Pół roku pandemii.

Kończą nie wakacje i lato odchodzi. Dni jeszcze są ciepłe, ale wieczory już nie. Lawendy ścięte, ususzone i w woreczkach, a w domu ich zapach dominuje nad innymi. Maliny za to słodkie i winogrono dojrzewa, a pierwsze gruszki jadłem prosto z drzewa.

Już niedługo będziemy obchodzili półrocze pandemii w Polsce. Nie jest to okazja do hucznego świętowania, szczególnie gdy liczba zachorowań wcale nie spada, a kolejne kraje znów zaostrzają restrykcje i zamykają granice. Na świecie dziś padł rekord – 78.761 przypadków – którego główne źródło to Indie. U nas zaś 631 nowych zachorowań. Jednocześnie w mediach i przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej opinii, że koronawirus to „pic na wodę” i manipulacja. W Polsce w grupie „Nie wierzę w…” zarejestrowanych jest ponad 50 tysięcy ludzi. Twierdzą oni, że Covid-19 to spisek korporacji dla zbicia majątków na szczepionce, która wreszcie trafi do obiegu, a wcześniej na upadłościach firm i spekulacjach walutowych, oraz przy kombinacjach na rynku surowców. 

Znam osobę, której bliski krewny zapadł na tę chorobę i przeszedł ją wyjątkowo traumatycznie, włącznie ze skomplikowana operacją. Wierzę więc, że Covid-19 to fakt i groźny wirus. No cóż, szczepienia też mają swoich przeciwników, bo skoro wirusów i bakterii nie widać, to ich nie ma – logiczne. Cóż tam wiedział Ludwik Pasteur, czy Robert Koch, a dzisiejsi mikrobiolodzy, wirusolodzy etc. to także zwykli naciągacze! 

W nieco innym kontekście, ale piękna piosenka Pink o braku zaufania “I don’t believe you”. Dla was!

Najgorsze, że nasi rządzący sami wydają sprzeczne komunikaty; lock-down przy 300-400 przypadkach dziennie, a przy 600 będziemy mieli start roku szkolnego, można pójść na mecz i do kina (nie abym był zwolennikiem życia w zamknięciu, chodzi o brak konsekwencji), niby trzeba ręce dezynfekować i maseczki nosić, ale już jeśli klient się uprze to Policja i Sanepid nie są jednoznaczni w osądzie, czy klienta takiego należy obsłużyć w sklepie, czy też nie. Jeden taki celebryta, pan Tomasz Karolak, niby inteligentny człowiek, ale uważając, że jest zbyt sławny by stosował się do praw dla „maluczkich” bardzo był oburzony, gdy go nie obsłużono w Ikei! Brawa przy tym dla zarządu tej sieci za konsekwencję, której brak innym. W lubelskim za wpuszczenie klienta bez maseczki Straż Miejska karze przedsiębiorców mandatami po 5 tyś zł, a w Suwałkach to kasjerka ma zapłacić 100 zł za odmowę obsługi klienta bez maseczki, bo złamała 135 art. Kodeksu Wykroczeń. Tak uznał Sąd. 

Brawa dla resortu zdrowia i dla polskiej prokuratury. Bałagan to ich specjalność.

Trudno się dziwić antypandemiowcom, czy też denialistom (to od ang. „deny”, czyli zaprzeczać) jeśli zważymy, że nasz były minister zdrowia, zawsze przejęty losem rodaków pan Szumowski bawi się świetnie w Hiszpanii, a dziwnym zbiegiem okoliczności przełożono zakaz lotów do tego kraju do 1 września – przypadek? Pan Łukasz Szumowski to niezmiennie mój ulubieniec, numer 1 na mojej liście hochsztaplerów rządu PiS. Pokazuje nam matołkom jak mając 30 tyś. zł na koncie można spędzić kilka tygodni na luksusowym jachcie. Przypuszczam, że była to oferta pana Bogusław Szemiotha „last minute” lub Szumowski znalazł ją w RNB&B, a przypadkowo hostem był biznesmen i milioner, pan Bogusław. W życiu bowiem trzeba też mieć po prostu szczęście! Będę śledził losy pana Łukasza Szumowskiego, bo to postać nietuzinkowa…

Teraz dla pana Szumowskiego coś do poruszania biodrami na pokładzie jachtu przy ciepłym wietrze o zachodzie w przystani; Shawn Mendez i Camila Cabello “Seniorita”. Na zdrowie panie ministrze!

W rządzie zastapił go Adam Niedzielski, a na krześle ministra spraw zagranicznych – wiecznie nieobecnego, spóźnionego i pozbawionego jakiejkolwiek inicjatywy Jacka Czaputowicza – pojawił się Zbigniew Rau. Prezydent Duda powiedział, że spodziewa się kontynuacji w obu resortach. Hmm…, podrobić jednego ani drugiego z odchodzących nie będzie łatwo. 

Adam Niedzielski nie jest lekarzem, ale przecież Szumowski też w ministerstwie leczeniem zajmował się niewiele, Zbigniew Rau wydaje się na swoim miejscu, chociaż czekają go nie lada wyzwania; choćby stosunek do przewrotu na Białorusi, czy ułożenie się z nowym prezydentem USA (ktokolwiek nim będzie), a przy tym budowa dobrych relacji z Niemcami (skandal z brakiem zatwierdzenia ambasadora) i Francją, a także z Anglią już poza Unią. Jest co robić panie ministrze, chociaż prezydent chce kontynuacji, a więc robić, czy nie robić, oto jest pytanie. 

W razie czego przyjdą następni, bo rekonstrukcja rządu to kwestia najbliższej przyszłości.

Ach ta jesień, będzie się działo.

A’propos szkoły; podobno ministerstwo ma zapewnić 1 000 000 maseczek, co wystarczy średnio na 10 dni funkcjonowania szkół w Polsce. Minister Piontkowski zwinnie zrzucił na dyrektorów odpowiedzialność za organizację procesu i przekonuje, że dzieciaki nie są nosicielami choroby w takim stopniu jak dorośli. Skąd to przekonanie? Bardzo ryzykowny eksperyment. Związek Nauczycielstwa Polskiego postuluje o formę zdalną, bo zapewnienie uczniom jednoosobowej ławki wywoła konieczność nauczania na trzy zmiany. Do tego zaś nauczycieli jest zbyt mało.

Jesienna piosenka Eda Sheraana “Autumn leaves”. Dla przełamania nastroju, romantycznie…

W Koalicji Obywatelskiej debatują o zmianach – będzie żle, czy jeszcze gorzej, znaczy zostanie Budka, reaktywuje się Schetyna, czy powoła swój ruch Trzaskowski, ruch który będzie fasadą dla umierającej w drgawkach PO? 

Mi już niezwykle ciężko słucha się ich ględzenia, trudno mi znieść ich brak zdania, poglądów i kierunku. To armia bez wodza, ludzie zagubieni, zakręceni, bez pomysłów. Przemawia przeze mnie rozgoryczenie. A może na gruzach PO powstanie coś nowego, jak właśnie PO wyrosła na zgliszczach Akcji Wyborczej Solidarność w 2000 r. Chciałbym opozycji mocnej, mądrej, konstruktywnej, śmiałej o opiniach i określonej w celach. Taką bym wspierał. Bardzo jestem więc ciekaw jak Rafał Trzaskowski zorganizuje swój ruch społeczny. Na razie jakoś mało o nim słychać. Panie Rafale, co się dzieje? 10 000 000 Polaków głosowało na pana! Czy zaangażowanie w wybory to tylko trik, wielka ściema? Ja czuję nie oszukany.

I dla wszystkich, którzy maja podobnie dedykacja “Schiza” w wykonaniu Agnieszki Chylińskiej.

Gonitwa też w PSL-u, gdzie po klęsce lidera Kosiniaka-Kamysza kompletna degrengolada. Rozważany jest sojusz z PiS w zamian za ministerstwo (np. wypowiedź W. Bartoszewskiego z 28.08), co jest bardzo na rękę Kaczyńskiemu w obliczu konfliktu z Ziobrą, ale moim zdaniem będzie to jak splunięcie na tych, co jednak głosowali na ich kandydata w wyborach. Cóż, w mojej ocenie taka to właśnie partia, jak stara panna co się stroi we wstążeczki, do wzięcia dla każdego, kto u władzy. Zagrożeń dla nich jest więcej, bo choćby podział Mazowsza, na Warszawę i resztę województwa może być gwoździem do ich trumny, gdy dziś w sejmiku rządzi koalicja PO-PSL. Jest to ostatni bastion ludowców, a po jego upadku posłowie PSL będą skamleć u bram PiS o posady. Kukiz ze swoimi szczątkowymi zasobami już pokazał dobrą wolę dialogu z PiS nie wspierając wotum nieufności dla Mariusza Kamińskiego. Kaczyński układa to perfekcyjnie i najpewniej w nowym województwie to PiS wygra wybory do sejmików, bazując na niechęci mieszkańców okolic do „salonu warszawskiego”. Szach i mat, panowie.

Tymczasem Hołownia prezentuje logo stowarzyszenia „Polska 2050”, które dopiero co zarejestrował, a zaraz zajmie się budowaniem struktur; nominowaniem liderów i szefów zarządów wojewódzkich. Od czegoś trzeba zacząć. Dla mnie to na razie enigma.

Wciąż trwa lizanie ran po klęsce przy próbie zmian w uposażeniach posłów, samorządowców i członków rządu. Wynagrodzenia tej grupy w Polsce w ostatnich latach spadły o 20% i nie kuszą mądrych i zaradnych, bo ci wolą biznes. Aby utrzymać się z pensji samorządowca trzeba kombinować, to jasne. Jestem za podwyżkami dla nich, choć nie w tym czasie i nie bez związku ze stanem gospodarki i stopą życia ludzi w Polsce. Proponuję model uzależniony od skutków rządzenia, tak jak w każdym dobrym przedsiębiorstwie zarobki managerów uzależnione są od wyników ich pracy. 

I wtedy mówmy o tym, czy są wyższe, czy niższe od ich odpowiedników z Niemiec. To nie Polacy jeżdżą do Niemiec wypoczywać nad morzem, ale to niemieccy emeryci mają raj nad Bałtykiem.

A jeśli o pieniądzach mowa… Pink Floyd “Money”. Życzę bogactwa!

I coś z zagranicy, choć bliskiej. 

Białorusini nie odpuszczają, są zdeterminowani. Podziwiam ich tym bardziej, że protest nie ma formy agresywnej. Agresja jest po drugiej stronie, silniejsza i brutalniejsza im bardziej pokojowe są wystąpienia narodu. 

Polacy wreszcie zebrali się na spotkaniu ponad podziałami i rozmawiali. Premier podziękował opozycji za konstruktywne podejście i nie szczędził pochwał za inicjatywy. Nie wierzyłem, gdy słuchałem! 

Mówił też, że im bardziej na zachód, tym zainteresowanie sprawą białoruską jest mniejsze i nie należy liczyć na UE w tej kwestii. To raczej zrozumiałe. Podobnie ruchy separatystyczne w Hiszpanii obeszły nas jak zeszłoroczny śnieg. 

Białorusini wcale też nie chcą pieniędzy z UE, bo jak zauważają taka pomoc bardziej niż może pomóc, jest na rękę Łukaszence. Mam wrażenie, że UE chce kupić sobie za te 53 mln Euro spokój sumienia i dalej kolaborować z Rosją np. budując Nord Stream 2. 

To bardzo dobrze, że Polska wreszcie włączyła się do dialogu, w których rolę reprezentanta Białorusi przed UE przejęła Litwa. Wspaniale, że parlament zadeklarował dla ludzi zza naszej wschodniej granicy wsparcie, leczenie w szpitalach, edukację etc. To wszystko powinniśmy robić. Jednak przy okazji tej sytuacji, mam mało pozytywne przemyślenie; pomimo, że nam Polakom ciągle wydaje się, że w miejscu, w którym jesteśmy możemy nadawać sprawom bieg, kształtować oblicze polityki wschodniej, to wciąż obszar wpływów Rosji i Niemiec. To ich zdanie liczy się tutaj najbardziej i to na ich głos czekają Białorusini. 

Tak, czy inaczej, trzymam za nich kciuki.

Na zakończenie coś o Rosjanach od Stinga.

Dobrej nocy i udanego dnia!