Jesień za oknami, jesień ciepła, choć wietrzna, tymczasem pani Merkel…

19. listopada 2021

Magiczny zakątek Bydgoszczy – bydgoska Wenecja.

Jesień za oknami, jesień ciepła, choć wietrzna, wciąż magicznie kolorowa, nieco mglista. Lubię tę porę roku, choć pewnie nie mam w tym wielu wspólników. Miło jest jednak szczególnie jesienią wpaść do baru na małą, smaczną whisky, albo zwyczajnie siąść w fotelu ze szklaneczką w dłoni. A jak już to macie, może zainteresuje was nowy tekst. Smacznego!

„Autumn Comes” – Mary Lou, David Gramberg. Miły song.

W tym tygodniu nasza uwaga koncentrowała się na pewno na sytuacji z granicy polsko-białoruskiej. Ustawa o ochronie granic przeszła w Sejmie 245-cioma głosami (226 z PiS), przy sprzeciwie 167 posłów, głównie Lewicy i KO. Niestety, nawet w takiej sprawie, w takiej sytuacji nasi, wybrani w wyborach reprezentanci, nie potrafią dojść do porozumienia. Prawicowi specjaliści od skłócania narodu nie są zdolni do dialogu, a liberalni i lewicowi kłótnicy nie mają wystarczająco wyobraźni, aby odłożyć swoje ego wzdęte jak rybi pęcherz.

Tymczasem pani Merkel i mister Macron mając w nosie Polski rząd, naszą wewnętrzną przepychankę, a także kraje bałtyckie, rozmawiają z Łukaszenką i Putinem, jakby chodziło o granicę Białorusi z Francją i Niemcami. Skąd my to znamy… Nie dziwię się jednak, bo to ich interesy są zagrożone. Polska, tak jak i Białoruś jest bowiem na linii tranzytu towarów drogą kolejową i szosami z Chin i Rosji na zachód Europy i w drugą stronę. Zatrzymanie go to katastrofa dla Białorusi, ale także olbrzymi problem dla Niemiec i Francji. Mamy więc w zasięgu bardzo ważne narzędzie nacisku. Wie o tym zarówno pionek w grze – Łukaszenko, jego mocodawca Putin, jak i Merkel i Macron. Dla Łukaszenki dodatkową korzyścią jest to, że w ten sposób, po zmanipulowanych wyborach i rozprawieniu się z opozycją, po zakwestionowaniu go i wyrazach oburzenia „liderów wolnego świata”, został jednak uznany za przywódcę narodu białoruskiego. Merkel i Macron dość łatwo zapomnieli o swoim oburzeniu z sierpnia, a przecież wciąż trwa czystka na Białorusi, w więzieniach siedzi 526 więźniów politycznych i tysiące nie zakwalifikowanych do tej kategorii.

abyśmy nie utożsamiali białorusinów z reżimem Łukaszenką, zobaczcie Anastasiyę Vinnikovą z zespołem w piosence z Eurowizji z 2011 r. Sympatyczni. ludzie, prawda?

W konsekwencji kryzysu (choć oficjalnie z przyczyn technicznych) wstrzymano start eksploatacji rurociągu NS2. Jest to działanie chwilowe. Nie ma wątpliwości. Być może jednak przywódcy krajów Europy zachodniej zorientowali się wreszcie, jakie działania będzie podejmować Putin, nie mając problemu z gotówką. Konflikty hybrydowe stały się już domeną Rosjan i przyznać trzeba, że robią to doskonale. Pisałem o prawdopodobnym celu Putina, próbie odwrócenia uwagi od działań w Donbasie, a właśnie rosyjskie wojska koncentrują się przy granicy z Ukrainą. Czy zrealizuje się taki ponury scenariusz? Oby nie!

Wracając do naszego podwórka, jestem pełen podziwu dla tych, którzy są bezpośrednio zaangażowani na granicy z Białorusią, strażników, policjantów i żołnierzy. W kontrze do tego jest wypowiedź Janiny Ochojskiej, która wprawiła mnie w zdumienie. Okazuje się, że polewanie wodą imigrantów szturmujących zasieki jest przejawem braku humanitaryzmu, bo może doprowadzić do wyziębienia… No i jest nieadekwatnym działaniem na rzucanie kamieniami. Szanuję Ochojską za jej działalność w Polskiej Akcji Humanitarnej, ale w tej kwestii zupełnie jej nie rozumiem.

W międzyczasie mój „ulubieniec” Ziobro realizuje swój plan demolki w sądownictwie i dalej brnie w spór z UE. Czas na zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa. Wszystko, aby usprawnić działanie sądów i przyspieszyć czas postępowania. No to zerkniemy, jak wygląda to w statystykach. Za PO-PSL (2011-2015) średni czas postępowania w sprawach cywilnych wzrósł z 4,1 do 4,2 miesiąca, za rządów PiS (2015-2020) nastąpił wzrost o 2,8 miesiąca i teraz to już ok. 7 miesięcy (info z Interia). Jeszcze gorzej jest w sprawach gospodarczych, gdzie średni czas to 29 miesięcy! Brawo panie Ziobro!

Polska jest na fali wznoszącej w kolejnej odsłonie „walki” z pandemią Covid-19. Nie idzie nam zmaganie z wirusem Delta, który jest wiele bardziej zakaźny od poprzednich i dużo groźniejszy. W tym tygodniu widzieliśmy znów dane o zakażeniach przekraczające grubo 20 tysięcy dziennie. A przecież to tylko część zarażonych, bo wielu się nie bada. Słyszałem, że swobodnie można ilość tę pomnożyć razy dwa. Ilośc zmarłych (80 822) jest jedną z najwyższych w Europie. Wyprzedzają nas tylko Niemcy (99 130), Francja (119 tyś.) i Włosi (133 tyś.) To niechlubna statystyka.

„Do what you can” Bon Jovi. Zróbmy, co możemy, by ochronić bliskich i siebie.

W tym kontekście przeraża mnie głupota ludzi, którzy wciąż nie chcą przyjąć szczepionki, a to wciąż niemal połowa Polaków! I to oni w 90% są hospitalizowani. Niestety, lądując w szpitalu, odbierają oni miejsca chorującym za inne dolegliwości. Myślę, że osoby te powinny ponosić pełne koszty leczenia. Uważam, że paszporty covidove powinny uprawniać do odwiedzania sklepów, restauracji i obiektów kultury, a pracodawcy powinni mieć możliwość sprawdzania zaszczepienia swoich pracowników i kierowania niezaszczepionych na pracę zdalną, lub na urlopy bezpłatne, jeśli taka praca nie jest możliwa. Rozwiązywanie szwajcarskie (bary, kina, restauracje etc. dostępne tylko z certyfikatem), lub austriackie (lock-down dla niezaszczepionych) wydaje się bardzo uzasadnione. Jednak, niestety, nie pójdą na to politycy w obawie o spadki notowań.

Do rozpaczy doprowadza mnie również brak wyobraźni tych, którzy w pomieszczeniach zamkniętych, w tłumie poruszają się bez maseczek, a to obrazek niezwykle częsty. Na uwagi reagują oni arogancko i często wręcz agresywnie. Wielu z nich maniakalnie i z uporem trwa przy rozsiewanych w mediach teoriach spiskowych. Mamy wśród nich też celebrytów np. Edyta Górniak, która zabłysła ostatnio tłumaczeniem słowa Halloween; „wiecie, znacie angielski, piekło zwycięża”. Ręce opadają, jak i wszelkiej inne członki… . Są na tych szkodników społecznych nowe określenia – foliarze, szury, altmedy, albo zwyczajnie covidioci. Cóż, wszystkie argumenty zostały już wyłożone.

o folarzach i Szurach Janek „Pan od słówek”. Posłuchajcie.

Szczyt zachorowań przewidywany jest na połowę grudnia. Ja już zmęczony jestem totalnie życiem w cieniu zagrożenia, szczególnie że mój zawód wymaga ciągłego kontaktu z dużą ilością ludzi. Niestety choroba dotyka coraz większej grupy moich współpracowników i znajomych. Życzę im wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia!

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego weekendu! A do posta dołączam fotkę pewnego magicznego moim zdaniem zakątka Bydgoszczy.

Autodestrukcja, czyli impresja po 11 listopada, sytuacja na granicy, inflacja i szczyt klimatyczny.

12. listopada 2021

Pyszna, delikatna whisky The Whistler, idealna na piątkowy wieczór. Wie to mój pies.

Nie było zadymy w Warszawie, była w innych miejscach. Bąkiewicz i jego narodowcy zdawali sobie sprawę, że są obserwowani przez media w stolicy, ale ale np. w Kaliszu (palenie statutu kaliskiego i wystąpienia A.Jabłonowskiego), we Wrocławiu (zamieszki nacjonalistów pod wodzą J.Międlara), już nie. Pierwsi do poszczucia psami będą Żydzi – tak jest od wieków – potem tęczowi z LGBT, następnie wyglądający inaczej (śniadzi, ciemnoskórzy, skośnoocy etc.), a potem myślący nie dość „narodowo”, choćby zwolennicy otwarcia europejskiego. Władza przygląda się temu z przyzwalającym milczeniem. Bąkiewicz mimo, że myli krużganek z kagankiem, nawołuje do nienawiści przy aplauzie władzy. Najpierw do nienawiści do Niemców, a potem… Ciekawe ile kasy dostanie pan Robert od PiS-u po tak udanym marszu.

Coś o moim ulubieńcu R.Bąkiewiczu i jego miłośnikach w reportażu „Komentery”.

Sytuacja na granicy jest coraz groźniejsza. Spadochroniarze, bombowce, myśliwce rosyjskie i białoruskie, a z drugiej strony Straż Graniczna, polska Policja, Wojsko Polskie, Terytorialsi etc. i oczywiście czuli aktorzy, aktywiści i opozycjoniści, którzy zapewne przygarnęli by do siebie imigrantów od Łukaszenki. Węzeł gordyjski. UE daje już 25 mln Euro na ochronę granicy. Urzędasy z Brukseli mogą stroszyć piórka, ale dobrze wiedzą, że to do nich skierują się uchodźcy. Wciąż dobrze pamiętają kryzys z 2017 roku. W jakim kierunku zmierza ta sytuacja? Czytałem, że Rosji chodzi o odwrócenie uwagi świata od działań na wschodzie, gdzie Putin ma ambicje odzyskać utracone po rozpadzie ZSRR republiki, no i o zmylenie NATO, co do działania w Donbasie, ale czy na pewno? A co, jeśli dojdzie do jakiegoś precedensu, bo przypadkowo w rękach uchodźców znajdzie się broń? Czy globalna konfrontacja zbrojna jest możliwa w nowoczesnym świecie XXI wieku? Będziecie walczyli, czy uciekniecie? A jeśli to drugie, to gdzie? Amerykanie, jak zwykle, umywają ręce, mimo że to oni zgotowali Europie ten syf. To ich naturalny sposób działania. Swoje interesy zrealizowali (pisałem o tym), a potem się spakowali.

W temacie „In the army now Polish Army” w wykonaniu Sabaton.

Złotówka traci na wartości. Inflacja gna jak szalona. Zakupy za 100 zł, to ledwie zakupy codzienne. Paliwo na stacjach benzynowych osiąga rekordowe ceny. Kto ma pieniądze, lokuje je np. w nieruchomości, ale nasza władza nie w ciemię bita, obmyśla podatek katastralny. Zapłacicie go za domy i mieszkania, poza tym jednym, w którym mieszkacie. Zapłacicie, bo Polski Ład będzie kosztowny, a daniny społeczne trzeba rozwijać, bo kogo dziś cieszy np. 500+?! To się po prostu należy.

A w temacie ochrony środowiska dziś w Glasgow zakończył się szczyt ONZ (COP26), gdzie poza wezwaniami o konieczności natychmiastowego działania na rzecz ograniczenia globalnego ocieplenia i ustnymi deklaracjami do kamer, zadziało się niewiele. Opracowano zaledwie 7 stronnicowy dokument zawierający ogólniki o stopniowym odchodzeniu od stosowania paliw kopalnych (pisałem o tym w poprzednim tekście). Co 12 miesięcy ma się odbywać okrągły stół z ministrami, a w 2023 zwołane zostanie spotkanie przywódców najważniejszych państw na świecie. Nie sądzę, żeby Polska została zaproszona… Odbudowywanie gospodarki po COVID to nie jest najlepszy moment na tak idealistyczne podejście do rzeczywistości. Do tego dochodzi rywalizacja (jeśli nie wojna) o dominację w światowej gospodarce pomiędzy USA a Chinami, gdzie Europa (choć gra raczej „trzecie skrzypce”) to w zakresie restrykcji emisji CO2 ma ambicję, by być wzorcem. Nieoczekiwanie USA i Chiny wydały jednak wspólne oświadczenie o planach współpracy w zakresie ograniczenia emisji metanu. Do 2050 świat powinien osiągnąć zerową emisję CO2, ale już do 2030 ograniczyć ją należy o 45%. Czy to możliwe? Ja jestem sceptyczny.

O zmianach środowiska w kawałku Lil Dicky „Earth”.

Podsumowując; wielka jest determinacja ludzi w dążeniu do samodestrukcji, nie uważacie? Nie lubimy nudy. Nie widzę na nią szans w najbliższej przyszłości. W dalszej też nie. Ale, w związku z tym, że to już weekend, życzę wam chwili dla siebie, zdrowia i wypoczynku. Ja zaś testuję whisky The Whistler, która i Wam polecam!

No to się porobiło.

9. listopada 2021

Połączenie morza i gór. To lubię!

Kochani, uwaga, będzie długi tekst, ale uzbierało się tego od września, oj uzbierało. Tak więc po krótce o najprzeróżniejszych sprawach, które mnie irytują, nurtują, ciekawią i przerażają…

Przed chwilą u Moniki Olejnik w „Kropce nad i…” dowiedziałem się, że pomimo wyroków Sądów Okręgowego w Warszawie i Apelacyjnego, które zniosły legalność Marszu Niepodległości w dniu 11. listopada dla narodowców, marsz ten w ich wykonaniu się odbędzie, bo Urząd do Spaw Kombatantów i Osób represjonowanych nadał mu status formalny i państwowy. Taką furtkę znaleźli PiS-owscy miłośnicy zadymiarzy i neofaszystów Roberta Bąkiewicza, aby nie poszły na marne dotacje 3,88 mln zł, jakie politycy PiS poprzez Narodowy Instytut Wolności przyznały narodowcom na sprzęt, szkolenie do „wojny cywilizacyjnej” – jak mówi sam Bąkiewicz. Wcześniej, po wyrokach sądowych sam Ziobro złożył Skargę Nadzwyczajną na ów zakaz i wezwał narodowców do obywatelskiego nieposłuszeństwa! Mi się to nie mieści w głowie… W państwie PiS Generalny Prokurator i Minister Sprawiedliwości nie dość, że używa prawa jak mu się podoba, tworzy je na użytek swojej partii, to jeszcze wzywa do jego łamania. Brawo! No to będzie znów narodowa zadyma, palenie mieszkań, demolka sklepów i ulic etc. To już pojutrze.

A w sejmie debata nad sytuacją na granicy białoruskiej. Generalnie z ust Morawieckiego dowiedziałem się, że wszystko jest pod kontrolą i polskie służby radzą sobie tak doskonale, że nie potrzebują żadnego wsparcia, ani z Unii, ani z NATO. No, oczywiście kasą na mur nie wzgardzimy. Jeśli jest tak dobrze, to czemu jest tak źle, chciałoby się zapytać. Kryzys na wschodniej granicy ewoluuje, ale w kierunku eskalacji i konfrontacji. Wygląda coraz groźniej, bo intencja Putina i Łukaszenki jest jasna – doprowadzić do kryzysu, aby potem na tym ugrać maksymalnie. Tylko gdzie jest granica tego napięcia? A może wcale nie o to chodzi. Może o Ukrainę, o którą nikt się nie upomni, gdy wszyscy będą pogrążeni w swoich hybrydowych wojenkach, a Niemcy opłaceni cenami gazu z Nord Stream 2? Dowiemy się, tak myślę, za jakieś pół roku. Nie miałem własnego klarownego zdania w tej kwestii ale dzisiaj uważam że zapewnienie szczelności granic jest priorytetem ponad podziałami. Byle nasz rząd nie chciał nas zmanipulować, ugrać poparcia społecznego na tym zagrożeniu, albo przepchnąć nowych demolujących ustaw. Chciałbym też zobaczyć opozycję konstruktywną i otwartą na dialog. Takie mam marzenie…

Erasure „Love to Hate You”; co za piękne połączenie – miłość i nienawiść… , mam ciary!

Polacy wstrząśnięci są śmiercią Izy z Pszczyny. Umarła na sepsę, bo lekarze nie usunęli obumarłego płodu. Marsze „Ani jednej więcej” pokazują jak wielka jest rzesza tych, którzy sprzeciwiają się PiS-owskiej doktrynie antyaborcyjnej. Marszałek Terlecki nazywa ich jednak kretynami – co wyraził odnosząc się do jednej z kobiet, która wyraziła, jak karygodne jest to, co ten rząd robi kobietom, spotkawszy go w galerii krakowskiej. Przypadków tragedii wynikających z orzeczenia TK z 22. października 2020 jest dużo więcej, ale jak dowiadujemy się od M.Suskiego, śmierć to biologia, albo błędy lekarskie i ustawa nie ma tu nic do rzeczy. W podobnym tonie są inne wypowiedzi polityków PiS. Instrukcja prezesa brzmi „Nie znamy szczegółów śmierci 30-latki w szpitalu w Pszczynie. Najgorsze, co można dzisiaj zrobić, to próbować rozgrywać politycznie tę sytuację, oraz przechodzić do szybkich decyzji i wniosków. Ta sprawa powinna zostać zbadana dogłębnie przez kompetentne instytucje” (cytuję za Onet.pl). Syndrom wyparcia i polityczna manipulacja z odwróceniem uwagi od faktu śmierci, godne są – przyznać należy – zimnokrwistych gangsterów, koreańskich lub rosyjskich dyktatorów, religijnych fanatyków islamskich lub komunistycznych kacyków z lat świetności ZSRR. jednym i drugim nie można odmówić determinacji w kreowaniu zakazów i nakazów, aby jeszcze bardziej podporządkować sobie lud. Brawo więc Kaja Godek, sekta PiS i Kościół! Do stanowienia prawa ma ta władza mandat wyborców, jak podkreślają do znudzenia. Czy na pewno jednak? Ja czekam do wyborów i liczę, że wystarczy polakom pamięci, choć to też nie takie pewne.

Z okazji Wszystkich Świętych z orędziem w imieniu Kościoła Katolickiego wystąpił arcybiskup A. Dzięga. To ten sam, który tuszował sprawę pedofilii w kościele, który ochraniał księdza A. Dymera, posądzonego o gwałty i wykorzystywanie seksualne nieletnich. Dzięga nauczał o moralności, przede wszystkim o życiu poczętym. To w odczuciu wielu komentatorów, ale także ofiar pedofilii jawna prowokacja. Dzięga ma zagorzałych przeciwników nawet wśród duchownych, co pokazuje że są tam wciąż uczciwi ludzie, jednak to kolejna rysa na tej instytucji, która tak mocno trzyma się w Polsce dzięki wciąż powiększającym się majątkom, wpływom i związkom z władzą. Przypomnijmy że w kwietniu abp Dzięga otrzymał nagrodę KUL, z czego dumny jest minister Czarnek – jeden z wykładowców na KUL. Kościół w moim odczuciu stał się już całkowicie niewiarygodny i oderwany od rzeczywistości. Jaka jest jego przyszłość? Niestety, w ciagu najbliższych lat będzie trwał. Przyzwyczajenie polaków jest zbyt silne, a wobec „życia wiecznego” i niedowiarkom opadają emocje. KK ma bowiem monopol na zbawienie…

Elton John „Sacrifice”; coś o poświęceniu, ofierze zimnych sercach, wszak to już jesień…

O ile drażni mnie i oburza sposób podporządkowywania sobie sądów i innych organów administracji (jak samorządy) władzy centralnej, o tyle przyznam, również drażni mnie zaprzęganie do naszych wewnętrznych sporów Komisji Europejskiej, która to – przyznam rację Morawieckiemu – nie ma nic do oceny naszego prawa, a przynajmniej nie w zgodzie z traktatami europejskimi. Jako dumny naród, który ma swoją historię i jest od wieków tarczą dla Europy (np. przed Turkami 1621, 1863, przed sowietami 1920 etc.), który został pozostawiony na pastwę niemieckiej faszystowskiej machiny, a potem rzucony komunistom, nie musimy poddawać się bezprawnym działaniom Unii Europejskiej, gdzie prym wiodą potomkowie i spadkobiercy tych, co swoją siłę budowali najeżdżając nas, grabiąc i mordując, lub zdradzając. Zrobiło się pompatycznie i narodowo? Miało. Ale na tym koniec. Nasze wewnętrzne sprawy powinniśmy bowiem załatwiać sami i do tego służą wybory. Nie rozgrzeszy tutaj naszej opozycji, która zamiast dbać o poparcie obywateli i odwracać losy najbliższych wyborów, zamiast pracować rzetelnie i proponować lepsze rozwiązanie od tych, które krytykują, zwraca się do Unii Europejskiej o pomoc, jak zbity pies, który wcześniej wygnany został za bezużyteczność przez swojego pana (suwerena, czyli nas obywateli), a i teraz też tylko warczeć potrafi. Nie tak się te sprawy załatwia. I co z tego, że w jednej, czy innej sprawie TSUE orzeknie przeciw działaniom PiS?! Ta władza odzwierciedla układ sił w Polsce, stan umysłu większości polaków (wciąż 33% poparcia!) i będzie trwała, aż dojrzejemy jako naród, by im podziękować i pognać kijami. Nie zmienią niczego kary, skądinąd kuriozalne, 1 mln euro dziennie za Izbę Dyscyplinarną, bo u źródła jest nasza obywatelskie przyzwolenie, które daliśmy w wyborach. Nie zrzucimy z siebie tej odpowiedzialności. To myśmy to spieprzyli. W wyborach!

Przyznam się szczerze że trudno mi zrozumieć, o co chodzi w tej grze o nazwie „Polexit”. A to gra bardzo niebezpieczna. Jestem Europejczykiem z chęci i z wyboru, a ta europejskość była marzeniem zarówno moim jak i całego mojego pokolenia. Nigdy nie myślałem, że będzie ona w konflikcie z polskością. Ale zdaje sobie też sprawę, że wzbudzanie takich dylematów jest jednym z mechanizmów sprawowania władzy przez obecny rząd. W niepewny i wewnętrznie rozszarpany umysł łatwiej wlewa się ideologiczne treści. To zaproszenie do szaleństwa. Funduje nam je znów TK pod przewodnictwem J.Przyłębskiej, oczywiście na zamówienie Kaczyńskiego i spółki. Jednak głównym rozgrywającym jest tutaj Z.Ziobro i jego fanatyczni koledzy z Solidarnej Polski. To, że Ziobro postrzega siebie jako spadkobiercę Kaczyńskiego jest jasne, jak i to jaką Polską chciałby rządzić. Wiedzie do tego prosta droga. Nie pójdźmy nią!

„Go your own way” Fleetwood Mac; możesz iść swoją własną drogą, możesz.

To co nazywamy Nowym Polskim Ładem okazuje się wielkim polskim bałaganem. Morawiecki zaniechał już opowieści, jak to pieniądze z UE pchną nasz kraj na ścieżkę rozwoju. Za to słyszeliśmy o rzekomym bogactwie Polski i o tym, że fundusze europejskie nie są nam wcale potrzebne… Deklaracje te pozostają w jawnej sprzeczności z nie zrealizowanymi postulatami służby zdrowia, nauczycieli, rolników, przedsiębiorców i zwykłych obywateli, którzy zmagają się na co dzień z galopującą inflacją, a za chwileczkę zmagać się będą jeszcze z bałaganem prawnym i podatkowym, który czeka nas już od początku przyszłego roku. Należę – a piszę to ze smutkiem – do tej grupy znienawidzonych przez PiS, którzy na zmianach stracą, ale że jestem w mniejszości (wg Morawieckiego w tych 10%) nie spodziewam się współczucia żadnego z 18 mln polaków, którzy zyskają – przynajmniej pozornie, na papierze i w zapowiedziach…

W Platformie Obywatelskiej miały miejsce wybory liderów. Ten główny, który ma stanowić o różnicy to oczywiście Donald Tusk. Balonik lekko powiewa na wietrze i na to, aby wzniósł się wyżej, brak mi cierpliwości, no ale cóż, oczekiwania miałem chyba za duże.  Na razie bowiem zamiast Tuska, jest ledwie PółTusk-a… Wybór ten był formalnością, bo nie miał przeciwników. Sytuacja idealna. So long, panie Trzaskowski! Szefem regionu w moim kujawsko pomorskim jest Tomasz Lenz pochodzący z Mogilna historyk, aktor i lekkoatleta, rocznik ’68, wybrany (ponownie) w 2019 posłem KO z okręgu toruńskiego 26044 głosami. Poczytałem na jego temat i co ciekawe, praktykował w biurze premier UK Theresy May (choć wtedy jeszcze premierem nie była) i w Parlamencie Europejskim. Był też członkiem Izby Handlowej. Życiorys mi się podoba, choć z polityki krajowej go nie kojarzę. Tak, czy inaczej; do roboty panowie, bo żadna z pań nie została wybrana…

Inflacja i z spadająca stopa życia była już powodem zmian ustrojowych w Polsce, bo nic tak nie przemawia jak bieda. To ona powoduje, że ludzie wychodzą na ulice, że się organizują i negują władzę. Nie będę tutaj wróżbitą. Oczywiście była pandemia, a inflacja dotyczy całej Europy. Problem z dostawami energii przy olbrzymim zapotrzebowaniu przemysłu dotyka obywateli, rosną ceny produktów w których komponenty są trudno dostępne, a dotyczy to coraz większej grupy artykułów przemysłowych, wreszcie towarzyszy temu problem z opakowaniami do sprzedaży tychże produktów – co jest rzadko omawianym, ale bardzo istotnym problemem. Opakowanie stanowi dużą i wciąż rosnącą część ceny produktu! Czy jednak ograniczenie popytu może być czynnikiem regulującym powrót do normalności? A więc gdyby inflacja była czynnikiem ograniczającym popyt, nie byłaby czymś złym, pod warunkiem, że nie dotyczyłaby realizacji podstawowych potrzeb. Może rzeczywiście niepotrzebne są nam np. nowe iPhone’y co rok i może ta technologiczna spirala nie musi kręcić się aż tak szybko – z pożytkiem dla środowiska! Jednak szczególnie w obliczu zbliżającej się zimy ogrzewanie domów i potrzeby podstawowe, jak te dotyczące jedzenia, muszą być zaspokojone. Tymczasem inflacja przekroczyła 6% i śmiało się rozpędza, a NBP podnosi stopy procentowe – referencyjne do 1,25%, przez co raty kredytów zdrożały o kilkaset złotych miesięcznie, co przy zmianach cen artykułów budowlanych i wykończeniowych daje nielichy ból głowy budującym się i urządzającym. Jedyne rozwiązanie (dedykowane raczej młodym) to kilkoro dzieci na start…

A więc, „Let’s make love” Faith Hill and Tim McGraw; a wszystko w klimatach Paryża…

Europejski Zielony Ład „Fit For 55″ i ograniczenie emisji dwutlenku węgla, przez odejście od energii z paliw kopalnych, w tym węgla, w kontekście ograniczeń w dostawach gazu z Rosji, to podcinanie gałęzi, na której siedzi cała Europejska gospodarka. Zadziwia mnie że Rada Europy tak mało rozmawia o uzależniającym od Rosji gazociągu NS2, o odcięciu Mołdawi od dostaw gazu i ogólnie o kryzysie energetycznym. Co ciekawe, prócz Polski, największym spalaczem węgla w Europie są Niemcy, ale to my jesteśmy największym producentem energii z węgla i jeśli wyłączyć Niemcy, wytwarzamy więcej energii niż wszystkie inne kraje europejskie razem wzięte! Brawo my! Zrozumiałe jest więc dążenie Niemiec i innych krajów europejskich do zmiany tego stanu rzeczy. Fit For 55 to jednak także żyła złota, bo na stole „sprawiedliwej transformacji” leży 144 mld a w programach wspierających nawet 2 bln Euro! Wyobrażacie sobie taką kasę?Jednak, jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach. A jak mowa o diable, to „na tapetę” pchają się Niemcy. Nie chcą oni uznać za ekologiczne, zeroemisyjne elektrownie atomowe (wiadomo, mają rosyjski gaz!), a że energetyka francuska na nich się opiera, nastąpili swoim sąsiadom na odcisk. No i klops. Ale nie dla nas, bo na tej bazie mamy owo zbliżenie polsko francuskie. Nie pierwszy raz w historii. Tym razem jednak na bazie energetyki. Wspólny projekt budowy elektrowni atomowych może zepchnąć Niemcy na drugi plan i niech mają sobie swój rurociąg. Stanowisko Polski oraz Francji za uznaniem energetyki atomowej dla uzyskania dotacji z Zielonego Ładu może spowodować ,że Niemcy nie będą główną siłą wiodącą w energetyce europejskiej, o co walczą z determinacją. I będą walczyli.

Aby nieco uprzyjemnić post wrzucam też jedno ze zdjątek z mojej podróży do pełnej smaków i słońca Italii.

Do usłyszenia!

Rodzynki w cieście…

12. września 2021

Zabytkowa kasa z jednej z bydgoskich restauracji, jak gadżet z Cyberpunka prawda?; to w kontekście liczenia podatków.

Niewątpliwie jednym z najbardziej elektryzujących wydarzeń tego tygodnia był remis Polaków 1:1 w meczu piłkarskim z reprezentacją Anglii. To historyczne wydarzenie, o którym będziemy opowiadali długo. Ostatni taki wynik zaliczony został bowiem w 2012 r. także w Warszawie, gdy Narodowy stał się na chwilę basenem. Strzelcem bramki był Kamil Glik. 1:1 padło też w 1994 w Chorzowie (eliminacje do MŚ w USA) i w 1991 r. w Poznaniu, gdy nasi siłowali się z Brytolami o awans do ME w Szwecji. Gol dla biało-czerwonych padł w pierwszej połowie po strzale Romana Szewczyka, ale po trafieniu Garego Linekera zostaliśmy wyeliminowani z imprezy. Momentem niezapomnianym w historii polskiego futbolu był mecz z 6. czerwca 1973 r. gdy „Orły Górskiego” rozłożyły Angoli 2:0. Wtedy bohaterami byli Gadocha i Lubański, co wspominane jest niemal jak zdobycie Kremla przez Polaków w 1630. Niemniej słynny jest remis 1:1 na Wembley z tegoż samego 1973 r. po którym nasza reprezentacja dostała się na mundial w Niemczech. W dziejach współczesnych mieliśmy wprawdzie jeszcze 0:0 w Warszawie w 1999 i Chorzowie w 1989 r., ale ogólnie bilans tych pojedynków (wliczając mecze towarzyskie) w ilości goli to 33:13… W meczach jest 12:1 i 8 remisów, czyli przyjmując że remisy to nasz sukces mamy 12:9! Wynik wynikiem, ale trzeba i wspomnieć o grze. A ta była zachwycająca, czego niewielu z nas się  spodziewało po poprzednich meczach narodowej jedenastki. Dlaczego o tym piszę? Bo to jeden z niewielu fajnych momentów, jak rodzynek w zakalcowatym cieście naszej codzienności. Smacznego!

A teraz wracam do zakalca. Tutaj zaś awantura o polexit. Z sondażu Kantar wynika, że aż 43% polaków uważa że PiS prowadzi nas właśnie w tę stronę, przy 41% obywateli, którzy są innego zdania. Jednak trzeba przyznać, że sama dyskusja o wyjściu Polski z UE powoduje, że czuję ciarki na plecach. Brrrr… Kto zaś za tym stoi? Pierwszy Terlecki, co dla upolitycznionych sądów poświęci życie. Cóż ma jednak do stracenia. Choć mógłby się zastanowić; czy taka Polskę odpowiadać będzie ludziom młodym, którzy będą w niej mieszkać za 10, czy 20 lat?! Jednak, czy będą? Drugi Suski, który w UE widzi okupantów. Sami moi ulubieńcy. Ale wszystkich na głowę bije inny „pokemon polskiej polityki”. Wypowiedzi Janusza Kowalskiego z Konfederacji odnośnie obecności Polski w UE, a w zasadzie o braku interesu Polski w Unii Europejskiej wywołały nawet odpowiedź z Brukseli z listą transferów, która pokazuje jak jest w rzeczywistości. Kowalski straszy niemiecką hegemonią, ale to znany prawicowy trick. Dziwi mnie jednak bardzo milczenie opozycji w tej sprawie. Wprawdzie senatorowie KO, Lewicy i PSL zgodnie podpisali oświadczenie o znaczeniu członkostwa Polski w UE, ale głos pozostałych polityków z tych ugrupowań jest raczej słaby i niemrawy. Ponadto dali zagonić się w tak zwany „kozi róg”, gdy po kilku takich nieśmiałych wypowiedziach (np. Tuska w TVN24) Prawica przypięła im łatkę mącicieli. Czyli 2:0 dla obozu Kaczyńskiego i spółki. Brawo! Być może właśnie tutaj rysuje się główna linia sporu i główna linia podziału. Odwagi panie i panowie z naszej nieudolnej opozycji, albo Polska stanie się krajem starych ludzi, o czym już pisałem.

Z innej beczki.

Strajki służby zdrowia przed czwartą falą Covid przybierają na sile. Wczoraj w Warszawie demonstrowały pielęgniarki i ratownicy medyczni z całej Polski. Postulowali o poprawę warunków pracy i płacy, pokazywali w jakiej kondycji jest ta służba zdrowia. Oczywiście rząd gra na zwłokę, a narracja za moment będzie taka, że lekarze buntują się, kiedy są potrzebni. Morawiecki mówi o tym, jak pięknie będzie w roku 2026, czyli w perspektywie dla PiS bardzo przyjemnej, bo odległej. Odsuwanie problemu w czasie do stara, wypróbowana taktyka, tak jak spychanie win na poprzednie rządy, które oczywiście bez winy nie są, ale niewiele już zrobią. A służba zdrowia jest jaka jest. Od lat. Jak. będzie w przyszłości? Polscy lekarze są mile widziani na szeroko pojętym „zachodzie”, tak jak i pielęgniarki. Niech jadą! – krzyczy  posłanka PiS, niejaka Józefa Hrynkiewicz. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy, warto zapamietać to nazwisko, szczególnie, gdy pani Józefa sama będzie potrzebowała pomocy medycznej.

Przesypywanie z pustego w próżne, oto główne założenie Nowego Polskiego Ładu, które zakłada wzrost kwoty wolnej od podatku do 30 tyś zł w zamian za ich podwyższenie. Składka zdrowotna wzrośnie do do 4,9% (ale dla zatrudnionych na etat i – paradoksalnie – dla emerytów do 9%) , to już przyjęte przez rząd. Oczywiście 18 mln Polaków na tym skorzysta – taka jest oficjalna wersja – głównie wyborcy PiS. Ale skutkiem będzie inflacja, a jej działania doświadczą przecież wszyscy. Stracą małe przedsiębiorstwa. Jako głównych złych bohaterów w tej historii wymienia się jednak głównie duże korporacje i tych, którzy zarabiają najwięcej (pow. 13 tyś brutto). Oni zapłacą od tysiąca zł w górę. Korpo zaś pokryje różnicę między 4,9% a 9% w nowym podatku 0,4% od przychodów. Rząd konsekwentnie uprawia politykę zohydzania przedsiębiorców i ludzi majętnych. Za chwilę zapłoną stosy! To, wedle Marksa, dyktatura proletariatu jest jednak motorem zmian prowadzących ku szczęściu ogólnemu. I na pohybel burżuazji, gdziekolwiek by się kryła!

LexTVN, ustawa ograniczająca wolność mediów upadła w Senacie 53:37. Wśród głosujących przeciw był nawet jeden z senatorów PiS, a trzech innych wstrzymało się od głosu. Widać że wszystkim im wstyd jest za pomysł Kaczyńskiego i spółki. Senat orzekł również, że nie było podstaw do reasumpcji głosowania w Sejmie. Jak w tej konsekwencji zachowa się prezydent? No, wiadomo. Kaczyński nie może wycofać się z ustawy, ponieważ nienawidzi wszystkiego, co jest przeciwko niemu. Nie może z tego wycofać się również Ziobro. Wobec tego to Duda dostał już zapewne rozkaz zawetowania ustawy. W końcu to i tak jego ostatnia kadencja. Przejdzie do historii jako obrońca wolnego rynku mediów.

A za naszą wschodnią granicą rozpoczynają się manewry ZAPAD’21, które potrwają do 16. września. Już 200 tyś. żołnierzy rosyjskich i białoruskich jest u granic UE. Z nimi jest nowoczesny sprzęt, okręty floty bałtyckiej, samoloty, drony, roboty, czyli najnowocześniejsza technika wojskowa. Rosja umieściła w rejonie Grodna system rakiet przeciwlotniczych S-400. NATO zaś wysłało do patrolowania naszego nieba amerykańskie drony i samolot rozpoznania pola walki i dowodzenia Northrop Grumman E-8C Joint Stars REDEYE8, oraz samolot badawczy Bombardier Challenger 650 ARTEMIS. Brzmi dumnie. Jakie jest przygotowanie Polski do ewentualnej agresji? Oczywiście nasze F-16! Ile trwała by ta wojna? Bez wsparcia z Zachodu, ja stawiam na minuty. A z lojalnością naszych sojuszników w historii bywało różnie…

Co w temacie Covid?

Ilość dzienna zachorowań w Polsce wzrosła do 470, a w szpitalach leży 675 chorych. Na kwarantannie przebywa ok 69 tyś osób, a wyzdrowiało do tej pory 2,66 mln ludzi. Zaszczepionych w sumie jest 19 mln, a czeka 53 mln dawek. Zutylizowano zaś ok 400 tyś. dawek. Jest się czego bać? Co o tym sądzicie? Co sądzą inni?W Stanach Zjednoczonych rząd ustanowił obowiązek szczepienia urzędników i pracowników dużych firm. Kraje Europy zachodniej również nie patyczkują się z niezaszczepionymi, ograniczających im dostęp do miejsc publicznych, w tym do środków transportu. Wszyscy boją się kolejnych lock-downów. Jakie działania podejmuje nasz rząd?Żadne. Właśnie ci niezaszczepieni stanowią bowiem elektorat wyborczy. Niestety z tego samego powodu opozycja nie włącza się w szeroką kampanię na rzecz szczepienia. Czy więc winić za ewentualny kolejny lock-down właśnie tych niezaszczepionych, czy raczej polityków? Pytanie pozostawiam jako retoryczne. Osobiście w nosie mam wolność wyboru tych, którzy nie chcą się zaszczepić, tak jak lęk polityków o głosy.

I na koniec pozytywnie.

Nie będzie podnoszenia stóp procentowych. Wszyscy, którzy mają kredyty w złotówkach mogą odetchnąć. Inflacja prawdopodobnie w przyszłym roku będzie niższa, tak przewiduje prezes NBP Adam Glapiński. Inflacja w dużej części według niego napędzana jest przez rosnące ceny energii, a to przez zacofanie, które w Polsce powoduje iż mamy większość energii z węgla. A wy czym palicie? Na razie pewnie niczym, bo pogoda jak marzenie. I niech taka zostanie na długo!

Przyjemności!

Początek września i początek jesieni, ale gorąco jak latem…

03. września 2021

To niestety będzie dość długi tekst. Ostrzegam, żeby nie było… 🙂

A przy pisaniu tekstu towarzyszył mi ten zacny trunek.

Igrali, igrali i się doigrali. Morawiecki, Ziobro, Kaczyński i cała ekipa ponurych żeglarzy IV RP stoją właśnie po pas w wodzie, w przeciekającej łajbie Polskiego Ładu, a wszystko przez to, że UE wstrzymuje wypłatę owych zbawiennych 57 mld Euro z Funduszu Odbudowy, które przecież nam się należą! A kasa ta, to bodaj jedyny ratunek dla okrętu Prawicy na realizację planu narodowego rozdawnictwa i kupowanie głosów wyborców, nazywanego barwnie Krajowym Planem Odbudowy. Cóż poczną nasi specjaliści od reform wymiaru sprawiedliwości, prawa aborcyjnego, systemu podatkowego, rolnictwa, szkolnictwa, etc. bez funduszy z UE, kiedy z powodu stosunku do imigrantów już nawet z Kościołem Katolickim są na bakier? Aż mi ich żal. Niestety kosmiczne zadłużenie Polski, które na koniec czerwca 2021 wynosi już 1.133.645,5 mln zł, to nie tylko ich zmartwienie, bo spłacać je będą nasze dzieci i wnuki, jeśli w porę nie uciekną. My zaś, z pokolenia dzisiejszych płatników na ZUS i NFZ, lepiej zaopatrzmy się w ogródek do uprawy warzyw, kurniczek i chlewik, by tam hodować kurki i świnki, abyśmy byli samowystarczalni. A także zakupmy stosowne leki „na zaś”, bo do lekarza nie pójdziemy, gdyż ci, co zostaną, będą brali w Euro. Wściekły jest na Paolo Gentoliniego Morawiecki i oburzony jest słowami komisarza ds. gospodarki UE Zbyszek Ziobro. Wszak „nikt nas nie będzie uczył praworządności!”. No, nie będzie. Sami się tego musimy nauczyć, ale te korepetycje będą najdroższe w historii. Węgrzy dogadają się z Rosją i jakoś się wykaraskają. Może też zaprosimy Putina do Warszawy? Odda nam wreszcie Tupolewa, będzie tani gaz, a na wyjazd do Moskwy nie będzie potrzebna wiza. No i ta rosyjska wódka. „Beluga” i jesiotr na każdym polskim stole!

Solar/Białas o Vladimirze Putinie.

Pisałem już, że kryzys na granicy spadł rządzącym z nieba. Ich notowania poprawiły się o cztery punkty i dziś mają 36% poparcia. Polacy zapomnieli już o lex TVN, aferach antyaborcyjnych, marszach kobiet, matactwach Szumowskiego z respiratorami, pieniądzach dla TVP i dla Rydzyka, o SKOK-ach, Getbacku, historii radiowej Trójki, Misiewiczu, wieżowcach Kaczyńskiego, nepotyzmie władzy, „350 tłustych kotach” (czyli osobach związanych z działaczami PiS, wciągniętymi na państwowe posady) ” i jeszcze o setce innych szwindli. Oj tam, oj tam… Słabą mamy pamięć obywatele. Słabiutką. Strach przed obcymi powoduje, że sympatia do partii która ma ich przednimi ustrzec wzrasta. Kaczyński doskonale to wie i podkręca atmosferę, a w TVP królują zdjęcia i filmy z Grecji, gdzie imigranci kłębią się jak robactwo. Jak do tego ma się 30 imigrantów koczujących na granicy polsko-białoruskiej nie wiem, ale zastanawiam się, czy to wystarczający powód dla ogłaszania stanu wyjątkowego? Z resztą, jak bardzo to dla Polski ważne pokazuje sam Prezydent, który po podpisaniu rozporządzenia udał się na mecz reprezentacji Polski z Albanią i się doskonale bawił. Szopka!

Duda i Błaszczak; „mówiliśmy, omawialiśmy, rozmawialiśmy…” czyli dwóch najważniejszych ludzi na świecie sobie pogadało…

Na marginesie; znów wygrał Lewandowski. Trochę pomogli mu Buksa, Krychowiak, Linetty i reszta, ale bez Lewego nie ma kadry. To jasne.

Wracając do tematu imigrantów-uciekinierów (skądkolwiek są), żeby nie było, że jestem stronniczy, uważam jednocześnie, że opozycja kompromituje się w tej sytuacji. Urządzając popisy na granicy, eksponując swój rzekomy humanitaryzm, taki na pokaz, dla mediów, bluzgając na mundurowych (casus Frasyniuka i Wałęsy), myląc immunitet poselski i legitymację sejmową z paszportem, usuwając zasieki etc. daje wyraz swojej niedojrzałości, pieniactwa i traci w oczach racjonalnych obserwatorów. Oj nie tak panowie! I panie! Nie tak! Wszystko to typowe, nasze, tak Polskie, że aż mdli. Nam niepotrzebny wróg zewnętrzny, manewry ZAPAD z 200 tysięczną armią rosyjsko-białoruską przy granicy, wojny hybrydowe, ataki trolli etc. My się sami zagryziemy. To potrafimy najlepiej.

Czwarta fala Covid u bram. Dzisiaj 349 nowych przypadków, a na kwarantanni jest ok 52 tyś osób. Tyle samo zachorowań w marcu 2020 wywołało panikę. Wszędzie słyszeliśmy o apokalipsie, a gdy pojawiła się szansa na szczepionkę, wszyscy (włącznie ze mną) krzyczeli; czemu tak mało? kiedy będzie dostępna? Co mamy dziś? Luźna guma, jak to się kolokwialnie mówi. W sklepach, halach, hotelach ci, co noszą maseczki są wytykani palcami jako dziwadła. No i gdybyśmy wszyscy byli zaszczepieni, ok., ale mamy niecałe 19 mln w pełni zaszczepionych i narodowy opór pozostałych. Swój stosunek do antyszczepionkowców już zdradzałem i delikatnie mówiąc; nie rozumiem ich postawy, nie pochwalam jej. Państwo nie ma na nich recepty, a sami politycy nie dają dobrego wzorca. I cholera mnie bierze, gdy pomyślę, że powrócą restrykcje. Że znów świat się tak strasznie skurczy. Oby nie. Czy więc restrykcje będą tylko dla niezaszczepionych?! Włosi dają sobie z tym radę, ograniczając prawa niezaszczepionych. Duda zaś jest przeciwny obowiązkowym szczepieniom. Co o tym sądzicie?

W tym tygodniu minęła 41 rocznica Porozumień Sierpniowych, które zapoczątkowały zmiany ustrojowe i zakończyły Polskę socjalistyczną i komunistyczną. 30 sierpnia w Szczecinie, 31 sierpnia w Gdańsku rząd PRL uległ komitetom strajkowym. Można zadawać sobie pytanie, co z idei Solidarności z tamtych lat zostało do dziś? O co, tak naprawdę, walczyli ci, którzy te porozumienia podpisywali? Czy o taka Polskę, w jakiej żyjemy? A przecież walczyli poświęcając swoje zdrowie i życie. Szczególnie ciekawe są punkty mówiące o wolności mediów, o podniesieniu pensji o 2 tyś. zł i gwarancji systematycznego wzrostu płac, obniżeniu wieku emerytalnego do 50 lat dla kobiet i 55 dla mężczyzn, oraz postulat, aby wszystkie soboty były wolne od pracy. Oczywiście nierealność niektórych z nich wyklucza je, inne byłyby przedmiotem sporów, ale naczelna idea wyzwolenia od autorytarnej władzy powinna być nadal celem. Biorąc pod uwagę różnice światopoglądowe i to, co różni nas dziś, jako Polaków, zadziwia mnie, że łatwiej było solidarnościowcom i komunistom usiąść do jednego stołu i wypracować rozwiązania dla Polski, niż dzisiaj byłoby usiąść Kaczyńskiemu, Tuskowi, Hołowni, Kamyszowi i innym do jednego stołu, by zrobić to samo. Dziś wydaje się to niemożliwe. Smutne. Oczywiście komuniści zmuszeni byli sytuacją, grunt wymykał im się spod nóg, ale czy przy podobnej sytuacji, jakakolwiek partia polityczna która dziś ma władzę byłaby w stanie zaprosić do dialogu opozycję, odłożyć animozje, własne małe ambicje na rzecz budowania tego, co najważniejsze przyszłości dla młodych Polaków? Nie stać na to ani PiS, ani nie było stać PO. Niestety.

O porozumieniach sierpniowych w filmie dokumentalnym z 2019 r.

Na koniec dobre wieści.

Rośnie nam PKB, i to niebagatelnie, bo ponad 11% rok do roku. Takie dane w tym tygodniu podał GUS. Oczywiście baza do tego wzrostu była bardzo niska, bo w 2020 mieliśmy spadek o 8,3% r/r. Co dziś napędza wzrost naszego produktu narodowego? Ano popyt wewnętrzny w gospodarstwach domowych (+12,8%). Kupujemy więcej, konsumujemy, ale też inwestujemy gotówkę, której nie warto trzymać w bankach. Wzrost oczywiście napędza inflacja, która przekroczyła 5%, choć wiemy dokładnie, ze wiele produktów, jakie kupujemy systematycznie podrożała niekiedy ponad 20%, nie wspominając już o produktach do budowy i remontu, albo o kosztach usług. No, ale miało być pozytywnie…

Mamy też bardzo niską stopę bezrobocia 3,4%. Praktycznie więc każdy, kto chce pracować, może to robić, choć wciąż 586 tyś polaków jest „bezrobotnych” – cudzysłów jest tu zamierzony. Firmy szukają pracowników, a stawki rosną. Dziś na ogłoszenie pracy za kwotę poniżej 3 tyś zł zareaguje niewielu. Młodzi chcą zarabiać dużo więcej i jest to pierwsze pytanie, jakie zadają na rozmowach kwalifikacyjnych. Mniejsze bezrobocie jest w Czechach, Holandii i na Malcie, co pokazuje, że Polacy są lepsi w kombinowaniu, jak tu nic nie robić i zarobić…

Życzę więc wam miłego weekendu, odpoczynku – może nawet czynnego. Pogoda sprzyja, warunki są, a im dalej we wrzesień może być niestety gorzej…

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie…

29. sierpnia 2021

Na zdjęciu technikum im. Gagarina w Bydgoszczy, gdzie przeżyłem 5 lat nauki i poznałem wielu fantastycznych ludzi!

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – napisał Jan Zamoyski, wielki kanclerz koronny w 1600 r., w akcie fundacyjnym Akademii Zamoyskiej, pierwszej w Polsce prywatnej uczelni, a trzeciej otwartej w Rzeczypospolitej. Miał rację! 

„Back to School” od Deftones. Mocne!

Powrót dzieci i młodzieży do szkół (już w formie stacjonarnej) jest dobrym momentem, aby przypomnieć sobie jak to było w naszej młodości, a – nawet jeśli nie mamy już dzieci w tym wieku – pomyśleć jak jest dziś i co proponuje szkolnictwo w porównaniu do starych, dobrych czasów. No i tu pierwsza zagwozdka; czy, bowiem, dawniej było lepiej? 
Kiedy chodziłem do podstawówki rozpoczęło się nauczanie w modelu 10-letnim, co jednak upadło już w 1981 r. Funkcjonowały szkoły zawodowe, licea i technika. Pamiętacie. Ludzie je kończący mieli zawód i wiedzę, choć pracy dla nich nie było, bo stary przemysł upadał, a nowy – prywatny – dopiero się rodził. Tu była prawdziwa szkoła przetrwania. Wiem to! Uczyliśmy się języka rosyjskiego, a też trochę niemieckiego. Wszak poza wielkim bratem ZSRR mieliśmy w naszym socjalistycznym bloku też siostrę – DDR. Oczywiście była także Czechosłowacja, ale na szczęście nie włączono czeskiego do programu. Trochę angielskiego liznąłem na studiach. Symbolicznie. Jak większość z naszego pokolenia.Nikomu z kręgu nauczycielskiego szkoły podstawowej, czy średniej przez myśl nie przeszło zagłębianie się w historię Żółkiewskiego na Kremlu z 1610 r., cudu nad Wisłą z 1920 r., czwartego rozbioru Polski w 1939 r., czy opowiadaniu o Żołnierzach Wyklętych i terrorze NKWD. Wiadomo. Z nostalgią wspominam jednak lekcje o potędze Polski za Jagiellonów.

Mam jednak wrażenie, że w tej „starej” organizacji było więcej porządku, choć prawdy o świecie jak na lekarstwo. Fakt. Nauczyciel był autorytetem, co oczywiście miało swoje plusy i minusy, a wie to każdy kto przeszedł gehennę z którymś z psorów o trudnym charakterze. Wydawało by się, że z odzyskaniem niepodległości na początku lat 90-tych czas wpajania doktryny w głowy dzieci i młodzieży się skończył i że będzie tylko lepiej. Nic bardziej mylnego.  

Słuchałem ostatnio bardzo ciekawej radiowej audycji dotyczącej szkolnictwa w Polsce i rzeczywiście żadne pokolenie, żaden rocznik, żadna grupa młodych ludzi, którzy zaczynali swoją naukę po roku 1973 nie miała spójnego, nieprzerwanego procesu prowadzącego ich przez kolejne etapy kształcenia. Programy zmieniały się po każdych wyborach, zależnie od wizji świata polityków, którzy je wygrywali, a my pozostawaliśmy tymi „another brick in the wall” z piosenki Pink Floyd. Czy więc to te błędy spowodowały, że jesteśmy dziś jednym z najbardziej wewnętrznie skłóconych narodów świata?! 

Pink Floyd I nieśmiertelny kawałek „Another Brick in the Wall”. Genialny!

Ustawy Samsonowicza i Głębockiego – ministrów z lat 1991/92 – miały zlikwidować monopol oświatowy państwa i dać autonomię nauczycielom. Ale już w 2016 r. zniesiono gimnazja – wprowadzone w 1999 r. przez ekipę Buzka, wygaszono też szkoły zawodowe, co ma dziś – w mojej ocenie – przełożenie w braku fachowców na rynku usług. Wycofano się także z obowiązku szkolnego dla 6-cio latków, co rozpalało uczestników debat w TV do czerwoności. A czy pamiętacie spory o listę lektur, o obecność religii w szkołach, o lekcje etyki, wychowania w rodzinie, wreszcie o to, jak uczyć młodzież o ich seksualności, a także o różnorodności, jak przeciwdziałać homofobii etc.?Tysiące godzin debat w mediach. A i tak na końcu tej drogi stoi Czarnek, jak ten pień omszały…Wydaje się, że tylko przedmioty techniczne jak fizyka, matematyka, chemia etc. pozbawione są relatywizmu, bo tam mamy prawdy niezmienne, choć tylko wolny umysł może odkryć coś nowego w tej niezmienności, poprzez zakwestionowanie. Dzięki temu świat zmieniał się na lepsze. 

Wszystkie te zmiany, ten bałagan i napięcie nie służą wychowywaniu młodych ludzi tak, aby ci mieli w głowach spójny system wartości, otwartość potrzebną do życia w różnorodnych relacjach społecznych. Jakim bylibyśmy narodem, gdyby uczelnie wspierały jasność myślenia i budowały umiejętność dokonywania wyborów, zamiast faszerowania strachem przed obcymi, źle pojętym patriotyzmem. Obecny minister za cel przyjął jednak zwalczanie poglądów lewicowych i liberalnych, wpieranie katolicyzmu i lekcje religii, a odmienne orientacje seksualne nazywa „zboczeniami, dewiacjami i wynaturzeniami”,  promuje strefy wolne od LGBT. W jego rozumieniu kobiety są od rodzenia dzieci, a w szkole powinny być uczone cnót niewieścich. Dramat.

Kluczowa jest odpowiedź, jak uczyć dzieci, aby nie stawały się  jedynie  konsumentami, uczestnikami rytuałów, również tych politycznych, bezkrytycznymi odbiorcami przekazywanych treści. Bez tego Polacy przez długi jeszcze czas będą mieli problemy z odnalezieniem się w świecie, chociaż dzisiejsza młodzież na pewno radzi sobie z tym dużo lepiej niż pokolenie 40-to, czy 50-cio latków. Do tego jednak trzeba zmiany w sposobie myślenia o edukacji. Koniecznie trzeba też zmienić ministra!

Kolejnym problemem jest pozycji nauczycieli, którzy kiepsko wynagradzani, pracują w zawodzie, który nie ma już prestiżu. Nie będę rozwijał tego wątku, bo zamęczyłbym Was tym wpisem. Nadmienię tylko, że od 1 września dostaną podwyżkę. Całe 6%!

A dla wszystkich moich kolegów z Gagarina „You Gotta Fight…” i Beastie Boys. Pamiętacie?

Pozdrawiam Was serdecznie, życzę udanego tygodnia, szczególnie rodzicom dzieci szkolnych i do usłyszenia!

Bieżączka sierpniowa

23. sierpnia 2021

Parafrazując króla Juliana z kreskówki „Madagaskar”; teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!

Dawno nie pisałem na tematy bieżące, a rzeczywistość galopuje jak koń ugryziony przez gza. I nie wiadomo, co ważniejsze; nowy kryzys migracyjny, covidowy impas szczepionkowy w obliczu czwartej fali, sejmowe sztuczki PiS w czasie głosowania nad LEX TVN, z marszałek Witek na czele i z Kukizem w tle, czy Nowy Polski Ład, nazywany też bezładem lub bezwładem, który kosztował już miejsce w koalicji Porozumienie Centrum a Gowina tekę wicepremiera, a przecież ma uszczęśliwić 79% gospodarstw domowych! W dalszym planie czają się tematy jak galopująca inflacja, wycinka lasów pod fabrykę polskich aut elektrycznych, a także spory z Izraelem o mienie bezspadkowe, utracone w czasie II wojny światowej, w którym, jak wiadomo, nikt nas nie poprze. Materiału na dobry thriller psychologiczny, choć konia z rzędem temu, kto wie ku czemu zmierza fabuła. Konia ugryzionego przez gza!

A jeśli o koniach mowa; „Wild Horses” i Rolling Stones z 1971 r.

W temacie uciekinierów z Afganistanu i innych koczujących na granicy polsko-białoruskiej trzeba przyznać, że pojawili się w czas.

Nie wiem, czy odwrócą uwagę opinii publicznej (czyli naszą) od ostatnich potyczek sejmowych, ale na pewno znów podzielą Polaków na tych, co z dobroci serca (acz nie zawsze rozumnie) przyjęliby ich do domu, i tych co sami chętnie wzięli by udział w budowaniu muru (zimnokrwistych drani). Acha! i tutaj właśnie pytanie, do tych „samarytan”, czy rzeczywiście zaprosiliby owych imigrantów pod dach? Ci zimnokrwiści mają na co dzień w telewizji zdjęcia otoczonych wojskiem „wędrowców”, co się myją w deszczu i jedzą trawę. Inną kwestią jest, że tamci wcale nie chcą naszego chleba i soli, bo wolą świadczenia socjalne i dobrobyt w Niemczech, Francji etc. Gdyby nie to, zostaliby w Uzbekistanie, Kazachstanie, w Rosji, czy gdzieś indziej po drodze. Tam też wojen nie ma (choć w Afganistanie też jej nie ma), Islam jest popularną religią, tyle że żyje się mniej bogato. Z Kabulu do Warszawy jest ponad 5 tyś km. Ileż to grup „przerzutowych” wzbogaciło się na przemycie tych ludzi? No i cóż znaczy, że Amerykanie po zrobieniu interesów w Afganistanie, tak jak w Iraku, a wcześniej w Wietnamie czy w Kambodży (przykładów jest dużo), zostawiają po sobie syf, z którym radę muszą sobie dawać inni. W podręcznikach Jankesi pozostaną na zawsze pogromcami Al-Kaidy. Wystarczy. Wracając w nasz ogródek, rządzący z PiS oczywiście nie mogą ulec presji migracyjnej, bo to ich klucz do serc swoich wyborców, a Platformersi, Ludowcy, Lewica etc. muszą przeć na opak, bo to ich racja bytu. Wszyscy tak samo unikają jednoznacznych deklaracji, oglądając się na dialog z Unią i krajami bałtyckimi. Szaleństwo. co zaś mówią zapisy prawa migracyjnego i procedury uchodźcze? Uciekinier, aby uzyskać prawo do przejścia przez granice RP i zostać objętym pomocą musi pochodzić „bezpośrednio z terytorium, na którym jego życiu lub wolności zagrażało niebezpieczeństwo prześladowania lub ryzyko wyrządzenia poważnej krzywdy, oraz przedstawił wiarygodne przyczyny nielegalnego wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i złożył wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej niezwłocznie po przekroczeniu granicy”. Słowo „bezpośrednio” wydaje mi się kluczowe. Z drugiej strony na naszej granicy, w punktach kontroli powinny znajdować się miejsca, gdzie ci uciekinierzy mogliby ubiegać się o takie prawo.

I w temacie; „Immigrant Song” od Led Zeppelin z 1972 r. Jest moc!

A co z pandemią?

Nowa odmiana Covid-19, wariant lambda (kolejny po alfa, kappa i delta) jest jak płetwa rekina na oceanie. Zawsze jest pytanie, a co gdy łódź zacznie przeciekać? Wielu Polaków wierzy jednak, że to tylko film Spielberga, albo taki pływak, boja, straszak na mało odważnych (tych w Polsce jest około 18,5 mln). Zachorowań na razie mamy 100 do 250 dziennie. Fantastycznie! W USA nowych przypadków jest nawet po 300 tysięcy dziennie, a zgonów każdego dnia po kilka tysięcy. Niewiele lepiej jest w Rosji, czy w Indiach. To wielkie i ludne kraje – powie wielu z nas. Płetwa rekina jest jednak coraz bliżej. Bu! 

Nie opada wciąż kurz po głosowaniu nad ustawą „lex TVN”. Postawę Pawła Kukiza skomentował Kuba Wojewódzki, Jan Borysewicz i jeszcze wielu innych, nazywając rzeczy po imieniu. Niestety takich jak Kukiz pojawi się w najbliższym czasie wielu. Dla wszelkiego pokroju politykierów najgorszego sortu otworzyła się prawdziwa skrzynia ze złotem, bo Kaczyński, aby przepchnąć każdą ustawę, będzie musiał licytować wyżej i wyżej, dając za poparcie więcej i więcej. Ręce zapewne zaciera Ziobro, który zyskał dodatkową władzę, możliwość do budowania silnej pozycji na Prawicy. Głosy jego i jego ziomków będą ogromnie ważne przy każdej ustawie, a przecież ów Polski Ład to flagowiec PiS. Trzeba go przepchnąć, choćby niczym słonia przez ucho igielne. Ja się zastanawiam, czy ten cyrk to kolejna kropla do wiaderka goryczy, przez brzeg którego przeleje się w końcu ten szlam na głowy winnych, czy może właśnie jest to bardziej cegiełka w murze dla twardogłowych, bezrefleksyjnie popierających Prawicę? Martwi mnie jednak bardziej rozkład demokracji w Polsce, bo praworządność to jedyna gwarancja dla nas, jako obywateli, że nasze prawa będą szanowane. Jakoś z dnia na dzień czuje się mniej pewnie… Tutaj podziękować należy marszałek Witek. Brawo! Wspaniała reasumpcja. Popisowa! Dziś moja ocena rządu z punktu widzenia nieudolności covidowej, inflacji, pogorszenia sytuacji bytowej Polaków, braku skuteczności wszystkich programów społecznych i w perspektywie Nowego Ładu, jest bardzo niska, a nie zawsze taka była. To składowe, które w mojej ocenie, w konsekwencji doprowadzą do wcześniejszych wyborów. Oby!

Reasumpcja i marszałek Witek; Pięciu prawników, którzy potwierdzili, choć nie istnieli…

Z odmętów niebytu wynurzył się Szymon Hołownia, który na obecnej sytuacji płynie jak surfer po fali. Mówi o stabilnej 15%-owej grupie swoich wyborców i że nie groźna mu odbudowa po stronie Platformy Obywatelskiej. Ja również nie jestem bardzo szczęśliwy, że nie udało się Szymonowi zaistnieć jako poważnemu politykowi i nie jestem szczęśliwy z powrotu przed ekrany telewizorów Schetyny i jego gromady, tak jak nie podnieca mnie narracja Tuska i widmo powrotu takich Nowaków od zegarków. Być może więc pozostanie na scenie politycznej Polski 2050, przy jednoczesnej odbudowie przywództwa po stronie liberałów i silnej pozycji ludowców może być zaczątkiem prawdziwego pluralizmu politycznego. Martwi mnie słaba pozycja Lewicy, bo tutaj też jest potencjał do odebrania głosów PiS-owcom. Mam też nadzieję, że Jarosław Gowin z jego położeniem w centrum znajdzie swoje miejsce w tej talii. Cenię go za wiele rzeczy, choć dziś jest konsekwentnie zohydzany przez PiS, jak i PO. Osobiście uwielbiam zdroworozsądkowców, którzy mają swoje zdanie i nie obawiają się poniesienia konsekwencji. Myślę, że o Gowinie usłyszymy jeszcze dużo, bo ktoś taki jak on nie prowadzi polityki samounicestwienia. Taką mam nadzieję. Wielu mówi, że nie może wybaczyć Gowinowi kolaboracji z rządem PiS-u, a ja się zastanawiam, co wydarzyłoby się z gospodarką w czasie pandemii, gdyby nie Gowin. Całe szczęście, że tam był. Tak samo, na szczęście, że Gowin współpracował z PO, tonując skrajnie liberalne zapędy i nadając więcej konserwatyzmu do tego kotła. Właśnie takich zaworów bezpieczeństwa, w mojej ocenie, w Polskim rządzie potrzeba.

Jeśli o zawory bezpieczeństwa chodzi; tutaj są fachowcy!

I na koniec jeszcze jeden temat, który mnie nurtuje i irytuje.

Rujnowanie natury w imię ratowania natury, oto nowa logika rządu. Megalomani z PiS parafowali wycięcie 1250 ha lasów pod Jaworznem i Stalową Wolą, aby postawić fabrykę „Izera”, polskich samochodów elektrycznych. Ustawa, w cieniu lex TVN, przeszła przez Sejm i trafiła do Prezydenta. Ja zrobiłem sobie małe wyliczenie; średni zapas masy drewna na 1ha lasu to 220 m3. Mamy więc około 275 tyś m3. Znalazłem informację, że 1 m3 drewna iglastego z lasu kosztuje minimum 110 zł. Tak więc mamy wartość 30,25 mln zł. A do kogo należą lasy państwowe? No to już wszystko jasne! Parafrazując króla Juliana z kreskówki „Madagaskar”; teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!

W oryginale… 🙂

Potem Morawiecki wystąpi z programem zielona energia na który ma pójść 37% środków z Planu Odbudowy. Om wie jak kreci się ten biznes, wszak to bankier i finansista. Abstrahując od tego jak idiotyczny jest moim zdaniem pomysł, że 250 mln zł przeznaczone na fabrykę coś wniesie do realizacji tej ambicji, to za 10-20 lat, gdy już być może zejdzie pierwsze takie auto z linii produkcyjnej (choć fantaści z rządu mówią o roku 2024 – a to rok po wyborach…), na świecie elektryka będzie już passe, bo pozyskiwanie surowców do produkcji baterii będzie bardzo trudne i drogie, a ich utylizacja będzie problemem dla wszystkich koncernów. W cywilizowanym świecie zaś królować będzie wodór! Pod Jaworznem zaś w cieniu porzuconych ścian nieistniejącej fabryki będą kwitły biznesy tych, którzy dziś są u kory… U władzy. Poza tym będzie to kolejny projekt z cyklu przekop Mierzei Wiślanej za 880 mln zł, sieć dróg śródlądowych i żeglowność Odry, Wisły za ponad 120 mld zł, Centralny Port Komunikacyjny za 35 mld zł, elektrownia Ostrołęka – która już jest katastrofą w której umoczono 1,4 mld zł… Można wymieniać jeszcze długo.

Uff… Długi ten tekst, a ileż jeszcze tematów. A więc do rychłego.

Tymczasem życzę Wam miłego tygodnia!

Sopot kontra Jasna Góra i Opole, czyli pojedynek na festiwale.

19. sierpnia 2021

Cristina Scuccia – tańcząca i śpiewająca zakonnica.

To, że ludziom do szczęścia potrzeba chleba i igrzysk wiedzieli już antyczni. Igrzysk nam ostatnio nie brakuje, a Olimpiada zakończyła się szczęśliwie dla Polaków, bo rekordem 14 medali, nie pobitym od 2000r. Oczywiście lokalni politycy nie omieszkali wykorzystać sportowych sukcesów i naszych medalistów. Dziś (19.08) było spotkanie mistrzów z Tokio z wiceministrem Bernackim. Przywilej władzy. Sypnęły się gratki, zrobiono setki fotek, wystąpiono przed kamerami chwaląc sztaby szkoleniowe, kluby, prezesów etc. Zapomniano nawet o pływakach, którzy nie pojechali do Tokio ze względu na indolencję prezesów PZP.

Teraz przyszła kolej na festiwale piosenki.

Wgniotło mnie w fotel, gdy zmieniając kanały TV wpadłem na TVP, a tam na Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej na Jasnej Górze „Jasna Strona Mocy”. Tytuł jak z kolejnej części Gwiezdnych Wojen, a na scenie podskakująca zakonnica w przykrótkim habicie. Ale, ale… Na scenie występowali też Pectus, Edytka Górniak, Mietek Szcześniak etc. Ostatecznie, czemu piosenka katolicka ma być tylko nieudolnym pieniem księży na mszy, albo ograniczać się do pielgrzymek? Lubię gospel, a wiele gwiazd rocka, bluesa i jazzu wyrosło właśnie z tego nurtu. Przypomnę choćby Tinę Turner, Whitney Houston czy Arethę Franklin. Pamiętacie? Po prostu muszę przywyknąć do podskakujących rytmicznie zakonnic – pomyślałem.

Oceńcie z resztą sami… Cristina Scuccia.

W tym tygodniu mamy festiwal w Sopocie, a tam antypisowskie wtręty Prokopa etc. Oczywiście to impreza TVN, więc bez zdziwienia. Publiczność reaguje różnie, ale jesteśmy społeczeństwem bardzo podzielonym. Może to i dobrze.

A tutaj Dawid Kwiatkowski w piosence „Bez Ciebie” – zwycięzca sopockiego konkursu o Bursztynowego Słowika.

Na horyzoncie zaś spęd w Opolu, a już w mediach głośno o tym, że występ tam równa się z artystyczną prostytucją, bo biorąc udział w festiwalu artyści wspierają władzę, która jest antydemokratyczna, homofobiczna i wroga LGBT. Co na to np. młodziutka Roksana Węgiel etc.? Co ona i jej podobni mają wspólnego z polityką?! Marylka Rodowicz pisze na FB: „Nie, nie popieram nikogo, kto promuje agresję, homofobię, nienawiść, kto dzieli naród”. A więc czemu bierze udział w wydarzeniu? To jej zmartwienie. Generalnie mój głos w tej sprawie : Ręce precz od artystów! A to, że dostają pieniążki za występy, to taka ich praca. Ileż kompromisów akceptuje każdy z nas na co dzień? Tylko się zastanówmy…

Ja tam posłucham piosenek z Opola. Może odpuszczę sobie występ Maryli, bo prócz „Małgośki” mam alergię na jej śpiewanie. Ale Roksanę Węgiel zobaczę chętnie!

Roksana Węgiel „Korona”. Fajne?

ps.

Jeśli ciekawi Was, dlaczego piszę dziś o festiwalach zamiast o polityce, odpowiadam; na wszystko przyjdzie pora. Na razie nazwisko Kukiz wywołuje u mnie odruch wymiotny. A ciekaw jestem rozwoju sytuacji. Jak my wszyscy zapewne.

Buuuuu!!!!

Do miłego więc!

Czwarta fala Covid, Nord Stream na finiszu, wakacje Tuska i olimpijskie zgryzoty.

29. lipca 2021

Witam serdecznie.

Lato nie wpływa dobrze na motywację do pisania. Jednak niekiedy poziom irytacji zwycięża i trzeba ją z siebie wyrzucić. Tak więc kilka słów o tym, co zirytowało mnie najbardziej w ostatnim czasie.

Ale żeby zacząć od czegoś miłego, załączam zdjątko z mojego ogrodu.

Uroczo? Tak? No to do rzeczy…

W kampanii szczepionkowej rząd ponosi ewidentną porażkę. To właśnie skutek dwóch lat huśtawki w ustanawianiu i luzowaniu obostrzeń, wykorzystywania rzekomego sukcesu w walce z Covid i ogłoszonego odwrotu pandemii, na potrzeby kampanii wyborczej Dudy, a potem zabijanie biznesu i zamykanie ludzi w domach, nagonki na tych co chcieli się zaszczepić (np. artyści) zamiast uczynić z nich twarze kampanii antycovidowej, afer z respiratorami i innych machloj ministra Szumowskiego, szopek ze szpitalami tymczasowymi w postaci Stadionu Narodowego i innych, gdzie z ręki do ręki szły miliony złotych, wreszcie wykorzystanie pandemii do wprowadzania zakazów aborcji i walkę ze Strajkiem Kobiet, a w kontrze pobłażliwość na zadymy kiboli i narodowców z Marszu Niepodległości. Do tego dochodzi brak podstaw prawnych do nakazu noszenia maseczek i ograniczania praw obywatelskich, niezdecydowanie Policji w działaniach, całkowity paraliż Sanepidu itp. Pamiętacie?

Nie motywuje też ilość nowych zakażeń. W konsekwencji czekamy więc na czwartą falę pandemii, a zaczepionych jest mniej niż połowa Polaków. Zaczekamy tak do września uwikłani w dyskusje i spory, z narastającą wzajemną wrogością. Kto zaplanował wakacje na ten czas ma problem.

Coraz częściej słychać o obowiązkowych szczepieniach. To już działa na Węgrzech, w Grecji i Francji. Na razie dotyczy poszczególnych grup zawodowych jak np. lekarze, ale może objąć i nauczycieli. Ale nie tylko tu jest pogrzebany przysłowiowy pies. Coraz wyższy jest bowiem poziom zidiocenia społeczeństwa. Nazwę to po imieniu. Polacy byli zwykle bardziej racjonalni. Wzmagają u mnie irytację ruchy antyszczepionkowe (jak np. pan Braun z Konfederacji) i te masy ludzi, którzy uważają, że szczepionki są eksperymentem medycznym, albo ci spryciarze, którzy czekają aż odpowiedzialność za wyjście z tego covidowego syfu wezmą na siebie inni. To porażające jak wielu jest nieodpowiedzialnych i głupich ludzi w naszym kraju. Ze skrajnym zdziwieniem przyglądam się antyszczepionkowym manifestacjom i napadom na punkty szczepień jak w Grodzisku Mazowieckim. Wymieniony Braun w sposób cyniczny płynie na fali braku zaufania do rządu (jakkolwiek słusznego) i zwyczajnego braku odpowiedzialności u dużej części obywateli, aby zbudować sobie pozycję polityczną. Rozpaczliwie szuka tych, którzy mogliby dźwigać go na swoich plecach w karierze. To skrajnie głupie cyniczne i nieodpowiedzialne. Tak to widzę. Będzie jednak takich Braunów więcej, oj będzie!

Rząd jednak również nie podejmuje żadnych zdecydowanych działań wzmacniających przekaz, obawiając się spadku swoich notowań. Wszak najniższy poziom wszczepienia jest tam, gdzie PiS ma najwięcej wyborców… Zimna kalkulacja zwycięża. Jak zwykle.

Na rozluźnienie dwie fajne amerykanki Maddie&Tae w kawałku „Girl in a country song”. Warto by powędrować po bezdrożach Stanów? Nie w tym roku… USA nie zmienia bowiem polityki antycovidowej.

Temat Nord Stream rozpala dyskusje od kilku już lat, a dla Kaczyńskiego wstrzymanie inwestycji po interwencji Trumpa było świadectwem skuteczności jego polityki zagranicznej, teraz jednak gdy porozumienie pomiędzy Rosją a Niemcami aprobowane zostało przez Stany Zjednoczone jest to powodem frustracji i wodą na młyn dla kampanii antyamerykańskiej, antyniemieckiej, antyeuropejskiej i antyświatowej… Oto My, Naród Skrzywdzony odgrodzić się musimy murem naszej dumy i niezależności od gnębicieli i zdrajców pokroju Merkel, Macrona, Putina i Bidena! A jakże. Ja się tylko pytam, gdzie jest ta doskonała polska dyplomacja? Jakie podejmowała działania poza nieracjonalnym, głupim i nieodpowiedzialnym wspieraniem Trumpa, nawet gdy już wiadomo było, że w tragicznym stylu przegrał wybory? I nie tylko w tej sprawie. Porozumienie dotyczące rurociągu było tylko kwestią czasu. Zbyt wielkie środki zostały zainwestowane (10 mld Euro), a pozycja Polski w polityce międzynarodowej stopniała w czasie rządów PiS niczym lodowce przy globalnym ociepleniu. Sytuacja ta pokazuje, jak niewiele znaczy Polska w geopolitycznej układance. Kiedy dochodzi do podejmowania ważnych decyzji, zapadają one w Berlinie, w Paryżu, Waszyngtonie, w Moskwie lub w Pekinie. Przy słabej polskiej dyplomacji, a w zasadzie przy dyplomacji nie istniejącej, nie mamy nawet możliwości wypowiedzieć nawet swojego zdania, aby było ono słyszane.

Nie ma jednak nad czym płakać. Należy zakasać rękawy i szukać innych rozwiązań. Polityka energetyczna Polski opiera się przecież również o gaz sprowadzany do gazoportu w Świnoujściu, a na ukończeniu jest gazociąg Baltic Pipe, którym popłynie w grudniu 2022 gaz z Norwegii. Tani nie będzie, ale nie będzie też rosyjsko-niemiecki! Jest stale czynny gazociąg Jamal, którego zamknięcie będzie groziło destabilizacją sytuacji politycznej w Europie, bo zaszkodzi Białorusi, Ukrainie, Czechom i Austrii, a może szansą jest podpięcie się pod „Błękitny Potok”, czyli gazociąg zasilający Turcję, Bułgarię i Rumunię? Są od tego planowania mądrzejsze głowy. Aby tylko im się chciało.

W przerwie, na wspaniałe dopełnienie gorącego dnia, polecam wspaniała angielską bluesmankę Joanne Shaw Taylor, której jestem fanem.

Uf, gorące rytmy, co?! No to kolejny gorący temat…

Mamy kolejny akt wojny pomiędzy prezesem NIK a PiS. Marian Banaś działa z powodów partykularnych, w obronie siebie i swojej rodziny i jest dokładnie tak samo cyniczny jak Jarosław Kaczyński, tyle że pokazał mu zęby i wszedł w zwarcie. Dzięki temu mamy możliwość poznać przekręty, korupcję i małostkowość rządzących, a przy okazji także niezły spektakl! Swoją drogą interesujące dlaczego syn Banasia jest doradcą prezesa NIK. Na pewno przy wyborze przeważyły kompetencje (ha! ha! ha!). Tusk nazwał Mariana Banasia „świadkiem koronnym” w sprawie mafii politycznej. Będzie ciekawie. Banaś swoją niesubordynacją wobec braci z PiS, a zwłaszcza wobec Prezesa komplikuje sytuację Prawicy przed wyborami, które mogłyby się odbyć na wiosnę, zanim jeszcze Polski Ład i związane z nim oczekiwania rządu padną niczym koń po Wielkiej Pardubickiej. No i Banaś, który mógłby stanąć po stronie Tuska, to śmiertelne zagrożenie. Podobną rejzę Lepper przypłacił w 2011 życiem. Banaś wie jaka jest stawka. Ma jaja!

A co dalej w kampanii Donalda Tuska? Słuchałem jego przemówień na wiecach w trakcie jego „trasy koncertowej”, przemówień składających się z wyliczanek, co złego zrobił PiS. No, nic nowego Doni! My znamy to, śledzimy, żyjemy w tym od 2015! To o wiele za mało jeśli były Przewodniczący Rady Europejskiej myśli o poważnej polityce w kraju i o kreowaniu sytuacji. Brak tu pomysłu i planu. Liczę, że lepsza będzie jesienna tura aktywności. Na razie priorytetem było chyba pokazanie się, zaznaczenie kto rządzi w opozycji. Oby! Były premier po objeździe Polski pojechał jednak na wakacje, które obiecał rodzinie. Potem zaś spotkał się z Grodzkim i Arłukowiczem – największymi przeciwnikami Trzaskowskiego i Budki w PO. Przypadek? Nie sądzę… Osobiście nie żal mi żadnego z tych panów.

Donald zamieszał i miesza nadal. To trzeba mu oddać. Cóż z tego wyniknie? Jaki jest jego plan? Na pewno chce być jedynym liderem opozycji do wyborów, które mogą się odbyć szybciej niż myślimy, bo w miarę wzmacniania się Doniego, Kaczyński coraz bardziej flaczeje. Czas na emeryturę!

Czy Tusk był zamieszany w awanturę na lewicy i w próbę obalenia Czarzastego, nie wiadomo. Czarzasty powinien bardziej jednak uważać na Millera, który z Brukseli wciąż steruje dużą częścią Lewicy. Toczy się tam na pewno bój o przetrwanie, a część posłów lewicowych widzi swoją szansę w przyklejeniu się do Tuska. A Czarzastemu PO zostawi niewygodne tematy LGBT i prawa kobiet. Cwane. Bardzo pasywnie zachowuje się Hołownia i ludzie z jego ruchu. W zasadzie nic o nich nie słychać. Ich sympatycy to głównie osoby rozczarowane Platformą prowadzoną przez Kopacz, Schetynę i Budkę. W naturalny sposób będą chciały powrócić do macierzy. Moim zdaniem dni Hołowni na scenie politycznej są policzone, bo przecież Tusk nie zaakceptuje kogoś takiego u swojego boku, a Polacy go nie poznali. Hołownia nie wypowiadał się w temacie Covid, nie wypowiadał się w temacie Strajku Kobiet, czy praw LGBT, a także Polskiego Nowego Ładu etc. Nie wypowiada się w żadnej istotnej kwestii. W zasadzie nie wiadomo co myśli i co planuje. Takich efemeryd było już na polskiej scenie politycznej wiele.

A Jarosław Kaczyński i jego kompanii nie przebierają w środkach. W świetle powyższych przetasowań nie mają wyboru, a wiadomo że zrobią wszystko dla pozostania przy władzy. Kolejnym ich krokiem do celu, po absurdalnie uargumentowanym przejęciu Polska Press, jest zniszczenie TVN. Ustawa, wg Terleckiego, będzie głosowana jeszcze w sierpniu. Poseł Suski stanął na czele grupy, która chce ubezwłasnowolnić Polaków i narzucić im jedynie słuszny przekaz telewizji publicznej. Kaczyński deklarował w poprzedniej kadencji, że zajmie się mediami. Jest słowny. Cyniczny i autorytarny, ale słowny. Ludzie Kaczyńskiego staną na głowie, by głosowanie było po ich myśli, przekupią kogo trzeba, posłów, jak np. Kołakowskiego, któremu zaoferowali za powrót do partii stanowisko prezesa Banku Gospodarki Krajowej – drwiąc z Kukiza i jego naiwności w temacie przeciwdziałania nepotyzmowi. Handlują już z Konfederacją i z Kukiz’15, który najwyraźniej lubi jak z niego się drwi. Pójdą w rozdział stołki dla wujków, ciotek, kuzynów etc. posłów, w zamian za głos, jak już bywało wcześniej. Im bliżej wyborów, tym walka będzie się nasilała, a czy kolejnym krokiem będzie swoboda w internecie? Wszak to już Kaczyński zapowiedział.

Nie ma nic lepszego latem jak dobry blues, a więc dziś jeszcze jeden mój ulubiony muzyk; Laser Lloyd i jego „Miracle”.

Polski Ład nie zachwyca. Oj nie! Nie zachwyca nawet koalicji ZP. To co miało być dla PiS-u elementem przyciągającym wyborców i przeważającym w skupianiu uwagi, czyli rozdawnictwo pieniędzy z UE, okazuje się, że nie spełnia swojej roli, bo po pierwsze pieniędzy nie ma i wydaje się, że ich pojawienie się będzie coraz bardziej zagrożone, ze względu na problem z praworządnością, a po drugie zapowiedziane zmiany podatkowe nie przypadły Polakom do gustu. Uderzą w przedsiębiorców, kadrę zarządzającą, specjalistów i w samorządy. To nie są przyjaciele PiS, ale poprzez drożyznę w usługach dotkną każdego. Sprzeciwia się temu planowi Gowin – którego ostatnio coraz bardziej doceniam – ale jego ugrupowanie znaczy zbyt mało. Skończy się tak, że ludzie przedsiębiorczy wyjadą z tego kraju, albo zarejestrują działalność poza Polską. Innym przestanie się opłacać prywatny mini-biznes, więc zrezygnują zwalniając pracowników, pomocników etc. Ciekawe kto wtedy zrobi nam remont w mieszkaniu, zbuduje dom, albo naprawi auto? Na daniny społeczne Polska zaś będzie zaciągała coraz więcej długów… To czarny scenariusz. Tfu, tfu, na psi urok!

Na koniec o Olimpiadzie w Japonii. Brakuje tu polskich medali! Narazie nie zawiodły tylko wioślarki w czwórce (Kobus-Zawojska, Wieliczko, Sajdak, Zillman), które zdobyły srebro. Brawo! Hurkacz, czy Świątek – słabo, słabo… Kolarstwo – fiasko. Szermierka, niby pewniak, bez krążków. Pływanie bez rewelacji. Czy więc „świat odjechał nam”, jak w piłce nożnej? Zdziwiony byłem atrakcyjnością kilku nowych konkurencji jak choćby skateboarding, surfing, czy koszykówka trzy na trzy, wywodząca się ze stretballu. To dobrze że pojawiają się konkurencje interesujące młodych ludzi. Czekam oczywiście na start lekkiej atletyki, gdzie Polskie szanse są zdecydowanie większe jak np. konkurencja rzutu młotem, oszczepem, skok o tyczce, biegi, sztafeta kobiet etc. To już w sierpniu! Trzymajmy kciuki!

I tyle na dziś. Czas jest mocno wakacyjny, więc życzę wszystkom miłego wypoczynku i wspaniałej pogody! trzymajcie się ciepło i nie zapominajcie o olejku z filtrem.

Finał Euro, TVN kontra PiS, powrót Tuska w rydwanie zaprzężonym w trzy konie i kto, komu, co jest winien… 

11. lipca 2021

Włosi Mistrzami Europy! Viva l’Italia! Po dramatycznym meczu ograli na Wembley drużynę Anglii w rzutach karnych. Nie miałem swojego faworyta. Kibicowałem dobremu widowisku i nie jestem zawiedziony. Obrońcy tytułu Portugalczycy wyeliminowani zostali przez Belgię w ⅛ finału. Należało im się. Od 11. czerwca mogliśmy oglądać łącznie 66 meczy, w tym żenujące występy biało-czerwonych. Teraz nadszedł czas komentatorów i specjalistów od rozkminiania na drobne każdego aspektu spotkań. Też będzie ciekawie.

Witam!

Długo nie wrzucałem tutaj żadnego tekstu. A to właśnie Euro, jeden mecz po drugim, ogród wymagał pielęgnacji, bo wszystko rośnie jak szalone i w pracy niemało tematów do ogarnięcia. Poczekam – myślę sobie – co wyjdzie z powrotu Tuska, no i z napięciem (jak wielu) czekałem na wynik wyborów prezesa PiS (Ha, ha!). Tymczasem życie galopuje i prócz tych wątków głównych pojawiają się nowe skandaliki, fermenty i kwasy, nieoczekiwane jak kac po piciu, zaskakujące niczym niska forma Krychowiaka. Jednym słowem – bigos! Od jednej z takich hec zacznę.

Atak na TVN ze strony PiS, na czele z  Markiem Suskim zaskoczył nawet wielu posłów Prawicy. Podpisy pod projektem ustawy nowelizującej ustawę o radiofonii i telewizji zbierano na korytarzu pod biurem partii w Sejmie.  Według ustawy może nie zostać przedłużona koncesja dla telewizji TVN i dla wszystkich mediów niezależnych, które posiadają inwestorów zagranicznych z udziałem ponad 49%. TVN należy zaś do amerykańskiego koncernu Discovery, choć zarządzana jest z Holandii, gdzie funkcjonuje Polish Television Holding BV. Tak więc przyszła kolej na wojenkę z USA, bo jankesi gotowi są wycofać część inwestycji z Polski, a pewnie nagle przestaniemy też spełniać warunki ruchu bezwizowego. Brawo Suski i Kaczyński – główny prowodyr tego zamieszania! Jednak przeciwników mają panowie nawet w gronie koalicjantów. Gowin staje ością w gardle PiS. Nie pierwszy raz zresztą. Brawo! Chyba właśnie na Gowina i jego Porozumienie zagłosuję w najbliższych wyborach.

Po 20 latach zakończyła się misja polskiego kontyngentu w Afganistanie. Z bazy Bagram wyjeżdżają ostatni żołnierze, również amerykańscy. Oficjalnie misja zostanie zamknięta 11 września, czyli symbolicznie w rocznicę ataku na WTC w Nowym Jorku, które to zdarzenie było powodem rozpoczęcia operacji Enduring Freedom. Na marginesie; wielu naukowców zwraca uwagę, że sam atak na WTC i ich katastrofa niesie więcej pytań niż odpowiedzi. Ale to zupełnie inny temat.Polskich żołnierzy witał we Wrocławiu szef MON Mariuszek Błaszczak zapewniając o wsparciu dla weteranów (a jest ich ponad 33 tysiące) i ich rodzin. Misja kosztowała życie 43 polskich żołnierzy i kalectwo 200 z nich, a nas, polaków-podatników ponad 6 mld zł. Korzyści dla USA są jasne; testy nowej broni, pozbywanie się starego arsenału, przegnanie Rosjan, kontrola nad polami uprawy opium, etc. No i rozbicie talibów z Al-Ka’idy z osławionym Osamą bin Ladenem na czele. Sukces! My mamy wielką fetę i w podsumowaniu „podniesienie umiejętności bojowych” i „udowodnienie sojusznikom naszej gotowości do wsparcia”… To brzmi dumnie, ale jakoś tak mało konkretnie. Nie sądzicie?

A tutaj składanka zdjęć z muzyczką inspirowaną wojną w Afganistanie.

Co do rachunków krzywd; dziś mamy 78 rocznicę zbrodni wołyńskiej. To też był niedziela, kiedy w 1943 r. Ukraińcy zaatakowali 99 miejscowości mordując Polaków i Żydów. Ogółem bestialsko wymordowali blisko 100 tysięcy osób. Czy to się da wybaczyć? Czy można wybaczyć też to, że zbrodniarze z tamtego okresu to dzisiejsi bohaterowie narodowi na Ukrainie?

Z drugiej strony zaś Żydzi coraz głośniej domagają się od Polski wypłaty rekompensat za utracone w Polsce mienie w wyniku 2WŚ! Za plecami Izraela stoi USA, gdzie Żydzi mają swoje silne lobby. Ustawa o przedawnieniu roszczeń bezspadkowych, jaką przyjął Polski Sejm (ale zatwierdzić ja musi jeszcze Senat i Prezydent) nazywana jest przez ministra spraw zagranicznych Izraela „haniebną” i „negowaniem Holokaustu”. We wszystkich tekstach dotyczących zagadnienia pomija się rolę Niemiec, co najwyżej mówiąc o mitycznych „nazistach”, których pochodzenia i narodowości nikt nie chce znać, a najmniej Niemcy. Zakłamywanie historii trwa więc w najlepsze, a na szali leżą grube poziom zaszczepieniamiliardy dolarów. 7,5 miliarda Polska już wypłaciła Żydom, ofiarom Holokaustu w formie rent i emerytur. To też z naszych podatków…

Polskie roszczenia wobec Niemiec spotykają się z kontrargumentami, że Niemcy po wojnie stracili na rzecz Polski 20% swojej powierzchni. Cóż z tego, że Polska została zrównana z ziemią, okradziona z dzieł sztuki, pozbawiona przemysłu, a co najważniejsze pozbawiona ludzi, którzy mogli ją podźwignąć po upadku. Niemcy zwracają odszkodowania za szkody wojenne krajom, które ucierpiały dużo mniej, bo jest to wygodne propagandowo. Sami jednak jesteśmy sobie winni, bo dokument podsumowujący polskie straty nadal nie ujrzał światła dziennego. Podobno jest stworzony i leży na biurku Jarosława Kaczyńskiego. Grecja śmiało mówi o swoich stratach. Polska na 123 lata pozbawiona była 100% swojego terytorium, rozgrabiona przez zaborców, w tym również Niemców, którzy eksploatowali te ziemie i ludzi, a potem przez pięć lat w trakcie drugiej wojny światowej. Płaćcie Niemcy! Nie zapłacicie?

Wrócił Tusk! Po tygodniach niepewności, domniemywań i dyskusji, przyjechał na…, no nie na białym koniu niestety, ale na plecach Schetyny, Budki i Trzaskowskiego. Choć ci dwaj ostatni szarpali wodze, gryźli munsztuk i wierzgali przy nakładaniu siodeł, z dnia na dzień są pokorniejsi. Nie mają wyboru, bo cokolwiek nie mówić o Tusku, są oni przy nim jak śledź i ogórek przy butelce wódki. Dobrze gdy są, ale i bez nich będzie fajnie. Donald natomiast nabluźnił na Kaczyńskiego, opluł Prawicę (z wzajemnością oczywiście) i ruszył w objazd Polski. Czy ten come back coś zmieni? Znamy już przecież ten schemat; partia kartelowa Platforma Obywatelska kontra partia kartelowo-doktrynerska Prawo i Sprawiedliwość. Wybór w mojej ocenie jest pozorny. A konsekwencja, to ciąg dalszy wojny polsko-polskiej. Wzrośnie tylko temperatura, – nomen omen – tego lata. Jakie jeszcze zawirowania na scenie politycznej wywoła powrót Doniego? Jego naprawdę boi się Jarosław Kaczyński. Regularnie z nim przegrywał. Największym przegranym tego powrotu może być jednak Szymon Hołownia. To tam znalazło bezpieczny azyl wielu, którzy odwrócili się od PO pod przewodnictwem Kopacz, Schetyny i Budki. Niestety Tusk ma też za uszami. Wyciągną to prawicowcy. Oj, wyciągną! Będzie się działo…

PiS-iory, poza Tuskiem mają też swoje własne kłopoty. Posłowie to odchodzą (Giżyński, Janowska, Czartoryski) to przychodzą (Czartoryski, Kołakowski), a Jarosław K. wisi raz po raz u paska Gowina, to chwyta koło ratunkowe rzucone przez Kukiza (pisałem już o tym). Jak trwała będzie miłość z najlepszym rock’n’roll- owcem pośród posłów RP zobaczymy, bo PiS odzyskał właśnie większość i ma 231 posłów. W moim przekonaniu to partia która nigdy nie powinna mieć większości. Doktrynerstwo i korporacyjność (w najgorszym rozumieniu) w tej partii powodują, że w obliczu bezkarności jej członkowie stają się nieobliczalnie rozpustni. Tamę dla tej bezkarności ma położyć ustawa antynepotyczna firmowana przez Kaczyńskiego i Kukiza właśnie. Ciekaw jestem, co się wydarzy np. z ludźmi Błaszczaka (rodzina, przyjaciele), poupychanymi w radach nadzorczych spółek skarbu państwa. No ciekawe…

Na rozluźnienie super kawałek włoskiego bandu Maneskin (zwycięzcy Eurowizji 2021) pod tytułem „Beggin'”. Tekst banalny, ale jaki wykon!

W szczepieniach coraz bliżej impasu. Wygląda na to, że zaszczepili się już wszyscy, którzy chcieli, bądź zbliżamy się do tej granicy. Co ciekawe, najniższy procent wyszczepienia jest tam, gdzie jest największe poparcie dla PiS. Przypadek? Generalnie po pierwszej dawce jest już 31,25 mln obywateli, a dwoma dawkami zaszczepionych jest około 13,9 mln. W TV coraz częściej słychać dyskusje o obowiązku szczepienia, o tym, że jest to akt patriotyzmu etc. Mamy też loterię covidową. Nie galopowałbym z eufemizmami, ale na pewno zaszczepienie jest dowodem odpowiedzialności i dorosłości. Tak to widzę. Wariant Delta rozwija się coraz mocniej w krajach takich jak Wielka Brytania, czy nawet Izrael, który był długo wzorem do naśladowania pod kątem radzenia sobie z pandemią. Wszyscy mamy już dość ograniczeń covidowych, jednak nie wszyscy jednakowo rozumieją swoją rolę w tej walce. Trzecia część Polaków ma problem z łączeniem kropek… W roku dwa tysiące dwudziestym zmarło 448 tyś. osób czyli o 68 tyś. więcej niż w 2019 – takie dane opublikował GUS. Robi wrażenie? Pandemia miała większy wpływ na umieralność wśród mężczyzn niż na umieralność wśród kobiet. Kobiety posiądę ziemię, mówi proroctwo. Czwarta fala ma ponoć wystąpić w połowie września. Spieszmy się więc z korzystaniem z wolności. Choćby lokalnie. Ale nie tylko, bo od 1.07 obowiązują Certyfikaty COVID, pozwalające na przemieszczanie się w Unii Europejskiej. W drogę!

A co po covidzie? Prognozy wzrostu gospodarczego na ten rok zostały podniesione do ponad 5%. Ciekawe, jaka część z tego wynika ze zwykłej inflacji. Oczywiście, jak po wszystkich kataklizmach, tak i teraz następuje odbicie gospodarcze. Jej skutkiem jest jednak powszechna drożyzna, dziury w łańcuchach dostaw i powszechne braki towarowe. Ceny surowców rosły w maju i czerwcu jak szalone. Zmiany widać najlepiej w perspektywie 12 miesięcznej, gdzie na przykład miedź zdrożała o 44%, gaz ziemny o 112%, cukier o 50%. Od początku roku notowania firm związanych z hutnictwem wzrosły wraz z cenami stali o ponad 200%. Nie inaczej jest w przypadku drewna i produktów drewnopochodnych, co skutkuje w cenach choćby płyt budowlanych, drzwi, więźb dachowych etc. Problem mają ci, którzy rozpoczęli budowę domu z kredytu sformatowanego pod stare ceny. deweloperzy windują ceny mieszkań i w wielu przypadkach wstrzymują sprzedaż, aby wznowić ją na wyższym pułapie. Gdzie jest koniec tego szaleństwa? Czy to tylko bańka inflacyjna? Ma ktoś szklana kulę, co prawdę nam powie?

Zamiast o szklanej kuli Beata Kozidrak i Bajm o „Różowej kuli”. Czasem chciałoby się być gdzieś daleko, daleko stąd… Prawda?

W czerwcu zakończyło się polskie przewodnictwo w grupie V4, czyli Grupie Wyszehradzkiej. Pałeczkę przekazaliśmy Węgrom. Jak powiedział premier Morawiecki, podstawowym celem polskiej polskiego przewodnictwa było wywalczenie jak największych środków z puli na odbudowę po pandemii. Jednak, jak myślę, te środki przyszły nieco rykoszetem. Nie sądzicie?  

Przywódcy UE nie doszli do porozumienia w sprawie spotkania na szczycie z Rosją. Szczyt blokują właśnie kraje V4, w tym Polska. Czy taki szczyt byłby próbą dogadania się i podania sobie rąk przez Niemcy, Francję i Rosję i działaniem przeciw naszym interesom, jak już przecież bywało nieraz? W tej mierze jestem narodowcem. Jednak uważam również, że warto rozmawiać, choć formuła tej rozmowy musi uwzględniać interesy wszystkich. Tutaj jednak potrzeba dobrej dyplomacji i sprawnych dyplomatów, a na tym polu płacz, jęk i zgrzytanie zębów, taka żenada…

Mamy ciąg dalszy historii o grzechach w kościele katolickim. Tym razem gorący jest wątek Kanadyjski. Gorący, bo zapłonęły tam kościoły! Oglądałem dokument dotyczący nawracania ludności rdzennej w szkołach katolickich w Kanadzie właśnie. Przerażające! Proceder trwał przez dziesięciolecia, a ostatnie placówki zamknięto dopiero w latach 90-tych XX w.  Dziś odnajdywane są zbiorowe groby dzieci siłą przymuszanych do nauki o bogu białych. Szkoły owe wyglądały jak obozy koncentracyjne, gdzie dzieci te bito, głodzono, gwałcono i zabijano. Takich ofiar były tysiące, a rozmiar tragedii nie jest jeszcze znany, bo wciąż odnajdywane są nowe cmentarzyska. Sprawcami byli księża i siostry zakonne. Brawo wspaniale wspaniały kościele katolicki! Polski wątek w tym temacie, to pomalowany czerwoną farbą pomnik JP2. I oby był to jedyny polski wątek w tym procederze. Niełatwa ma rolę papa Franciszek, prawy człowiek na czele organizacji przestępczej. Oto dziejowy paradoks.Na domowym podwórku zaś abp Głódź poszukał swojej szansy jako sołtys w miejscowości Piaski na Podlasiu, łamiąc wszelkie zasady obowiązujące w prawie kanonicznym i lekceważąc opinię Watykanu, stygmatyzującego go jako winnego zatajaniu informacji o pedofilii. Mi się przypomina zakończenie Władcy Pierścieni, gdy wielkiego niegdyś Sarumana hobbici odnajdują ukrytego we młynie, wciąż pełnego pychy i złości. Tutaj mamy „ekscelencję sołtysa”, bo tak każe do siebie mówić. Słabe.

Polski Rap ma wiele twarzy, od kiczu do naprawdę dobrych kawałków. W YouTube znalazłem coś takiego. Fajne?

Na koniec przypomnę wam tylko o narodowym spisie powszechnym. Zrobiliście? Chyba jeszcze nie wszyscy. To obowiązek każdego obywatela, ale spisało się dopiero 33%, a cały proces jest na półmetku. Brak realizacji tego obowiązku będzie nas kosztował 5 tyś. zł grzywny. lepiej za tę kasę pojechać na wakacje. Czego wam serdecznie życzę!

Tyle na dziś. Do kolejnego tekstu! Miłego tygodnia wam życzę! Byle do piątku!

Pozdrawiam!