Jesienne rozstania.

Wiosennej miłości

nie do twarzy w bladych woalach jesieni 

w pamięci ma szafirowe niebo 

słoneczne rozśpiewanie przestrzeni

a serce przygasa, przycicha

aż po deszczowe rozstanie

Tak będzie lepiej, mówię

Tak lepiej, kochanie…

Jeszcze spacer ostatni, 

w parku alejkach pustych, 

w batystowym lamp świetle

on marzy o kochanki swej ustach, jednak

ulotność jesienna gorącą chęć zmienia

w mgliste zamyślenie

Choć tak żal pocałunków

żal mi niewypowiedzenie.

I w ciszy tej zziębniętej, słowa niewypowiedziane, 

liśćmi, z drzew lecą suchłe; rozstania pieczęcie 

barwę smutku ma drzewo i ścieżka i bezsłowny dialog

samotne jest pragnień jesienne więdnięcie

Jak więc przeżyć wiosennej miłości nieprzywykłej

do z wyśnień tkanego pejzażu i marzeń spełniania 

kiedy nie zostało nic ponad jeden, jedyny 

chłodny pocałunek rozstania…

Czuję tu ciebie.

…dlaczego czuję tu Ciebie ?

kiedy nie targa już przestrzeni

śnieżnoskrzydły Łabędź

i umilkła Lutnia wypuszczona z rąk,

a Pegaz skacze ponad horyzontem

bez zwykłej werwy.

…dlaczego czuję tu Ciebie ?

jakby niezmiennie otulał nas

ogon niebnego Smoka

a we mnie miał odrodzić się Perseusz

choć wiem, że nie będziesz Andromedą

ani na chwilę. 

…dlaczego czuję tu Ciebie ?

gdy żałosne resztki 

gwiezdnego rydwanu nie poniosą nas w ciemność nocy. 

Tam zaklęte w zimny błękit błyszczą tylko

kryształy łez. 

Więc… 

…dlaczego wciąż czuję tu Ciebie ?!


druk IV Almanach Młodych Młodych Końca Wieku „GENERACJA” 2003

Pożegnanie

Z ostatnim spojrzeniem skończył się dzień… 

do teraz czuję gorzki od łez smak pocałunku 

poraża pustka słów

że oto rozstaje się dwoje zupełnie innych ludzi

że zaklęci w blask miesiąca pozostaniemy razem

że oboje czujemy… 

O ileż więcej wyczytałem w Twoich oczach

i tak mi wstyd własnej lekkości

                                           nad nią płakałaś… 

Teraz

patrzę na świat 

jak mnie nauczyłaś 

i setny raz 

przegryzam pustkę słów 

mojego Pożegnania.

druk IV Almanach Młodych Młodych Końca Wieku „GENERACJA” 2003

Duch miasta.

Brudnymi uliczkami

z dala od skrzących się neonów reklam

spaceruje

nocą

Zaczepiony 

nie spojrzy w prześwietlające źrenice

tylko nad dachami śpiącego miasta

przeleci sam

Bong ! bong !

to deszcz

miliardem jego oczu

gdy przez szyby zagląda

marząc

Każda taka noc

nabrzmiała treścią

i puste dnie

które lepiej przeczekać w ukryciu

bezcienistej przezroczystości

Rozpina w palcach

trzepoczące dusze

tych, którzy go zabijają w ślepym zagonieniu

Ktoś zapuszcza motor

lub błyszczące auto

odjeżdża i znika

on zostaje

Gdy wiatr zwiewa generacje

duch miasta patrzy pustymi oczyma

opuszczonych kamienic.


druk „Więź” styczeń 2000

Poeta i Wiatr.

Po spacerze w parku

napisał quasi-poeta;

„liryczne andante wiatru 

                    pośród liści

                                 jak szept

                                               złudzenie

zdało się być niczym

                misterium zamyślenia      

                lakmus wrażliwości

intrygujące 

              aż do nagłej iluminacji!

…treścią 

dotykającą samej

          – ulotności natury rzeczy”

a old fashioned man 

szurał zwyczajnie butami

jak co noc, od tysięcy lat…

Przysiadłem pod wodospadem.

To mgła 

               z rozbitych kropel 

subtelnie muśnięta błękitem

roziskrzona

usrebrzona 

lekka lekkością marzeń

ulotna lotnością wrażeń

a przecież ta sama woda 

nosi obrazy rzeczywistości

i nabrana w dłonie 

                         ma wagę                         

można opisać ją                      

        wzorem chemicznym

– szkiełko i oko

Teraz jednak układa się 

w postać sylfy – tancerki…

Boginka filuternie mruży oko

bo za nic ma 

racjonalizm całego świata 

i wie, że dobrze jej będzie 

             pod moimi powiekami… 

Almanach „Spojrzenia” 2006

Co z tą Wiosną?

Ze smutkiem, ale bez zdziwienia odebrałem info o rezygnacji Marka Niedźwiedzkiego, Marcina Kydryńskiego i Hirka Wrony z pracy w radiowej Trójce. Po odejściu z tej stacji Wojtka Manna na początku marca byłem pewien, że to dopiero początek końca tej stacji, a przynajmniej takiej Trójki, jaką znałem i lubiłem od lat. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem z pokolenia LP3, bo dzięki liście Niedźwiedzia poznałem kawałki, które były dla mnie życiowym azymutem, a dzięki Trójce w ogóle ukształtowała się moja wrażliwość muzyczna i nie tylko. Słuchając tej stacji polubiłem rocka, metal, jazz, muzykę alternatywną. Kawałków z dawnych lat słucham do dziś. Pamiętam jak z wypiekami i długopisem w dłoni czekałem na kolejne notowania i kalecząc angielski zapisywałem nazwy zespołów i tytuły, aby było o czym rozmawiać z równieśnikami przez cały tydzień. Dlatego ze smutkiem. A że bez zdziwienia, cóż, z informacji o tym co wyrabiają Kowalczewski i jego ekipa wynikało, że całkowita destrukcja Trójki to tylko kwestia czasu. Inne były powody Manna i Niedzwiedzkiego, ale ostatecznie jeden skutek. Lontem był kawałek Kazika Staszewskiego „Twój ból jest lepszy niż mój”, a paradoksalnie, cała afera z unieważnieniem notowania listy i z usunięciem tej piosenki dało jej nowych słuchaczy. Swoją drogą, jak bardzo strach i służalczość maluczkich aparatczyków wystraszonych gniewem Gwiazdy Śmierci może wpłynąć na losy ludzi – redaktorów i słuchaczy – którym odbiera się coś ważnego, choć nieuchwytnego, albo bardzo namacalnego jak środki do życia. Czasem jednak nie można inaczej. Brawo panowie za odwagę!

A tutaj kawałek Kazika, który prosto z mostu mówi jak jest: „Twój ból jest lepszy niż mój” – Kazik Staszewski

W polityce dzieje się dużo i szybko, jak zwykle. Nowe rozdanie wśród kandydatów na fotel Prezydenta RP i hokus pokus zamiast Ciotki-Klotki mamy Trzaskowskiego. Jak powiedziała rzecznik Kidawy, na takiego uczciwego Prezydenta jak Małgorzata Polska nie zasłużyła, no więc jest kandydat taki na miarę narodu… chyba strzelę focha 🙁 Osobiście liczyłem na Gowina – nie abym na niego zagłosował, tylko że tak oceniam jego ambicję – ale że jeszcze ani daty wyborów, ani ich formy nie znamy, trzeba się uzbroić w cierpliwość. Ludziska wykupują skrzynki na listy ze sklepów, a tam już puste półki – za nieposiadanie mandat 10 tysi! No i szykujcie nie na podróż pod adresy zameldowania, by wziąć udział w tym narodowym spektaklu. Tymczasem demontaż SN trwa, ale z wynikiem 1:0 dla niezależnych sędziów po rezygnacji Zaradkiewicza. Stępkowski to też człowiek Długopisa, więc jak przystało na władzę, butną i arogancką, będzie szył tak, by wyszło na dobre owej władzy. Już zaczął.

Dziś trochę piosenek, które poznałem dzięki LP3, a tutaj Obywatel GC i „Nie pytaj o Polskę” – numer 1 na Polski Top Wszechczasów Trójki z tego roku: „Nie pytaj o Polskę” Obywatel GC

Widzieliście nowy firm Sekielskich „Zabawa w chowanego”? Zastanawiam się jak długo jeszcze hierarchowie i kapłani z tej uprzywilejowanej sekty będą trzęśli politykami, sędziami, wciskali zwykłym ludziom bajki o diabełkach i piekle, straszyli wiecznym cierpieniem za nieobecność na mszy, za brak darowizny na tacę, za brak spowiedzi przed gościem, który dopiero co zmłócił dupsko ministranta w zakrystii. Jak długo będą chodzili nietykalni tacy pokroju Głódzia, Paetza, Jędraszewskiego, Jankowskiego czy księdza-dyrektora z Torunia? Dwa tysiące lat tradycji w ogłupianiu, straszeniu, szantażowaniu, manipulowaniu to niemały dorobek. Arogancja biskupów, zmowa milczenia, stronniczość sędziów, nadzór Ziobry nad nietykalnością Kościoła i zaciekłość zwykłych, oszukiwanych ludzi, którzy chronią swoich kapłanów, proboszczy, biskupów czasem kosztem upokorzenia i ostracyzmu sąsiadów, najbliższych, nawet swoich dzieci, jakby te rzeczywiście same właziły do łóżek księzy-pedofili i nadziewały się na ich uświęcone fujary, zaskakując ich tym rozpasanym zachowaniem. Nie chodzę do kościoła od dawna i bynajmniej nie z powodu pedofilii księży, drażni mnie zaangażowanie Kościoła w politykę, narzucanie „jedynie słusznego” sposobu patrzenia na świat i ludzi, odwracanie się od nich, gdy ci są w potrzebie i wyciąganie łap po pieniądze przy każdej sposobności. Z relacjami z Kościołem poradzili sobie Irlandczycy, a to też katolicki naród. Rozdział jest konieczny, ale nie nastąpi szybko. może za 10 lat lub więcej, gdy pokolenie dzisiejszych 60+ przestanie już zaglądać do kościołów i będą słały puste, ciche, wspomnienie chlubnej i niechlubnej historii. Może wtedy. Dziś i w najbliższej przyszłości nie dopuści do tego rozdziału PiS, ani Ludowcy, Narodowcy ani Lewicowcy. A więc kto? Bóg, sam?

Jeśli ktoś jeszcze filmu Sekielskich nie widział, a chciałby wklejam link: „Zabawa w chowanego” Sekielscy

Na koniec jeszcze o pogodzie, która nas nie rozpieszcza, ciemno i chmurnie, choć bez deszczu – szkoda, bo może by trawa lepiej rosła. Matka natura też ma chyba depresję, może dlatego że patrzy i widzi świat, który zwariował. Co więc z tą Wiosną? Jest jakaś taka zaspana, zadumana, mało radosna, a może tylko mi się tak wydaje. Ludzie zaklinają ją i kupują meble ogrodowe, baseny. Nie pojadą w tym roku na wakacje w Chorwacji, więc choćby namiastka Adriatyku znajdzie się w ogrodzie. Na balkonie zaś sztuczna trawka i leżaczek – też miło. Aby tylko słoneczko wyszło zza chmur, czego wam życzę. Tak więc czekajcie na wiosnę, słuchajcie fajnej muzy, kochajcie się i nie dajcie się żadnemu wirusowi.

A’propos Adriatyku, to taki stary kawałek, ale w mojej ocenie genialny. Małgosia Ostrowska i Lombard – hit na LP3 i złota płyta za singel w 1985r.

„Adriatyk ocean gorący” Lombard

A na Mazurach śnieg.

12 maja 2020

Śnieg w maju. Na Warmii i Mazurach temperatura poniżej zera ...

Śnieg na Mazurach, zimno i wietrznie, że głowy urywa (w maseczkach oczywiście). Wybory się nie odbyły z braku… No właśnie – ma to wyjaśnić SN. Możecie sami złożyć skargę. Sic! Telenoweli ciąg dalszy. A do 10 obecnych kandydatów mogą dołączyć nowi (Gowin?). Nieprzekonujących można też wymienić (Ciotkę Klotkę?). Sasin zdefraudował 39 milionów, ale winę spycha na Morawieckiego. Winnych jak zawsze trudno namierzyć. Oj tam, oj tam! Generalnie kupka drobnych. Na takie defraudacje nas stać. Wszystkim zaangażowanym dedykuję:

„Desire” U2

W międzyczasie Ziobro zamachowiec dybie na Morawieckiego, a dwóch Jarosławów siłuje się „na rękę”. Młodszy musi spaść na cztery łapy, bo czuje, że gmach po którego stopniach wchodził już się kruszy i rozpada. Starszy nie ma wiele do stracenia, no chyba że koronę i tytuł króla, cara, cesarza, kanclerza… Chiny mają zapłacić odszkodowanie za zakażenie świata wirusem. Tak chcieliby Amerykanie. Oczywiście im w pierwszym rzędzie, a w necie huczy o możliwej wojnie koronawirusowej. Tak czy inaczej bitwa o rynki po pandemii już się zaczęła i oby pozostała wojną handlową. A co u Boga? Milczy. To jego taktyka. Do kościoła można już pójść w większej grupie (1 osoba na 15 m2), a On lubi tłumy. A przynajmniej jego kapłani. Tylko Franciszek może się modlić w samotności, ale on to dziwak kościoła, którego nie rozumieją nawet jego biskupi – szczególnie ci z Polski. Żeby było jasne, ja szanuję go za tę skromność i pokorę! Trochę a’propos…„Imperfect” Stone Sour. Ilu z was pracuje zdalnie? W wielu przypadkach się okazuje, że biura potrzebne są jedynie dyrektorom w budowaniu ich ego. Niespodzianka? Wirus obnaża wiele sztamp i schematów, jakby z twarzy zszedł makijaż. Czy więc praca z domu to przyszłość? Możliwe. Tak jak handel elektroniczny. Panta Rhei – wszystko płynie i się zmienia.

Dziś nam dla was „Wind of Change” Scorpions i niech nas ten wiatr niesie przez cały tydzień, „Wind of Change” Scorpions, a na wieczór „Cocaine” Erica Claptona (bez podtekstów, ani sugestii :-)). „Cocaine” Eric Clapton

Koronawirus

05 maja 2020

This image has an empty alt attribute; its file name is 5D97CE7C-BBAF-4F4D-B5B5-F100EF453CE4-e1588369421257-225x300.jpeg

Puste ulice, pracy, skwery. Widoki jak w postapokaliptycznych filmach, a na autostradach jak w Mad Max. Koronawirus! Od początku marca odmieniany przez wszystkie przypadku, na ustach każdego jak maseczka. Od 14 marca ogłoszony oficjalnie. Wsiadam do auta co rano i włączam radio, a tam… No i wybory. Mam wrażenie że koronawirus dołączył do tej polskiej szarpaniny niczym choroba towarzysząca. Kaczyński naciska (choć jak zwykle, z tylnego fotela), Sasin straszy w TV, Gowin zdobywa zwolenników niekonstytucyjnego przełożenia, co w mojej opinii nie zmieni niczego, poza tym że słabi, bladzi i pogubieni lub egzotyczni kandydaci opozycji wypadną jeszcze słabiej, bardziej blado i egzotycznie. Przy nich nawet Gowin wygląda na superbohatera. Może więc on wystartuje i tym samym wydyma wszystkich. Już dyma, bo więcej słychać o nim niż o każdym z kandydatów – no może oprócz Dudy, bo ten Covidu się nie boi.

Dla wszystkich superbohaterów (bo każdy może być!) Viki Gabor “Superhero” z Junior Eurovision 2019.

Tymczasem mamy gospodarkę w tarapatach, wystąpienia Premiera co kilka dni, coraz dotkliwszą suszę, rzesze ludzi bez pracy i mgłę spowijająca przyszłość. A to wszystko w społeczeństwie, w którym brak zasięgu w telefonie i problem z wifi noszą znamiona Armageddonu. Zamknięte bary, puby, restauracje, sale koncertowe, teatry i kina, wymarłe ulice; to wszystko uderza w psyche. Myślę że jestem szczęściarzem bo w tych czasach mam pracę i zajęcie. Owszem, czytanie książek jest fajne, oglądanie seriali lepsze, picie… a w desperacji można chwycić za gitarę i przypomnieć sobie te pięć podstawowych chwytów. Można blogować, pisać posty na forach, choć w wielu przypadkach warto byłoby odebrać do tego prawo. Wielu rozpoczęło remonty, a jak to przy malowaniu nikt nie wzgardzi piwkiem. Znamienne że mamy w Europie ze sobą tyle wspólnego – zamiłowanie do alkoholu. Wzrasta spożycie. A jak już się zrobi atmosfera to i dobrze się pobzykać. Z ciekawością, lub trwogą zaczekamy na efekty. Te już za dziewięć miesięcy. Czego nie zrobiło 500+ załatwi koronawirus.

Tak więc nie martwcie się wyborami, dbajcie o zdrowie, grajcie na gitarach. Pijcie, choć z umiarem i dobre trunki. Ja ostatnio zasmakowałem w winach. Polecam włoskie Vigne Vecchie Primitivo Biologico, lub Indigo Eyes Zinfandel z Kaliforni.

A na koniec dla wszystkich miłośników wina Frank Sinatra w “I will drink the wine”, bo przecież wiadomo “in aqua sanitas, in vino veritas!”

Między dżumą a cholerą.

Tak właśnie część z moich znajomych określa wybór pomiędzy dwoma kandydatami na urząd Prezydenta RP, a decyzja będzie do podjęcia już w tę niedzielę. Festiwal wyborczy trwa w najlepsze angażując media i naszą uwagę w stopniu porównywalnym tylko ze skokami Małysza i meczami ostatniej szansy narodowej jedenastki biało-czerwonych. Im bliżej jednak terminu, tym bardziej fantastyczne stają się obietnice serwowane przez obu panów. Aż boję nie pomyśleć, co by wymyślili, gdyby kampania potrwała choćby tydzień dłużej!

Na tę okoliczność dedykuję Wam piosenkę Korn “Am I Going Crazy”.

Duda krzyczy, że obniży podatki, choć ze wszystkich sił je podnosi. Jak podrożało “życie” przez ostatnie lata wie każdy, kto chodzi regularnie na zakupy. No tak, ale czy podczas rządów PO nie było podobnie? Trzaskowski nie mówi nic o obniżkach danin, więc nawet nie sili się na mydlenie nam oczu. Obaj panowie utrzymają 500+, czyli program Platformy zrealizowany przez PiS. Zgodnie nie podniosą wieku emerytalnego, a kiedy Duda mami 13, 14… emeryturą, Trzaskowski chce znieść od nich PIT i dołożyć 200+ na każde dziecko dla emerytów. Oto dylemat, od której strony zacząć jeść ogórek. Duda obiecuje cyfryzację i internet (to robią sieci teleinformatyczne prędzej i lepiej niż każdy Prezydent), dofinansowanie i aktywizację obszarów zapóźnionych, oraz oczywiście Centralny Port Lotniczy i przekop mierzei wiślanej. Dołoży do emerytur strażakom i da dzieciakom bon turystyczny – a to wszystko za pożyczone pieniądze, które ktoś, kiedyś tam później wyciągnie z kapelusza (choć kiedy Państwo daje to nie mam nic przeciwko, bo niezależnie od tego czy da, weźmie od nas i to z administracyjną nawiązką – taki ma zwyczaj). Nie będę więcej wyliczał, bo każdy z nas może tych zaklęć posłuchać z dowolnej stacji TV i w wybranych radiu – oczywiście we właściwej formie i z niezbędnym komentarzem.

Dla wszystkich żądnych obietnic Beverly Craven i kultowy “Promise Me”.

Jednak nie ważne jest, co obiecają dać, bo do dawania mają bardzo ograniczone możliwości, ale co zawetują, bo najważniejszym uprawnieniem w tej funkcji jest właśnie weto, które może być przez Sejm odrzucone stosunkiem 3/5 głosów (276 posłów), a takiej większości PiS nie posiada (235 posłów)! Oczywiście Prezydent posiada także inicjatywę ustawodawczą, ale tę może zrealizować głównie dzięki politycznym szachom i tutaj właśnie pojawia się dylemat; czy spolegliwy Duda jest w stanie w takie szachy zagrać z Kaczyńskim i spółką? Albo, czy Trzaskowski będzie chciał stosować taką grę w imię jakiegoś wyższego – społecznego (lub niższego – partyjnego) celu, a także, czy Kaczyński będzie chciał usiąść do szachownicy? Jeśli zaś o możliwościach Prezydenta, to może on także skrócić kadencję Sejmu, a to w przypadku, gdy ustawa budżetowa zbyt późno znajdzie się w kancelarii Prezydenta, a tak działo się w ostatnich latach. Tu gdzie Duda był Garfieldem, Trzaskowski będzie niby Punisher. Nowy Prezydent wybierze także prezesa NBP, co po skandalu z Glapińskim będzie decyzją strategicznie bardzo ważną i skomentowaną niewątpliwie przez wszystkie media. Duda się nie popisał, bo to na jego wniosek ten mistrz korupcji i sponsor “glapiczek”dostał się na stołek.

Tak więc czeka nas niełatwy wybór, choć czy między dżumą a cholerą, tego nie wiem. Jest wszak wiele brzydkich chorób…

Na osłodę zaś proponuję kawałek “Try Everything” Shakiry, o tym, że warto myśleć pozytywnie, próbować, podnosić się pomimo porażek i uczyć się na błędach, choć to nie Polska specjalność.