John Steinbeck – bardziej amerykański niż Ameryka.

Steibeck w “Na wschód…” rysuje swoich bohaterów bez pośpiechu, w różnych kontekstach i zestawieniach, jakby bawił się tym, co wyjdzie z takiej układanki. Jego postacie są wyraźne, niekiedy – w mojej opinii – kreślone zbyt grubą kreską, jednoznaczne i nawet upływający czas nie zmienia ich charakterów, jakby życie ludzkie było raz na zawsze określone w swoim kształcie, a raz podjęte wybory determinowały cały los. Samuel Hamilton zgłębiający wraz ze sługą Li tajemnicę wolnego wyboru, jako daru od Boga i sam próbujący owej zmiany nie zaznaje szczęścia i spełnienia, a sługa Li podejmujący próbę zmiany również ponosi klęskę, a szczęście przynosi mu dopiero powrót do dawnej roli. Czarny charakter powieści – demoniczna Kate – nie wierzy wręcz, że człowiek może wybrać dobro. A prawdziwymi ofiarami wyborów Adama i Kate są ich synowie. Wybór, ów “timszel” jest człowiekowi dany, aby odróżnić go od zwierzęcia, lecz niełatwo z tego daru skorzystać. Na swoje ścieżce można jednak odnaleźć anioły, takie jak Li dla Adama, czy Kaleba.

Jeśli ktoś uważa Amerykę za kraj mlekiem i miodem płynący, za oazę szczęścia, krainę nieograniczonych możliwości i obietnicę przygody, to ta książka ukaże mu Amerykę prawdziwą, której dzisiejszy obraz rodził się w pocie, w rozgoryczeniu, we łzach i w gniewie. Jeśli ktoś uznaje amerykański kapitalizm za ustrój dający ludziom spełnienie ich oczekiwań i nadziei, to Steibeck ukaże mu zupełnie inną twarz tego ustroju. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma; mówi porzekadło i tutaj, jak na dłoni widać jego sens. Szczególnie my, Polacy nosimy często w głowach zakłamany obraz Ameryki, barwną wizję z filmów i musicali, ze stron powieści Karola Maya, jako marzenie brzmiące rock’n’rollem, przeciwieństwo komunistycznego zniewolenia. Nic bardziej błędnego. Tak samo, jak nasza wolność, tak i wolność w USA rodziły się w bólach, w głodzie i niesprawiedliwości, w wyzysku i kłamstwie. I nie zostały wywalczone raz na zawsze. Tam, jak i tutaj w Polsce, prawdziwie wolnym może czuć się ten, kogo na ten luksus stać, a gdy nie stać, piramida potrzeb spłaszcza się. Oto prawda o naszym świecie, o nas samych. Steibeck pisze o prawdziwych ludziach, odważnych odwagą codzienną, szarą i banalną, mających nadzieję, jakkolwiek byłaby krucha – o prawdziwych bohaterach Ameryki.

Wynurzenia kwietniowego frustrata.

15. kwietnia 2021

“Żółkiewski z husarią” W.Kossak

Witam Was w ten zimny i deszczowy czas! Kiedy odpalamy FB pojawia się ten komunikat “O czym myślisz?” I kusi to, kusi aby wylać swoją frustrację. I ulegam. A więc do dzieła!

Pogoda w kwietniu nas nie rozpieszcza. Wiosna mrugnęła oczkiem dwa razy i się schowała. Na południu Polski znów pada śnieg, a w całym kraju niezmiennie 3-5 stopni Celsjusza, tak jakby wszystkie złe siły się sprzysięgły, aby nas pognębić. Po cóż nam piękna pogoda, można by rzec, jeśli i tak hotele, puby, bary, restauracje są pozamykane, ale myślę, że po tym depresyjnym pierwszym kwartale przydała by się iskierka optymizmu.

Na siłę można go szukać w nadziei na szybkie szczepienia, choć cała propaganda sukcesu wydaje mi się dość naciągana. Kiedy nasz rząd rysuje coś w różowych barwach (nigdy nie w tęczowych!) zaczynam być podejrzliwy. Szczerze mówiąc, nie wierzę w to, że nagle pojawią się u nas owe miliony szczepionek, uruchomione zostaną punkty drive-thru, przejdziemy do szczepień w firmach i na ulicach i do lipca pożegnamy Covid na dobre. Za piękne to, by było prawdziwe. Czy jestem nadmiernie sceptyczny? Może.

W piosence “I don’t believe You” czarująca głosem Pink.

Ja, wg informacji z gov.pl będę miał możliwość zapisania się 22 kwietnia, ale sama data przyjęcia pierwszej dawki nie będzie pewnie bliska. Będę czekał niecierpliwie. Kilkoro moich znajomych, młodszych ode mnie przyjęło już swoją pierwszą “porcję szczęścia”, ale nie brakuje też sceptyków. Szanse, że powstaną powikłania są wprawdzie większe niż wygranie „szóstki” w Lotto (1:13,9 mln), ale już w „piątkę” celuje jeden na 50 tysięcy. W Polsce na ciężkie powikłania po przyjęciu jest szansa jedna na 250 tyś. No to pytanie; ile razy trafnie wytypowałeś/wytypowałaś „piątkę” w Lotto? Ci, którym się udało więcej niż raz niech się mają na baczności!

Biocratic “Prize money” – fajny chill.

Większy problem jest ze skutecznością szczepionek. Najlepsze noty ma preparat Pfizera – ta marka zobowiązuje 🙂, nieprawdaż? – to 92%, gdy Chiński Sinopharm gwarantuje jedynie w 50%, że po zarażeniu się przejdziemy chorobę lekko, bądź w ogóle. Rzecz nie jest oczywiście taka prosta, bo jest jeszcze kwestia mutacji, ale w tym przypadku zachęcam do poszukania informacji w necie.

Biorąc pod uwagę ilość zgonów – w Polsce to ponad 60 tysięcy (682 dziś!), na świecie zaś 2,9 mln – to jednak zdrowy rozsądek górą. Ja się zaszczepię. I nie zrozumiem tych, którzy myślą inaczej. Myślą tak zwykle dopóki dramatyczne skutki choroby nie dotkną ich samych lub ich bliskich, czy znajomych. Nie życzę nikomu!

…o szczepieniach kabaret Moralnego Niepokoju i ich Sztab Kryzysowy.

W cieniu walki z pandemią rozgrywają się inne skandale i skandaliki, bo zarówno nasz rząd, jak i opozycja nie pozostają bezczynni i kręcą się w swoim chocholim tańcu, warzą obrzydliwy Polski Bigos na miarę swoich ambicji i wypaczonego poczucia obowiązku, wiedząc zawsze najlepiej, co jest dla narodu dobre, a co złe. I niechby taki jeden z drugim Rzecznik Praw Obywatelskich, czy inny Marszałek Senatu śmiał skrytykować władzę, to się go usunie, uciszy, albo zeszmaci w mediach. A że to niekonstytucyjne to co? Władza konstytucji się nie boi, tak jak i wymiaru sprawiedliwości, boć on ich. Będą posyłali Policję na kobiety, kiedy tylko im się zachce, a nieprzychylnych sędziów roześlą po Polsce, w Trybunale ogłoszą przez swoich aparatczyków z panią Przyłębską (znaną miedzy innymi z ustawy antyaborcyjnej), Piotrowiczem (komunistycznym sędzia opozycjonistów w czasie stanu wojennego i byłym członkiem PZPR, wciąż w dobrej formie do służenia władzy), i Krystyną Pawłowicz (hejterką znaną z prostackich wypowiedzi i ciskanych obelg) i resztą tego kolorowego zgromadzenia, co chcą i kto im się sprzeciwi?! Obywatele?! A któż to jest? Jakiś tłum bezimienny. Pan Bodnar w swojej roli będzie już tylko 3 miesiące. A potem hulaj dusza, rzecznika nie ma.

Koledzy ze Zjednoczonej (już tylko z nazwy) Prawicy – a właściwie to Jarosław K. – rozpęli wojnę już chyba z każdą grupą społeczną w kraju – rolnikami, przedsiębiorcami, kobietami, zwolennikami Polski w Zjednoczonej Europie, z ludźmi wykształconymi, w tym z nauczycielami, z klasą średnią, z samorządami… Ostał im się ino Kościół. Nawet we własnym ugrupowaniu rzucają się sobie do gardeł. Ziobro i Gowin robią co chcą, a arogancki rząd, permanentnie skłócony ze wszystkimi, z opozycją na czele, nie jest w stanie ratyfikować tak ważnego dokumentu jak Funduszu Odbudowy. Głosowanie już przełożone zostało na maj. Trwa polowanie na posłów Kukiz’15 i innych ugrupowań i liczenie „szabel”. Czy ten impas spowoduje wcześniejsze wybory? Pan nieomylny Kaczyński koncertowo spierniczył po raz kolejny…

“Miałeś chamie złoty róg” w wykonaniu Czesława Niemena, czy na zła wróżbę?

I na koniec moja obserwacja zdarzeń wokół rocznicy katastrofy smoleńskiej. Jak się spodziewaliśmy w rocznicę tego dramatycznego wydarzenia jak nocna zmora, trup z szafy, wyszedł Antonii M. ze swoją wybuchową teorią. W TVP i w TV Republika w sposób nagły wprowadzono do ramówki i pokazano film prezentujący jedynie słuszny punkt widzenia, który ponoć obejrzało 1,7 mln odbiorców, a wieczorem film „Smoleńsk”. Rodzinom ofiar obie projekcje przypomniały traumę sprzed 11 lat. Brawo! Temu, że rzetelne śledztwo nie zostało przeprowadzone winna jest oczywiście poprzednia władza z Tuskiem na czele, przy czym Macierewicz zapomina ile lat to PiS jest u władzy. No i co się wydarzyło w tym czasie? Raport ma być przyjęty w kwietniu. Ale którego roku? Żyjemy od rocznicy do rocznicy, gdy pojawiają się informacje o kolejnych niepodważanych dowodach zamachu. Kolejnym krokiem będzie teraz wypowiedzenie wojny Rosji. Czy znów, jak w 1610 staniemy na Kremlu. Hej, a który to z wodzów jest na miarę hetmana Żółkiewskiego? Może Obajtek – on się zna na wszystkim. Albo Morawiecki – on był już przecież postacią w czasie stanu wojennego… Albo sam pan Kaczynski – bohater Polski Walczącej i podziemia antykomunistycznego.

“Winged Hussars” zespołu Sabaton opowiada wprawdzie o glorii spod Wiednia, ale polska husaria budziła taki sam strach w szeregach moskali.

A więc na koń! Na koń!

Co widać w szklanej kuli…

5. kwietnia 2021

Mrówki niezmordowanie przy pracy. Dla nich wiosna już się zaczęła.

Święta i po świętach! Nawet pogoda o tym przypomina. Gdy piszę ten tekst za oknem śnieżyca. Nawrót zimy. Może to chwilowe – oby! Z drugiej strony, tegoroczna Wielkanoc była pierwszą ciepłą (no, w miarę), po kilku latach, gdy lepiliśmy śniegowego zajączka. Taki mamy klimat, jak arogancko mawiała niegdyś Elżbieta Bieńkowska (minister rozwoju w rządzie D. Tuska) zasiadająca dziś w Radzie UŚ. Ale nie o tym. Sobota i niedziela były naprawdę przyjemne i wykorzystałem je na spacery, bo nie ma nic lepszego na osłabienie i zmienne stany świadomości na przedwiośniu. A wy? Zafascynowała mnie determinacja mrówek, które nie zważają na kaprysy natury, zmienność rządów i orientacji politycznych, światopoglądy i nie poddają nic do dyskusji, a najwyraźniej już wyczuły wiosnę.

“Walking in the forest” Brian Crain – coś pięknego!

A z wtorkiem czeka nas powrót do codzienności, którą mimo wszystko trudno będzie nazwać szarą. Zbliża się bowiem rocznica smoleńskiej katastrofy. Rocznica, która jak żadna inna porusza Polaków, rozgrzewa krew, rozpala głowy i dzieli, dzieli, dzieli… zamiast łączyć. Antonii Macierewicz, główny orędownik wersji o zamachu, ogłosił w Radiu Maryja publikację nowego raportu. Kto okaże się winny i czego? Poznamy niedługo. Stary raport okrył się kurzem, film „Smoleńsk” pomimo nagród hitem się nie stał, a wrak jak stał u Ruskich, tak stoi i nie widać żadnych znaków na niebie i ziemi, by rycerze Jedi z PiS wywalczyli go od Lorda RasPutina z Imperium Zła. W mojej kuli też tego nie widać.

Dla Was piosenka „Rasputin” w wykonaniu Boney M. w wersji nieco stuningowanej.

To, czego się spodziewam w końcówce tygodnia, to informacja o przedłużeniu lock-downu. Ograniczenia potrwają pewnie do maja, ale i tegoroczne wakacje są moim zdaniem zagrożone. Czarna to wróżba, ale jestem realistą. Pozostaną Zamzibar i Meksyk. Tam nie wierzą w pandemię. Taka экскурсия jednak nie jest dla każdego, choć nasza gwiazda Edzia Górniak namawia wszystkich polaków na wczasy na Hawajach (ok. 8 tyś zł/8 dni bez jedzonka). Lecimy?! Z rzeczy bardziej przyziemnych; najszybciej otwarte zostaną przedszkola i żłobki. Jaka to ulga wiedzą wszystkie mamy, szczególnie te pracujące w domu. Handlowo nastawmy się na zakupy on-line, no chyba że potrzebujemy coś z apteki, drogerii, czy z hurtowni budowlanej. Jedyną instytucją „kulturalną” na długo jeszcze pozostaną kościoły, ale tam teatr jednego aktora. Jak kto lubi. Ja wolę śledzić przeloty ptaków, np. bocianów z Afryki, choć patrząc w niebo widzę też pojedyncze samoloty. Może te lecące do Zamzibaru…

Zanzibar w czasie pandemii wg. Pawlikowskiej.

W narodowym planie szczepień pojawią się pewnie nowe elementy „ułatwiające” rejestrację, ale też złe siły zniweczą niejedną dobrą intencję naszych ministrów. Po prima aprilisowym dowcipie z nocnymi zapisami 40-latków nie zdziwię się z żadnego powodu. Ja mam termin zgłoszenia na 22. kwietnia i jakoś nie liczę, że wszystko przebiegnie bezproblemowo. Jestem człowiekiem małej wiary, wiem.

Ciekaw jestem natomiast co wywinie nasz rząd w związku z Krajowym Planem Odbudowy i klauzulami praworządności, której poszanowanie jest podstawą do odebrania funduszy od UE. Po ostatnim spotkaniu Morawieckiego z Orbanem i Matteo Salvinim raczej nie poprawią się relacje Polski z UE. Wszyscy trzej panowie zgodnie obwieścili, że Europa utraciła swe korzenie i tylko oni mogą ją zbawić i naprawić. Jeśli Morawiecki będzie tak naprawiał Europę jak Polskę, to trzymajcie się w tej Brukseli krzeseł, idzie tajfun od wschodu, Morawiecki et consortes w natarciu!

Tymczasem “Taifun” wg. Antonii. Trochę egzotycznie.

W mojej kuli widać też wyraźnie wzrosty cen (niespecjalnie to odkrywcze, zdaję sobie sprawę) – mediów (energia elektryczna +3,6%), paliw (+80 zł/1000 l benzyny 95 od początku marca), usług (ok. 2% w lutym) i żywności. Te wg GUS wzrosły średnio 3,2% w stosunku do roku ubiegłego, ale z moich obserwacji to dużo więcej, przynajmniej na wybranych artykułach np. owoce i warzywa. Inflacja, wzrost cen transportu, brak taniej siły roboczej ze wschodu do pracy w szklarniach, centrach przeładunkowych etc. i podatki, jak np. cukrowy, czy handlowy (wpływy w styczniu to ok. 200 mln zł) – oto powody. Nie będzie lepiej. I jeśli te pieniądze rzeczywiście poszłyby na dofinansowanie służby zdrowia (ustawa 6 procent PKB) nie miałbym z tym kłopotu, ale raczej posłużą do zasypywania dziury budżetowej i dalszego finansowania programów rozdawnictwa społecznego, bo to warunkuje władzę PiS i daje im głosy wyborców. Na NFZ wpływy budżetowe są nadal na poziomie 3,9%. Taka ciekawostka.

“Black Hole Sun” Soundgarden, genialny kawałek! Z koncertu.

1 kwietnia wystartował jubileuszowy (w 100 lat po pierwszym spisie) Narodowy Spis Powszechny, który jest obowiązkowy. Badanie potrwa 6 miesięcy. Uważajcie, bo za bojkot możecie zapłacić słoną karę 5 tyś zł. Do 30 czerwca możliwe jest samodzielne wypełnienie kwestionariusza na spis.gov.pl. Za to możecie wziąć udział w loterii z nagrodami! Inna ścieżka to zadzwonić na 22 279-99-99. W spisie podamy imię, nazwisko, płeć, datę urodzenia i numer PESEL, adres zamieszkania, wsypiemy wszystkie inne osoby, które z nami mieszkają. Zwierzyć się będziemy musieli z relacji rodzinnych, opowiedzieć o stanie cywilnym etc. Czy podane przez nas informacje będą jednak bezpieczne? Przy standardach PiS-u niczego nie jestem pewien. Dla nich to kwestia jednego zarządzenia np. że w ramach Covid należy przyjrzeć się tym i tamtym… Niby jest RODO, ale nasza obecna władza już nieraz pokazała swój szacunek do reguł i prawa. I tutaj niespodzianka, spółka „Sigma Bis” Daniela Obajtka wygrała przetarg na promocję Spisu w mediach, na co dostaną od GUS-u 2 mln zł, a to dopiero na początek. Cała kampania kosztować będzie 14,5 mln zł. Co o tym myślicie?

Tyle na dziś. Dużo zdrowia po świętach. I do usłyszenia!

Życzonka Wielkanocne.

03. kwietnia 2021

Kochani! Spokojnych świąt!

Aby słoneczko świeciło, a Wam się zdrowo żyło! Aby każdy trafił na nocne szczepionkowego zapisy i by sprawiły ulgę przeprosiny ministrów z PiS-u! Niech okręt z Polską flagą zmierza ku normalności, a mielizny, sztormy i burze niech nie tłumią w Was do bliźnich miłości!

Dla Was wszystkich Zajączek z jajeczkiem!

Amantadyna, kara na biskupów i twierdzenie Mashy Gessen.

29. marca 2021

dr. Włodzimierz Bodnar – wybawca, cy szarlatan?

Jeszcze wczoraj pisałem o tym, że nie wiadomo kiedy zostaniemy zaczepieni, że kolejne ograniczenia działają przygnębiająco na społeczeństwo i druzgocąco na gospodarkę, a dziś gruchnęła informacja o cudownym leku, którym z powodzeniem leczy się Covid-19 w Przemyślu już od roku. Amantadyna to lekarstwo używane od 60-ciu lat do walki, między innymi z chorobą Parkinsona. Skuteczność tego leku na Covid-19 potwierdzono w ponad 1000 przypadków, ale Ministerstwo Zdrowia zlekceważyło zgłoszenie tego faktu przez doktora W.Bodnara. O co więc chodzi? Może o biznes koncernów farmaceutycznych, które robią interesy stulecia na swoich szczepionkach? Stworzony popyt jest więc sztuczny? Przyglądając się reklamom w TV jasno widać, kto ma na nie najwiecej kasy (w 2018 było to 1,2 mld zł, a same leki na grypę reklamowano za 270 mln zł). Zastanawiam się w tym kontekście nad nieskutecznością organów UE w dyscyplinowaniu tychże koncernów do dostarczania zakontraktowanych ilości szczepionek. Brak kar za eksport ich poza UE jest interesujący. Nie zdziwiłbym się, gdyby za kilka lat się okazało, że grupa eurodeputowanych była zamieszana w biznes „szczepionkowy”. Może to i teoria spiskowa, ale dziwna jest niechęć do szukania alternatywnych możliwości wyjścia z kryzysu pandemicznego i leczenia osób koniecznie potrzebujących uleczenia.

Hary Styles “Medicine”, czyli lekarstwo… którym może być jak najbardziej “body shot”; tequila z solą zlizaną ze skóry partnera i limonką z jego/jej ust…

Newsem, który mnie dziś najmocniej rozbawił jest informacja o karach Watykanu dla biskupów Głódzia i Janiaka. Za tuszowanie pedofilii „bekną aż miło” – mają nakaz zamieszkania poza diecezją, zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie diecezji i nakaz wpłaty z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz założonej przez Episkopat „Fundacji św. Józefa”, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć. Ha, ha, ha! Pójdzie im w pięty! To jakby dyrektora międzynarodowej korporacji, który ma swoje wille w największych miastach świata skazać na opuszczenie wioski, gdzie dotychczas pomieszkiwał, zakazać mu pracy bez utraty wynagrodzenia, a z pieniędzy jakie dostanie w międzyczasie nakazać mu zapłatę jakiejś bliżej nieokreślonej kary. No, pogrom normalnie! Ciekawe, czy obaj biskupi pojawią się na obchodach miesięcznicy katastrofy smoleńskiej – nie za darmo oczywiście, choć naturalnie za „Bóg zapłać”, wszak to już 10. kwietnia, a zbiegiem okoliczności ograniczenia covid-owe obowiązują do 9. kwietnia. Cała rzecz byłaby komiczna, gdyby nie była tragiczna…

“Don’t let the dwvil ride” od Neala Robertsona – nie pozwólmy diabłom jeździć autami naszych serc.

Trzecim tematem, o jakim chciałbym wspomnieć jest artykuł Mashy Gessen nr. książki Barbary Engelking i Jana Grabowskiego, polskich badaczy Holokaustu „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. Masha Gessen stwierdza w „New Yorker”, że Polscy ponoszą winę za śmierć 3 milionów Żydów w czasie II wojny światowej. Pani Masha jest urodzoną w Rosji żydówką żyjącą w USA. Aż dziwne, że pochodząc z tej części Europy nie pamięta, że Polska była jedynym krajem okupowanym przez niemieckich nazistów, gdzie za pomoc Żydom wymierzana była kara śmierci, tak jak za jakikolwiek opór Polacy trafiali do obozów zagłady lub byli rozstrzeliwani, a jednak to Polaków jest najwięcej pośród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, bo niemal 7 tysięcy. A to tylko udokumentowane przypadki. Historycy mówią nawet o 100 tysiącach Polaków ratujących Żydów w czasie II wojny światowej. tymczasem Niemcy śpią spokojnie…

“Yiddish Song” – czyli coś z kultury żydowskiej, która była też częścią polskiej kultury przez wiele wieków, o czym można poczytać w “Księgach Jakubowych” pióra naszej noblistki Olgi Tokarczuk (książce wybitnej, choć trudnej).

Pozdrawiam!

Świat skurczony, współczynnik szczęścia i wynurzenia Budki. A wiosna wciąż czeka…

28. marca 2021

I znów świat wokół nas się skurczył. Poszarzał i się skomplikował. Zatopił się we mgle. Jednym z wielkich zagrożeń nowych ograniczeń covidowych jest w moim odczuciu poczucie beznadziei, a problemy ze szczepionkami i spóźniająca się wiosna tylko tę depresję potęgują. Gdyby chociaż było już te 15 st. C i słoneczko na niebie, gdyby śpiewały ptaki i zieleniły się żywopłoty byłoby może trochę radośniej. Na to ostatnie możemy liczyć na pewno prędzej niż na szczepienia. Na pocieszenie wstawiam jedno ze zdjęć, jakie zrobiłem w ogrodzie botanicznym w Edynburgu rok temu. Dziś w nocy przestawiliśmy zegarki, a choć spaliśmy godzinę krócej, o tę godzinę dzień będzie dłuższy. Fajnie? Spędźcie go miło.

… na przykład na dezynfekcji…

Trzecia fala pandemii zbiera obfite, smutne żniwo. Codzienna liczba nowych przypadków śmiertelnych nie spada poniżej 400, a nowych zakażeń jest ponad 30 tysięcy. Z ogólnej liczny zgonów ⅔ to śmierć na skutek chorób współistniejących, co w mojej opinii pokazuje jaki jest rzeczywisty stan zdrowia Polaków. Ogólnie zmarło już 50 tyś osób, to populacja jednego niemałego polskiego miasteczka! Dlaczego tak jest? Oczywiście, widać dziś jaskrawo wszystkie wcześniejsze „grzechy” służby zdrowia; odkładane zabiegi, trudności z dostaniem się do lekarzy, brak miejsc w szpitalach… I byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie prywatna służba zdrowia – wbrew głupotom opowiadanym przez Morawieckiego, czy Niedzielskiego.

“What’s Up” od 4 Non Blondes. Obyśmy już niedługo mogli wyjść na świeże powietrze, wziąć głęboki wdech i wykrzyczeć swoje – “Hey! What’s going on?”.

Jednak pewien jestem, że to nie cała prawda. Nie ma w naszym kraju kultury badań profilaktycznych, zwyczajnego zapobiegania chorobom, a moda na zdrowy tryb życia to nowość. Jesteśmy znerwicowani, przepracowani, niepewni przyszłości, uwikłani w spory, mało dbamy o siebie, bo zawsze jest coś do zrobienia. I świetnie jeśli w tym wszystkim znajdujemy odrobinę czasu na bieganie, siłownię, pracę w ogrodzie, hobby – choć i w tym jest zbyt często pierwiastek wyczynowy. Więcej, lepiej, szybciej!

Pokolenia z lat 60-tych, 70-tych, także z początku 80-tych, z epok niedostatku i niedoboru to z jednej strony ludzie bardzo przedsiębiorczy i zorganizowani, ambitni i pracowici, a z drugiej zagonieni i niecierpliwi, nie umiejący odpoczywać, nie potrzebujący – w ich mniemaniu – odpoczynku. Na nas (sam jestem z tej grupy) nie robi wrażenia katar, kaszel, temperatura, choćby 38 st. C. Na osłabienie weźmiemy kilka pigułek, jakiś syrop, czasem coś mocniejszego. I do przodu! Nasze dzieci są już nieco inne. I to ich szczęście, choć czasem ich podejście do życia nas irytuje. To moje przemyślenie.

“Harder, better, faster, stronger” Draft Punk.

Z zaciekawieniem słucham newsów z Hiszpanii, gdzie rząd zdecydował się na eksperyment z 4-dniowym tygodniem pracy. To nie jest pomysł nowy. Tak działają niektóre korporacje na świecie np. Unilever, czy Microsoft. Rozważali to i wracają do pomysłu Brytyjczycy i Niemcy szukając sposobów na ograniczenie bezrobocia i podźwignięcie gospodarki po pandemii. Czas pracy nie ma bowiem – w opinii wielu fachowców – nic wspólnego z wydajnością. Pamiętam, jakim doniosłym wydarzeniem dla moich rodziców było skrócenie tygodnia pracy do 5 dni. W całości stało się to w roku 1989 r. Nie stało się to od razu, bo już od 1972 zwiększano ilość wolnych sobót, wydłużano, to skracano czas pracy. No i co się stało? Polacy masowo „dorabiali sobie” w soboty. Ech, ta nasza mentalność.

Jest jednak taki współczynnik – istotny w ekonomii – jak wskaźnik szczęścia. Nie kłamię, sprawdźcie w necie. Służy on do badania „dobrostanu” społeczeństw i narodów. Polska jest tutaj na 71 miejscu! Dramat! Wyprzedają nas takie kraje jak Kostaryka, Wietnam, Kolumbia… ale nawet Kuba, Bangladesz, Meksyk, czy Indie. Czy jednak którykolwiek rząd RP tym się przejmuje?

Dla malkontentów Pharell Williams “Happy”. Tak niewiele trzeba…

U nas ważne jest, by krew żywo krążyła w żyłach, a najlepiej gdy ta się burzy. Podgrzewanie atmosfery, kłótnie i wzajemne pretensje – ogólnie ważenie bigosu – to nasza narodowa specjalność. Dlatego nie zdziwiło mnie specjalnie wystąpienie Morawieckiego i późniejsze wypowiedzi Niedzielskiego, czy innych kłótników i pieniaczy z PiS (czy też szerzej z Zjednoczonej Prawicy), gdzie zamiast dążyć do narodowej zgody w obliczu zagrożenia pandemicznego obrzucają ekskrementami poprzedni rząd, a zapominają że sami u władzy są już od 2015 roku!!! W tym czasie uwikłali się w tysiące sporów i beznadziejnych gierek zawłaszczając kolejne pola zamiast budować coś trwałego i zgodnego z wolą Polaków – wszystkich Polaków. Ileż można słuchać tego pier….nia o przeszłości?!

To samo, niestety, trzeba powiedzieć o drugiej stronie, a lista grzechów i kompromitacji PO, czy też KO jest dłuższa niż niejeden papier toaletowy. Treść zaś wygłaszanych przed nich bredni nadaje się właśnie by je na takim papierze wydrukować i użyć… Ostatnie wynurzenia Budki na temat szkolnictwa (wywiad w GW) mnie powaliły. Likwidacja kierunków teologicznych, a zwłaszcza historycznych na studiach to krok do odhumanizowania społeczeństwa. Głupim narodem łatwiej rządzić, wiem, ale panie Budka, bardzo wielu ludzi (również młodych) trzyma w tym kraju właśnie sentyment, duma z historii Polski i z tego kim jesteśmy. Biorąc pod uwagę tylko ekonomię i zimny pragmatyzm, albo choćby współczynnik szczęścia trzeba by stąd wiać jak najszybciej. Choćby do Meksyku!

Once upon a time in Mexico, a jak! I ten Banderas… Ach, Mexico!

I na tym dziś skończę. Mam nadzieję, że post nie za długi. No ale cóż, wylałem znów to, co mnie gryzie. Ciekaw jestem jak dajecie sobie radę z sytuacją – jeśli najdzie was ochota, napiszcie.

Życzę Wam wszystkim – niezależnie, czy się ze mną zgadzacie, czy nie – duuuużo zdrowia, również tego psychicznego. Dbajcie o siebie i budujcie współczynnik szczęścia wszędzie, gdzie możecie!

„Wiosna, ach to ty!”

21. marca 2021

„Wiosna, ach to ty!”– śpiewał Marek Grechuta już 1990 r. W sobotę Wiosna zapukała też do naszych drzwi, choć bardziej z musu niż z chęci. Zaspana jakaś była, w szaliku i maseczce. Czy ją zauważyliście? Wracają bociany, choć wyglądają na zdziwione, bo na dworze wciąż zimno, a gdzieniegdzie spadł śnieg. Zmiany w pogodzie zapowiadają meteorolodzy. Będą pod koniec tego tygodnia. Słyszałem, że ptaki jak czajki, jaskółki i jeżyki w większej liczbie wrócą na przełomie marca i kwietnia. Oby! Pamietajmy jednak, że pierwsza jaskółka wiosny nie czyni. Żurawie widziałem już w locie. Jestem ciekaw, co przyniesie ta słowiańska bogini, zwana też Eostre na wyspach brytyjskich, ta frygijska Kybele, czy nordycka Nanna. Może trochę więcej optymizmu. To potrzebne gdy wirus w natarciu i znów mamy zamknięte galerie handlowe, hotele etc. Przynajmniej do 9 kwietnia kobiety nie kupią więc nowych sukienek, czy bucików. Ja myślę, że niestety będzie to trwało dłużej. Trzeba pogrzebać w szafach wśród ubiegłorocznych kolekcji. Kto zaś ma ogród, czeka na start sezonu jak na szczepienie. Jestem jednym z tych.

A’propos, zaszczepionych w Polsce na razie nieco ponad 5 milionów, jednak problemów ze szczepionkami nie ubywa – to ich brak, lub słyszymy że wywołują powikłania. Gdybym miał możliwość zaszczepić się, choćby preparatem AstraZeneca, zrobiłbym to bez wahania wyręczając w tym malkontentów. Dla uzyskania Cyfrowego Zielonego Certyfikatu – oczywiście i w imię powrotu do NORMALNOŚCI. Ale nie tylko. Dzienna ilość zachorowań nie spada bowiem poniżej 20 tysięcy, a ponad 49 tysięcy osób zmarło od początku pandemii. Za tymi cyframi stoją wielkie dramaty, które widzimy dopiero, gdy śmierć dotyka kogoś z naszych znajomych. Dziś dowiedziałem się o zgonie koleżanki z Gorzowa. Była to młoda, wesoła, zaangażowana w swoją pracę osoba. Bardzo mi przykro z tego powodu, jak wszystkim, którzy ją znali.

Ku pamięci koleżanki z Gorzowa – Grzegorz Turnau “Znów wędrujemy”, bo taką właśnie podróżą jest nasze życie…

Brytyjska odmiana to już 23 wariant wirusa, ale o 70% bardziej zakaźny od pozostałych i bardziej śmiertelny. Zdrówka Wam życzę! Dbajcie o siebie!

Coraz więcej jest jednak kontestujących ograniczenia. Dopada nas zmęczenie sytuacją, co skutkuje właśnie skłonnością do nieposłuszeństwa. Gdy dwa tygodnie temu wybrałem się w góry byłem tego świadkiem. Jednocześnie brak reakcji pracowników ochrony, obsługi na stokach, czy nawet policjantów co najmniej dziwi. Depresja covidowa to już niemal termin medyczny. Macie to?

Anna Jantar “Nic nie może wiecznie trwać” – czy więc pandemia jest ceną za szczęście?

Po roku od ogłoszenia początku pandemii, uderzenie jej trzeciej fali zbiegło się z prezentacją Krajowego Planu Odbudowy. Konsultacje społeczne potrwają do 2 kwietnia, a do przekonsultowania jest 1200 projektów! Tutaj prezentuję coś o KPO z YouTube, obejrzyjcie. Akceptacja KPO przez Komisję Europejską będzie warunkiem skorzystania z unijnej kasy przeznaczonej na przywrócenie funkcjonowania gospodarki po covidowych lock-downach. Na stole leży 57 mld euro dla Polski, o ile Morawiecki et consortes uwiną się do 30 kwietnia. To data ostateczna. Zamiast gotowości na koniec 2020 (co było w założeniu), mają już spore opóźnienie. Plan krytykują środowiska biznesowe z Rady Przedsiębiorczości, a także OPZZ. Do tego oczywiście pozostaje kwestia praworządności, co do poszanowania której w naszym kraju mają wątpliwości eurobiurokraci. Nie rozumiem o co się czepiają…

“Wciąż się czepiasz…” – Kowall. Uczciwy rap.

Jednak Krajowy Plan Odbudowy to dopiero wstęp do tajemniczego Nowego Ładu, o którym mówi Morawiecki, jako o kontrakcie społecznym. Ma dotyczyć reformy służby zdrowia, realizacji idei “uczciwa praca-godna płaca”, rozwoju gospodarczego, polityki rodzinnej i mieszkaniowej, budowania patriotyzmu, wspieraniu przyjaznego szkolnictwa i kultury, poprawy klimatu przez produkcję czystej energii, cybernetyzacji Polski, a także wspieraniu seniorów – cud, miód i orzeszki, jak mawia jeden z moich kolegów. Piękne hasła. Już takie słyszałem. Do zemdlenia. Władycy z PiS mają tendencję do rysowania grubych kresek, odcinania się od przeszłości i tworzenia wciąż wszystkiego na nowo. Z coraz gorszym skutkiem. Kaczyński najchętniej cofnąłby się do pierwszego dnia stworzenia i poprawił Boga, bo ten wszak też wiele rzeczy spierniczył, choć może i miał dobre intencje…

Ogłoszenie NŁ miało być 20 marca, ale pandemia zaskoczyła rząd jak zima drogowców. Może to i lepiej, bo te idee rodem z Nowogrodzkiej zwykle działają jak bigos zapity maślanką. Kto lubi, jego sprawa. Poczekajmy do Wielkanocy.

Tymczasem karierę robi Daniel Obajtek. To, po Szumowskim i Ziobrze, kolejny mój idol. Gość nieźle urządził nie tylko siebie, ale i rodzinę oraz znajomych. Działa z godnym podziwu rozmachem; pensjonaty w Łebie, apartamenty w Warszawie, domy z basenami w Małopolsce, ziemia na Mazurach… – wszystko kupione okazyjnie. Podziwiają go koledzy z PiS i sam prezes, dla którego jest „nadzieją, dla Polski” i „ma coś takiego, co daje Pan Bóg”. Jak więc może dziwić, że został Człowiekiem Wolności 2020? Cóż, w tym względzie zgadzam się z prezesem. Obajtek wielki jest! Coś o nim w wywiadzie “Wprost”zamieszczam tutaj. Warto obejrzeć. Zdecydowanie.

“Wszystko czego dziś chcę” – Bródka & A_GIM z filmu “Rojst” (w oryginale kawałek śpiewany przez Izabelę Trojanowską_ niech wystarczy za komentarz.

Nic tak szybko i tak skutecznie nie zmieni nas w społeczeństwo internetowe jak obecna sytuacja. Czy wiecie, że w 2020 wartość obrotu w sieci w Polsce wzrosła o 26% r/r i przekroczyła 61 mld zł, stanowiąc ok. 11% całego rynku detalicznego? Tak, tak. Przewidywania są takie, że wartość obrotu w handlu w sieci będzie wzrastała dwucyfrowo w najbliższych latach. Sieci handlowe inwestują w ten kanał sprzedaży potężne sumy, a jednocześnie w miastach ograniczane są możliwości reklamowe na nośnikach tradycyjnych. Mi się to podoba. Niestety spada dostępność towarów przez braki surowców. Wg. Business Insider jest to główny powód wzrostu cen, a te rosną jak szalone! Będzie tylko gorzej. Jeśli więc chcecie kupić sobie np. coś z AGD nie czekajcie. Podobnie z artykułami ogrodniczymi, elektronarzędziami…

Uff… rozpisałem się, ale już od kilku tygodni nie wydusiłem z siebie ani słowa. Tęskniliście? Bo ja za Wami tak. Zmiany, zmiany, no i związany z tym brak czasu – oto powody. Jednocześnie pozdrawiam gorrrrąco wszystkich, z którymi musiałem się pożegnać w lutym i jeszcze w marcu. Macie w moim sercu stałe miejsce!

Wam dedykuję piosenkę Mrozu “Jak nie my to kto”. A o co chodzi, dobrze wiecie.

Pozdrawiam też tych, z którymi życie zawodowe mnie dziś łączy.

Wszystkim życzę dużo zdrowia!