Święta i po świętach…

27. grudnia 2020

Fotka z mojego “zimowego” spaceru w lesie dwa dni temu.

– mawiają malkontenci, uśmiechając się przy tym ironicznie. Nawet ich doceniam. Pora więc wrócić do “starej biedy”, jak dodają prawdziwi Polacy. A tu niełatwy jest optymizm, bo ten niebezpiecznie bliski jest naiwności. Trudno też o zdrowy rozsądek przy medialnej (i nie tylko) manipulacji. I lepiej nie będzie… Marna to konkluzja u progu nowego roku, wiem. Jednak “jaki jest koń, każdy widzi” – że zacytuję Bernarda Chmielowskiego z “Nowych Aten” z XVIII w. Tego konia co najwyżej przystroi się w kolorowe tasiemki (byle nie tęczowe!), o co zadba prezes Obajtek z koncernu paliwowo-medialnego “Orlen”, czy też “Sigma Plus”, jak ma się nazywać państwowy gigant, twór PiS-owskich speców od unarodowienia tego, co nienarodowe. Od nowego roku dowiadywać się więc będziemy o sukcesach władzy i złych lewakach wszystkiego, co potrzebne, by właściwie zagłosować, może wcześniej nawet niż w 2023, bo przy totalnym braku koncepcji na zmianę postaw i wartości u totalnej opozycji, kuszące jest dla obozu “dobrej zmiany” rozprawienie się z tą opozycją w przyspieszonych wyborach. Czyż nie? A potem hulaj dusza, mandat społeczny na wszystko znajdzie się w kieszeni, a może nawet większość konstytucyjna? Kto to wie?! Tfu, tfu… na urok!

Oby te obrazy nigdy się nie spełniły… “Never Never Comes” Classic Nouveaux.

Końcówka roku skłania do podsumowań. Jak zapamiętamy 2020? Widzieliśmy w realu niemal wszystko, co mogłoby zrodzić się w głowie psychotycznego pisarza; skutki pandemii, samowolę rządu, strajki i protesty, policję na ulicach, afery pedofilskie w kościele etc. Czy jednak to, co nas nie zabiło, wzmocniło nas? Nie jestem pewien. Tym bardziej, że żadna z wymienionych plag się nie zakończyła. Przesunęła się za to granica tolerancji dla hipokryzji. Znowu. Polska zaś poza pandemią Covid, od uwolnienia się z komunizmu w ’89, trawiona była i jest nadal chorobą dużo poważniejszą, którą trzeba wreszcie nazwać. Polak, polakowi wilkiem, a wszystko uzasadnione dobrymi intencjami, ideałami, wiarą i patriotyzmem. Tkwi ta narodowa zawiść w polskiej duszy jak drzazga, której nie można wyciągnąć. Uważajmy, by i nas nie dopadła.

O nienawiści i miłości, jak się łączą i splatają… w piosence “I hale everything about you” Three Days Grace.

Teraz parę słów o moich ulubieńcach. Na początek wracam do byłego ministra zdrowia, pana Szumowskiego, o którym znów zrobiło się głośno za sprawą braku zwrotu zaliczki 70 mln zł od spółki E&K za niedostarczone respiratory. A. Izdebski, handlarz bronią ma bowiem sposób na to, by zapomniało o nim Ministerstwo Zdrowia, Prokuratoria Generalna, sądy, a nawet posłowie (jak np. Ryszard Terlecki). To cenna umiejętność. Tak samo cenna jak umiejętności negocjacyjne, bo za 1 respirator Szumowski zgodził się zapłacić Izdebskiemu 160 tyś zł, gdy cena rynkowa to nie więcej jak 60 tyś zł! Można?! Pisałem w kilku wcześniejszych tekstach, że jestem pod wrażeniem cynizmu i zimnego cwaniactwa pana Szumowskiego. Nadal pozostaję. Kolejny mój idol to Jacek Sasin, który bezkarnie zdefraudował 70 milionów zł w kampanii wyborczej. Dostał za to nagrodę Złotego Kompasu 2020 za “sprawne podejmowanie odważnych i bezkompromisowych decyzji”! Rozumiecie to?! Teraz zaś zajmie się dystrybucją szczepionki na Covid. Ma też zająć się drukiem ulotek o niepożądanym działaniu tejże. Będzie ich 70 milionów. Ta dam! Trzeci z moich “wielkich” to Zbigniew Ziobro. Po rezygnacji z weta przez Morawickiego na szczycie UE część komentatorów obstawiała, że “Solidarna Polska” opuści obóz rządowy. Pisano o politycznej śmierci Ziobry vel “weto abo śmierć”. Nic z tego. Będzie walczył o schedę po Kaczyńskim, który już zapowiedział, że będzie kandydował na stanowisko prezesa PiS ostatni raz, a z polityki odejdzie przed 75 rokiem życia (dziś ma 71 lat). Dodatkowo, poza Zjednoczoną Prawicą partia Ziobry nie znaczy nic z poparciem na poziomie 1,8%. Za to ciepłe posady w rządzie i w spółkach Skarbu Państwa są warte miliony złotych.

Metallica “Nothing else matters” w świetnym wykonie na żywo. Ufajmy w to kim jesteśmy niezależnie co mówią i robią…

I jeszcze kilka słów o pandemii. Rozpoczyna się szczepienie i jak pisałem powyżej koordynowane będzie przez J. Sasina, czyli sukces przedsięwzięcia jest pewny, a kolejna nagroda dla Ministra Aktywów Państwowych wisi w powietrzu. Marka “Pfizer” to zresztą gwarancja powodzenia i na pewno nie przestanie kojarzyć się z niebieską pigułką dla mężczyzn. Ciekaw jestem memów. Oczywiście na początku zaszczepieni będą ci uprzywilejowani, a J.Kaczyński wyrzuci z rządu każdego kto się uchyli, np. wiceministra Janusza Kowalskiego. Sam Kaczyński zaszczepi się przed kamerami. To wydarzenie podbije oglądalność TVP, zobaczycie! Skutki uboczne szczepienia to ponoć bóle głowy, mięśni, stawów, dreszcze, gorączka etc. i występują u jednej na dziesięć osób. Krytyków nie zabraknie. Zgłosicie się na zastrzyk? Kolej na nas przyjdzie pewnie na jesieni, ale jak mówi jeden z szefów “Pfizer” problem nie zniknie przez najbliższe kilka lat. I jak na zawołanie w Wielkiej Brytanii pojawiła się nowa odmiana wirusa. Granice zamknięto, loty z wysp anulowano. Po Polaków wysłany został dreamliner LOT-u, ale nikt z wracających nie został przebadany… Jest tu logika? 

W cieniu tego wydarzenia i lockdownu zakończyły się negocjacje UE z Wielką Brytanią. Sądzę, że blokada 10 tyś TIR-ów w Dover nie była w tym kontekście przypadkowa i spowodowana jedynie nową odmianą wirusa. Dziwnie, w tym samym czasie nastąpiło porozumienie brexitowe i rozpoczęło się przyjmowanie promów po drugiej stronie kanału La Manche. Nie sądzicie? i jeszcze jedna ciekawostka; “Tesco” wprowadziło w GB reglamentację – jedna paczka papieru toaletowego, trzy opakowania jajek, ryżu i mydła dla jednego klienta. Może i dobrze, że ta sieć znika z Polski…

Pozdrawiam serdecznie!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *