No to się nam kobiety wkurwiły!

27. października 2020

Strajki i demonstracje trwają już w ponad 100 miastach. Wywołane decyzją TK w sprawie aborcji nie dotyczą jednak już tylko tej ustawy, mają w moim odczuciu posmak rewolucji światopoglądowej. Na ulicę wyszli głównie ludzie młodzi, o których myśleliśmy raczej jako o politycznie obojętnych, bez zaangażowania w istotne problemy życia społecznego. I być może takimi by zostali, gdyby nie zamknięte granice i brak możliwości wyjazdu do normalnego świata… A może się mylę.

Atmosfera protestów jest podobna do tych z lat stanu wojennego. Zablokowane są główne arterie komunikacyjne, ale chyba nikt w tym czasie nie wini kobiet. One dziś potrzebują wsparcia, głównie od mężczyzn, którzy nie zadbali o ich interesy. Tak, tak. I szczególnie gdy trwa na nie medialna nagonka (chodzi oczywiście oTVP), gdzie cynicy tacy jak pan profesor Ryba z KUL nazywają te ruchy lewackimi, sprowadzają postulaty do poziomu absurdu, a atak na kościół nazywają napaścią na podstawowe ideały tworzące ład społeczny i ideowy, nie dostrzegając w ogóle jak daleko Kościół odszedł od ludzi. Shame on you!

Dla warszawiaków, skąd idzie fala nowego, gdzie najbardziej słychać o zniechęceniu do rządów PiS “Sen o Warszawie”.

Kobiety żądają jednak nie tyle powrotu do odebranych praw aborcyjnych, co ich poszerzenia, na wzór obowiązujących w krajach zachodniej Europy, pomocy społecznej dla matek wychowujących dzieci z upośledzeniami, żądają dostępu do antykoncepcji, stosowania praw człowieka, a nawet pomocy państwa dla przedsiębiorców i pracowników, którzy stracili źródła dochodu w wyniku pandemii. Do tego dochodzą postulaty rozdziału państwa i kościoła. Ostatecznie żądania dotyczą dymisji rządu. Za wiele?

Temu rządowi trzeba stawiać twarde postulaty, bo to rząd który równie twardo rozlicza się ze wszystkimi, którzy nie pasują do ich wizji świata.

Były już rozliczenia z ikonami “Solidarności”, nowa wersja starej historii, była sprawa Smoleńska, nagonka na Tuska i jego rząd, uchodźcy, sądy, sprawa kopalń, „piątka dla zwierząt”, LGBT, obwinianie lekarzy i strajkujących nauczycieli, teraz są kobiety. Rząd PiS nie potrafi funkcjonować bez wrogów, bez atmosfery oblężonej twierdzy, a tak naprawdę nie potrafi uszczęśliwiać obywateli – prócz rzucania nie swoich pieniędzy w programach politycznego przekupstwa. Trzeba od nich żądać. Zgadzam się, że to jedyna droga.

Ruchawki przeniosły się już z ulicy do Sejmu. Kaczyński stanął za plecami Straży Marszałkowskiej, schował się przed narodem, jakby ta rzeczywistość jego nie dotyczyła (jakież to typowe, bo ten człowiek – wiecznie za czyimiś plecami – nie ma za grosz odwagi osobistej). Jedyny komunikat to dzisiejsze wystąpienie z FB, gdzie na wzór Jaruzelskiego, JK przypomniał o zagrożeniu COVID – tak jakby to nie on doprowadził do rozruchów – i zagroził konsekwencjami. Słuchałem i nie wierzyłem, że to prawda, gdy zamiast dążenia do dialogu stanął w obronie kościołów, wezwał do ich obrony za wszelką cenę. To się okazuje najważniejsze! No to pojawią się ONR-owcy, Żołnierze Chrystusa, Wojownicy Maryi, Straż Narodowa, Młodzież Wszechpolska, Obrońcy Wiary w dresach, z metalowymi różańcami na dłoniach gotowi do popędzenia “lewackiej hołoty”. Kaczyński zamiast słusznego gniewu widzi nihilizm u demonstrantów. W jego pojęciu to naród jest ZŁY! Jeśli więc ktoś liczył na dialog, to się przeliczył. Jestem naiwny… Prezydent ukryty w Pałacu też milczy jak zaklęty! Właśnie takich „decydentów” sobie wybraliśmy, takich mamy.

A to wszystko w atmosferze rekordu zakażeń COVID-19 – 16300 przypadków – paraliżu służby zdrowia i całkowitego pogubienia rządu z premierem na czele.

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy… – śpiewa Marek Grechuta. Oby przyszłość była weselsza, lepsza, bardziej wypełniona nadzieją.

Jaki będzie finał tych zajść? Trudno wróżyć. Jedno jest pewne, sprawy zaszły niebezpiecznie za daleko, aby sytuacja wróciła do punktu zero. Ja obawiam się, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, bo to, czego na pewno nie potrzeba w Polsce, to rozlewu krwi, a zadymiarzy gotowych pokazać się wreszcie w pełnej krasie, jak pan Robert Bąkiewicz, lider Narodowców i szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który twierdzi o “lewakach”, że “miecz sprawiedliwości nad nimi wisi i jeśli będzie trzeba, zgnieciemy ich w proch i zniszczymy tę rewolucję”. Rządy upadały przy mniejszej skali niezadowolenia obywateli, a Policja i wojsko reagowały już nerwowo na mniej ekspresyjne zajścia. Czasem wielkie problemy rodziły się z pozornie mało istotnych incydentów.

Z obecnej sytuacji jedna korzyść, że opadły maski. PiS na pewno stracił już młodych. Wyszła hipokryzja Konfederacji, rzekoma otwartość pana Bosaka i pokazała się prawdziwa twarz posłów Kukiz’15 – jeśli ktoś miał złudzenia.

I tak przyszło mi do głowy, że może ten rząd chce upaść… Pogubiony w pandemii, z wizją Polski, jakiej nie chce nikt prócz ich samych i tych wiernych 60+, bez pomysłu na ciąg dalszy, z widmem kryzysu po pandemii, może chce odejść? Wszak odchodził już raz, na własne życzenie, choć w atmosferze skandalu. Ich specjalność to zagrywanie się aż do upadku. Może to już ten moment? Kto jednak pokieruje państwem w rozkładzie?

Wiecznie aktualne teksty Kazika. Często wklejam jego piosenki na moim blogu, ale mam nadzieję, że docenicie tego barda narodu. Posłuchajcie.

Pani Julia Przyłebska – prezes TK znalazła także swoją furtkę do historii. I chociaż pani Julia już wycofuje się z własnego orzeczenia i nawołuje do uspokojenia, to brzmi to jak ponury żart.

Pozdrawiam. Szczególnie kobiety!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *