Rozmowy przy Barze

Era Koronawirusa trwa już drugi rok, ale kto to wie ile potrwa jeszcze?! Jako rok pandemii będziemy wspominać 2020, ale czy 2021, czyli czas najbliższy, będzie okresem, gdy życie wróci do normalności? Uwięzieni w domach, miastach, krajach zastanawiamy się kiedy zagrożenie minie, ale też o tym, co się zmieni, gdy wreszcie wszyscy się zaszczepimy. Zmiany nastąpią na pewno (już następują), w naszej mentalności, w sposobie życia, oczekiwaniach i pragnieniach. Wspominamy wczasy w Egipcie, Turcji, w Grecji, czy w Hiszpanii, ale z nadzieją patrzymy na reklamy linii lotniczych i biur podróży. Odgrzebujemy zdjęcia i filmy, ale też sprawdzamy możliwości wyjazdu. Robimy plany.

A tymczasem…

Wyobraźcie sobie, że w szalonym zgiełku dnia znajdujecie miejsce, gdzie czujecie się szczególnie przyjemnie, jakbyście z ruchliwej ulicy weszli do zadymionego baru. Tutaj wyluzowanym gościom przygrywa bluesowa kapela, dziewczyny znad stolika się uśmiechają, a piękna barmanka podaje ulubione Glenmorangie on the rock i zalotnie trzepocze powiekami. Siadacie wygodnie w fotelu, wywalacie nogi w znoszonych kowbojkach, po czym upajacie się lekko cytrusową, słodkawą wonią single malta i wreszcie wlewacie w usta oleistą kroplę, a karmelowo-marcepanowy, lekko cierpki smak z nutą gorzkiej czekolady i pieprzu pieści język i podniebienie.

Wszystkie zegarki wstrzymują bieg, bo czas jest tutaj – jak w fizyce kwantowej – pojęciem względnym, a jego upływ nie jest konieczny. Kilku kolesi podobnie zaskoczonych takim obrotem spraw przysiada się i już gadacie o życiu, jakbyście się znali od wieków. Nikt tu nikogo nie przekonuje, nie wrzuca wam, że czegoś nie zrobiliście, albo powinniście inaczej, że błądzicie często i spierdoliliście niejedno. Popijacie za to whisky, czego jedynym efektem jest lekki rausz. Może przypalacie jointa. Jest naprawdę dobrze.

Macie to? Świetnie.

Takim właśnie barem ma być to miejsce w blogu, a wy możecie być jednymi z kolesi do pogadania o bogu, seksie, pieniądzach i rock’n’roll-u.

Wkleiłem fotkę z Las Vegas – co za miasto! Neony, muzyka… Choć dla niektórych tandeta. Trudno.

Ten blog nie będzie reklamowany w mediach, ani nie znajdzie się na liście the most visited i wchodzicie tu na własną odpowiedzialność, ale ważne jest byście poczuli się dobrze. Pamiętajcie jednak, nie wkurzajcie innych, nie krytykujcie i nie pouczajcie. Jeśli chcecie napiszcie o tym, jak widzicie temat, albo jakie macie doświadczenia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *