Jesień za oknami, jesień ciepła, choć wietrzna, tymczasem pani Merkel…

19. listopada 2021

Magiczny zakątek Bydgoszczy – bydgoska Wenecja.

Jesień za oknami, jesień ciepła, choć wietrzna, wciąż magicznie kolorowa, nieco mglista. Lubię tę porę roku, choć pewnie nie mam w tym wielu wspólników. Miło jest jednak szczególnie jesienią wpaść do baru na małą, smaczną whisky, albo zwyczajnie siąść w fotelu ze szklaneczką w dłoni. A jak już to macie, może zainteresuje was nowy tekst. Smacznego!

„Autumn Comes” – Mary Lou, David Gramberg. Miły song.

W tym tygodniu nasza uwaga koncentrowała się na pewno na sytuacji z granicy polsko-białoruskiej. Ustawa o ochronie granic przeszła w Sejmie 245-cioma głosami (226 z PiS), przy sprzeciwie 167 posłów, głównie Lewicy i KO. Niestety, nawet w takiej sprawie, w takiej sytuacji nasi, wybrani w wyborach reprezentanci, nie potrafią dojść do porozumienia. Prawicowi specjaliści od skłócania narodu nie są zdolni do dialogu, a liberalni i lewicowi kłótnicy nie mają wystarczająco wyobraźni, aby odłożyć swoje ego wzdęte jak rybi pęcherz.

Tymczasem pani Merkel i mister Macron mając w nosie Polski rząd, naszą wewnętrzną przepychankę, a także kraje bałtyckie, rozmawiają z Łukaszenką i Putinem, jakby chodziło o granicę Białorusi z Francją i Niemcami. Skąd my to znamy… Nie dziwię się jednak, bo to ich interesy są zagrożone. Polska, tak jak i Białoruś jest bowiem na linii tranzytu towarów drogą kolejową i szosami z Chin i Rosji na zachód Europy i w drugą stronę. Zatrzymanie go to katastrofa dla Białorusi, ale także olbrzymi problem dla Niemiec i Francji. Mamy więc w zasięgu bardzo ważne narzędzie nacisku. Wie o tym zarówno pionek w grze – Łukaszenko, jego mocodawca Putin, jak i Merkel i Macron. Dla Łukaszenki dodatkową korzyścią jest to, że w ten sposób, po zmanipulowanych wyborach i rozprawieniu się z opozycją, po zakwestionowaniu go i wyrazach oburzenia „liderów wolnego świata”, został jednak uznany za przywódcę narodu białoruskiego. Merkel i Macron dość łatwo zapomnieli o swoim oburzeniu z sierpnia, a przecież wciąż trwa czystka na Białorusi, w więzieniach siedzi 526 więźniów politycznych i tysiące nie zakwalifikowanych do tej kategorii.

abyśmy nie utożsamiali białorusinów z reżimem Łukaszenką, zobaczcie Anastasiyę Vinnikovą z zespołem w piosence z Eurowizji z 2011 r. Sympatyczni. ludzie, prawda?

W konsekwencji kryzysu (choć oficjalnie z przyczyn technicznych) wstrzymano start eksploatacji rurociągu NS2. Jest to działanie chwilowe. Nie ma wątpliwości. Być może jednak przywódcy krajów Europy zachodniej zorientowali się wreszcie, jakie działania będzie podejmować Putin, nie mając problemu z gotówką. Konflikty hybrydowe stały się już domeną Rosjan i przyznać trzeba, że robią to doskonale. Pisałem o prawdopodobnym celu Putina, próbie odwrócenia uwagi od działań w Donbasie, a właśnie rosyjskie wojska koncentrują się przy granicy z Ukrainą. Czy zrealizuje się taki ponury scenariusz? Oby nie!

Wracając do naszego podwórka, jestem pełen podziwu dla tych, którzy są bezpośrednio zaangażowani na granicy z Białorusią, strażników, policjantów i żołnierzy. W kontrze do tego jest wypowiedź Janiny Ochojskiej, która wprawiła mnie w zdumienie. Okazuje się, że polewanie wodą imigrantów szturmujących zasieki jest przejawem braku humanitaryzmu, bo może doprowadzić do wyziębienia… No i jest nieadekwatnym działaniem na rzucanie kamieniami. Szanuję Ochojską za jej działalność w Polskiej Akcji Humanitarnej, ale w tej kwestii zupełnie jej nie rozumiem.

W międzyczasie mój „ulubieniec” Ziobro realizuje swój plan demolki w sądownictwie i dalej brnie w spór z UE. Czas na zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa. Wszystko, aby usprawnić działanie sądów i przyspieszyć czas postępowania. No to zerkniemy, jak wygląda to w statystykach. Za PO-PSL (2011-2015) średni czas postępowania w sprawach cywilnych wzrósł z 4,1 do 4,2 miesiąca, za rządów PiS (2015-2020) nastąpił wzrost o 2,8 miesiąca i teraz to już ok. 7 miesięcy (info z Interia). Jeszcze gorzej jest w sprawach gospodarczych, gdzie średni czas to 29 miesięcy! Brawo panie Ziobro!

Polska jest na fali wznoszącej w kolejnej odsłonie „walki” z pandemią Covid-19. Nie idzie nam zmaganie z wirusem Delta, który jest wiele bardziej zakaźny od poprzednich i dużo groźniejszy. W tym tygodniu widzieliśmy znów dane o zakażeniach przekraczające grubo 20 tysięcy dziennie. A przecież to tylko część zarażonych, bo wielu się nie bada. Słyszałem, że swobodnie można ilość tę pomnożyć razy dwa. Ilośc zmarłych (80 822) jest jedną z najwyższych w Europie. Wyprzedzają nas tylko Niemcy (99 130), Francja (119 tyś.) i Włosi (133 tyś.) To niechlubna statystyka.

„Do what you can” Bon Jovi. Zróbmy, co możemy, by ochronić bliskich i siebie.

W tym kontekście przeraża mnie głupota ludzi, którzy wciąż nie chcą przyjąć szczepionki, a to wciąż niemal połowa Polaków! I to oni w 90% są hospitalizowani. Niestety, lądując w szpitalu, odbierają oni miejsca chorującym za inne dolegliwości. Myślę, że osoby te powinny ponosić pełne koszty leczenia. Uważam, że paszporty covidove powinny uprawniać do odwiedzania sklepów, restauracji i obiektów kultury, a pracodawcy powinni mieć możliwość sprawdzania zaszczepienia swoich pracowników i kierowania niezaszczepionych na pracę zdalną, lub na urlopy bezpłatne, jeśli taka praca nie jest możliwa. Rozwiązywanie szwajcarskie (bary, kina, restauracje etc. dostępne tylko z certyfikatem), lub austriackie (lock-down dla niezaszczepionych) wydaje się bardzo uzasadnione. Jednak, niestety, nie pójdą na to politycy w obawie o spadki notowań.

Do rozpaczy doprowadza mnie również brak wyobraźni tych, którzy w pomieszczeniach zamkniętych, w tłumie poruszają się bez maseczek, a to obrazek niezwykle częsty. Na uwagi reagują oni arogancko i często wręcz agresywnie. Wielu z nich maniakalnie i z uporem trwa przy rozsiewanych w mediach teoriach spiskowych. Mamy wśród nich też celebrytów np. Edyta Górniak, która zabłysła ostatnio tłumaczeniem słowa Halloween; „wiecie, znacie angielski, piekło zwycięża”. Ręce opadają, jak i wszelkiej inne członki… . Są na tych szkodników społecznych nowe określenia – foliarze, szury, altmedy, albo zwyczajnie covidioci. Cóż, wszystkie argumenty zostały już wyłożone.

o folarzach i Szurach Janek „Pan od słówek”. Posłuchajcie.

Szczyt zachorowań przewidywany jest na połowę grudnia. Ja już zmęczony jestem totalnie życiem w cieniu zagrożenia, szczególnie że mój zawód wymaga ciągłego kontaktu z dużą ilością ludzi. Niestety choroba dotyka coraz większej grupy moich współpracowników i znajomych. Życzę im wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia!

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego weekendu! A do posta dołączam fotkę pewnego magicznego moim zdaniem zakątka Bydgoszczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *