To już rok! 

09. maja 2021

Podróż przez czas, to wyprawa w nieznane.

Właśnie rok temu umieściłem pierwszy wpis na Art&Life.  Czas szybko płynie (panta rhei – jak mawiał Heraklit) i wszystko się zmienia. Jeśli na lepsze to niech tak będzie. Tamten wpis poświęciłem oczywiście w dużej części zmianom w naszym sposobie życia w związku z pandemią. 14 marca 2020 ogłoszono ją bowiem oficjalnie i pamiętamy wszyscy, jaka zapanowała panika, a dzienny poziom zachorowań oscylował wtedy wokół 300-500 przypadków. Dziś, gdy mamy ich poniżej 10 tysięcy czujemy ulgę, z nadzieją patrzymy w przyszłość. Wszak to już nie 35 tysięcy, jak na przełomie marca i kwietnia, czy 25 tysięcy z listopada’20. Wszystko jest tylko kwestią punktu odniesienia, nieprawdaż? 

„Sign of Hope” Scorpions, na dobrą wróżbę.

Przyglądamy się zmaganiom w walce z chorobą w Indiach, czy w Ameryce Południowej, gdzie zachorowania liczy się w milionach, ale sami czekamy już na 15’ maja, gdy będzie można zdjąć maseczki na wolnym powietrzu. Jak niewiele trzeba nam do szczęścia. Pamiętajmy jednak o tych niemal 70 tysiącach osób, które zmarły w skutek choroby. Często byli to nasi bliscy, znajomi. Każdy z nich miał swoje plany i marzenia. Każdy z nas je ma i jest szansa byśmy już niedługo znów realizowali je bez ograniczeń. Dlatego nie rozumiem zupełnie przeciwników szczepień. I cóż z tego, że ofiar ospy od 1520 do 1979 było ponad 300 milionów, a dopiero powszechne szczepienia spowodowały, że choroba ta przestała trzebić ludzkość. Antyszczepionkowców to nie przekonuje. Mamy ich w naszym otoczeniu. Niestety. 

Wszyscy czujemy jednak efekty pandemii, te wynikające z ciężkiego przejścia choroby, z utraty pracy, czy z izolacji, z ograniczenia aktywności. Podobno pocovidowe komplikacje zdrowotne mogą być odczuwalne nawet 12 lat po wyzdrowieniu, w podatności na zapalenia płuc, choroby układu krążenia etc. Niełatwo będzie na nowo rozkręcić firmy zamknięte w pandemii, a odłożone decyzje o ślubie nigdy już nie zostaną podjęte… Dlatego nie czekajmy za długo z realizacją planów, jeśli te powstały w naszych głowach przez ostatni rok. Nigdy nie wiadomo, co i kiedy stanie nam na przeszkodzie.

Ta najbliższa przyszłość – jak już wspomniałem – prezentuje się barwnie i zachęcająco. Co dzień poprawia się pogoda i po rekordowo zimnym kwietniu jest wreszcie szansa na słońce i ciepełko. Przypomnę tylko, że w ubiegłym roku do połowy maja było zimno i wietrznie, a 12-tego spadł śnieg.  Synoptycy zapowiadają ponad 20 stopni C już za kilka dni. Dziewczęta, kobiety, wyciągajcie krótkie spódniczki i szpileczki! Faceci, to ostatnia szansa na zrucenie zbędnych kilogramów i poprawienie muskulatury, bo czas t-shirtów i shortów nadchodzi! Od 4 maja czynne są już galerie handlowe i sklepy wielkopowierzchniowe, od wczoraj hotele, a już 15-tego będziemy mogli chodzić po ulicach bez maseczek, zjemy posiłek w ogródkach restauracyjnych zamiast w domach w opcji „na wynos”  lub samochodach, kiedy jesteśmy w trasie (tego mam najbardziej dosyć!) i wypijemy piwo w barze. Odbędą się pierwsze legalne wesela i komunie, a do limitu nie będą wliczane osoby zaszczepione. Zaś 29 maja otworzą swoje drzwi restauracje wewnętrzne, kina, teatry i kluby fitness. Pięknie? A jakże!

Na poprawę nastroju Pharell Williams „Happy” – kawałek stary, ale mi zawsze poprawia nastrój.

Co zaś w biznesie? Ano, nieciekawie. Ciemne chmury wiszą nad rynkiem surowców. Podaż nie nadąża za popytem i ceny rosną skokowo. To sprzyja inflacji i koło się zamyka. Popyt w Chinach i ich stanowisko wobec europejskiej i amerykańskiej postawy powoduje, że reszta świata nie otrzymuje dóbr w oczekiwanych ilościach. Plastik, drewno, szkło, stal… – trudno o gorsze dane. Rosja ograniczyła eksport drewna, w USA po wielkich pożarach jest jego ogromny deficyt. W USA stanęła produkcja w fabrykach tworzyw sztucznych ze względu na niskie temperatury. Surowce trafiają do Azji. Do tego dramatycznie wzrosły ceny kontenerów w transporcie morskim – na wielu trasach dziesięciokrotnie! Przerwane zostały łańcuchy dostaw, statki utknęły w portach, a do tego dołożył się efekt zablokowania Kanału Sueskiego. Branża samochodowa, elektroniczna, budownictwo… trudno znaleźć gałąź gospodarki, gdzie nie byłby widoczny kryzys. Specjaliści mówią, że powrót do „normalności” zajmie lata. Czy spowoduje to spowolnienie w rozbuchanej konsumpcji? A może wreszcie stanie się opłacalny recycling, a zamiast składowania odpadów na śmietniskach lub w morzach i oceanach, przemysł zacznie wykorzystywać zużyte opakowania?! Oby! Niskie temperatury wpłynęły także na dostępność żywności z gospodarstw rolnych. Za truskawki ze szklarni zapłacić trzeba 20-30 zł/kg, a za maliny nawet 100 zł/kg. Szaleństwo. Może spowoduje to jednak, że po latach trudności ze zbytem za godziwą cenę, rolnictwo krajowe wreszcie stanie się rentowne.

Tiesto „The Business” – tanecznie…

Dziś, jak zauważyliście, bez polityki. Czasem trzeba odetchnąć. A na koniec jeszcze przypomnienie o spisie powszechnym. Macie już to za sobą?

Pozdrawiam i dużo słońca życzę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *