Kino, przez wielkie K!

29. maja 2021

Witam Was.

Dziś nie będzie o polityce, ani o pandemii, nie będzie o porwanych samolotach, wojnach i planach odbudowy… Dziś będzie o filmach, a w zasadzie o dwóch obrazach.

Po ponownym otwarciu kin nadrabiam zaległości. W ubiegłym tygodniu obejrzałem przedpremierowo „Druk” (czyli ”Na rauszu”, lub „Another round”) nagrodzony w tym roku Oscarem dla filmu nieanglojęzycznego, w którym główną rolę gra jeden z moich ulubionych współczesnych aktorów z wielkiego ekranu; Mads Mikkelsen. Dziś natomiast byłem na „Nomadland” w reżyserii Chloe Zhao, z Frances McDormand w roli głównej, której aktorstwa nie poznałem dotąd. Ten obraz dostał w tym roku Oscara za najlepszy film. Generalnie Kino, przez wielkie „K”!

Oba filmy łączy moim zdaniem jedno przesłanie – życie potrafi być piękne, ale tylko wtedy, gdy zrozumiemy, czego od niego oczekujemy i podejmiemy odważną decyzję, by po to sięgnąć. I nic nie jest za darmo.

W „Na rauszu” Martin i jego koledzy postanawiają sprawdzić pewną teorię psychiatry Finna Skarderuta, wedle której człowiek ma w organizmie za mało alkoholu, a dawką, jaka wyzwala w nim kreatywność i przywraca mu równowagę jest 0,5 promila. Ciekawe? Podejmują próbę, a że każdego z nich trapi poczucie życiowego niedostosowania, braku realizacji, bliskość depresji, decyzja nie jest trudna. I wszystko układa się wyśmienicie, aż do momentu, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Aby nie psuć Wam zabawy nie dodam nic więcej, jak jedno tylko przemyślenie; czasem pod wpływem alkoholu widać wszystko wyraźniej niż na trzeźwo. Ponura to prawda. Bardzo polecam Wam ten film. Scena finałowa i taniec Martina, czyli Madsa Nikkelsena (który zanim został aktorem był przez osiem lat zawodowym tancerzem), poruszył mnie, a piosenkę „What a Life” Scarlet Pleasure słuchałem w tym tygodniu niemal na okrągło. Posłuchajcie i Wy!

„Nomadland” nie jest na pewno filmem dla fanów akcji. To obraz nostalgiczny, o ludziach zapomnianych przez system, zepchniętych na margines kolorowego amerykańskiego świata. Próbują się przystosować, znaleźć sens i niejako znajdują go w ciągłej podróży, jednak to twarde życie, do szpiku kości prawdziwe. Czytałem niedawno „Grona Gniewu” Steinbecka i przyglądając się życiu Fern, głównej postaci „Nomadland” miałem nieodparte wrażenie, że jest ona potomkinią tych właśnie nomadów, ludzi pozbawionych ziemi i domów przez wielkie korporacje, przez system, który pomimo, że jest wytworem ludzi, nie ma jednak ludzkiej twarzy. Po obejrzeniu tego filmu, tak jak po przeczytaniu książki „Grona Gniewu” nie mam watpliwości jak podłym ustrojem jest kapitalizm. Co jednak w zamian?Film „Nomadland” polecam głównie cierpliwym, tym, którzy ciekawi są, jak inaczej może wyglądać świat, z dala od miast, od neonów reklam i konsumpcji.

Tutaj wklejam zwiastun „Nomadland”.

Życzę Wam udanych seansów, jeśli zdecydujecie się na wizytę w kinie i miłego weekendu!

Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *