Autorytety, protesty i opadająca fala pandemii.

23. listopada 2020

„Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” powiedział Jezus chcącym ukamienować cudzołożnicę. Ten tekst nie będzie kazaniem, nie obawiajcie się. To tylko moje przemyślenie, którym się dzielę. Przemyślenie dotyczące oceny pontyfikatu JP2.

W kontekście ujawnianych afer pedofilskich w Kościele Katolickim, a w szczególności po opublikowanym raporcie dotyczącym kardynała McCarrica, a na naszym podwórku po dokumencie o Don Stanislao, wielu zadaje pytanie o stosunek JP2 do pedofilii, korupcji i innych patologii w KK. Problem z ocenianiem ludzi wielkich przez ludzi małych i nieważnych, takich jak ja, jest to, że po pierwsze ludzie mali nie są w stanie dostrzec całej wielkości postaci pokroju JP2, a po drugie mamy naturalną potrzebę gloryfikowania tych osób, czynienia z nich herosów bez skazy. Powiecie może – świętość zobowiązuje. Być może. Ale tak, czy inaczej, dla mnie JP2 był tylko i aż człowiekiem. Człowiekiem, który wybrał. Agitował, przekonywał, zachęcał. Pokazywał, jaki jest Bóg widziany jego oczyma. Dawał ludziom wiarę, nadzieję i miłość, a Polakom dał siłę do walki o niepodległość w 1979 r. W moim pojęciu był osobą na miarę polskich królów, więcej niż wieszcze, przywódcy powstań, oraz dla świata jednym z najwybitniejszych ludzi swojej epoki. Dla kilku pokoleń Polaków był i nadal jest przewodnikiem duchowym. Oczywiście mógł skoncentrować się na oczyszczaniu kościoła, na bezmiarze zepsucia w KK, ale nie taka była, w mojej ocenie, jego rola i misja. Pamiętam, kiedy na początku lat ’90 w czasie wizyty w Rzymie, byłem na audiencji u JP2. Poczułem tę wielkość. I choć dziś moja wiara jest nikczemna, wtedy uwierzyłem w tego człowieka i wierzę do dziś.

Jeden z moich rozmówców na FB po publikacji tego tekstu skomentował, że JP2 “wołając Ducha Świętego w słynnej mowie na Placu Zwycięstwa sprowadził nie tego ducha, którego chciał”. To prawda.

Tym razem zamiast muzyki film o JP2 w 100 rocznicę jego urodzin. Przy okazji, nie słyszałem zbyt wielu informacji o tej rocznicy w mediach!

Inny wielki Polak Józef Piłsudski też nie był postacią krystaliczną. Kto czyta książki historyczne kojarzy przewrót majowy z 1926 r. gdy zginęło niemal 400 osób, a ponad 1000 było rannych. Piłsudski umacniał swą władzę. Możemy bez trudu dowiedzieć się o Berezie Kartuskiej, gdzie powstał jeden z pierwszych obozów koncentracyjnych. Na zlecenie Piłsudskiego katowano tam jego przeciwników politycznych. Były też inne zajścia. Dziś naczelnik Józef Piłsudski spotkałyby się z potępieniem całej społeczności na świecie. Dziś ze względu na te metody postawiony byłby na równi z despotami z Białorusi, Rosji, Korei Północnej, Chin etc. Był socjalistą, nacjonalistą, żołnierzem. Ale któż odmówiłby Piłsudskiemu wielkości, bo to dzięki niemu Polska odzyskała niepodległość ponad 100 lat temu.

Dlaczego piszę o JP2 w zestawieniu z JKP? My Polacy nie umiemy szanować autorytetów, ikon, bohaterów, nie budujemy kultu wielkich przodków. A to konieczne dla dumy i tożsamości narodowej. Jasne, że Lechowi Wałęsie należałoby zakazać wypowiadania się po roku 1995, ale też nie umniejszajmy tego, czego dokonał. Oczywiście za nim stało wielu, intelektualiści, aktywiści, politycy, dyplomaci etc. Wałęsa był jednak liderem „Solidarności” i twarzą zmian. “Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony” – powiedział Jezus nauczając. Może więc nie jest to tylko Polska przywara…

O “małych ludziach” rapuje Paluch. Posłuchajcie.

Nie umiemy także celebrować rocznic, obchodzić uroczystości narodowych z uszanowaniem pamięci tych, którzy dla nas wywalczyli wolność. To, co powinno napawać nas dumą, staje się powodem do burd i bandyckich wystąpień. Mam tu na myśli zajścia z 11. listopada. Zniesmacza mnie, że władza, politycy PiS, Jarosław Kaczyński relatywizują oceny, dają ciche zezwolenie na takie działanie, co jest zachętą dla lumpów i kiboli. Nie słyszałem, aby pan Bąkiewicz został pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności za zajścia z Marszu Niepodległości, a bandyci osądzeni i skazani. Moim zdaniem to zwykła chołota. Pisałem o tym w poprzednim tekście.

Marsze kobiet jeszcze trwają, ale paliwo, które je zasilało, w moim przekonaniu, się wypala. Mój znajomy mówi o tym “czas gromowładnych” – ładnie, prawda? Pewnie będzie to kontrowersyjne, ale moim zdaniem, to już tylko wydmuszka po czymś, co mogło mieć wartość, ale spaliło na panewce. W pierwszych tygodniach były emocje, spontan, który niósł tłumy i wlewał w serca wiarę, że głos obywateli się liczy. To „Wypierdalać” na bannerach miało swoją moc. Jednak czas nie czeka na nikogo, a zamiast czytelnych żądań, petycji, rozmów z politykami, zrzeszania się i szukania wsparcia specjalistów, ludzi z autorytetem, wciąż mamy te same hasła, negowanie wyników wyborów (jakiekolwiek by były) a więc podstaw demokracji. Widoczny jest brak liderów, ukonstytuowania ruchu. Wciąż słyszę „precz z tą władzą” – ok., ale czym ją zastąpić? Słyszę „żyję, czuję, decyduję”, a PiS ma 33%! Gdzie byliście, wy wszyscy protestujący w 2019? Przecież było wiadome, czego chce PiS i z czym idzie do wyborów. I gdzie będziecie w 2023?! Mój znajomy przekonywał mnie wczoraj, przy okazji rozmowy „o życiu”, że to dobrze, że młodzi pokazali, że mają także determinację, aby oderwać się od smartfonów i komputerów. Zwrócił uwagę, że to doświadczenie zaowocuje. Oby. Oby też nikt nie pojechał na ich plecach, zarabiając na fundacjach np. “Strajku Kobiet”, jak pan Kijowski na KOD (przyłaszenie 121 tyś. zł ze składek). I mam na myśli choćby panią M. Lempart – określaną jako “Wałęsa naszych czasów” – prawniczkę, aktywistkę z Wrocławia, związaną z partią “Wiosna”, a wcześniej z “Teraz” R.Petru. Coś mi mówi, że o niej usłyszymy.

O sile kobiet w video z HowardFreeman Motivation.

Jak w tym wszystkim odnajduje się Policja? To jest dopiero skandal! Pałki pojawiły się w rękach nieumundurowanych prowokatorów w czasie protestów kobiet. Było szarpanie uczestniczek, dziennikarzy, areszt dla czternastolatków za wpisy na FB etc. A w kontrze widzieliśmy bandytów z ruchów, które spowodowały burdy 11 listopada, którzy byli osłaniani i eskortowani w czasie nielegalnego marszu z flarami. Dopiero, przy ich agresywnych zachowaniach Policja zdecydowała się na interwencję. Trwa dochodzenie w tych sprawach. Będę śledził wyniki.

Szykuje się natomiast kolejna bomba i kolejny powód, żeby wyjść na ulicę – zawetowanie przez Polski rząd PiS budżetu UE, w wyrazie sprzeciwu przeciw powiązaniu go ze stosowaniem demokracji. To w ocenie wielu pierwszy krok do Polexitu. Coraz mocniej dmą w tę tubę tacy kłamcy i manipulatorzy jak Ziobro, który przekonuje, że Polska jest płatnikiem netto UE i mówi o zamykaniu granic, cłach etc. Jeszcze Morawiecki mówi „tak dla UE, ale…”. No i w tym „ale” jest diabeł ukryty! Nie czarujmy się, Orban się obroni, wejdzie w układ z Rosją, Chinami etc., to wytrawny gracz. Polska nie jest w tak komfortowym położeniu. Europa nie będzie nas żałować. To my jej potrzebujemy bardziej, niż ona nas. To moje zdanie. Jeśli myślicie inaczej napiszcie.

I tak od jednego konfliktu, do kolejnej demonstracji, od lokalnej głupoty do międzynarodowego skandalu. Czy jesteśmy naprawdę skazani na taką prawidłowość? Na rzeczywistość, gdzie nie ma miejsca na normalność? Zacytuję wieszcza „Uczucia po światowych opadały drogach… / Gorzkie pocałowania kobiety – kupiłem / Wiara dziecinna padła na papieskich progach…/ Nic – nic – nic – aż w powietrza błękicie / Skąpałem się… i ożyłem / I czuję życie!” to z Kordiana J. Słowackiego. Jest nadzieja? Czujecie ją? W końcu to wieszcz!

“For the better Times” kawałek od Booze&Glory. Trochę dobrego punk-rocka w starym dobrym stylu.

Fala zakażeń wirusem COVID opada? Oby. Nie pierwszy raz tak się wydaje, więc nie bądźmy hura-optymistami. Jest jednak nadzieja na normalizację! Wprawdzie świąt BN nie spędzimy z rodzinami, w szerszym gronie niż 5 osób, ale będą otwarte galerie handlowe, więc prezenty pojawią się pod choinką. Na ferie także nie pojedziemy, bo choć zakazu podróży nie ma, to jednak hotele i pensjonaty pozostaną zamknięte dla wszystkich prócz podróżujących zawodowo. Tak więc mamy szanse zacieśnić więzy rodzinne i razem spędzić czas od 4 do 17 stycznia 2021. Fajnie?

Może to jeszcze za wcześnie, ale na dobrą wróżbę – Shakin Stevens w “Merry Christmas…” Czy będzie w tym roku śnieg? Cuda się zdarzają.

Tą optymistyczną informacją kończę dzisiejszy wpis. Życzę Wam zdrowia. Trzymajmy się bo, być może, powrót do postcovidowej „normalności” już niedługo. Jak jednak będzie wyglądała rzeczywistość którą przygotują dla nas politycy?

Uff… trochę się jej boję.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *