Wakacje na półmetku.

28. lipca 2020

Niekiedy, jak człowieka weźmie nerw, to się musi wygadać. No to kolejny tekścik, choć mam obawę, czy nie za długi. Cóż, kto nie chce nie przeczyta, a kto będzie chciał obsmarować (polemizować) ten napisze komentarz – do czego z resztą zachęcam.
Do rzeczy.

Wakacje na półmetku, a w kociołku wre…

Pogoda w kratkę, raz słonecznie i ukrop, innym razem deszcz i dwadzieścia stopni. Ja taką pogodę lubię, a środowisko naturalne wręcz uwielbia, bo rośliny pną się, lub płożą z dzikim rozpasaniem. Były truskawki i wiśnie, a teraz czerwienią się pomidory. Maliny różnych odmian będą z nami aż do jesieni. Czekamy za to na winogrono, którego zielone kuleczki wyglądają obiecująco. Jedynie moje psy dyszą ciężko, szukają cienia i nawet na spacer chadzają bez przekonania. W końcu mają dla siebie cały ogród.


Dla tych, którzy planują wyjazdy, a są rodzicami dzieci do lat 18 czekał będzie już od 01. sierpnia bon turystyczny. Można będzie go zrealizować do marca 2022 po wcześniejszej rejestracji w ZUS. Obietnica prezydencka A.Dudy, pomimo że nie w pełnym wymiarze 1000 pln i nie dla każdego Polaka, ale wydaje się, że jakoś tam będzie zrealizowana. Ciekawi mnie jak duża ilość podmiotów gospodarczych będzie honorowała tę formę płatności, no i jaką będzie miał wartość w rzeczywistości ów bon – czytaj; co będzie można za niego kupić – bo wszak zwiększony popyt, przy wciąż ograniczonej podaży wpłynie na cenę usług, jak zawsze. Nie wybrzydzajmy jednak, bo do obiegu trafi ok. 3,25 mld pln (dzieci do 18 roku mamy w PL około 6,5 mln). To potężny zastrzyk dla krajowej branży turystycznej, tym bardziej że większość rodaków szuka miejsca do spędzenia urlopu właśnie w kraju. Już tłumy kłębią na plażach i na górskich szlakach, nad mazurskimi jeziorami etc. A wszyscy bez maseczek, trochę strapieni cenami, ale w większości jednak roześmiani. Mieszają się w restauracjach, na ulicach, w środkach transportu publicznego. Ślązacy z Pomorzanami, Mazurzy z Krakusami.


A koronawirus wraca z nową mocą. Wyjazd zagraniczny to wyraz dużej odwagi (gwałtownie wzrasta ilość zachorowań we Francji, w Hiszpanii i we Włoszech), ale wakacje w kraju też wydają się coraz mniej bezpiecznym rozwiązaniem. Widoczny jest wyraźny wzrost ilości zakażeń, po niemal 600 dziennie, gdy w momencie najbardziej dotkliwych restrykcji było ich po niespełna 400. Jesień zweryfikuje tę beztroskę, a gdy grypa sezonowa dołączy do Covid odżyją wątpliwości i strach. No i pewnie wrócą restrykcje. Już dziś poddawany jest w wątpliwość start nauki w szkołach we wrześniu. Bądźmy na to gotowi.


A co najbardziej ujęło mnie w polityce, to Szymon Hołownia, który po wyborach (13,8% głosów w I turze) i urlopie zaczyna ofensywę i zapowiada powstanie ruchu Polska 2050. Jak wskazuje nazwa jego ugrupowania, ma plany działania na najbliższe 30 lat, ale chce mieć prędzej wpływ na politykę zamkniętą w kleszczach duopolu, jednak niełatwo mu będzie dociągnąć do wyborów w 2023, które zweryfikują jego wiarygodność. Na razie robi na mnie lepsze wrażenie niż pan Kukiz (plujący jadem i posługujący się językiem kryminału) i zdecydowanie bije wiecznie zagubionego i komicznego Petru z jego „sześcioma królami” i wiedzą, że „na świecie jest jakieś trzydzieści parę krajów” (cytaty). Porównałem go z tymi panami, bo to moim zdaniem podobne „zjawiska” w Polskiej polityce, a wejście Hołowni do polityki wciąż wydaje mi się jakimś eksperymentem socjologicznym, albo zwyczajną zgrywą, jaką robi aby zdobyć materiał do nowej książki. Jestem sceptyczny, co do czystości intencji tego pana. Niedowiarek ze mnie. Może. Słabości jest tu wiele, ot choćby że nie ma Hołownia żadnego zaplecza w postaci współpracowników z doświadczeniem w parlamencie, ani źródła finansowania – to mu nie pomoże. Jest za to – jak mówi – pamiętliwy i emocjonalny, a czego to zapowiedź? Zobaczymy. Ja będę się temu przyglądał z zainteresowaniem, bo będzie albo ambitnie i przełomowo, albo zwyczajnie wesoło.
Borys Budka, wytrawny gracz i cynik prima sort, ma dla niego dużo rad. Oj nie lubią się panowie.


PO z dużą łatwością przykleiło się do wyniku Trzaskowskiego i z właściwą sobie arogancją tłumaczy swą rację bytu poparciem 10 mln obywateli. Wkurza mnie to, bo głosując na Trzaskowskiego nie oddałem głosu na PO. (Ups, może to za duża szczerość! Ale co mi tam…) Opowiedziałem się za liberalną ideologią i wolnością jaką ta oferuje, a nie za ludźmi którzy są skompromitowani, a ich jedyną racją bytu jest, że PiS jest jeszcze gorszym tworem, z zakusami na totalitaryzm i przekonaniem, że obywatel nie potrafi zdecydować o sobie, trzeba go za wziąć za twarz i wytłumaczyć, co dla niego dobre. Błąd! Błąd panowie. Nie idź tą drogą Borysie.


Obawiam się, że Trzaskowski – zapowiadający się na nadzieję liberałów (oby nie ostatnią) – okaże się pisanką, wydmuszka wyborczą. Na razie dryfuje świętując przegraną w wyborach na kolejnych wiecach. Masochista?


Co to ma z resztą być ta Nowa Solidarność? Zostawmy wreszcie symbole, niech znaczą, co znaczyć powinny, bo choć są one fundamentem przyszłości, to jednak potrzeba czegoś nowego, na miarę czasów i oczekiwań.


Co do nadziei; Morawiecki przywiózł z Brukseli obietnicę 159 mld euro (125 mld euro grantów i 34 mld euro pożyczki), choć nikt nie wie za jaką cenę (praworządności, neutralności klimatycznej, etc. choć już słyszymy, że stworzenie stref wolnych od LGBT stanie się ością niezgody…). Śledziliśmy te rozmowy jak występy sztafety lekkoatletycznej na Olimpiadzie. Jedno co władze PiS ustaliły, to że jest to sukces. Podium dla Morawieckiego i Orbana! A przyjęcie tej tezy wcale nie poszło szybko i gładko. Minister Ziobro miał własne zdanie, ale podkopywanie Morawieckiego to u niego niemal rytuał i zapewne musiała podziałać tutaj niewidzialna ręka prezesa, aby zmiękł. Panu premierowi ufa aż 53% badanych przez IBRiS. Może to był argument? No i zapowiadana rekonstrukcja rządu z obcięciem liczby ministerstw to straszak na niepokornych.


Jeśli chodzi o sondę; słabe notowania ma Morawiecki u osób z wyższym wykształceniem i u młodych, a – jeśli dobrze pamietam – miał być osobą, której zadaniem było przyciągnięcie tychże do PiS-u.


Ziobro wypowiada konwencję stambulską, choć nie wiadomo po co? Polemika wywołuje napięcia, bo jedni mówią o prawach kobiet, jakich strzeże owa konwencja, a drugim nie podobają się zawarte tam elementy ideologii gender i pojęcia płci społeczno-kulturowej, którą PiS-owcy mylą z transseksualizmam. Zacytuję tu wiceministra z ministerstwa sprawiedliwości Marcina Romanowskiego: „konwencja stambulska to ideologiczny koń trojański, który jest neomarksistowskim manifestem, sprzecznym z podstawowymi wartościami naszej kultury prawnej. […] Chcemy wypowiedzieć ten genderowski bełkot ratyfikowany przez PO i PLS. Opinia zagranicy nas nie interesuje. Dla nas podstawą jest suwerenne państwo narodowe”. Nie jesteśmy tolerancyjni, oj nie. Ani wyznaniowo, ani dla orientacji seksualnych innych niż tradycyjny model biblijny (ups, tam mowa jest o Żydach!), dla poglądów i nawet dla równouprawnienia ze względu na płeć. Taki kraj, tacy ludzie. Jestem przekonany, że trzeba zwyczajnie czasu, by się to zmieniło.


Na świecie zaś wciąż niepokoje i demonstracje. Na Białorusi w czasie kampanii wyborczej brzmią słowa „Murów” Jacka Kaczmarskiego, co może być zapowiedzią powtórki z ukraińskiego Majdanu. W USA wciąż trwają zamieszki na tle rasowym i w sprzeciwie dla polityki D.Trumpa. Brazylią wstrząsają protesty na tle gospodarczym i wobec zlekceważenia zagrożenia koronawirusem. Na Kaukazie konflikt Azerbejdżańsko-Armeński z Rosją i Turcją w tle. A w polityce globalnej dwa supermocarstwa walczące o wpływy i supremację eskalują działania. USA i Chiny wydalają swoich dyplomatów i dziennikarzy, zrywają kontakty i ograniczają coraz bardziej możliwości komunikacji. Chińczycy szpiegują i kradną technologie, wzmacniają swoją pozycję gospodarczą i zyskują wpływy, gdy Ameryka osłabiona koronawirusem i demonstracjami zmierza w kierunku kryzysu. Brak równowagi jest groźniejszy niż się nam wydaje, bo Chińczycy wykorzystają przewagę bezwzględnie, jak to komuniści. D.Trump zaś gra w tę niebezpieczną grę w staraniu o reelekcję.
Dzieje się dużo i szybko. Pomimo wakacji, które są na półmetku.


Na koniec coś pozytywnego; polska myśl technologiczna dogania liderów zmian, a mam tu na myśli pojazdy elektryczne. Zaprezentowany został model Izery, a już za moment zobaczymy reaktywację Syrenki i Poloneza! Niech się lęka Elon Musk i jego Tesla, BMWi, Mercedes EQC, Nissan Leaf, Audi e-tron i inne. Polacy nadchodzą!


Bawcie się więc tego lata elektrycznie, wystrzałowo i wspaniale. Wypoczywajcie jednak odpowiedzialnie, z zachowaniem odległości społecznych oczywiście, w maseczkach i dezynfekując dłonie. Wszystkiego dobrego i do usłyszenia!