Marsze kobiet, święto Niepodległości, czyli PiS a Żołnierze Chrystusa, Wojownicy Maryi, ONR, Straż Narodowa, Ordo Iuris… Czy Polską politykę zdominuje hipokryzja? Czy Polskie ulice zawojują zadymiarze?

13. listopada 2020

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie ostatnie zajścia 11 listopada w Warszawie, a także wcześniejsze wezwanie Jarosława Kaczyńskiego do obrony kościołów. Jak to w przysłowiu “uderz w stół…”- już po jednym dniu pojawił się nowy twór, Straż Narodowa, której to “wojownicy” wypełnią wolę “naczelnika państwa”, aby nie przedostało się do świątyń żadne lewactwo (róbta-co-chceta), czy knajactwo (margines społeczny), a w tym kobiety manifestujące swoje prawa w związku z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej i pokazujące swój gniew na patriarchów kościelnych, którzy przyklasnęli tej zmianie. Skłoniło mnie do tego również analiza genezy ustawy antyaborcyjnej, gdzie niemałą rolę odegrało Ordo Iuris, czyli organizacja prawników o poglądach katolicko – konserwatywnych, angażująca się w obronę ładu konstytucyjnego (?!), opowiadająca się za bezwzględnym karaniem za aborcję (a także za poronienia!). To prawnicy z OI brali udział w przesłuchaniach studentów z UŚ skarżących się na wykładowczynię, która przekonywała że antykoncepcja jest zachowaniem aspołecznym. Były prezes OI Aleksander Stępkowski został 15. maja mianowany przez prezydenta RP A.Dudę I prezesem SN. Członkowie OI są przeciwnikami “in vitro” i badań prenatalnych, sprzeciwiają się też “gender”. Współpracują z Konferencją Episkopatu Polski – przypomnienie autora.

Od kilku lat czytam jednak o organizacjach, mających rzekomo bronić wiary i tradycji przed lewakami, LGBT, muzułmanami etc. I tak się zastanawiam, czy rzeczywiście katolicyzm w Polsce potrzebuje takiego wsparcia, czy bardziej potrzebuje tego rząd PiS (wcześniej także PO), a może to samorodne, czasem użyteczne, twory wywodzące się ze środowisk nacjonalistów i kiboli, albo zwyczajnie przywiązani do tradycji patrioci i ultrakatolicy?

Na przykład – Wojownicy Maryi to mężczyzni, w większości 18-50 lat, którzy muszą poddać się Pasowaniu Mieczy, co nazywają również aktem zawierzenia Maryi. Mistycznie, co? Spotykają się raz na 1-2 m-cy na modlitwach we własnych intencjach, uczestniczą we mszach w każda 1-szą sobotę miesiąca i raz w roku odbywają osobiste 33-dniowe rekolekcje. Wbrew nazwie to organizacja, której jedyne, co można zarzucić, to zawierzenie dogmatom i oddanie się władzy kościoła katolickiego (w pełni i bezwarunkowo podporządkowują się Papieżowi, biskupom i kapłanom parafialnym). Poza modlitwą promują wychowanie sportowe, ale odrzucają przemoc, choć miecz otrzymywany przy pasowaniu ma przypominać o konieczności walki na śmierć i życie o najważniejsze wartości. Jednak spotykają się na modlitwach, różańcach, rownież tych opasujących Polskę (“różaniec do granic”).

I póki towarzyszy temu modlitwa, a w stosunku do myślących inaczej używana jest perswazja, podziwiam ich, bo w czasie polaryzacji poglądów niełatwo jest mówić otwarcie, w co wierzymy. Stawanie zaś po stonie kościoła katolickiego wymaga odwagi. Muszę przyznać, że ostatni materiał TVN odnośnie kardynała Dziwisza mną wstrząsnął nie mniej niż filmy Sekielskich.

Słuchając jednak, jak niektórzy z członków tych paraorganizacji manifestują potrzebę agresji w rzekomej obronie fundamentalnych wartości czuję niepokój, a jeśli są to ideały katolickie, to dodatkowo jestem zdezorientowany. Kiedy dzieje się to z cichym przyzwoleniem rządzących, mam ciarki. “Tych ludzi musimy zatrzymać, aresztować. Musimy przywrócić prawodawstwo z karą śmierci włącznie. I musimy oskarżyć ich zgodnie z prawdą, zgodnie z prawdą ich osądzić, a jak zasłużą na to, to wtedy ich skazać na śmierć. Wtedy będziemy bronili tego, czego bronili nasi przodkowie” (cytat z wywiadu z Robertem Bąkiewiczem z 2019r.)

Zadymiarze wolą masę, tłum, poczucie więzi i siłę głupy. Część z nich pokazała, na co ich stać, 11. listopada w Marszu Niepodległości. Jest o nich głośno od czasu do czasu.

W trakcie ostatnich sprzeciwów kobiet odnośnie ustawy aborcyjnej kibice pojawili się na schodach kościołów i katedr ale, co mnie pozytywnie zdziwiło, opowiedzieli się za protestem kobiet, broniąc jedynie świątyń. Brawo! Ich oddzielam grubą kreską od bandziorów podpalających mieszkania.

Zastanawiam się jednak, jaka jest motywacja powstawania organizacji jak ONR, czy właśnie Straż Narodowa? Oczywiście pamiętam z historii o Templariuszach (jakże daleko jest mit od rzeczywistości) i o innych Zakonach Rycerskich, gdzie różnej maści zwyrodnialcy pod sztandarem z krzyżem mordowali i grabili, niewolili i torturowali. Zastanawiające jest, że Straż Narodowa w swym herbie ma krzyż znany z krucjat. Pamiętam też, czym była Inkwizycja i jakimi metodami nawracała niewiernych, kim byli Konkwistadorzy, jak wyglądały rzezie reformacji. Wśród katolików byli zawsze ci, którzy wierzyli za słabo, albo zwyczajnie poddawali w wątpliwość słowa Papieża, biskupów, czy księdza na plebanii. A tych wiadomo, trzeba było torturować, powiesić lub spalić. Dziś stosy płonęłyby na każdej ulicy, przy każdym kościele i plebanii. To ponury żart – wiem…

Wydawałoby się, że te niechlubne karty dziejów już dawano za nami i jeśli chodzi o obronę wiary, “zagraża nam” co najwyżej dyskusja z Islamem. Nic bardziej mylnego. Posłuchajcie wymienionego już wcześniej pana Roberta Bakiewicza; “Miecz sprawiedliwości nad nimi wisi i jeśli będzie trzeba, zgnieciemy ich w proch i zniszczymy tę rewolucję” Tak mówi lider Narodowców i szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który stoi za SN. Bąkiewicz wywodzi się z ONR (który zdelegalizował w 1934 r. nawet taki narodowiec jak Piłsudski, bo widział w nim zagrożenie!). Wg Bąkiewicza demokracja to jeden z najgłupszych systemów jakie stworzył człowiek. Deklaruje się jako patriota i obrońca podstawowych wartości, w które nie wchodzi np. homoseksualizm, czy pedofilia, ale te w kościele, to słabości, za które trzeba się modlić (z rozmowy z M.Rigamonti z Gazety Prawnej z 2017).

A choć nie płoną dziś stosy (poza tęczą w Warszawie), to wrogie postawy są coraz częstsze, polaryzacja staje się naszą cechą narodową, religijno-polityczna poprawność staje na przeciw obrazowi bogactwa hierarchów kościelnych, ich bezkarności wobec prawa, hipokryzji i ponurej prawdzie Sekielskich. W tym kontekście konieczność opowiedzenia się po którejś stronie staje się nie tylko możliwością, ale wręcz koniecznością. Też tak myślicie?To teraz wyznanie. Wychowywałem się w rodzinie katolickiej, ale mam pewien dylemat co do istnienia Boga, jego postaci, imienia, czego od nas wymaga i dlaczego. Może dlatego, że jestem jednym z tych, którym nie wystarczy Biblia – gdzie żydowski Bóg karze, zabija i każe bestialsko zabijać, jednemu ludowi daje ziemie a innym odbiera, skazuje kobiety i zwierzęta, a także całą naturę na zatracenie w służbie człowieka-mężczyzny etc. – i ślepa wiara w słowa z ambony, które tak często w historii były nacechowane polityką, interesem, czy bieżącą potrzebą władzy, a wiadomo, że lud im głupszy tym wierniejszy. Widzę tutaj swoje prawo do poszukiwania, stawiania w wątpliwość, zadawania pytań i błądzenia, określania swojego miejsca w świecie, granic własnej woli, praw jakie mam jako człowiek i obywatel. Taką możliwość powinien mieć każdy, a w demokracji, w świecie w XXI wieku jest ona – powinna być – jak powietrze. Poszukiwania te realizuję na własną odpowiedzialność. Czy więc kwalifikuję się na stos? Wg Żołnierzy Chrystusa na pewno!

Powstali oni w 2016 r. aby bronić polskie kobiety przed migrantami. Paradoks. Wywodzą się ze środowisk kibolskich, nazywają się tymi “których Jezus uzdrowił i zawrócił ze złej ścieżki”. Noszą metalowe różańce… Jednym z ich przywódców jest raper Paweł Jaworski – ulubieniec W. Cejrowskiego i przeciwnik “gender”, głosi “walkę na śmierć i życie w obronie wiary”. W dniu 28. października ’20 ich członkowie “zostali pobici” w Wołominie, gdy pilnowali pomnika JPII przed dewastacją. Prawda to, czy prowokacja? Oceńcie sami.

Wiem, że wielu z Was wskaże mi wyjątkowych księży, którzy nie maja nic wspólnego z pedofilskimi aferami, zagrabianiem majątków, świętokupstwem, wykorzystywaniem finansowym i każdym innym wiernych, dupczeniem na boku, homoseksualizmem, alkoholizmem czy narkomanią. Podam nawet sam jednego – ojciec Adam Szustak (którego nagranie z bloga tutaj zamieszczam) . Ja jednak nie wierzę w bajkę o tych dziesięciu sprawiedliwych, przez wzgląd na których Bóg miał ocalić Sodomę dla Abrahama. Może za dużo czytałem o nieprawościach kościoła, o tym jak dogmaty wiary były dostosowywane do bieżących potrzeb, w wyniku czego to, w co wierzymy, nie jest tym czego nauczał Jezus. Dawno temu (gdzieś około 1989 r.) oglądałem film “Ostatnie kuszenie Chrystusa”, a potem przeczytałem książki Kazantzakisa, warto. W takiego Chrystusa uwierzę, w zagubionego, wątpiącego człowieka, który staje się synem bożym w skutek swojego wyboru i na skutek poświecenia, któremu się poddaje. Ludzki do granic, ikona dla humanistów. Ale nie takiego widujemy na krzyżach w kościołach, na obrazach, witrażach etc. Za to widzimy afery pedofilskie, lekceważenie ofiar, kłamstwa z ust najwyższych zwierzchników kościoła, ukrywanie sprawców, przekupstwo i hipokryzję…

Dziś do kanonu narodowych przysłów i powiedzeń powinno trafić „kłamiesz jak Polski biskup”, “jesteś zepsuty jak ksiądz”, „dziwisz się, jak Dziwisz”, “kombinujesz jak Polski proboszcz” etc.

Czy więc wszystko to biorą pod uwagę ci, którzy chcą oceniać, wskazywać drogę, a nawet ją narzucać, wartościować, bić tych, którzy wątpią i się zastanawiają, ci którzy zapisują się do organizacji jak Żołnierze Chrystusa, Straż Narodowa, Ordo Iuris, etc.? Czy oni wiedzą po której stronie leży prawda, ale nie ta półprawda – bieżąca, na potrzeby polityki rządu, wskazana przez hierarchów kościoła uwikłanych, dbających o własne stołki i wygodę pod płaszczykiem wiary i oddania ideałom, bogatych i upolitycznionych? Dlaczego nie mają wątpliwości? Kim są?

A czym kierujemy się my w naszej ocenie: przekaz TVN, a może TVP? Radio – ale jakie? Przemowy polityków – których? Kazania na mszy… czy własna ocena? Przewrotnie? Świat opiera się na manipulacji, a prawda milczy w ciemnym kącie. Zostawiam Was z tym przemyśleniem…

No to się nam kobiety wkurwiły!

27. października 2020

Strajki i demonstracje trwają już w ponad 100 miastach. Wywołane decyzją TK w sprawie aborcji nie dotyczą jednak już tylko tej ustawy, mają w moim odczuciu posmak rewolucji światopoglądowej. Na ulicę wyszli głównie ludzie młodzi, o których myśleliśmy raczej jako o politycznie obojętnych, bez zaangażowania w istotne problemy życia społecznego. I być może takimi by zostali, gdyby nie zamknięte granice i brak możliwości wyjazdu do normalnego świata… A może się mylę.

Atmosfera protestów jest podobna do tych z lat stanu wojennego. Zablokowane są główne arterie komunikacyjne, ale chyba nikt w tym czasie nie wini kobiet. One dziś potrzebują wsparcia, głównie od mężczyzn, którzy nie zadbali o ich interesy. Tak, tak. I szczególnie gdy trwa na nie medialna nagonka (chodzi oczywiście oTVP), gdzie cynicy tacy jak pan profesor Ryba z KUL nazywają te ruchy lewackimi, sprowadzają postulaty do poziomu absurdu, a atak na kościół nazywają napaścią na podstawowe ideały tworzące ład społeczny i ideowy, nie dostrzegając w ogóle jak daleko Kościół odszedł od ludzi. Shame on you!

Dla warszawiaków, skąd idzie fala nowego, gdzie najbardziej słychać o zniechęceniu do rządów PiS “Sen o Warszawie”.

Kobiety żądają jednak nie tyle powrotu do odebranych praw aborcyjnych, co ich poszerzenia, na wzór obowiązujących w krajach zachodniej Europy, pomocy społecznej dla matek wychowujących dzieci z upośledzeniami, żądają dostępu do antykoncepcji, stosowania praw człowieka, a nawet pomocy państwa dla przedsiębiorców i pracowników, którzy stracili źródła dochodu w wyniku pandemii. Do tego dochodzą postulaty rozdziału państwa i kościoła. Ostatecznie żądania dotyczą dymisji rządu. Za wiele?

Temu rządowi trzeba stawiać twarde postulaty, bo to rząd który równie twardo rozlicza się ze wszystkimi, którzy nie pasują do ich wizji świata.

Były już rozliczenia z ikonami “Solidarności”, nowa wersja starej historii, była sprawa Smoleńska, nagonka na Tuska i jego rząd, uchodźcy, sądy, sprawa kopalń, „piątka dla zwierząt”, LGBT, obwinianie lekarzy i strajkujących nauczycieli, teraz są kobiety. Rząd PiS nie potrafi funkcjonować bez wrogów, bez atmosfery oblężonej twierdzy, a tak naprawdę nie potrafi uszczęśliwiać obywateli – prócz rzucania nie swoich pieniędzy w programach politycznego przekupstwa. Trzeba od nich żądać. Zgadzam się, że to jedyna droga.

Ruchawki przeniosły się już z ulicy do Sejmu. Kaczyński stanął za plecami Straży Marszałkowskiej, schował się przed narodem, jakby ta rzeczywistość jego nie dotyczyła (jakież to typowe, bo ten człowiek – wiecznie za czyimiś plecami – nie ma za grosz odwagi osobistej). Jedyny komunikat to dzisiejsze wystąpienie z FB, gdzie na wzór Jaruzelskiego, JK przypomniał o zagrożeniu COVID – tak jakby to nie on doprowadził do rozruchów – i zagroził konsekwencjami. Słuchałem i nie wierzyłem, że to prawda, gdy zamiast dążenia do dialogu stanął w obronie kościołów, wezwał do ich obrony za wszelką cenę. To się okazuje najważniejsze! No to pojawią się ONR-owcy, Żołnierze Chrystusa, Wojownicy Maryi, Straż Narodowa, Młodzież Wszechpolska, Obrońcy Wiary w dresach, z metalowymi różańcami na dłoniach gotowi do popędzenia “lewackiej hołoty”. Kaczyński zamiast słusznego gniewu widzi nihilizm u demonstrantów. W jego pojęciu to naród jest ZŁY! Jeśli więc ktoś liczył na dialog, to się przeliczył. Jestem naiwny… Prezydent ukryty w Pałacu też milczy jak zaklęty! Właśnie takich „decydentów” sobie wybraliśmy, takich mamy.

A to wszystko w atmosferze rekordu zakażeń COVID-19 – 16300 przypadków – paraliżu służby zdrowia i całkowitego pogubienia rządu z premierem na czele.

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy… – śpiewa Marek Grechuta. Oby przyszłość była weselsza, lepsza, bardziej wypełniona nadzieją.

Jaki będzie finał tych zajść? Trudno wróżyć. Jedno jest pewne, sprawy zaszły niebezpiecznie za daleko, aby sytuacja wróciła do punktu zero. Ja obawiam się, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, bo to, czego na pewno nie potrzeba w Polsce, to rozlewu krwi, a zadymiarzy gotowych pokazać się wreszcie w pełnej krasie, jak pan Robert Bąkiewicz, lider Narodowców i szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który twierdzi o “lewakach”, że “miecz sprawiedliwości nad nimi wisi i jeśli będzie trzeba, zgnieciemy ich w proch i zniszczymy tę rewolucję”. Rządy upadały przy mniejszej skali niezadowolenia obywateli, a Policja i wojsko reagowały już nerwowo na mniej ekspresyjne zajścia. Czasem wielkie problemy rodziły się z pozornie mało istotnych incydentów.

Z obecnej sytuacji jedna korzyść, że opadły maski. PiS na pewno stracił już młodych. Wyszła hipokryzja Konfederacji, rzekoma otwartość pana Bosaka i pokazała się prawdziwa twarz posłów Kukiz’15 – jeśli ktoś miał złudzenia.

I tak przyszło mi do głowy, że może ten rząd chce upaść… Pogubiony w pandemii, z wizją Polski, jakiej nie chce nikt prócz ich samych i tych wiernych 60+, bez pomysłu na ciąg dalszy, z widmem kryzysu po pandemii, może chce odejść? Wszak odchodził już raz, na własne życzenie, choć w atmosferze skandalu. Ich specjalność to zagrywanie się aż do upadku. Może to już ten moment? Kto jednak pokieruje państwem w rozkładzie?

Wiecznie aktualne teksty Kazika. Często wklejam jego piosenki na moim blogu, ale mam nadzieję, że docenicie tego barda narodu. Posłuchajcie.

Pani Julia Przyłebska – prezes TK znalazła także swoją furtkę do historii. I chociaż pani Julia już wycofuje się z własnego orzeczenia i nawołuje do uspokojenia, to brzmi to jak ponury żart.

Pozdrawiam. Szczególnie kobiety!

Prywatny folwark starego człowieka.

25. października 2020

„Strzeż się ludzi, którzy są pewni tego, że mają rację”; ostrzegał Sokrates już 2400 lat temu przed rządami autokratów. Próżny trud. Rząd PiS zgarnął w wyborach niemal 44% poparcia, a dziś wciąż wspiera go 37% ankietowanych. Nie ma się co zżymać na stan demokracji tylko pięknie należy podziękować Schetynie, Kopacz, Musze, Budce,  Neumannowi, Trzaskowskiemu et consortes za syf jaki mamy i za Jarosława u steru.  Poprzez swą codzienną „ciężką pracę”, dają dowód nam, którzy kiedyś im zaufaliśmy, że jesteśmy skończonymi matołami i że nabraliśmy się na ich retoryczne sztuczki i pustosłowie. Jestem jednym z takich wystrychniętych na dudka. Nie jest mi z tym dobrze, ale kiedy rozglądam nie dookoła widzę pustynię. I zanim wyrośnie coś pośrodku, jakaś partia, czy stowarzyszenie dla normalnych ludzi, takich bez piany na ustach, niepodzielnie będzie panował Jarosław. A on jest, jaki jest, nigdy nie był inny; zakompleksiony (bo nie odegrał żadnej istotnej roli w „Solidarności”, bo zawsze drugi za bratem), zacofany (bez konta w banku do 2009 r., bez prawa jazdy), zdewociały, bez żony, dzieci, z kotem na ramieniu, bez szacunku dla ludzi (słynne „chamska hołota”, czy „mordy zdradzieckie” w Sejmie, ), arogancki („jesteśmy ludzkimi panami” – mówił o sobie i ludziach PiS w 2017 w Sejmie), butny, mściwy, nietolerancyjny etc. Jakbym był twórcą z Marvela; to miałbym gotowy profil geniusza zła. Zresztą nawet św. pamięci Władysław Bartoszewski mówił o nim „Jarosław Kaczyński jest zakompleksiony, arogancki, inteligentny i zdolny. Zdolny do wielu złych rzeczy”. Bartoszewskiego szanowałem za to jak żył, kim był i co mówił.

A dla rozluźnienia coś o nowym królu w mieście! Prince i “Partyman”.

I biorąc to wszystko pod kreskę nie dziwi mnie wcale, że pan Kaczyński urządza świat po swojemu. Dostał wszak narodowe zezwolenie, glejt od narodu i ma święte prawo hegemona. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że od 1993 r. mieliśmy w Polsce ustawę aborcyjną niezgodną z Konstytucją. Jedynie sędziowie Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski mieli zdanie odmienne niż Jarosław Kaczyński i posłuszni mu klakierzy z TK. O tym, jak cynicznie JK wykorzystał czas pandemii, nie warto nawet pisać. Zlekceważono prawa kobiet, pominięto opinie lekarzy i naukowców, nie dano prawa głosu oponentom, przedstawicielom organizacji pozarządowych etc. „Tak chcę” Kaczyńskiego – oto prawo! Ani słowa nie słyszałem o idących za zmianami programach pomocy dla kobiet rodzących dzieci z nieodwracalnymi upośledzeniami, dzieci nieuleczalnie chore, bo solidarnościowy fundusz wsparcia osób niepełnosprawnych poszedł na dodatkowe emerytury dla elektoratu PiS. Znamienne jak skwapliwie poparli Kaczyńskiego cynicy z Konfederacji, Kukiz’15 (tak, tak!) i Episkopatu. Biskupi i kardynałowie przypomnieli o przykazaniu „nie zabijaj”. W ich ocenie Polska wraca w ten sposób do cywilizacji – jasne, tej z XV wieku, gdzie im żyło nie wyśmienicie, bo lud padał na kolana przed sutanną. O tym marzą i dziś i wykorzystają każdą okazję – to wie każdy kto musiał choć raz udać się do nich z prośbą, (choćby aby pochować kogoś bliskiego).  Poza tym ta władza gwarantuje im ponad 150 mln zł rocznie, a w 2019 roku było to 171 mln zł! Czy za taką kasę nie jedlibyśmy władzy z ręki? No jemy, jemy za 500+, za trzynastą emeryturę, za premię wakacyjną. Jaki dobry rząd. Ludzkie pany! Ciekawe, jaka część Funduszu Kościelnego jest przeznaczona na pomoc np. ofiarom gwałtów, dla matek samotnie wychowujących dzieci, dla rodzin wielodzietnych, na leczenie schorzeń dzieci w fazie płodowej, na wsparcie rodzin wychowujących dzieci z zespołem Downa etc. Kościół wspiera ich wszystkich żarliwą modlitwą, a to nie ma ceny. Tak, jestem antyklerykałem, jakby ktoś miał wątpliwości. Rzucajcie kamieniami.

Hozier – “Take me to Church”, bo jedynym kościołem jest nasz umysł, a miłość tą modlitwą, która powinnismy odmawiać codziennie…

Nie wiem też gdzie schowała się żona Prezydenta, albo jego córka Kinga, która  mówiła tyle o tolerancji w czasie kampanii, a potem dostała urząd w skutek nepotycznego układu. Zdawałoby się, że jako kobiety powinny zabrać głos, ale widocznie kwarantanna im nie pozwala. „Chciałabym zaapelować, by nikt w naszym kraju nie bał się wyjść z domu. Niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, poglądy, jakiego kandydata popieramy i kogo kochamy. Wszyscy jesteśmy równi i wszyscy zasługujemy na szacunek. Nikt nie zasługuje, aby być obiektem nienawiści.” Ach jak to brzmiało. No i mamy kobiety na ulicy. Gdzie jesteś Kingo?

Posłuchałem wystąpienia Szymona Hołowni – jedynego, w mojej ocenie polityka (?), działacza (?), osobę publiczną którą, w mojej ocenie warto w tej sytuacji posłuchać – i polecam Wam. Nie będę streszczał. Zamieszczam poniżej link. Hołownia mówi o rzeczach wprost, choć też ubija swój kapitał… Niechby, w końcu może wyrośnie na tej pustyni coś wartego mojego głosu.

Hołownia o ustawie antyaborcyjnej i działaniu TK. Odezwa do Kaczyńskiego?

Po tak zwanej „piątce dla zwierząt”, ustawa antyaborcyjna to kolejny punkt zapalny w sporze z własnym narodem. Jakie zapłoną kolejne stosy? Bo, że zapłoną to rzecz pewna. W zanadrzu jest sprawa LGBT, związków partnerskich, wychowania katolickiego w szkołach etc. Pan Kaczyński nie jest z tych, co pytają, on jest z tych, co wiedzą! Nasze państwo coraz bardziej przypomina prywatny folwark starego człowieka, który zapomina, ze nie żyje w nim sam. Ten stary człowiek nie rozumie zmieniającego się świata i chce za wszelką cenę zatrzymać bieg rzeki czasu. Nie da się.

A tymczasem mamy po kilkanaście tysięcy zachorowań na Koronawirusa dziennie, a jak wygląda walka z chorobę wie każdy, kto zachorował…

Zdrówka życzę więc i pogody ducha, bo jak śpiewał Tomek Lipiński z TILT „Jeszcze będzie przepięknie”. 

Sportowcy, prawnicy i biskupi. Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina…

19. października 2020

Dokąd płyniemy, z wiatrem lub pod wiatr, jaki jest cel i port?
Zdjęcie z wakacji roku 2019.

W najbliższym czasie wzrośnie nam bardzo ilość sportowców przygotowujących się do zawodów, bo takie obejście przepisu zamykania siłowni proponują ich właściciele. Polak sobie poradzi. Ta branża po kolejnym lock-down będzie miała na prawdę spory kłopot. Bronią się jak mogą. Podziwiam. W Polsce liczba zachorowań wzrośnie na dniach do 15 tysięcy, jak mówią fachowcy. Wierzę. Problem w tym, że służba zdrowia jest już przy granicy wydolności. Kto jest temu winien – niesubordynowani lekarze; tak orzekł Jacek Sasin, niezrównany w tłumaczeniu podobnych wątpliwości. I cóż tam 200 mln zł na respiratory, które nie pojawiły się w szpitalach, czy 15 mln dolarów na bezwartościowe maseczki dowiezione największym samolotem świata, oraz zdyskwalifikowane przez PZH do zastosowania testy antygenowe, które nic nie testują,  za jedyne 60 mln zł. Na takie wydatki nas stać. Nas – znaczy podatników.

O pieniążkach Lisa Minelli. Bo wiadomo, co kręci światem.

Liczba zakażeń rośnie w całej Europie skokowo. Rządy wymyślają nowe ograniczenia w kontaktach międzyludzkich. Przy tym obserwujemy coraz częstsze zamieszki wzniecane przez przeciwników ograniczeń, jak te w Pradze w Czechach, czy te zakończone masowymi aresztowaniami w Berlinie, etc. Zdziwiony jestem spokojem Włochów i Hiszpanów. Ludzie w wielu miejscach świata mają już na tyle dość pandemii i wynikających z niej ograniczeń, że działają coraz bardziej nieracjonalnie. My, Polacy, szczególnie z pokolenia 60’ czy 70’ mamy jeszcze w pamięci zamknięte granice sprzed wejścia do UE, ale młodszym trudno jest wytłumaczyć niemożność swobodnego przemieszczania. Nie wszyscy, nawet starsi, mają też tę samą cierpliwość, pokorę i zrozumienie. Do czego doprowadzi pandemiczne wstrzymanie? W mojej ocenie coraz ostrzejszy będzie spór, coraz mocniejsza polaryzacja i coraz więcej będzie emocji, a tam gdzie emocje wyłącza się zdrowy rozsądek. W mojej ocenie Policja wciąż reaguje zbyt opieszale i w sposób niezdecydowany, czym zachęca przeciwników noszenia maseczek i izolacji. Nie lamentujmy jednak, bo do kościołów można wciąż chodzić i to się nie zmieni. Alleluja!

Na Słowacji testy obejmą wszystkich obywateli. Odważnie, ale i odpowiedzialnie, bo u nas trzeba być na wpół umierającym, aby się załapać. Za to szpital covidowy będzie na PGE Narodowym, na Targach Poznańskich etc.

W polityce zaś „życie jak teatr”, a może zamiast teatru, bo te przecież zamknięte, tyle że polityka w Polce to sztuka, która nie ma końca, a my nie możemy wyjść w połowie spektaklu, albo choćby na końcu, gdy już zrozumiemy pointę. Życie w naszym kraju to teatr iluzji, a czołowi prestidigitatorzy odwracają naszą uwagę, mamią i łudzą. O co chodzi?

“Życie to jest teatr” Stachury, to nieprzemijalny kawałek i w każdym sensie na rzeczy…

Aresztowanie Romana Giertycha to jak gotowy scenariusz thrillera political fiction; uznany prawnik walczący z władzą, znając jej sekrety – bo przecież z nią się zetknął – zostaje zaskoczony przez prężne służby antykorupcyjne przed wejściem do sądu, zostaje skuty i wtłoczony do auta. W swoim domu, w Józefowie, podczas przeszukania mdleje doznając niemal zawału, a służby posłuszne patriotycznemu, prawemu i sprawiedliwemu rządowi rekwirują dokumenty i szukają, co by za oskarżenie z tego wysmażyć, bo w tle jest enigmatyczne 90 mln wyciągnięte ze spółki Skarbu Państwa. Aresztowanych jest też dziesięciu biznesmenów, którzy udowadniają, że nie tylko niczego nie zagrabili, ale dołożyli wartości owej spółce. UE jest zadziwiona, o co chodzi, tak jak i wszyscy prawnicy i adwokaci, oprócz tych – oczywiście – wiernych władzy. Kto zaś stoi za tym cyrkiem? Pytanie retoryczne. Jedni uważają, że cała akcja jest dla odwrócenia uwagi od pandemii, z którą rząd sobie nie radzi (próżny trud), inni że to działanie zapobiegawcze w przeddzień obrony L. Czarneckiego. Giertych ponoć miał dowody obciążające osoby z kręgów rządowych o naciski w tej sprawie. Giertych jest też adwokatem Tuska, a na tego, jak wiadomo, od dawna trwa obława. To wszystko to gotowy scenariusz na film, ale czy ktoś miałby odwagę go nakręcić? Oglądajmy więc urywki, jak szkic do scenariusza.

W kontekście tych 90 mln zł, Sasinowi za zdefraudowanie 70 mln na organizację wyborów korespondencyjnych wystarczyło powiedzieć „demokracja kosztuje”. Fakt, kosztuje, tyle że nie polityków, a nas, obywateli.

Jak ponury żart brzmiały 14. października życzenia Prezydenta na Dzień Nauczyciela, a przy tym wciśnięcie „inkwizytora” P. Czarnka na stanowisko ministra edukacji. Były za to Krzyże Zasługi, medale za długoletnią służbę, medale MEN, nagrody. Ode mnie, życzenia dla nauczycieli których znam – wytrwałości, hartu ducha i wiary w lepsze czasy! Jesteście bohaterami w czasach COVID, a dzięki wam młodzi ludzie mogą odnajdywać swe powołanie. Sam spotkałem kilku wspaniałych belfrów w dzieciństwie, którzy mieli bardzo silny wpływ na moje poglądy, charakter i zainteresowania. Dziękuję im!

Rafał Trzaskowski pokazał się jako obrońca przedsiębiorców i samorządowców, urodził wreszcie tę swoją „Wspólną Polskę”, jednak w moim odczuciu trafia jak kulą w płot, bo gdy mamy blisko 10 tys. zachorowań dziennie, kogo to obchodzi? Już lepiej, aby zajął się Czajką i pandemią w Warszawie. Jego, w moim odczuciu, interesują jednak bardziej światła jupiterów niż realne działania. Uprzedziłem się do niego. Zniesmaczyły mnie także zdjęcia Trzaskowskiego z Budką – chociaż może to była deklaracja, „pobiegnę, pomimo tego kamienia u nogi”. Ruch może być też szalupą ratunkową dla topielców z PO – tym gorzej. Ale w sumie, cóż z tego? W kontekście zupełnego zagubienia z ww. Czajką, jak żart brzmią deklaracje działania dla przyrody.

Utwory Kazika często prezentuję na moim blogu, a się ci teraz ich nie zabraknie. A więc “Malcziki”. Ścigaj, się ścigaj, panie Trzaskowski.

W Tallinie zebranie „Trójmorza”, gdzie obecni są A.Duda, prezydent Estonii i Bułgarii. On-line weżną udział pozostali z 12 uczestników, oraz prezydent Niemiec i sekretarz stanu USA. Muszą trzymać rękę na pulsie. Trójmorze to nowy twór, mający uzupełnić UE o głos „biedniejszych krajów” Europy. Ważne? W kontekście np. Nord Stream 2, czy innych inicjatyw Niemiec które pokazują, że UE jest ok, jeśli służy ich interesom, to inicjatywa w moim rozumieniu potrzebna.

Biskup Janiak odchodzi na emeryturę! Tak, to ten od ukrywania afer pedofilskich, bohater filmu Sekielskich, znany też z 3,4 promila we krwi, którymi wykazał się w szpitalu we dwa tygodnie po emisji filmu. Czy to znaczy, że Watykan uznał jego winę? No, pewnie tak, a kara taka, że biskup Janiak pewnie się załamał. Dostanie ok. 15 tyś zł netto co miesiąc, mieszkanko w pałacyku biskupim, kasę na prowadzenie biura i na działalność naukową. Nędza, płacz i zgrzytanie zębów. Nawet mi już go żal…

Na koniec niestety nie będzie optymistycznie, bo odszedł dziś Wojciech Pszoniak, aktor, którego pamietam szczególnie z roli Moryca z „Ziemi Obiecanej” Wajdy, który to film uwielbiam. Zawsze żal, gdy umierają wielcy. A że niedługo święto upamiętniające wszystkich naszych zmarłych warto zdobyć się na chwilę zadumy nad przemijaniem.

“Zegarmistrz światła purpurowy” Tadeusza Woźniaka & Alibabki. Warto się wsłuchać w ten tekst.

Życzę zdrówka kochani, udanego tygodnia i aby jak najmniej trosk!

Polityka, eugenika i Iga Światek.

11. października 2020

We wtorek, czyli z jednodniowym opóźnieniem, mieliśmy zaprzysiężenie nowego rządu. Ceremonia odbyła się w ogrodach Pałacu Prezydenckiego, przy pięknej pogodzie, w maseczkach i rękawiczkach, jak na odpowiedzialnych polityków przystało… no niezupełnie, bo J.K. – prezes wszystkich prezesów rękawiczek nie potrzebował. Nie był to zresztą jedyny zgrzyt, gdyż ten którego ból jest większy, pokazał gdzie ma całą resztę, na wspólne zdjęcie nie zasłużył nikt. O lepszy komentarz trudno. Pan P. Czarnek nie wziął udziału, bo ma koronawirusa. Żal. Może myśli o roli kobiet w świecie, albo o swojej krucjacie na nieheteronormatywnych, trudno ocenić. Uwziąłem się, wiem, pewnie niezasłużenie, ale patrząc co się dzieje w szkołach zastanawiam się, jak pan Czarnek poradzi sobie z sytuacją i dlaczego nie wypowiada się na te tematy.  W opinii prezydenta chwila była historyczna, bo to prawie rok od zwycięstwa prawicy w wyborach i po czterech latach od początku „dobrej zmiany”. Jest więc co świętować. Sasin w mediach wznosi peany na cześć Jarosława, jak to dobrze, że prezes znalazł się w rządzie, miód kapie mu po brodzie, a Borys Budka skomentował podział stanowisk, jako „zajmowanie się personaliami” gdy „nie ma się pomysłu na najważniejsze wyzwania stojące przed Polską”, no to pytam pana Budkę, a jaki pomysł ma PO? Otóż, od kilku lat – wliczając ostatnie lata rządów PO -, żaden! No i mamy pełen obraz rzeczywistości. Smutne.

Trochę pesymistycznie, ale ciekawie Bas Tajpan “To co możesz dać”.

A czego od nowego rządu oczekuje naród? Może trochę logiki w działaniach, spójnego przekazu, odpowiedzi – dokąd zmierzamy w tej łodzi zwanej Polską. Czego na pewno nie potrzebujemy, to awantur, podziałów, poczucia zagrożenia i braku zainteresowania państwa potrzebami obywateli. Banalne. Tymczasem rolnicy obrzucają gnojem biura poselskie i blokują drogi. „Piątka Kaczyńskiego” jest jak płonący magazyn z amunicją w Aczyńsku, w Rosji. Kto dostanie szrapnelem? Minister Puda jest na pierwszej lini. Ustawa jest procedowana w Senacie, ale rolnicy nie ustąpią, bo chłop żywemu nie przepuści, wiadomo. Moje spostrzeżenie; ustawy z zaskoczenia nigdy nie wzbudzają aplauzu. Warto poprzedzić ich wprowadzanie merytoryczną dyskusją i argumentami. Podobnie z kwestią LGBT, którą należy uregulować ustawą o związkach partnerskich, która będzie efektem dyskusji właśnie. Tak samo w temacie praw kobiet i w relacjach państwo-kościół. Źle procedowane, wrażliwe kwestie to amunicja, którą cwaniacy i cynicy łatwo wykorzystują dzieląc obywateli, a zabawa kończy się protestami na ulicach. No ale cóż, u nas ważniejszy jest polityczny zgiełk, gierki personalne i chęć pokazania, kto tu rządzi. Tak się nie da. Wszyscy to wiedzą, tylko nie politycy – tak samo ci z prawa, jak i ci z lewa.

Pamiętacie taką laskę – Dodę? Mam w głowie jeden jej kawałek “Nie daj się”, a więc trochę dyskotekowo, ale bardzie optymistycznie. Posłuchajcie.

W związku z pandemią mamy od soboty całą Polskę w żółtej strefie i obowiązek noszenia maseczek również w otwartym terenie. Decyzja, w mojej ocenie mocno spóźniona, profit jednak taki, że wreszcie dywagacje – trzeba, czy nie trzeba – pójdą w kąt. Sądy mają wszak ważniejsze zadania niż interpretowanie słów Premiera i wadliwie napisanych przepisów. Ciekawe co na to aktor, pan „gwiazda” Karolak, ten co ma problem, bo w maseczce nie jest już rozpoznawalny. Nie jest osamotniony w swoim podejściu do pandemii, no cóż. Protesty „antymaseczkowców” – wspieranych przez polityków z Konfederacji – odbyły się 10 października się w Rzeszowie, Krakowie, Bielsku-Białej, Katowicach i pewnie w kilku innych miastach. Można wierzyć, że np. ziemia jest płaska, a wirusy nie istnieją (podobnie jak bakterie), bo ich nie widzimy, a pandemia to spisek mediów i manipulacja rządu, ale kiedy w Polsce bijemy kolejny rekord dzienny zakażeń i zgonów (w sobotę 5300 przypadków i 53 zgony), a na świecie jest już potwierdzonych 37,5 mln przypadków i ponad milion ofiar, to chyba jest coś na rzeczy. Nawet jeśli założymy, że odporność nabędą w końcu wszyscy, to w sytuacji gdy szpitale są niewydolne, brak w nich miejsc, a gospodarka jest w tarapatach, kumulacja jest jak kamień u szyi stojącego na moście.  Z tą odpornością nie jest też tak prosto, jak by się zdawało, bo słyszałem niepokojące opinie, że na Covid można chorować kilka razy. Fatalnie! I tutaj wrócę jeszcze raz do pana Czarnka, bo dziś to szkoły są miejscami najszybszej emisji choroby i powodem, że całe rodziny lądują na kwarantannach, zaś firmy w których pracują rodzice zarażonych dzieci mają znów olbrzymie problemy kadrowe. W szkołach zaś nie stosuje się maseczek, o dezynfekcję trudno, a przepełnione klasy są jak odbezpieczony granat turlający się w tłumie. Panie ministrze, może zacznie pan od tego?! Wstrząsnął mną natomiast komunikat o ponownym wprowadzeniu godzin senioralnych (od czwartku). Większej bzdury już nie można było wymyślić, tym bardziej, że mamy już z tym doświadczenie. A gdzie troska o przedsiębiorców, którzy będą zamykali sklepy dla klientów, aby kilku 60+ mogło pospacerować pustymi alejkami?! 

Obyś żył w ciekawych czasach – śpiewał Wojciech Młynarski w piosence “W nieciekawych czasach”. Piosenka ma już swoje lata, a jaki aktualny tekst! Polecam posłuchać ze zrozumieniem.

Obyś żył w ciekawych czasach – to powiedzenie chińskie, prawdopodobnie pochodzące od Konfucjusza, które nie było dobrym życzeniem. Właśnie mamy takie czasy, w których nasz sposób postrzegania rzeczywistości poddawany jest próbie. I nie chodzi mi tylko o kwestie ustrojów politycznych (schyłek demokracji, populizm, rozwój totalitaryzmu etc.), chorób (udary – 6,7 mln zgonów rocznie, aids – 1,5 mln zgonów rocznie, gruźlica – 900 tyś zgonów rocznie, komplikacje porodowe – 1,1 mln noworodków rocznie, nowotwory – 1,6 mln ofiar rocznie, cukrzyca – 1,5 mln zgonów rocznie, biegunki – 1,5 mln ofiar rocznie, POChP – 3,1 mln ofiar rocznie, choroby wieńcowe – 7,4 mln zgonów rocznie, covid… etc.), religii takiej, innej czy ateizmu, nałogowej konsumpcji, hedonizmu, równouprawnienia, problemów z określeniem i akceptacją ról społecznych, płciowości, ale również o zmiany ewolucyjne, światopoglądowe, cywilizacyjne. 

Od 1996 roku trwa ożywiona dyskusja o granice ingerencji w DNA (owca Dolly), o efekty modyfikacji genetycznej roślin, a równolegle nasz świat zmienia się w rytm postępu technologicznego, gdzie niebagatelną rolę odgrywają tacy ludzie jak np. Elon Musk, ale również (a nawet głównie) nominowani co roku i zdobywcy nagrody Nobla. Pośród nich znajdują się prawdziwi bohaterowie ludzkości, lecz ich nazwiska giną w medialnej pulpie. W tym roku nagrodę w zakresie medycyny otrzymali odkrywcy wirusa zapalenia wątroby typu C. Dzięki ich pracy przeżyło już kilka milionów ludzi. W dziedzinie chemii zwyciężyły Emmanuelle Charpentier i Jennifer Doudna za „nożyce do DNA”, czyli edycję genomów CRISPR/Cas9. Pokrótce jest to bakteryjny system precyzyjnie naprowadzający i tnący wybrany fragment DNA. Wiedzieliście?! W mojej ocenie to ochrona życia i odkrycia wspierające postęp cywilizacyjny są najistotniejsze w tej „zabawie”.

Teraz czas na gościa nie tej Ziemi; David Bowie w piosence “Life on Mars”. Historia dziewczynki uciekającej od rzeczywistości, która jest jak z wizji Salvatora Dali, a ucieczka możliwa jest tylko na Marsa. Piosenka napisana w 1971 r. wciąż brzmi pięknie.

Plan wyprawy na Marsa i jego kolonizacja wg idei Muska i genetyka mają ze sobą bardzo dużo wspólnego, bowiem zaludnienie innych globów – jakkolwiek fantastycznie to dziś brzmi – jest wielką szansa ludzkości na uniknięcie zagłady, a żaden z organizmów ziemskich nie jest przystosowany do funkcjonowania w tamtejszych warunkach (prócz mikrobów). Rozwiązanie tkwi na skrzyżowaniu dróg, czyli po pierwsze stworzenie roślin, które rosłyby tam i były pożywieniem, a przy okazji roślin, które zmieniałyby klimat i przystosowywały środowisko Marsa dla ludzkości, a potem przystosowanie samego człowieka do przebywania w atmosferze Marsa. Jasne jest, że Ziemia nie pomieści nas wszystkich, chyba że dotknie nas katastrofa wywołana przeludnieniem, a poprzez to rozprzestrzenianiem się wirusów i bakterii. Pogalopowałem?

No to na koniec coś z tej Ziemi (choć trudne do uwierzenia), a w szczególności z kortów Roland Garros, gdzie nasza rodaczka Iga Świątek zwyciężyła w turnieju French Open i jako pierwsza osoba z Polski wygrała turniej Wielkiego Szlema. Brawo Iga! Do zdjęć pozowała zaś w tęczowej sukience. Słuchałem wywiadu z nią w „Trójce”, gdzie redaktor wyraźnie nastawiony był na pogadankę o banałach z niedojrzałą dziewczynką, a sam wyszedł na buca, bo Iga pokazała się jako mądra młoda kobieta.

Dla Igi “You are the champions” w wykonaniu Queen, ale już z Adamem Lambertem. Profanacja hitu? Kochani, czas nie czeka na nikogo, a życie toczy się dalej… Posłuchajcie nim skrytykujecie.

Jak dwa i dwa cztery, tenis wejdzie w orbitę zainteresowań Polaków, tak jak to było ze skokami narciarskimi. Mamy więc nową narodową dyscyplinę sportową, na której się nie znać to obciach! Poczytam więc o zasadach i chwycę za rakietę, która już zakupiłem w pewnej sieci handlowej wraz z piłeczką na gumce, a jak! 

Pozdrawiam wszystkich ciepło i serdecznie. Życzę wiele powodów do uśmiechu, nawet pod maseczkami, bo brak uśmiechu widać w oczach, a radość jest pokarmem dla umysłu.

Chory rząd lekarstwem na kryzys.

05. października 2020

a na zdjęciu tym razem zamiast roślinek kilka polecanych przeze mnie w tekście szkockich “syropów”, doskonałych na jesienną chandrę. Zacne.

Nie trzeba było Nostradamusa aby przewidzieć co się wydarzy jesienią w związku z Covid-19. Rząd jest jednak zaskoczony jak drogowcy zimą. Kolejne rekordy zachorowań, popłoch w szkołach, kwarantanny, strefy zielone, żółte i czerwone, jak światła na przejściu dla pieszych, a że Polacy to naród niepokorny, niejeden kontestuje obostrzenia widząc w nich spisek masonów, lewicowców bądź prawicowców, liberałów, albo żydokomuny. Wszak odtrąbiono już zwycięstwo. Przedwcześnie. Obyśmy więc zdrowi byli. A co u mojego ulubieńca, pana Szumowskiego?

A co u mojego ulubieńca, pana Szumowskiego? Zmagał się z koronawirusem, a choć skrzętnie to ukrywał, nie wyszły mu na dobre wakacje w Hiszpanii. Teraz wraca do zawodu i w Aninie zarabia 3 razy więcej niż jako minister. Pojawia się tam pomimo pozytywnego wyniku testu, choć według innych źródeł już ozdrowiał. Najpewniej jednak będzie miał sprawy w prokuraturze w związku z zakupami respiratorów i testów na Covid. Zobaczymy co z tego wyniknie, gdy nici z ustawy „bezkarnościowej”. W Szwecji naród nabył odporność zbiorową/stadną – tak poinformował Kim Sneppen, ich epidemiolog. Szwecja to kraj, gdzie nie patyczkują się z chorymi; wg. profesor geriatrii, Yngve Gustafson, wielu starszych pacjentów zamiast leków stosowanych w COVID-19 otrzymuje preparaty, które mają utrudnić oddychanie i przyśpieszyć zgon, to tak zwany „paliatywny koktajl”, który składa się z morfiny, midazolamu i haldolu. Przyznać się tam do obaw, to pewnie rzecz niepopularna, a noszenie maseczki wręcz niebezpieczne. O bogowie Asgardu! Za to Anglia stanęła w obliczu kolejnego lock-down, odizolowano studentów, ogłoszono godzinę policyjną, w barach piwo można wypić do 22.00 i to jedynie, gdy wylegitymujemy się z imienia, nazwiska i numeru telefonu, a jeśli chcemy miejsce przy jednym stoliku to tylko z rodziną – wiem, bo widziałem. Coraz trudniej znaleźć destynację do wyjazdu bez kwarantanny. Z popularnych kierunków turystów zaprasza wciąż Grecja, choć i tam nie pojedziemy bez testu. Jeśli komuś jeszcze został urlop, a już wyremontował mieszkanie, to ma pecha, albo niech kupi gitarę, parę książek (polecam autora Michaela Houllebecq) i butelkę whisky np. przepyszną Kilchoman, Bladnoch lub Craigellachie; wiem co mówię. W kraju grypa sezonowa miesza się z Covid, szpitale zapychają się po brzegi, a do przeprowadzania zabiegów planowych, czy leczenia onkologicznego nie ma personelu, bo albo na kwarantannie, albo zmagają się z wirusem. Tak więc do ofiar Covid dojdą ci z innymi dolegliwościami. Oby nie!

Dla tych, co planowali ogrzać się w słoneczku południa Europy, gdy w Polsce słota, piosenka Kazika “Nigdzie już nie pójdę dziś”. Na rzeczy i na czasie.

Tematem, który porusza mnie nie mniej niż wirus, jest rekonstrukcja rządu, a w ramach tego „Return of the Jarosław”! Prezes będzie wicepremierem bez teki, szefem Komitetu ds. Bezpieczeństwa, czyli specjalistą od wszystkiego i cieniem każdego z ministrów, ale głównie tych, co mają tendencje do nieposłuszeństwa (Ziobro, Gowin etc.). Ministrowie uczą się jego języka gestów i wyrazów twarzy – a to wiedza warunkująca przetrwanie. Mi się nasuwa porównanie do postaci Snoke’a ze Star Wars „Ostatni Jedi”, a wam? Samozwańczy naczelnik państwa najwyraźniej chce przejść do historii z przytupem, więc spodziewajmy się, że będzie ciekawie. Wraca też, jak się rzekło, Gowin, niepokorny sojusznik, a skruszony Ziobro pozostaje ministrem sprawiedliwości (na kolanach, choć z Ojcem-Dyrektorem za plecami). Zmiany mają dać oszczędności, czy jednak dadzą? Przed rekonstrukcją mieliśmy 23 ministrów i 80 wice, a po będzie 21 ministrów (w tym premier, czterej wicepremierzy i członkowie Rady Ministrów w randze ministra) pomimo, że ilość ministerstw z 20 spadła do 14. Zaprzysiężenie jutro i w cieniu wirusa, bo rząd nam się pochorował. Ilu będzie wiceministrów? Pełna lista już niedługo. Bez złudzeń jednak, bo dla wiernych powstaną posady w Rządowym Centrum Sportu, Urzędzie Morskim (o tym już huczy) etc. Takie twory bedą powstawały później, po cichu, w cieniu innych zdarzeń odwracających uwagę. To znany sposób. No i są jeszcze spółki Skarbu Państwa, oraz sute odprawy. Władza się wyżywi – jak mawiał Jerzy Urban, jeden z prominentów komunizmu. Miał rację.

Z moich ostatnich odkryć coś ostrzejszego, czyli kapela “None” mojego znajomego – Tomka “Demolki” – w kawałku “Nikt”. Ogień

Niewątpliwie najbardziej kontrowersyjnym nowym ministrem jest pan Czarnek, który obejmie oświatę – widzę go z krzyżem templariuszy na plecach, zapowiada bowiem krucjatę… przeciw LGBT  („Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”- to jego słowa z TVP Info. – „Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości”) Opowiada się także za pozbawieniem kobiet prawa decyzji do aborcji. A o ich roli w społeczeństwie mówi; „Neomarksiści, chcąc ją zniszczyć, uderzają w kobietę. I do tego im służy feminizm, który mówi kobiecie: jesteś taka sama jak chłop. Idź i pracuj, ucz się, w pierwszej kolejności rób karierę, a później może dziecko. Pierwszego dziecka nie rodzi się w wieku 20-25 lat [czyli w wieku studenckim], tylko około trzydziestki. To ile tych dzieci można urodzić?” Jaki templariusz, taka krucjata, ale i tu może być nieprzyjemnie – podzielony naród, marsze równości, czarne parasolki etc. – szykujmy się, choć zakaz zgromadzeń w pandemii jest jak zbawienie dla realizacji pomysłów pana Czarnka i jemu podobnych. Pan Puda od rolnictwa zagłosował za „piątką dla zwierząt”, czym wkurzył rolników zanim został ich reprezentantem. Kurtyka od środowiska będzie budował wiatraki na morzu, a na lądzie wprowadzał Zielony Ład, a więc na 100% stanie się ulubieńcem górników. Nie będzie za to Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, czyli odbudowa przemysłu stoczniowego przestała być dla PiS priorytetem. Dziwy, dziwy! Będzie trochę śmiesznie, ale też straszno. Tak myślę.

I jeszcze raz po polsku, buntowniczo, śmiesznie, strasznie… czyli Lao Che “Dym”. Dobre!

A w opozycji ciąg dalszy degrengolady, a przy całkowitym braku inicjatywy, idei i pomysłów może i lepiej im siedzieć cicho, by nic nie spierdolić. To taktyka lewicy, ludowców i liberałów. A przyszłość np. dla PO rysuje się i tak w ciemnych barwach, bo kolejne afery pogrążają tę partię. Trwa rozliczenie S. Nowaka, alias „Zegarmistrz”, i polowanie na Tuska. Powiązania pozakulisowe niedawnego obozu rządzącego z Orlenem i Eneą, służbami bezpieczeństwa, GROM-em pokazują, jak działa państwo poza kamerami TV i oczyma wyborców. Miliony poukrywane tu i tam, łapówki za stanowiska, przychylność, podpis na tym i innym druku. Diabeł tkwi w szczegółach – jak mówi przysłowie. Tkwi tam, oj tkwi! Trzaskowski już chyba nie powoła nowego ruchu, bo niestety w mojej ocenie czas minął. Ten gość to moje największe rozczarowanie minionych wyborów, człowiek z papieru, wydmuszka. Hołownię chcą za to ustrzelić za 138 tysięcy zł. ponoć nieprawidłowo wpłaconych pieniędzy na kampanię. Śmiech pusty mnie ogarnia.

Jesień trochę już chłodniejsza, ale tylko w naturze, bo w naszym krajowym kociołku bigos gorrrrrący, aż w język parzy. Pamiętajcie, by brać się za niego z zimną głową i koniecznie z renigastem, czy innym raphacholinem pod ręką, bo o zgagę łatwo.

Znowu mnie trochę poniosło i pewnie będzie, że za długo, ale coż jak człowieka cholera weźmie to i umiaru w narzekaniu nie zna.

Na pocieszenie i na dobry koniec coś słodkiego, przytulalskiego, i pozytywnego, a więc “Moja i twoja nadzieja” zespołu Hey, w wykonaniu ze wsparciem. Miło powspominać czasy, gdy to był hit na liście Trójki, a to był luty 1993r. Pamiętacie?

Pozdrawiam jak zawsze cieplutko. Dobrego tygodnia!