich obawach, co do tej jesieni, gdy zmiesza się efekt Covid-19 i grypa sezonowa. Wyobrażam sobie jak kaszlący i siekający będą omijani szerokim łukiem, a spanikowani pracodawcy zaczną drapać nie po głowach rozstrzygając dylemat; “wygnać delikwenta na kwarantannę, czy niech zaraża”, bo szanse na Covid-19 będą 50/50. Premier odtrąbił zwycięstwo nad chorobą, ale przedwcześnie. “Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się te epidemii i tego wirusa. I to jest dobre podejście szanowni państwo, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się jego bać. Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca” – mówił jeszcze niedawno i osiągnął swój cel, bo seniorzy poszli do wyborów i zagłosowali właściwie. Dziś jednak widać panikę w działaniach PiS, a zapewne wrócą obostrzenia, kwarantanny dla podróżujących poza granice, a może i dla tych jeżdżących pomiędzy regionami. Mamy po 500-600 zachorowań dziennie i niemal 1800 zgonów od marca. Dużo? Utonięć tego lata jest ponad 200, a w wypadkach drogowych w te wakacje zginęło już 235 osób. To tak dla porównania. Szczyt zachorowań – wg wielu znawców tematu – dopiero przed nami.

Nie wiadomo jednak, jaka jest statystyka wszystkich zgonów, w porównaniu z rokiem ubiegłym. Ja nie doszukałem się nie tego nigdzie. No i ile osób umiera na choroby współistniejące. Zagadka.

Ku pokrzepieniu serc James Blunt “The Greatest”.

Efekt koronawirusa to jednak nie tylko zakażenia i zgony. Innym czynnikiem jest sytuacja życiowa, w jakiej znalazło się z powodu pandemii bardzo wielu Polaków. Trudności finansowe i izolacja to gotowy przepis na depresję, u wielu osób już obserwuje się panikę jako reakcję na ciągłe poczucie zagrożenia i samotność. Zdrowie psychiczne wielu z nas, którzy dotąd świetnie radziliśmy sobie z życiem, jest narażone na ciężkie próby. Brak nam naturalnych wentyli bezpieczeństwa, takich jak choćby udział w imprezach masowych, jesteśmy wszak istotami społecznymi.

A jeśli macie ochotę potańczyć w domku to dla Was “Taki Taki”. Fajne? No to bujajcie bioderkami!

Z innej beczki;

Rząd dzieli pieniądze z Funduszu Inwestycji Lokalnych. To 12 mld zł. Niemało. Problemu by nie było, gdyby decydowały jasne zasady. Tych jednak brak, a w zamian decyzja Premiera. No i tutaj pies pogrzebany, bo dla tych niepokornych wobec PiS-u samorządów pieniążki raczej nie będą przeznaczone. Zemsta smakuje na zimno.

Otworzyły się za to możliwości zarobkowe dla posłów. Nie muszą oni już informować Kancelarii Sejmu – jak było dotąd – o umowach zleceniach, czy o dzieło, jakich się podejmują. Otworzyły nie więc niebiańskie bramy (kieszenie) dla lobbystów. Hulaj dusza, wybory dopiero za 3 lata!

Tutaj nie mogło zabraknąć “Money for nothing” Dire Straits.

J.K. powiedział ostatnio, “jeśli ktoś uważa, że warto być Polakiem, to musi stać po stronie, która broni tradycyjnych wartości i chce przebudowywać naszą rzeczywistość”, patrz – po stronie PiS. Nie ma złudzeń. A w blokach startowych do rządu znów – ta dam – Atonii Macierewicz! Wraca ze swoja smoleńską manią prześladowczą, cwaniackim uśmiechem i jadem ściekającym po brodzie. Schowany na dnie szafy przed wyborami (to już kanon działania PiS) zamiast znaleźć przejście do Narni, przesiąkł zapachem naftaliny, zebrał w sobie całą nienawiść do wrogów i sowieckich szpiegów i wylazł jak Jocker by siać spustoszenie. Ciekawi mnie ten zabieg J.K., bo to gotowa recepta na konflikt z A.Dudą (ale może trzeba utrzeć nosa Andrzejowi, by nie poczuł się zbyt niezależny w tej drugiej kadencji), no i psikus dla Morawieckiego, który też za Antonim nie przepada.

Jeśli o nienawiści mowa… Valley of Darkness “HATE”. Posłuchajcie, bo warto.

Na tapecie także afera pedofilska z udziałem syna Jacka Kurskiego, z lat 2009-12, kiedy tenże mając 17-20 miał dopuszczać się czynów lubieżnych na nieletniej (9-12 lat) Magdzie N. córce działacza PiS. Wszyscy oni spotykali się na wakacjach w Danielowce opodal Gdańska. Oczywiście ani słowa o tym w telewizji publicznej, a w ogóle to jest to atak totalnej opozycji na jaśnie panującego w mediach Jacka Kurskiego. Na pohybel im! Po uciszanych aferach pedofilskich z udziałem księży np. biskupa Janiaka z “Zabawa w chowanego” Sekielskich, nie mam wątpliwości jak zamieciona pod dywan będzie ta sprawa. W 2017 i 2019 sprawę już umarzano, bo prokuratura Ziobry zignorowała zeznania świadków. Ręka rękę myje. Układy jak z powieści o Cosa Nostrze. Tyle że w wydaniu znad Wisły.

W temacie “Cosa Nostra” w wydaniu Gati.

Uśmiałem się za to z wkrętki A.Dudy jaką zafundowali mu rosyjscy komicy (przez innych zidentyfikowani jako szpiedzy z Kremla). To właśnie pasuje do naszego Prezydenta, jak garnitur na miarę. Ale mamy takiego, na jakiego zasłużyliśmy, jakiego wybrała większość obywateli. A może oni też zrobili to “dla beki”? Coraz więcej polityków deklaruje, że nie weźmie udziału w zaprzysiężeniu. Shame on You! No to będzie skromniejsze, z powodu koronawirusa w okrojonym składzie. Tak to sobie ułożyli. Sprytnie. A.D. przysięgał będzie na Konstytucję, ale równie dobrze mógłby na książkę kucharską, bo z jednego i drugiego wysmaży, co tylko będzie chciał. Zaprzysiężenie już 6. sierpnia. Będziecie oglądali w TVP? A potem będzie msza prowadzona przez abp. Gądeckiego. Zachęciłem?

No to na koniec abp. Gądecki o komunii dla rozwodników i żyjących w związkach cywilnych.