Ani chwili spokoju!

18 .sierpnia 2020

Pisząc tekst przedwczoraj myślałem, że przynajmniej do końca tygodnia nic mnie nie zaskoczy i nie zirytuje, a kolejny wpis popełnię może po weekendzie. Błąd! Jadąc dziś autem i słuchając wiadomości, nie wierzyłem uszom, kiedy gruchnęła wieść o rezygnacji z funkcji naszego światłego, choć wiecznie stroskanego i niedogolonego ministra zdrowia pana Łukasza Szumowskiego. Wróci do leczenia pacjentów – tak mówi, ale aż kusi, by rzec; „lekarzu, wylecz się sam”. Włączyło mi się też myślenie o związku tej dymisji z odrzuceniem przez Senat ustawy o podwyżkach dla posłów i członków rządu wraz z Prezydentem i jego żoną (!). Brzydko pomyślałem, wstyd mi! Pan Szumowski nie zwykł jednak tyrać za darmo, a 300 mln zł, jakie „ponoć” wraz z bratem pozyskali od 2015 r. z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a potem jeszcze 54 mln zł z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój i na dokładkę 24 mln zł w grantach z NCBiR to od biedy wystarczy na wakacyjne wydatki. Oczywiście to wszystko dla OncoArendi, czyli spółki braci Szumowskich. Przy tych pieniądzach 200 mln zł na respiratory od handlarza bronią spółki E&K, które wsiąkły na dobre w podatny grunt niepamięci, to tylko deser do obiadu. Smacznego… – tylko dlaczego z naszych podatków!!! Teraz zaś, w połowie koronasyfu ewakuacja. Podziwiam takich gości, wyrachowanych i cynicznych do samego końca. Szacun panie Szumowski. Oficjalnie rezygnuje z powodów osobistych. Mając tyle kasy też nie miałbym motywacji do szarpaniny z Ziobrą. Czuć w tym jednak też jakiś układ. Gdybym kręcił film political-fiction, fabuła byłaby gotowa.

A dla Łukasza Szumowskiego Demis Roussos “Goodbye my love, goodbye”.

W czwartek powstał projekt ustawy o tak zwanej bezkarności, czyli o tym, że w obliczu pandemii usprawiedliwione jest każde działanie urzędników, nawet łamiące prawo! Wiedzieliście? Przepis działałby na dodatek z mocą wsteczną. Czyli np. jeśli prawdą okażą się przekręty Szumowskiego, zostaną wymazane gumką myszką ustawy, jak podpisy na fakturach za respiratory… Już komuniści krzyczeli, że władza się wyżywi – mieli rację! Pozostaje pytanie, czy dzisiejsze odejście ministra jest elementem jeszcze ciekawszej układanki? Zobaczymy.

Na prawicy Ziobro sprzeciwia się Kaczyńskiemu w temacie „dekoncentracji” mediów, a jest w tym Ziobro jeszcze bardziej prawicowy od Kaczyńskiego. Chciałby, aby wszystkie media w Polsce funkcjonowały jak Telewizja Polska, czyli z przyklaskiem dla władzy i z disco-polo w tle. I narodowi byłoby weselej i władzy lżej. Wszyscy byliby zadowoleni. Ziobro wyrasta zaś na Frankensteina prawicy, który bywa wygodny, ale ostatnio częściej chyba jest dla Kaczyńskiego problemem, a ze względu na swoją ambicje trudny jest też dla wszystkich po tej stronie sceny politycznej. I nie tylko.

Joan Jett w “Dirty Deeds Done Dirt Cheap.” o tym jak za małą sumkę dawać sobie radę w życiu.

Wiele kontrowersji wywołała wspomniana już ustawa o podwyżkach dla posłów i rządu. Polska w największej recesji od wielu lat, a posłowie KO i PiS podają sobie rękę w temacie. I nie chodzi mi o to by zarabiali niegodziwie, bo i pracy tam dużo i odpowiedzialność konkretna. Za dorą płacę jednak żądałbym jakości. Dajcie panie i panowie jakość, a suweren wam nie poskąpi. Dziś jedni oskarżają drugich – to oni chcieli, a my tylko się przychyliliśmy / a nie, bo to nie wyszło od nas… Normalnie pyskówka w piaskownicy.

A w tym wszystkim beznadziejna postawa KO, a w szczególności Borysa Budki, który już nie pierwszy raz plącze się w zeznaniach i okazuje się politykiem niewiarygodnym, kłamliwym, niekonsekwentnym… Dla mnie jest jak ostatni gwóźdź do trumny PO. Nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji, nie ma własnego zdania. To mnie irytuje do granic. Totalna beznadzieja!!! Po Tusku nie pojawił się wśród liberałów nikt, kto byłby godnym przeciwnikiem Kaczyńskiego w wizji i w debacie, na tyle wytrawnym graczem, by nie dał się zapędzić w kabałę, jak te podwyżki.
Budka nawet w tak przychylnej stacji jak TVN24 nie jest w stanie się obronić. Kręci i unika odpowiedzi, broni się, że wspólnie, że my, że każdy ma głos… I nawet co do własnej pozycji szefa klubu nie ma zdania.

Demi Lovato “Confident”; to dla Borysa Budki, że nie ma nic złego w byciu pewnym siebie.

I komu tu uwierzyć? Komu zaufać?
Tylko własnemu rozsądkowi. Intuicji.
Bądźmy więc czujni i nie dajmy się zwieźć pozorom.
Do najbliższego i mimo wszystko dobrego tygodnia!

I na koniec Tears for Fears „Everybody want to rule the world”. Chcielibyście? Z marzeniami trzeba uważać.

Pozdrawiam!