No i Smok poleciał!

31 maja 2020

Falcon Heavy, najcięższą rakieta nośna na świecie.

To znaczy Dragon wzniósł się na plecach Sokoła. Rakieta Flacon 9 wyniosła w sobotę 30 maja kapsułę z dwoma astronautami na orbitę. 

Dla miłośników lotów i odlotów zespół Europe i hit z 1986 r. „The Final Countdown”.

To jednak o Elonie Musku mówią wszystkie artykuły, a nie o którymś z nich. Wielki człowiek naszych czasów, z którego marzeń o lądowaniu na Marsie jeszcze kilkanaście lat temu wszyscy się śmiali. On jednak konsekwentnie zmierza ku realizacji tego snu. Nie ukrywam, od dawna jest moim idolem. Każdemu, kto nie poznał tej postaci, polecam książkę lub audiobook „Elon Musk – Biografia twórcy PayPala, Tesli, SpaceX”. Niewielu żyjących ma tak przemożny wpływ na naszą rzeczywistość, na kształt przyszłości. Myślę, że nasze wnuki będą uczyły się o nim w szkołach. Dziś Dragon zacumował do międzynarodowej stacji kosmicznej. Ameryka czekała na to 10 lat, płacąc w międzyczasie Rosjanom po 90 mln USD za miejsce na ich statkach. W planach budowa stacji na Księżycu i rzeczony Mars około 2035 r. Jest szansa, że dożyję momentu, gdy ludzkość oderwie się wreszcie od matczynej planety, co powinno stać się już dawno zważywszy na przeludnienie, grabieżczą gospodarkę i wynikająca z tego degradację środowiska. Niebagatelną rolę w tym cywilizacyjnym opóźnieniu odgrywa moim zdaniem kościół katolicki, ale to już oddzielna historia.

O spacerze po Księżycu – dosłownie i w przenośni – śpiewa Sting z The Police w „Walking on the Moon” z 1979 r.

Tymczasem w USA rozruchy na tle rasowym. W tyglu narodów i ras kipi po raz kolejny, co pokazuje, że nawet po trzech wiekach mieszania krwi i kultur, po wojnie secesyjnej i walce o równość i równouprawnienie, z których dumni są amerykańscy demokraci pod przykrywką wolności wciąż jest to równowaga chwiejna, a zachwiać nią może jedno zajście wpisujące się w klimat. Szczególnie gdy napięcie podsyca prezydent. Jeden człowiek – chciałoby się rzec – ale w odpowiednim miejscu i czasie i tyle zamieszania. To już znamy z historii.

Abelard Giza radzi byśmy kazali takim pokazać dupę…

Minneapolis płonie, władze powołują Gwardię Narodową, a zamieszki przenoszą się do Detroit i Atlanty, miasta Martina Luthera Kinga i dalej. W San Jose w Kaliforni, (gdzie byłem jeszcze latem ubiegłego roku podziwiając kampusy legendarnych korporacji Doliny Krzemowej) wandale rozbijali samochody. Problem ze szczytnymi ideami i słusznym gniewem prawych jest zawsze towarzystwo zwykłych łajdaków i zadymiarzy. Ci są jak smród idący w ślad za każdym pożarem. Niespokojnie jest już w Nowym Jorku, a w Waszyngtonie Secret Service zablokował dojście do Białego Domu. Czy D.Trumpa da sobie z tym radę i nie przegra najbliższych wyborów? Przy ostatnich wyborach zachęcał Afroamerykanów „Głosujcie na mnie, bo nie macie nic do stracenia”. Co powie im teraz? A to niebagatelna ilość głosów. Może to wreszcie kres epoki populistów i demagogów z kasą, albo dochodzących do władzy za wsparciem możnych, decydentów stojących za ich plecami. Mamy przykład na własnym podwórku.

Niech piosenka Chłopców z Placu Broni „Kocham Wolność” będzie komentarzem.

Długopis traci coraz bardziej na korzyść Trzaskowskiego. Kiedy ostatecznie opuści go Kaczyński nie zostanie mu już nic. A „szeregowy poseł” Jarosław K. pokazał naszemu prezydentowi, co o nim myśli poprzez powtórną nominację Kurskiego na członka zarządu Rady Mediów Narodowych, po odsunięciu go z prezesury w zamian za podpisanie w marcu dotacji dla mediów narodowych wartości 1,2 mld zł, jako rekompensaty za rzekome braki wpływów z abonamentu, co zresztą było tylko kupka drobnych, bo środki z budżetu na roczne wsparcie w 2017 wyniosło 30,5 mld, a w 2018 było to 21,7 mld. Kurski powołany został zresztą nielegalnie, choć to mały problem, bo głosowanie się powtórzy. Raz, drugi. Do skutku!

Wracając do Dudy i Trzaskowskiego – bo reszta kandydatów już raczej się nie liczy w tym wyścigu – na Nowogrodzkiej opracowywany jest nowy plan kampanii, wraz z socjologami i innymi fachmanami od PR, aby odwrócić trend spadkowy. Na dziś mamy 51,6%:48,3%. Zobaczymy co nam wysmarują. Ile jeszcze wozów strażackich ofiaruje Andrzej, albo jak bardzo okaże się patriotą i katolikiem. Na koronawirusie nie zbije już raczej kapitału, bo po epidemii zostają afery maseczkowe i te z testów Covid, jak błoto i zdechłe ryby po opadnięciu wód przy potopie. Nie łudźmy się, będzie ich coraz więcej, ale kasa przygarnięta przez rodziny ministrów, posłów PiS zostaną przecież w kieszeniach.

Jeśli chodzi o epidemię, zaskoczył mnie Premier – jak i wielu Polaków – obwieszczając, że już wszystko dobrze, możemy chodzić bez masek, pójść do kina, do klubu fitness. No i do kościoła można już wejść w grupie, bez ograniczeń. Znów ruszą kościelni z tacami, bo za wiarę trzeba płacić! Możemy już zjeść w restauracji i napijemy się kawy w kawiarni.

Pracownicy wracają więc do biur – koniec HomeOffice! Na ulice wrócą korki, a dzieciaki do szkół. Od 15 czerwca otwarte zostaną granice. Pięknie! Jedni się cieszą, inni zastanawiają po co było to wszystko, kiedy dzienne wyniki zachorowań i zgonów nie są inne niż przeciętne miesiąc temu. Może od początku należało ustalić zasady dystansu społecznego, dezynfekcji, no i maseczki, przypilnować tego z rygorem i działać bez pogrążania gospodarki. Śmiałe? Myśli tak wielu Polaków i nie tylko w naszym kraju. Prawdy o koronawirusie dowiemy się za kilka lat, a może będziemy obserwowali jego nawrót, kolejne mutacje. Oby nie!

Z ta nadzieją Was zostawiam o pozdrawiam serdecznie. A na koniec coś o Koronawirusie właśnie. I niech po nim zostanie nam przynajmniej przyzwyczajenie do częstego mycia rąk i ogólnie pojętej higieny osobistej!

„Corona Song” („Then Co Vy”), zwana również „Washing hand song” – Nioeh…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *