
– Mam wieloletnie doświadczenie zdobywane na bardzo wymagających, międzynarodowych rynkach – mówi Adam (50+). Casualowy styl, zadbany zarost, tatuaż na ręce. Wygląda znacznie młodziej, niż wynikałoby to z jego CV. – Realizowałem trudne KPI. Niekiedy wykluczały się wzajemnie. Organizowałem pracę kilkudziesięcioosobowych zespołów, z którymi odnosiłem sukcesy. Przez lata odpowiadałem za wielomilionowe budżety, zawsze dowożąc dodatni P&L. Wszystko mogę udokumentować. – Sięga do teczki stającej obok krzesła.
– No tak, oczywiście… – Młoda rekruterka, na oko millenials, przygląda się Adamowi znad modnych okularów. Jej kręcone włosy wymagały długiej pielęgnacji, tak jak długie paznokcie. W jej oczach widać kompletny brak zainteresowania przeszłością kandydata, która sięga czasów, gdy jej nie było jeszcze na świecie. To jej trzecia rozmowa dzisiaj. A na biurku, obok otwartego laptopa leży jeszcze kilka wydrukowanych aplikacji.
– Proszę opowiedzieć o ostatnim doświadczeniu, gdzie zmiana wymagała od Pana elastyczności i kiedy ostatni raz zmieniał pan miejsce zatrudnienia.
Adam wzdycha. Wie, że cokolwiek odpowie, decyzja już zapadła. Rekruterka z góry założyła, że w tym wieku dostosowanie się do nowej firmy, jej zasad i słynnego „DNA organizacji” będzie dla niego barierą nie do przejścia. Stereotyp wygrał z faktami. Nie sprzyja mu również fakt, że ostatni kilkanaście lat przepracował w jednej firmie. Wprawdzie zmianiał stanowiska, piął się po szczeblach kariery i powiększał się jego zakres odpowiedzialności, lecz to niewiele znaczy w starciu ze „skoczkami”, którzy pracują po trzy do pięciu lat w jednym miejscu, co w CV świadczy o ich „elastyczności”.
W tym przykładzie Adam i tak miał szczęście – dostał zaproszenie na rozmowę. Jeśli masz 45+, a już tym bardziej 50+, na pewno znasz to zjawisko. Szukasz pracy, wysyłasz dziesiątki CV i odpowiada Ci głucha cisza. Mimo że spełniasz wymagania z nawiązką. Nikt Ci nie powie wprost, dlaczego odpadasz, bo to prawnie zabronione, ale… statystyki nie kłamią. Średnio co dwanaście do piętnastu wysłanych CV zdarza się tu zaproszenie. Dla porównania, kandydaci do 30-go roku życia mogą liczyć na rozmowę na każde pięć wysłanych aplikacji. Rekordy padają w dużych miastach np. w Warszawie starszy specjalista musi wysłać cztery razy więcej CV niż trzydziestolatek, żeby w ogóle usłyszeć „dzień dobry” od rekrutera!
Najlepsze wyniki mają osoby szukające pracy w wieku 35-44 lat, którzy pracowali już w kilku miejscach, a ich awanse wynikały właśnie z tych zmian, a nie z pięcia się w strukturach jednej firmy. Efekt „zasiedzenia” jest karygodny.
Jeszcze gorzej dla starszych wyglądają statystyki konwersji.
- w grupie wiekowej 25-34 lat ofertę otrzymuje się średnio wysyłając 22-28 CV – konwersja 3,5%-4,5%.
- w grupie wiekowej 35-44 lat ofertę otrzymuje się średnio wysyłając 20 CV – konwersja 5% „Złoty Środek”!
- w grupie wiekowej 45-54 lat ofertę otrzymuje się średnio wysyłając 50-66 CV – konwersja 1,5%-2,0%
- w grupie wiekowej 55-65 lat ofertę otrzymuje się średnio wysyłając 125-160 CV – konwersja 0,6%-0,8%!!!
Sznse na zatrudnienie po rozmowie kwalifikacyjne dla osób 30-44 lat to 25%, gdy w grupie 45-54 lat to tylko 12%. W grupie 55-58 lat – 8%. A później szanse są już ułamkowe.
W uzasadniony sposób piszę tutaj o ludziach 45+ na rynku pracy, bo granica „niezatrudnialności” przenosi się coraz niżej. Dziś „Złoty Środek” to osoby 35-44 lat z doświadczeniem. Związane jest to – w opinii pracodawców, często rekrutujących się z osób właśnie z tego pokolenia – z postępem technologicznym, za którym rzekomo, takie osoby nie nadążają. Powiem śmiało; nic bardziej mylnego. To właśnie te osoby śledzą zmiany najmocniej, ale mają na tyle rozsądku, aby rozważnie wybierać narzędzia i korzystać z nich dojrzale.
Drugi z argumentów to kultura organizacyjna. Kiedy w ogłoszeniu widzimy, jako zaletę „praca w młodym, dynamicznym zespole”, to wiadomo raczej, że będzie to grupa niedoświadczonych, ale przeświadczonych o swojej racji dwudziestoparolatków. Oni jeszcze są na etapie, gdy nie spostrzegli jak wiele przed nimi. Te drzwi pozostają dla większości z nich zamknięte. I popełniają masę błędów – wiem to z praktyki. Nie mają przy tym refleksji, bo kto by sobie zawracał tym głowę, kiedy wokół tyle fajnych rzeczy do spieprzenia! Osoby dojrzałe podejmują decyzje z rozwagą. Już wiedzą gdzie i jak można się potknąć. Co mogą stracić. Tu akurat doświadczenie triumfuje. Pewnie nie rzucają się na zadania jak wilki na kulawą łanię, ale wybierają to, co najwartościowsze.
Argument zdrowia. Starszy będzie chorował. Będzie brał zwolnienia i częściej pojawi się u lekarza niż w pracy. Znów chybione. To właśnie młodzi, dla których praca jest często dodatkiem do wesołego życia, biorą UŻ i „chorobowe” gdy ich temperatura sięga 36,7 C. Osoba starsza wie już, co się dzieje po nieprzespanej nocy, albo melanżu w dzień przed pracą. Nie ma już na to czasu, ani ochoty. Więcej dla niej znaczy czas na książkę, albo spacer. Bardziej dbają o zdrowie i sprawność niż wielu młodszych.
Chęć nauki i rozwoju? Czas i motywacja do tego wzrasta wraz z wiekiem, bo i pojawia się przestrzeń, gdy nie ma już na wychowaniu dzieci, które z reguły są już wtedy dorosłe.
Obecnie w Polsce (dane na IV.2026) zarejestrowanych pozostaje ok 215 000 bezrobotnych z grupy 50+. W 60% to mężczyźni. Wg GUS pomiędzy 45 lat, a 49 mamy kolejne 115 000. Ilu jest niezarejestrowanych? Szacunkowo od 1,5 mln do kilku milionów.
Jak to się ma do struktury społecznej?
Około 8 mln osób to w Polsce ludzie 50-65 lat i znacząco rośnie z roku na rok. Czy więc coś z tego wynika?
Druga strona medalu. Kandydaci poniżej 30. roku życia otrzymują zaproszenia na rozmowy rekrutacyjne dwukrotnie częściej niż ich starsi koledzy. Czy to oznacza, że mają łatwiej? Niekoniecznie. W tej grupie bezrobotnych jest ok. 230 000 osób. Oni z kolei odbijają się od ściany z napisem: „brak doświadczenia”.
Jest wśród nich wielu ambitnych, mądrych młodych ludzi z pasją do odkrywania i „otwartą głowa” na wiedzę i doświadczenia. Poznałem takich.
W moim przeświadczeniu (i tu zgadzam się z Alicją, która napisała to w komentarzu do artykułu na FB) rozwiązanie tkwi w synergii, w połączeniu doświadczenia i świadomości biznesowej, ale też życiowej 50+, z energią i głodem sukcesu młodszych.
Czy więc ageizm to realna dyskryminacja ze względu na wiek (w obie strony!), czy może tylko wygodna wymówka. No i pamiętajmy, że praca to jedno, a przecież wiek determinuje też to, jak jesteśmy traktowani w bankach, urzędach czy ochronie zdrowia.
A jak Wy myślicie? Jest agezim, czy go nie ma? Doświadczacie? Gdzie poza życiem zawodowym?
Nie bez powodu posłużyłem się zdjęciem z filmu „Praktykant” z 2015 roku w reżyserii Nancy Mayers z świetną rolą Robert De Niro.
