Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie…

29. sierpnia 2021

Na zdjęciu technikum im. Gagarina w Bydgoszczy, gdzie przeżyłem 5 lat nauki i poznałem wielu fantastycznych ludzi!

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – napisał Jan Zamoyski, wielki kanclerz koronny w 1600 r., w akcie fundacyjnym Akademii Zamoyskiej, pierwszej w Polsce prywatnej uczelni, a trzeciej otwartej w Rzeczypospolitej. Miał rację! 

„Back to School” od Deftones. Mocne!

Powrót dzieci i młodzieży do szkół (już w formie stacjonarnej) jest dobrym momentem, aby przypomnieć sobie jak to było w naszej młodości, a – nawet jeśli nie mamy już dzieci w tym wieku – pomyśleć jak jest dziś i co proponuje szkolnictwo w porównaniu do starych, dobrych czasów. No i tu pierwsza zagwozdka; czy, bowiem, dawniej było lepiej? 
Kiedy chodziłem do podstawówki rozpoczęło się nauczanie w modelu 10-letnim, co jednak upadło już w 1981 r. Funkcjonowały szkoły zawodowe, licea i technika. Pamiętacie. Ludzie je kończący mieli zawód i wiedzę, choć pracy dla nich nie było, bo stary przemysł upadał, a nowy – prywatny – dopiero się rodził. Tu była prawdziwa szkoła przetrwania. Wiem to! Uczyliśmy się języka rosyjskiego, a też trochę niemieckiego. Wszak poza wielkim bratem ZSRR mieliśmy w naszym socjalistycznym bloku też siostrę – DDR. Oczywiście była także Czechosłowacja, ale na szczęście nie włączono czeskiego do programu. Trochę angielskiego liznąłem na studiach. Symbolicznie. Jak większość z naszego pokolenia.Nikomu z kręgu nauczycielskiego szkoły podstawowej, czy średniej przez myśl nie przeszło zagłębianie się w historię Żółkiewskiego na Kremlu z 1610 r., cudu nad Wisłą z 1920 r., czwartego rozbioru Polski w 1939 r., czy opowiadaniu o Żołnierzach Wyklętych i terrorze NKWD. Wiadomo. Z nostalgią wspominam jednak lekcje o potędze Polski za Jagiellonów.

Mam jednak wrażenie, że w tej „starej” organizacji było więcej porządku, choć prawdy o świecie jak na lekarstwo. Fakt. Nauczyciel był autorytetem, co oczywiście miało swoje plusy i minusy, a wie to każdy kto przeszedł gehennę z którymś z psorów o trudnym charakterze. Wydawało by się, że z odzyskaniem niepodległości na początku lat 90-tych czas wpajania doktryny w głowy dzieci i młodzieży się skończył i że będzie tylko lepiej. Nic bardziej mylnego.  

Słuchałem ostatnio bardzo ciekawej radiowej audycji dotyczącej szkolnictwa w Polsce i rzeczywiście żadne pokolenie, żaden rocznik, żadna grupa młodych ludzi, którzy zaczynali swoją naukę po roku 1973 nie miała spójnego, nieprzerwanego procesu prowadzącego ich przez kolejne etapy kształcenia. Programy zmieniały się po każdych wyborach, zależnie od wizji świata polityków, którzy je wygrywali, a my pozostawaliśmy tymi „another brick in the wall” z piosenki Pink Floyd. Czy więc to te błędy spowodowały, że jesteśmy dziś jednym z najbardziej wewnętrznie skłóconych narodów świata?! 

Pink Floyd I nieśmiertelny kawałek „Another Brick in the Wall”. Genialny!

Ustawy Samsonowicza i Głębockiego – ministrów z lat 1991/92 – miały zlikwidować monopol oświatowy państwa i dać autonomię nauczycielom. Ale już w 2016 r. zniesiono gimnazja – wprowadzone w 1999 r. przez ekipę Buzka, wygaszono też szkoły zawodowe, co ma dziś – w mojej ocenie – przełożenie w braku fachowców na rynku usług. Wycofano się także z obowiązku szkolnego dla 6-cio latków, co rozpalało uczestników debat w TV do czerwoności. A czy pamiętacie spory o listę lektur, o obecność religii w szkołach, o lekcje etyki, wychowania w rodzinie, wreszcie o to, jak uczyć młodzież o ich seksualności, a także o różnorodności, jak przeciwdziałać homofobii etc.?Tysiące godzin debat w mediach. A i tak na końcu tej drogi stoi Czarnek, jak ten pień omszały…Wydaje się, że tylko przedmioty techniczne jak fizyka, matematyka, chemia etc. pozbawione są relatywizmu, bo tam mamy prawdy niezmienne, choć tylko wolny umysł może odkryć coś nowego w tej niezmienności, poprzez zakwestionowanie. Dzięki temu świat zmieniał się na lepsze. 

Wszystkie te zmiany, ten bałagan i napięcie nie służą wychowywaniu młodych ludzi tak, aby ci mieli w głowach spójny system wartości, otwartość potrzebną do życia w różnorodnych relacjach społecznych. Jakim bylibyśmy narodem, gdyby uczelnie wspierały jasność myślenia i budowały umiejętność dokonywania wyborów, zamiast faszerowania strachem przed obcymi, źle pojętym patriotyzmem. Obecny minister za cel przyjął jednak zwalczanie poglądów lewicowych i liberalnych, wpieranie katolicyzmu i lekcje religii, a odmienne orientacje seksualne nazywa „zboczeniami, dewiacjami i wynaturzeniami”,  promuje strefy wolne od LGBT. W jego rozumieniu kobiety są od rodzenia dzieci, a w szkole powinny być uczone cnót niewieścich. Dramat.

Kluczowa jest odpowiedź, jak uczyć dzieci, aby nie stawały się  jedynie  konsumentami, uczestnikami rytuałów, również tych politycznych, bezkrytycznymi odbiorcami przekazywanych treści. Bez tego Polacy przez długi jeszcze czas będą mieli problemy z odnalezieniem się w świecie, chociaż dzisiejsza młodzież na pewno radzi sobie z tym dużo lepiej niż pokolenie 40-to, czy 50-cio latków. Do tego jednak trzeba zmiany w sposobie myślenia o edukacji. Koniecznie trzeba też zmienić ministra!

Kolejnym problemem jest pozycji nauczycieli, którzy kiepsko wynagradzani, pracują w zawodzie, który nie ma już prestiżu. Nie będę rozwijał tego wątku, bo zamęczyłbym Was tym wpisem. Nadmienię tylko, że od 1 września dostaną podwyżkę. Całe 6%!

A dla wszystkich moich kolegów z Gagarina „You Gotta Fight…” i Beastie Boys. Pamiętacie?

Pozdrawiam Was serdecznie, życzę udanego tygodnia, szczególnie rodzicom dzieci szkolnych i do usłyszenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *