Chory rząd lekarstwem na kryzys.

05. października 2020

a na zdjęciu tym razem zamiast roślinek kilka polecanych przeze mnie w tekście szkockich “syropów”, doskonałych na jesienną chandrę. Zacne.

Nie trzeba było Nostradamusa aby przewidzieć co się wydarzy jesienią w związku z Covid-19. Rząd jest jednak zaskoczony jak drogowcy zimą. Kolejne rekordy zachorowań, popłoch w szkołach, kwarantanny, strefy zielone, żółte i czerwone, jak światła na przejściu dla pieszych, a że Polacy to naród niepokorny, niejeden kontestuje obostrzenia widząc w nich spisek masonów, lewicowców bądź prawicowców, liberałów, albo żydokomuny. Wszak odtrąbiono już zwycięstwo. Przedwcześnie. Obyśmy więc zdrowi byli. A co u mojego ulubieńca, pana Szumowskiego?

A co u mojego ulubieńca, pana Szumowskiego? Zmagał się z koronawirusem, a choć skrzętnie to ukrywał, nie wyszły mu na dobre wakacje w Hiszpanii. Teraz wraca do zawodu i w Aninie zarabia 3 razy więcej niż jako minister. Pojawia się tam pomimo pozytywnego wyniku testu, choć według innych źródeł już ozdrowiał. Najpewniej jednak będzie miał sprawy w prokuraturze w związku z zakupami respiratorów i testów na Covid. Zobaczymy co z tego wyniknie, gdy nici z ustawy „bezkarnościowej”. W Szwecji naród nabył odporność zbiorową/stadną – tak poinformował Kim Sneppen, ich epidemiolog. Szwecja to kraj, gdzie nie patyczkują się z chorymi; wg. profesor geriatrii, Yngve Gustafson, wielu starszych pacjentów zamiast leków stosowanych w COVID-19 otrzymuje preparaty, które mają utrudnić oddychanie i przyśpieszyć zgon, to tak zwany „paliatywny koktajl”, który składa się z morfiny, midazolamu i haldolu. Przyznać się tam do obaw, to pewnie rzecz niepopularna, a noszenie maseczki wręcz niebezpieczne. O bogowie Asgardu! Za to Anglia stanęła w obliczu kolejnego lock-down, odizolowano studentów, ogłoszono godzinę policyjną, w barach piwo można wypić do 22.00 i to jedynie, gdy wylegitymujemy się z imienia, nazwiska i numeru telefonu, a jeśli chcemy miejsce przy jednym stoliku to tylko z rodziną – wiem, bo widziałem. Coraz trudniej znaleźć destynację do wyjazdu bez kwarantanny. Z popularnych kierunków turystów zaprasza wciąż Grecja, choć i tam nie pojedziemy bez testu. Jeśli komuś jeszcze został urlop, a już wyremontował mieszkanie, to ma pecha, albo niech kupi gitarę, parę książek (polecam autora Michaela Houllebecq) i butelkę whisky np. przepyszną Kilchoman, Bladnoch lub Craigellachie; wiem co mówię. W kraju grypa sezonowa miesza się z Covid, szpitale zapychają się po brzegi, a do przeprowadzania zabiegów planowych, czy leczenia onkologicznego nie ma personelu, bo albo na kwarantannie, albo zmagają się z wirusem. Tak więc do ofiar Covid dojdą ci z innymi dolegliwościami. Oby nie!

Dla tych, co planowali ogrzać się w słoneczku południa Europy, gdy w Polsce słota, piosenka Kazika “Nigdzie już nie pójdę dziś”. Na rzeczy i na czasie.

Tematem, który porusza mnie nie mniej niż wirus, jest rekonstrukcja rządu, a w ramach tego „Return of the Jarosław”! Prezes będzie wicepremierem bez teki, szefem Komitetu ds. Bezpieczeństwa, czyli specjalistą od wszystkiego i cieniem każdego z ministrów, ale głównie tych, co mają tendencje do nieposłuszeństwa (Ziobro, Gowin etc.). Ministrowie uczą się jego języka gestów i wyrazów twarzy – a to wiedza warunkująca przetrwanie. Mi się nasuwa porównanie do postaci Snoke’a ze Star Wars „Ostatni Jedi”, a wam? Samozwańczy naczelnik państwa najwyraźniej chce przejść do historii z przytupem, więc spodziewajmy się, że będzie ciekawie. Wraca też, jak się rzekło, Gowin, niepokorny sojusznik, a skruszony Ziobro pozostaje ministrem sprawiedliwości (na kolanach, choć z Ojcem-Dyrektorem za plecami). Zmiany mają dać oszczędności, czy jednak dadzą? Przed rekonstrukcją mieliśmy 23 ministrów i 80 wice, a po będzie 21 ministrów (w tym premier, czterej wicepremierzy i członkowie Rady Ministrów w randze ministra) pomimo, że ilość ministerstw z 20 spadła do 14. Zaprzysiężenie jutro i w cieniu wirusa, bo rząd nam się pochorował. Ilu będzie wiceministrów? Pełna lista już niedługo. Bez złudzeń jednak, bo dla wiernych powstaną posady w Rządowym Centrum Sportu, Urzędzie Morskim (o tym już huczy) etc. Takie twory bedą powstawały później, po cichu, w cieniu innych zdarzeń odwracających uwagę. To znany sposób. No i są jeszcze spółki Skarbu Państwa, oraz sute odprawy. Władza się wyżywi – jak mawiał Jerzy Urban, jeden z prominentów komunizmu. Miał rację.

Z moich ostatnich odkryć coś ostrzejszego, czyli kapela “None” mojego znajomego – Tomka “Demolki” – w kawałku “Nikt”. Ogień

Niewątpliwie najbardziej kontrowersyjnym nowym ministrem jest pan Czarnek, który obejmie oświatę – widzę go z krzyżem templariuszy na plecach, zapowiada bowiem krucjatę… przeciw LGBT  („Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”- to jego słowa z TVP Info. – „Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości”) Opowiada się także za pozbawieniem kobiet prawa decyzji do aborcji. A o ich roli w społeczeństwie mówi; „Neomarksiści, chcąc ją zniszczyć, uderzają w kobietę. I do tego im służy feminizm, który mówi kobiecie: jesteś taka sama jak chłop. Idź i pracuj, ucz się, w pierwszej kolejności rób karierę, a później może dziecko. Pierwszego dziecka nie rodzi się w wieku 20-25 lat [czyli w wieku studenckim], tylko około trzydziestki. To ile tych dzieci można urodzić?” Jaki templariusz, taka krucjata, ale i tu może być nieprzyjemnie – podzielony naród, marsze równości, czarne parasolki etc. – szykujmy się, choć zakaz zgromadzeń w pandemii jest jak zbawienie dla realizacji pomysłów pana Czarnka i jemu podobnych. Pan Puda od rolnictwa zagłosował za „piątką dla zwierząt”, czym wkurzył rolników zanim został ich reprezentantem. Kurtyka od środowiska będzie budował wiatraki na morzu, a na lądzie wprowadzał Zielony Ład, a więc na 100% stanie się ulubieńcem górników. Nie będzie za to Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, czyli odbudowa przemysłu stoczniowego przestała być dla PiS priorytetem. Dziwy, dziwy! Będzie trochę śmiesznie, ale też straszno. Tak myślę.

I jeszcze raz po polsku, buntowniczo, śmiesznie, strasznie… czyli Lao Che “Dym”. Dobre!

A w opozycji ciąg dalszy degrengolady, a przy całkowitym braku inicjatywy, idei i pomysłów może i lepiej im siedzieć cicho, by nic nie spierdolić. To taktyka lewicy, ludowców i liberałów. A przyszłość np. dla PO rysuje się i tak w ciemnych barwach, bo kolejne afery pogrążają tę partię. Trwa rozliczenie S. Nowaka, alias „Zegarmistrz”, i polowanie na Tuska. Powiązania pozakulisowe niedawnego obozu rządzącego z Orlenem i Eneą, służbami bezpieczeństwa, GROM-em pokazują, jak działa państwo poza kamerami TV i oczyma wyborców. Miliony poukrywane tu i tam, łapówki za stanowiska, przychylność, podpis na tym i innym druku. Diabeł tkwi w szczegółach – jak mówi przysłowie. Tkwi tam, oj tkwi! Trzaskowski już chyba nie powoła nowego ruchu, bo niestety w mojej ocenie czas minął. Ten gość to moje największe rozczarowanie minionych wyborów, człowiek z papieru, wydmuszka. Hołownię chcą za to ustrzelić za 138 tysięcy zł. ponoć nieprawidłowo wpłaconych pieniędzy na kampanię. Śmiech pusty mnie ogarnia.

Jesień trochę już chłodniejsza, ale tylko w naturze, bo w naszym krajowym kociołku bigos gorrrrrący, aż w język parzy. Pamiętajcie, by brać się za niego z zimną głową i koniecznie z renigastem, czy innym raphacholinem pod ręką, bo o zgagę łatwo.

Znowu mnie trochę poniosło i pewnie będzie, że za długo, ale coż jak człowieka cholera weźmie to i umiaru w narzekaniu nie zna.

Na pocieszenie i na dobry koniec coś słodkiego, przytulalskiego, i pozytywnego, a więc “Moja i twoja nadzieja” zespołu Hey, w wykonaniu ze wsparciem. Miło powspominać czasy, gdy to był hit na liście Trójki, a to był luty 1993r. Pamiętacie?

Pozdrawiam jak zawsze cieplutko. Dobrego tygodnia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *