Wyborcza cisza. Idylla.

Pogoda piękna jak marzenie, od lasu dochodzi śpiew ptaków, a wróble ćwierkają ukryte w żywopłocie, albo ganiają się w podcieniach, pszczoły i bąki harcują w lawendowych pióropuszach i w gąszczu lilii, wiatr miło chłodzi gdy słoneczko przygrzewa. Idylla. A do tego dziś niedziela. Cisza wyborcza służy światu i po kampanii jak przesłodzona herbata urokliwy świat wyłania się z tego syropu. Nacieszmy się, bo niedługo to potrwa. Mamy wrodzone tendencje do spieprzenia wszystkiego co fajne. Już w boksach czekają redaktorzy programów telewizyjnych, dziennikarze z gazet i portali, aby gdy tylko wybije dwudziesta pierwsza ruszyć po krew i mięso. Eksplodują słupki i linie wykresów, pojawią się analizy jakich nie wymyśliłby pisarz sf, dogłębne bilanse jak głosowali ludzie w niebieskich koszulach, a jak ci w sportowym obuwiu i czy posiadanie wąsów ma wpływ na preferencje wyborcze. Ale to wieczorem.

Coś fajnego znalezione w sieci i właśnie o idylli, rozumianej tyleż bezpośrednio, co aluzyjnie. Alicetea “Idylla” – warto posłuchać!

A’propos partolenia; przeczytałem ostatnio książeczkę “Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko” autorstwa Toma Phillipsa, a jeśli nawet nie jest to literackie arcydzieło, daje do myślenia – przede wszystkim o tym, jak rzadko uczymy się na błędach. Moim bohaterem z tej książki jest Tom Midgley, wynalazca benzyny ołowiowej i CFC – freonu. Pierwszy wynalazek zdegradował środowisko i zniszczył zdrowie milionów ludzi w kilku pokoleniach i na całym świecie, wpływając również na poziom przestępczości (to akurat bardzo ciekawe połączenie), a drugi zdegradował powłokę ozonową do tego stopnia, że skutki widoczne są bez wnikliwych analiz. W obu przypadkach beneficjentem był koncern General Motors. Autor książki wprowadza pojęcie “gromadomyślenia”, opisujące jak ulegamy dominującej koncepcji kreowanej przez charyzmatycznych przywódców, lub grupy wpływów, nawet gdy serwowane przez nich idee są z gruntu idiotyczne, nieprawdziwe i szkodliwe. Ludzie inteligentni i wrażliwi nie mają zazwyczaj gardeł przystosowanych do krzyku. Głupota za to jest głośna, o tak! Skąd my to znamy…

Pandemia za to nie zwalnia; mamy sytuację jak na przełomie marca i kwietnia, czyli 200-300 zakażeń codziennie oraz ok. 10 zgonów każdego dnia. Ciekaw jestem rozwoju Covid po wyborach, w zależności od zwycięstwa jednego z kandydatów, zwłaszcza tego drugiego.

Czy przywykliście już do maseczek? Wielu wciąż neguje ich zasadność (z uporem antyszczepionkowców), szczególnie w wysokich temperaturach. Fakt, niełatwo w nich wytrzymać, szczególnie gdy pracuje się w zamkniętym pomieszczeniu i bez klimatyzacji. Częstsze ostatnio kontrole Policji w marketach wpłynęły jednak na zmniejszenie plagi astmy lepiej niż immunoterapia (zainteresowanych odsyłam tutaj). Znacznie łatwiej przywyknąć do pracy on-line, do telekonferencji i braku tłoku w restauracjach, do mniejszych korków na ulicach, braku biegów ulicznych i kolumn rowerzystów, którzy w imię jakiej idei paraliżują centra miast. Naraziłem się, a niech tam.

W tym klimacie Roling Stones z kawałkiem “Living in a ghost town”.

Na koniec zachęcę was jeszcze do głosowania, bo na któregokolwiek kandydata oddacie głos, pamiętajcie; “kto głosuje ten się liczy!”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *